|
"Wichrowe Wzgórza" Wuthering Heights Emily Brontë |
| Autor |
Wiadomość |
Gitka

Dołączyła: 25 Maj 2006 Posty: 2305
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 13:24 "Wichrowe Wzgórza" Wuthering Heights Emily Brontë
|
|
|
"Wichrowe Wzgórza" Wuthering Heights Emily Brontë wydana 1847 roku.
Jak tu się dziwić wiktoriańskim krytykom, którzy uważali wspaniałą powieść Emily Brontë za ekscentryczną, a nawet brutalną. Nigdy jeszcze (i chyba nigdy później) taka opowieść o wszechpotężnym, niszczącym uczuciu i zgubnej namiętności nie wyszła spod pióra żadnej kobiety. To dzieło wyobraźni czerpiącej z mitycznego świata posępnych i wietrznych wrzosowisk Yorkshire; to również dzieło niewinności - bowiem autorka przedstawia w nim zło w czystej postaci, jakie nie zdarza się w świecie ludzi. Wartość artystyczna "Wichrowych Wzgórz" stawia tę powieść w rzędzie arcydzieł literatury.
[Prószyński i S-ka, 2004]
http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=1753
 |
| Ostatnio zmieniony przez Gitka Pią 24 Lis, 2006 11:04, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Gitka

Dołączyła: 25 Maj 2006 Posty: 2305
|
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 13:58
|
|
|
Czyżby nie było wątku "Wichrowe Wzgórza"? W każdym razie, powieść jest niesamowita, ma w sobie jakąś straszliwą energię. Trudno uwierzyć, że napisała to słaba płeć w wiktoriańskiej Anglii, i że w ogóle została wtedy wydana |
|
|
|
 |
Harry_the_Cat
poszukująca

Dołączyła: 30 Cze 2006 Posty: 11292
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 14:03
|
|
|
| A to chyba mocno oparte było na losach starszych pokoleń rodziny sióstr Brontë, jeśli pamięć mnie nie zawodzi. |
_________________ Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more... |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 14:16
|
|
|
| No nic, jeno czytać trzeba: Przedpełską-Trzeciakowską i wstęp do WW wyd. przez Ossolineum, tam jest solidna analiza. |
|
|
|
 |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Śro 08 Lis, 2006 00:38
|
|
|
| Przyznam się Wam, ze mimo szacun ku dla sióstr Bronte i świadomości, jaką Wichrowe Wzgórza zajmują pozycję w literaturze światowej i mimo mojego uwielbienia dla mrocznych klimatów i takichże roamnsów - znie znosze tej powieści. Czułam się chora i obolała po pierwszym czytaniu i nie mam ochoty wracać na te wrzosowiska. |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 08 Lis, 2006 02:29
|
|
|
A ja sie przyznam, że mimo że książka leży na półce, jest dziewicza. WW znam z interpretacji Zapasiewicza (audiobook) i ta mroczność słuchana przed snem jest jeszcze mocniejsza...
Ale jak Sapka mogę słuchać codziennie, tak tego wysłuchałam tylko raz. I wystarczy. To jest chyba taka powieśc jednorazowego czytania. Nie trzeba wiecej. I tak zapada w pamiec. |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Śro 08 Lis, 2006 07:47
|
|
|
Ja właśnie odwrotnie - pomyślałam, że na fali mogę powrocić do WW, i wcięło ją Ani chybi w drugim rzędzie stoi, ale na której półce? A może wyjechała do piwnicy :oops: ? Ale nawet jeśli, to nie moja sprawka |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Śro 08 Lis, 2006 09:16
|
|
|
| Trzykrotka napisał/a: | | Przyznam się Wam, ze mimo szacun ku dla sióstr Bronte i świadomości, jaką Wichrowe Wzgórza zajmują pozycję w literaturze światowej i mimo mojego uwielbienia dla mrocznych klimatów i takichże roamnsów - znie znosze tej powieści. Czułam się chora i obolała po pierwszym czytaniu i nie mam ochoty wracać na te wrzosowiska. |
Mam jak Trzykrotka. Dobrze się to czyta, ale dla mnie ta książka, to niemal przedmiot jednorazowego uzytku. Nie potrafię zliczyć ile razy wracałam do wszystkich powieści JA czy chociaż do Jane Eyre, a do Wzgórz jakoś nie mogę... |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Śro 08 Lis, 2006 09:40
|
|
|
Ja wracałam parę razy, jak już się zacznie, to straszliwie wciąga |
|
|
|
 |
Agnesse
McPhysio

Dołączyła: 05 Lip 2006 Posty: 319 Skąd: znad książek
|
Wysłany: Nie 19 Lis, 2006 00:30
|
|
|
| Oj, tak wciagajace jest i jakie wrazenie wywiera. Krotkie, ale mocne. |
_________________ Addison: Where are the beautiful people running in slow motion on the beach?
Naomi: What?
 |
|
|
|
 |
malmik
Gerry zawsze wraca

Dołączyła: 19 Wrz 2006 Posty: 1396 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 22:11
|
|
|
| No to przeszło dzisiaj po mnie parę zastępów mrówek. Obejrzałam właśnie w TVP WW z Ralphem Finnesem (po raz pierwszy) i mrówki nadal chodzą i chodzą... |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 23:35
|
|
|
| Malmiku gratuluję. Każdy ma jakiś film po którym zostaje dipterologiem i lepidopterologiem. Ja zostałam po JE 06, ale i Wichrowe Wzgóza zostawiają trwały ślad. Szczególnie dzieki Haertonowi. Mniam !!!! |
|
|
|
 |
Gitka

Dołączyła: 25 Maj 2006 Posty: 2305
|
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Wto 22 Maj, 2007 20:19
|
|
|
Odświeżyłam sobie Wichrowe wzgórza. Czytałam już kiedyś, ale mnie nie porwało. A teraz zupełnie inaczej, wciągnęłam się mocno. I cytat:
[...] Nie umiem tego wyrazić, ale z pewnością każdy człowiek zdaje sobie sprawę, że istnieje jakaś część nas samych gdzieś całkowicie poza nami. Na cóż by się zdało moje istnienie, gdyby ograniczało się tylko do tego świata? Ilekroć cierpiałam dotąd, zawsze to były cierpienia Heathcliffa. Widziałam je i czułam od pierwszej chwili. Przewodnią myślą mojego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego. Moja miłość do Lintona jest jak liście w lesie. Wiem dobrze, że czas ją zmieni, tak jak zima zmienia wygląd lasu. Moja miłość do Heathcliffa jest jak wiecznotrwała ziemia pod stopami, nie przykuwa oka swoim pięknem, ale jest niezbędna do życia. (..) ja i Heathcliff to jedno. Jest zawsze, zawsze obecny w moich myślach - nie jako radość, bo i ja nie zawsze jestem dla siebie radością, ale jak świadomość mojej własnej istoty. |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Śro 23 Maj, 2007 21:37
|
|
|
Trudno mi sobie przypomnieć jakiś inny utwór, w którym miłość byłaby tak potężna, pierwotna . Przy Heathcliffie wyciągającym trupa ukochanej z grobu, żeby na nią spojrzeć, wszystkie inne miłosne szaleństwa wypadają jakoś blado . Miłość i nienawiść bez żadnych barier czy hamulców...Brrr...Tylko Emily mogła tak to opisać, że uwierzyliśmy w istnienie Katarzyny i Heathcliffa, Charlotcie już by nie wyszło tak mistrzowsko.
A książka przepadła na półkach; prędzej chyba ściągnę jakiegoś e-booka :cry: .
Ach, a Ralph jako Heathcliff - do tej roli przyszedł w ogóle na świat. |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Śro 23 Maj, 2007 22:55
|
|
|
| Szkoda tylko, że ani Katarzyny, ani Heathcliffa nie jestem w stanie polubić.. |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Śro 23 Maj, 2007 23:16
|
|
|
To takie typy, że się zwyczajnie po ludzku lubić nie dają. Albo się kocha, albo nienawidzi, tertium non datur . |
|
|
|
 |
Madelaine
zombii:-)

Dołączył: 15 Cze 2007 Posty: 74
|
Wysłany: Śro 27 Cze, 2007 11:57
|
|
|
to jest jedyna ksiażka, która mi się podoba, mimo że nie lubię głównych bohaterów :o poza tym niezwykły jest jej kilmati :grin: a jak jeszcze zobaczy się ekranizację z Ralphem to jest to, co zombii lubi najbardziej |
|
|
|
 |
Admete
shadows and stars

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58798 Skąd: Babylon 5/Gondor
|
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 15:32
|
|
|
| Byc może dzieje sie tak dlatego, że te postacie są bezkompromisowe - podobnie jak sama autorka. |
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 |
|
|
|
 |
Caitriona
Byle do zimy

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 12367 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto 21 Sie, 2007 09:32
|
|
|
Romanse wszech czasów: http://ksiazki.wp.pl/id,4...=1187681382.427
Jaka książka wygrywa? Wichrowe Wzgórza |
_________________ And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine
 |
|
|
|
 |
Jeannette
Dołączyła: 20 Maj 2006 Posty: 476
|
Wysłany: Wto 21 Sie, 2007 12:09
|
|
|
| Gdzieś tu czytałam, że ta książka jest przygnębiająca. Może ja dziwna jestem, ale ona zawsze działała na mnie jakoś oczyszczająco. To fantastyka, bo takiej miłości się już dziś nie spotka. |
|
|
|
 |
Loana

Dołączyła: 23 Lip 2007 Posty: 4310 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Pon 24 Wrz, 2007 16:55
|
|
|
Zastanawiam się, czemu Wy to nazywacie miłością??? Gdzie tam była miłość?? No gdzie???
Chyba, że obydwoje kochali robić sobie przykrość i na złość. A prawdziwej miłości tam nie było, jedynie wmówione sobie szaleńcze przekonanie, że to chyba miłość. Obydwoje mieli jakąś paranoję na swoim punkcie, może z powodu wspólnego wychowania się w ciężkich warunkach. Nie zmienia to faktu, że jak już sobie wmówili, że kochają tą drugą osobę, to robili wszystko, żeby wszystko naokoło siebie zniszczyć. Nie potrafili nic dla siebie zrobić tak naprawdę. A gościu wyciągający zmarłą kobietę z grobu, żeby ją obejrzeć i pomacać to dopiero idiota, i co mu z tego przyszło? Wiecej paranoi w życiu! Książka o schizofrenikach i tyle.
Ale trzebać przyznać, że ma klimat. Czytałam z zapartym tchem, bo już nie mogłam się doczekać, kiedy się wreszcie wykończą i pozabijają. Trochę szkoda, że Heathcliff umarł tak delikatnie, bez żadnych cierpień fizycznych, które mu się niewątpliwie należały, no ale przynajmniej umarł . |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Pon 24 Wrz, 2007 19:04
|
|
|
| Było tam na pewno pożądanie, o czym Emily wprost nie mogła napisać (bo jak? pornografką by została) - to TEŻ można nazwać miłością. |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 22:34
|
|
|
Yes yes yes!!!!! Odnalazłam książkę! W piwnicy ! W jakim szale i kto ją tam wsadził? .
Odhaczona, leży przy poduszce . |
|
|
|
 |
|
|