|
Przesunięty przez: Gosia Sob 08 Mar, 2008 18:50 |
Megafanfik - odsłona III |
| Autor |
Wiadomość |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 10:15
|
|
|
| Marija napisał/a: | Ja się zgadzam, chociaż nie wiem, co ten "piciel pietruszka".... |
"piciel pietruszka" to jest właśnie taka wołowina w rzekomo męskiej skórze, co to i chciałaby i boi się.
A z brzytwą to chyba jednak bardzo słuszny, ale przypadek, chociaż kto tam wie... Ja zawsze uważałam, że Fletcher, to swój chłop, więc na pewno i z brzytwy zrobił pożyteczny użytek :razz: |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 10:19
|
|
|
| Alison napisał/a: | | Ja zawsze uważałam, że Fletcher, to swój chłop, więc na pewno i z brzytwy zrobił pożyteczny użytek :razz: | Buehehehehehehe [się wytnie jako nieinteligentne...] |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 10:28
|
|
|
| Alison napisał/a: | | Marija napisał/a: | Ja się zgadzam, chociaż nie wiem, co ten "piciel pietruszka".... |
"piciel pietruszka" to jest właśnie taka wołowina w rzekomo męskiej skórze, co to i chciałaby i boi się. |
Czyli Mr Darcy we wlasnej błękitnokrwistej osobie... |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 11:08
|
|
|
| Marija napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Ja zawsze uważałam, że Fletcher, to swój chłop, więc na pewno i z brzytwy zrobił pożyteczny użytek :razz: | Buehehehehehehe [się wytnie jako nieinteligentne...] |
Wypraszam sobie. Jest to świadome tzw. podwójne podkreślenie znaczenia, masło o prawdziwym maślanym smaku, czyli coś co kochają wszyscy Polacy, nie masło oczywiście ale kontynuowanie dalej, robienie na wskutek, tudzież korzystanie z akwenów wodnych :razz: |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 11:14
|
|
|
Tudzież cofanie się do tyłu... |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 11:21
|
|
|
| Alison napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Ja zawsze uważałam, że Fletcher, to swój chłop, więc na pewno i z brzytwy zrobił pożyteczny użytek :razz: | Buehehehehehehe [się wytnie jako nieinteligentne...] |
Wypraszam sobie. Jest to świadome tzw. podwójne podkreślenie znaczenia, masło o prawdziwym maślanym smaku, czyli coś co kochają wszyscy Polacy, nie masło oczywiście ale kontynuowanie dalej, robienie na wskutek, tudzież korzystanie z akwenów wodnych :razz: | A ja się nie śmieję z pleonazmu , jeno z Fletchera robiącego po prostu użytek z brzytwy ... |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 11:28
|
|
|
Cała Maryś... Wymądrzyła się mądrym slowem, po czym wycofała się do tyłu |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 11:40
|
|
|
| Alison napisał/a: | Cała Maryś... Wymądrzyła się mądrym slowem, po czym wycofała się do tyłu | A potem zjadła kluski z makaronem ...To ja się wymądrzam? :oops: Jeden z niewielu mądrych filologicznych terminów, ktore pamiętam... |
|
|
|
 |
QaHa
Tarkostopny zbójnik :-)

Dołączyła: 18 Sty 2007 Posty: 680 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 13:23
|
|
|
ojojojojojoj alem zapóźniona w czytaniu przeokropniascie, kiedy ja to nadrobię olalala |
_________________ jak Mała Mi |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 13:24
|
|
|
Czytaj, czytaj, bo do powozu już zaprzęgają... |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
Lizzy

Dołączyła: 22 Maj 2006 Posty: 67 Skąd: wielkopolska
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 20:13 :-)
|
|
|
przypomniała mi si9ę jeden cytat z dziennika BJ cyt. ,, zadzwoniła Jude i przez dwadzioeścia minut wzdychałysmy ,,Oooch ,ten pan Darcy''.Uwielbiam jego sposób mówienia,jakby miał wszystko gdzieś. (...) Zgodziłyśmy się ,że pan Darcy jest atrakcyjniejszy poiewaz jest bardziej arogancki,ale bycie postacia fikcyjną działa na jego niekorzyść,, zawsze bawi mnie ten cytat do łez bo chyba mam podobne uzaleznienie ))
nic dodac nic ująć-
rron244l.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 7 raz(y) 23,67 KB |
|
_________________
|
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2007 21:19
|
|
|
Lizzy zgadzam się z każdym słowem (chociaż moim ulubionym fragmentem jest komentarz i pierwsze wrażenie Bridget na widok Marka |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 06:15
|
|
|
Rozdziały X-XIV - streszczenia część 3 i ostatnia
Tymczasem pod pozorami tej romansowej sielanki i beztroskiej zabawy w Broughton Castle działy się dziwne i złowrogie rzeczy. W trakcie wycieczki do słynnych w okolicy kamiennych obelisków, zwanych Szepczącymi Rycerzami, znaleziono zakrwawione zawiniątko z zarżniętym prosięciem, upozowanym na niemowlę. Młodsza siostra lorda Manninga, Arabella, która pierwsza na nie trafiła, wpadła w histerię, a Darcy okazał się jedynym, który zachował na tyle przytomność umysłu, aby ją uspokoić i zabrać w bezpieczne miejsce. Wśród służby krążyły plotki o porwaniu dziecka jednego z dzierżawców. Ktoś szperał w osobistych rzeczach Darcy’ego. Fletcher sugerował, że może tu chodzić o czary, ale Darcy, choć kwestia makabrycznej maskarady pod obeliskiem nie dawała mu spokoju, zdecydowanie odrzucał takie przypuszczenie – kto i po co w XIX wieku w Anglii miałby stosować podobne praktyki ?
Fletcher jednak nie ustępował, a kolejne informacje, jakie zdobywał, coraz bardziej potwierdzały jego teorię. I wszystkie prowadziły w jednym kierunku.
Wreszcie Darcy w rozmowie z lordem Manningiem (który chciał w ten sposób spłacić zaciągnięty wobec niego dług wdzięczności) dowiedział się, że lady Sylvanie wmówiła swej zdesperowanej, bezdzietnej bratowej, że z pomocą tajemniczych zabiegów pomoże jej zostać matką. Kiedy skojarzył tę informację z pogłoskami o porwanym niemowlęciu, elementy łamigłówki nagle zaczęły do siebie pasować, układając się w niepokojącą, tajemniczą całość. Lady Sylvanie i jej tajemnicza dama do towarzystwa najwyraźniej rzeczywiście parały się czarną magią i wierzyły, że z jej pomocą są w stanie wpływać na ludzi. I jak pokazała scena w zamkowej galerii – miały powody przypuszczać, że to prawda.
To była katastrofa. Nie dość, że realizacja jedynego celu, dla którego przyjechał do Broughton Castle, zakończyła się kompletnym fiaskiem, to ze względu na śnieżycę nie mógł nawet wyjechać z tego „gniazda żmij”. Pozostawało więc robić dobrą minę i udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. A co do ochrony przed czarami...
Darcy wyciągnął rękę i lekko musnął palcami zwitek jedwabiu. Potem, podjąwszy decyzję, wyjął go z kasetki. Brwi Fletchera uniosły się ze zdumienia.
- Talizman na szczęście, sir ? – zapytał z niedowierzaniem.
- Nie wierzę w czary, Fletcher – odparł – Ale w tej zawierusze, w której utkwiliśmy, potrzebuję jakiejś kotwicy, jakiegoś spokojnego miejsca dobroci i zdrowego rozsądku. Te nici – wskazał na pasma w swojej dłoni – przypominają mi, że takie miejsce jest na świecie.
Uzbrojony w ten talizman i z lady Sylvanie u boku zasiadł do partii kart. Gra szła mu wyjątkowo dobrze i wkrótce został na placu gry sam z lordem Saye. Jak przystało na prawdziwego hazardzistę, gospodarz nie zgodził się na remis i położył na stół najcenniejszy okaz swojej kolekcji militariów: wspaniały hiszpański miecz.
Zanim jednak zdążyli rozstrzygnąć pojedynek, kamerdyner oznajmił, że do Broughton Castle zbliża się gromada wieśniaków, poszukujących zaginionego dziecka. Towarzystwo wpadło w popłoch. W powstałym zamieszaniu lady Sylvanie udało się niepostrzeżenie wymknąć. Darcy z pomocą niezawodnego Fletchera odnalazł ją w starej części zamku razem z poszukiwanym przez wieśniaków niemowlęciem i z panią Doyle. A właściwie z lady Saye, nią to bowiem okazała się tajemnicza służąca. Domniemana nieboszczka uknuła tę intrygę, aby zemścić się na pasierbach.
To lady Saye wspólnie z córką zorganizowała makabryczną inscenizację pod obeliskiem Szepczących Rycerzy i to ona porwała dziecko. Ona też szperała w rzeczach Darcy’ego – był jej potrzebny, żeby doprowadzić do ostatecznego upadku pasierba. Potem miał ożenić się z Sylvanie. Niemal jej się udało…
Zdemaskowana lady Saye popełniła samobójstwo: zastrzeliła się w zamkowej galerii, pod portretem przedstawiającym ją, jej męża i córkę.
Sylvanie znikła bez śladu, by po kilku tygodniach objawić się zaskoczonemu światu jako… lady Momounth.
A Darcy – wrócił do Londynu jeszcze bardziej zagubiony, niż wtedy, gdy z niego wyjeżdżał, zdecydowany odłożyć poszukiwanie odpowiedniej towarzyszki życia na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Tylko jego pokojowiec miał powody do satysfakcji. Nie tylko wyciągnął swojego pana z tarapatów, ale też zyskał jego aprobatę dla własnych planów matrymonialnych. Albowiem podczas swojego gwiazdkowego urlopu Fletcher się zaręczył…
KONIEC TOMU II |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
QaHa
Tarkostopny zbójnik :-)

Dołączyła: 18 Sty 2007 Posty: 680 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 07:55
|
|
|
| olalala Fletcher sie zaręczył hehehe no to teraz kolej na podboje Darcy'ego |
_________________ jak Mała Mi |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 10:08
|
|
|
Boże! Dobrze, żeśmy tego nie tłumaczyły, bo to normalnie czystym gotykiem jedzie na kilometr. Ufff, mam nadzieję, że wracamy do normalności...
Dzięki Ci Maryannku, że nas oszczędziłaś i tak elegancko wybrnęłaś z tej przedziwnej całości |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 10:28
|
|
|
Jedzie, jedzie... I to marnej jakości gotykiem.
Na szczęście my teraz jedziemy zupełnie gdzie indziej...
Tak sobie wczoraj wieczorkiem tłumaczyłam pierwsze widzenie Darcy'ego i Lizzy na probostwie... :razz: |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
Dione
wiosenna(?) depresja

Dołączyła: 28 Wrz 2006 Posty: 785 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 10:50
|
|
|
Powiem tylko: dzięki wam szacowne tłumaczki, że nam tych ... oszczędziłyście i miałyśmy streszczenie. Pamelka naprawde robi nam tu tasiemca w stylu "Sagi o Ludziach Lodu". Darcy'ego chcieli wydać za czarownicę, porywali niemowlęta... Jane Austen by chyba ataku apopleksji dostała słysząc takie bujdy.
A wracając do Fletchera. Czy nie sądzicie, że jego wybranka jest mała Anie, którą ratował w kosciele w Meryton? |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 10:59
|
|
|
Sądzicie... I słusznie sądzicie... Przyszła pani Fletcherowa to Annie Garlick.
Nie tylko Darcy spotkał w Hertfordshire swoje przeznaczenie... |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
Dione
wiosenna(?) depresja

Dołączyła: 28 Wrz 2006 Posty: 785 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 11:03
|
|
|
Wiedziałam!!!!
Wraca mi wiara w Pamelkę |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 14:22
|
|
|
| Dione napisał/a: | | Darcy'ego chcieli wydać za czarownicę |
Sam by się wydał, gdyby nie Fletcher i Elżbietkowe niteczki... Tak go zamotała, że gdyby nie Fletcher, to chciał-nie chciał, musiałby się jej oświadczyć.
Ale milady mu tego nie zapomni... |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
Admete
shadows and stars

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 16:52
|
|
|
Wybrnełyście z tego dziewczyny wspaniale - ja nie dałam rady przeczytać tej całej dziwacznej historii rodem z pani Radcliffe Kasia z Opactwa miałaby używanie. Teraz zacznie się dużo ciekawsza część |
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 |
|
|
|
 |
Aragonte

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 36808
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 19:56
|
|
|
| Dione napisał/a: | Powiem tylko: dzięki wam szacowne tłumaczki, że nam tych ... oszczędziłyście i miałyśmy streszczenie. Pamelka naprawde robi nam tu tasiemca w stylu "Sagi o Ludziach Lodu". Darcy'ego chcieli wydać za czarownicę, porywali niemowlęta... Jane Austen by chyba ataku apopleksji dostała słysząc takie bujdy. |
Sagę o Ludziach Lodu wcale lubię, ale chyba wolę oryginał
To co z tą plebanią? :razz: |
|
|
|
 |
Mag

Dołączyła: 19 Maj 2006 Posty: 793 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 20:07
|
|
|
Dzięki Maryannku, bez tego skrótu, ja bym odpadła z wątku
Teraz czekam na Wielkanoc! |
_________________ Jesteście lekiem na całe zło! |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 11 Kwi, 2007 22:44
|
|
|
| Aragonte napisał/a: | | To co z tą plebanią? :razz: |
Z plebanią ? |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron. Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.
|