Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 29 Sty, 2009 20:41
Odetchnęłam z ulgą i to dwukrotnie, a propos złotówek i a propos Middlemarch
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Mnie się serial bardzo podobał.
Swietni bohaterowie, żaden mnie nie denerwował. Ciekawy jest wątek bankiera i jego "znajomego" oraz
Spoiler:
przemiana bankiera i pogodzenie się z losem..
Wspominacie, że Dorotea pasowałaby do doktora. A w życiu! Oglądając film nawet przez chwilę nie pomyślałabym, że mogliby być razem. Doktor naprawdę kochał (namiętnie!) swoją żonę i nawet nie myślał o innych.
Jego żonka też nie była zła, mimo, że trzpiotka - jednak nie odwróciła się od męża, choć potrzebowała na to trochę czasu, żeby dotarły do niej pewne rzeczy.
Obejrzałam wczoraj pierwszy docinek i załamał mnie ten prosiaczek blond co się na zacnego doktorka uwziął. Doktorek i Dorothea pasowaliby do siebie idealnie.
Poza tym po przejściu wątku muszę wyznać, że Dorothea nie sprawiała wrażenie zaślepionej- taka jest zdecydowana, momentami nawet napastliwa w stosunku do siostry i mnie się wydawało, że będzie szczęśliwa w małżeństwie póki chłop się zadem do niej w łożu nie odwrócił i nie pojawił się Rufus. Ten facet musi mieć z kim motylkować, a zna jedynie Dorotheę...
Patrzę na moją opinię powyżej (z 2009 roku) i fajnie napisać, że również dzisiaj po tylu latach mogę się pod nią podpisać.
Jestem świeżo po przeczytaniu książki George Eliot i powtórnym obejrzeniu serialu, więc pokuszę się o porównanie obu.
Jest to bardzo dobra adaptacja/ekranizacja (jak kto woli).
Scenarzysta miał nie lada orzech do zgryzienie, bo w powieści wszystkowiedzący narrator opowiada nam o myślach, uczuciach bohaterów, które (bez głosu z offu) ciężko przenieść na ekran.
Myślę, że wyszedł z tego zadania dobrze, bo "Middlemarch" nie jest wbrew pozorom łatwa do sfilmowania właśnie z tego powodu.
Uważam, że super dobrano obsadę. Chyba nie było nikogo, o kim mogłabym powiedzieć -"ej, ale w książce wyglądał(a) inaczej". Nawet różowe wstążki u czepeczka pani Vincy były.
Nie będę próbować wymieniać, kto z aktorów wypadł najlepiej, bo byłoby naprawdę ciężko. Mamy tu doświadczonych, świetnych aktorów teatralnych, ale również młodych (wtedy), co we wcześniejszych produkcjach kostiumowych wcale nie było takie popularne. Ile to razy osoby pod czterdziestkę grały panny i młodzieńców 20 lat młodszych?
A w "Middlemarch" wzięto aktorów bardziej zbliżonych wiekiem do ich pierwowzorów książkowych (nota bene ta dzieje się na przestrzeni 3-4 lat), mieli w chwili kręcenia 25-29 lat.
Tak jak wspomniałam w książce cały czas wiemy co dana postać myśli i czuje, często nie wypowiada żadnego słowa, więc aktorzy musieli wyrazić to mimiką i myślę, że im się do udało.
Starsze pokolenie aktorskie to klasa sama w sobie, czy to pan na włościach czy odrażający pijaczek, karczmarka czy matrona z towarzystwa.
Nie wyobrażam sobie, żeby dziś powstał taki serial, gdzie nie tylko sceny odegrane są zgodnie z etykietą i zasadami panującymi 200 lat temu, ale również panie nie mają „kilograma tapety” na twarzy czy wymuskania na modłę dzisiejszą oraz aktorzy nie mają idealnie prostych, białych ząbków. Wystarczy pomyśleć o ówczesnym stanie uzębienia na prowincji, szczególnie wśród biedoty – wielki plus dla twórców za oszpecenie co poniektórych, ale i naturalność aktorów, którzy nie mieli uśmiechu a la Hollywood.
Co do zmian w stosunku do pierwowzoru literackiego, to serial mocno się trzyma oryginału, jedynie kilka rzeczy jest lekko zmienionych czy pominiętych.
Uważam za duży plus, że pominięto wątek
Spoiler:
Willa i jego matki (i ich powiązań z przeszłością bankiera) –
w książce był to dla mnie jeden z nielicznych zgrzytów, za duży zbieg okoliczności. Cóż, literatura wiktoriańska lubiła takie wątki, czego kolejnym przykładem jest "Jane Eyre”, kiedy bohaterka zupełnie przypadkiem i szczęśliwym zbiegiem okoliczności trafia do domu kuzynostwa, o którach istnieniu nie miała pojęcia.
Druga zmiana to ostatnie spotkanie
Spoiler:
Willa i Dorothea, w książce jest to rozmowa, tutaj obyło się bez słów.
Inne – to wg mnie drobne zabiegi „kosmetyczne”, tylko puryści będą wytykać, że w książce padał podczas sceny deszcz, a w serialu nie albo w książce Lydgate’owi komornik mebli z domu nie wynosił, a w serialu tak i że Will zamiast leżeć na dywaniku przed kominkiem (książka) siedział na krześle (serial).
Rzadko się zdarza, aby ekranizacja tak wiernie podążała za książką.
Polecam obie!
Ta ekranizacja zdecydowanie przetarła szlaki dla pięknych ekranizacji Austen rok i dwa lata później.
Pamiętam, że chyba w "Making of Pride And Predjutice" Andrew Davies wspomniał, że "Middlemarch"to był taki ogrom materiału wyjściowego, a nie chcieli wycinać scen, bo większość z nich jest nie tylko bardzo ważna dla fabuły, ale to też prawdziwe perełki, że pisząc scenariusz do "DiU" to był prawie jak relaksik , bo tam mógł umieścić wszystko, bez kompromisów czy ciężkich wyborów co zostawić a co nie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron. Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.