PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Caitriona
Śro 07 Lut, 2007 01:23
Fajny film wczoraj widziałem...
Autor Wiadomość
MiMi 


Dołączyła: 13 Cze 2006
Posty: 1095
Skąd: woj. śląskie
Wysłany: Śro 31 Sty, 2007 21:39   

Od dwóch lekcji oglądamy na religii "Wszyscy jesteśmy Chrystusami". Film jest świetny. Jeżeli ktoś spodziewał się kolejnej komedii w stylu "Dnia świra", to się przeliczył... Film opowiada o alkoholiźmie i jego skutkach. Są również śmieszne epizody, ale nie psują całego charakteru filmu. Poruszająca gra Chyry, który wcielił się w rolę głównego bohatera. Nie znam jeszcze zakończenia, bo film przypada na 3 lekcje, a oglądaliśmy na razie na 2. Nie mogę się już doczekać poniedziałku, żeby zobaczyć jak film się skończy.
_________________
"Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia."

"Wojna i pokój" Lew Tołstoj
 
 
miłosz 
kucharz jedno ma imię


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1750
Skąd: Krakówek
Wysłany: Śro 31 Sty, 2007 22:45   

no a ja oglądnęłam wreszcie to "Opętanie" i powiem tak, że nie najszczęśliwiej jest dobrane słowo tłumaczące - gdyż "Possession" ma osiem różnych znaczeń i mozna było wybrać inne słówko. poprostu opętanie mnie wydaje sie najmniej trafne ;)
Tobik wrednawy :mrgreen: ale film całkiem znośny, choć pewne rzeczy były tak oczywiste, wiadomo było że z romansu bedzie dziecko, wiadomo było kto będzie prapotomkiem pary poetów, choć właściecielka kosmyka włosów okazała sie być zaskakująca ;)
ale sama historia fajnie opwiedziana - Blanche (Lena Headey)cudowna dziewczyna
jej smutek kradnie ten film ( i ta plathowska śmierć w tle) innym aktorom po trosze. Cały czas mam jej smutek przed oczyma;

Aron mi sie podobał - tak fajnie sie snuł z torba przewieszoną (ale mnie wkurzał w Erin Brokowicz)
(co to było o niebieskim i mężczyznach?)

w epoce wiktoriańskiej są piękne kostiumy

http://img177.imageshack....stills11wk1.jpg

a Jenifer i Jeremy niezwykle stylowi w epoce wiktoriańskiej.
Piękne widoki. Nie mówię, że arcydzieł ale dla ócz i serc ukojenie,

(czy kto wie czyje tam wiersze cytowane były???)
_________________
Z Tobą ciemność nie będzie ciemna..........
 
 
Caitriona 
Byle do zimy


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 12367
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 01 Lut, 2007 00:11   

Ponieważ w podtytule wątku jest też 'odradzamy' to ja chciałabym odradzić Wam oglądanie filmu Eragon.

Nuda, beznadziejne dialogi, do główengo bohatera nie czuje się choćby nuty sympatii, kroi się 'romans' nastolatka ze starszą od niego o dekadę kobitką, rozstrzygająca bitwa toczy się w kompletnych ciemnościach, mam wrażenie że wszystko to gdzieś już było. Dobrze chociaż że smok nie jest palstikowy... Jedynym orzeźwieniem jest w tym wypadku Irons.

Ja wiem że ta książka powstała dla dzieciaków, i co za tym idzie film nie może być dla dorosłych, ale i tak nuda!!
_________________
And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine

 
 
Mag 


Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Czw 01 Lut, 2007 08:14   

miłosz napisał/a:
no a ja oglądnęłam wreszcie to "Opętanie
miłosz napisał/a:
a Jenifer i Jeremy niezwykle stylowi w epoce wiktoriańskiej


Ja też obejrzałam. Podobał mi się ze względu na tę część historyczną.
JE była taka ... świetlista w tej tycjanowskiej otoczce, ten jej uśmiech- jakby wiedziała o czymś, czego my się nigdy nie dowiemy- była świetna!
Natomiast GP jest jednowymiarowa i drętwa- lubie ją , ale aktorką jest przeciętną.

miłosz napisał/a:
właściecielka kosmyka włosów okazała sie być zaskakująca

Też się zdziwiłam, ale koniec mi się podobał :smile:
miłosz napisał/a:
Blanche (Lena Headey)cudowna dziewczyna

Piękna...
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Mag 


Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Czw 01 Lut, 2007 08:20   

Obejrzałam " Wiernego ogrodnika"--Kto nie oglądał--POLECAM

Piękny film, trochę mnie zaskoczył- czekałam na jakiś banalny romans (taki obraz mi majaczył) a to po prostu wbijająca w fotel historia o miłości i walce o ideały.
Jest piękny.

Pisałam już w wątku Ralfika, że brakuje mi z jego strony jednego celnygo strzału w zęby Sandy'ego. Jako gentelman nie mógł sobie na to pozwolić , ale jako mężczyzna?
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Pemberley 


Dołączyła: 27 Paź 2006
Posty: 912
Wysłany: Czw 01 Lut, 2007 12:07   

obejrzalam "Ask the dust" (czyli "pytajac o milosc" :roll: ).
Nie przepadam za Colinem Farrellem, wiec podeszlam do tego filmu z lekka uprzedzona, i.... mile rozczarowanie. Film w sumie bez happy endu, klasyczne sytuacje romantyczne konczace sie malo romantycznie, ale mimo wszystko caly film ma to "cos" w klimacie i formie opowiesci. Drugie dno pokaleczonych osobowosci pokazane jest bolesnie wiarygodnie. Czuc goraco poludnia, fascynujace postacie drugoplanowe a Selma Hayek jest rewelacyjna!!


Autor powiesci John Fante mial naprawde pecha w zyciu. wojna zniszczyla jego szanse na slawe pisarska, inaczej jego nazwisko byloby znane duzo wiekszej grupie milosnikow literatury. Z tego co wiem, wplynal na wielu innych pisarzy, m.i. na Bukowskiego..


Polecam, choc film jest bardziej o bolu milosci, niz jej radosciach.... :sad:

http://www.askthedust-movie.com/enter.html
_________________
Sezon? Na omułki....

 
 
Gunia 


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5400
Wysłany: Czw 01 Lut, 2007 15:37   

A ja obejrzałam Daniela Derondę. :D
SPOILERY!
Nie muszę mówić, że jestem zachwycona i w ogóle :thud: .
Co do samego Daniela, to jako postać oczywiście super, ale ma twarz trochę ze krótką i przez większość filmu wyglądał jak chłopak a nie mężczyzna, chociaż zdarzały się wyjątki jak np. podczas spotkania z matką. Nie muszę chyba mówić, że "kibicowałam" pannie Lapidoth, ale nie podoba mi się to, że Daniel mówiąc o przyczynach jego ślubu z nią częściej mówił o przewodzeniu Narodowi Wybranemu, niż o miłości do tej dziewczyny. No i czym może mi ktoś wyjaśnić, kim była ta rodzina prowadząca sklep Cohenów, jeśli to Mordehaj był bratem Miry?
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 08:12   

Obejrzalam "Firelight".
Piekny film z piekną Sophie Marceau. Jest stworzona do tej roli, i do rol tajemniczych, posągowych guwernantek, ktore skrywają gorące uczucia.
Juz początek jest intrygujący, ta dziwna rozmowa przez posrednika (posredniczke), intrygująca umowa, spotkanie w hotelu, rozstanie. A potem ich ponowne spotkanie w tym duzym domu i caly ciąg dalszy.
Film jest smutny i wlasciwie jest smutny do konca. Akcja niespieszna, takie kino lubie. Mialam skojarzenia i z Jane Eyre, i z "Oneginem" ze wzgledu na zimowy krajobraz i gre uczuć. Jedyne co mi sie nie podobalo to pan Godwin, jakos nie chcialo mi sie uwierzyc, ze ona czula do niego namietnosc, pozadanie. Widzialabym na tym miejscu kogos innego ;)
Ale zdjecia sa piekne, ta zima, platki sniegu, lod, domek na jeziorze i to oszklone przejscie nad jezioro...... światlo padające z kominka, nawet ten pokoj z panią Godwin, wszystko kręcone z dużym smakiem.
Wlasciwie wszystko w tym zwiazku jest zakazane, od początku ich znajomosci i umowy do tej jego decyzji, ktora ostatecznie zmienila ich zycie...
Ten koniec jednak przez to ze taki smutny, jakos nie cieszy.
Polecam tym co lubia takie kino..

_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Sob 03 Lut, 2007 08:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)


Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 680
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 08:20   

Gosia napisał/a:
Ten koniec jednak przez to ze taki smutny, jakos nie cieszy.
Polecam tym co lubia takie kino..

Hmm dla mnie ten koniec nie był smutny raczej nostalgiczny, do klimatu filmu nie pasowałaby spektakularna radość. Ale nie zgadzam sie, że był smutny w końcu bohaterka odzyskuje to o co "walczyła".
_________________
jak Mała Mi
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 08:21   

Szukając fotek do "Firelight" natknęlam się na inny film "The Governess" (1998) :
http://www.imdb.com/title...lay-E11076-10-2
http://www.splicedonline..../governess.html
http://www.filmweb.pl/Gov...e,Film,id=10412
Zapowiada sie fantastycznie (troche mi przypomina "Dziewczynę z perłą").
Czy ktos to widzial?
Dzieje się w epoce wiktorianskiej ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Sob 03 Lut, 2007 08:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 58800
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 08:26   

Ostatnio miałam okazje obejrzeć Spacer po linie - czyli historię kariery muzycznej Johnny'ego Casha'a. Nigdy wcześniej nie interesowałam się jakos specjalnie jego muzyką, sle ostatnio zachwyciłam się piosenka Devil's right hand i z ciekawoscią popatrzyłam na film o życiu muzyka. Co ciekawe zarówno Joaqoin Pheonix jka i Reese Wintherspoon sami spiewali i grali w tym filmie.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 
 
Pemberley 


Dołączyła: 27 Paź 2006
Posty: 912
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 10:09   

Admete napisał/a:
Ostatnio miałam okazje obejrzeć Spacer po linie - czyli historię kariery muzycznej Johnny'ego Casha'a. Nigdy wcześniej nie interesowałam się jakos specjalnie jego muzyką, sle ostatnio zachwyciłam się piosenka Devil's right hand i z ciekawoscią popatrzyłam na film o życiu muzyka. Co ciekawe zarówno Joaqoin Pheonix jka i Reese Wintherspoon sami spiewali i grali w tym filmie.


uwielbiam ten film, obejrzalam go przez przypadek i wlasnie siedze nad biografia Casha :wink:

nie lubie muzyki country, nie lubie historii o muzykach, ktorzy zawsze przechodza przez wszystkie problemy dlugiego dorastania- picie, narkotyki i sex - niszczac przy okazji siebie i innych, ale ten film zrobil na mnie niesamowite wrazenie. Fascynujaca historia. Lubie tez ten tytul " walk the line"
W koncu Cash wychodzil sobie milosc swojego zycia.


Teraz podkochuje sie w Joaquinie Phoenixie :cool: i spiewam - z cala rodzina- " It Ain't me, babe, no, no, no" :party:
_________________
Sezon? Na omułki....

 
 
Admete 
shadows and stars


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 58800
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 10:55   

Pemberley tez mam zamiar poszukac jakiejś biografii Casha i chętnie posłuchałabym jego muzyki :-) Tutaj jest Ring Of Fire http://www.youtube.com/watch?v=Y2iv_E-Fn9E
O Guwernantce czytałam już dość dawno temu, ale nigdy nie udało mi się tego obejrzeć.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40805
Skąd: Arrakis
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 17:01   

A mnie szlag trafia, że do dziś nie udało mi się Daniela Derondy skończyć (przeklęty brak ostatniego odcinka). Niemniej bardzo mi się podobał. I w postaci Daniela właśnie o to chodzi - żeby był kompletnym przeciwieństwem okrutnego męża Gwendolyn. No i relacja Gwen z Danielem jest bardzo ciekawa. Strasznie mi się to podobało.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Alison

Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6624
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 21:57   

A ja obejrzałam dziś "Dziewczyny z kalendarza". Obśmiałam się jak norka. Najlepsi w tym filmie są meżczyźni, ten przerażony fotograf, te zrezygnowane chłopaki w pubie, ten Murzyn w samolocie :lol: No i jeszcze ten angielski gentelman, który przy śniadaniu mówi jednym tchem: I suppose you are naked in Daily Telegraph my dear, can you pass me the bacon?
Ostatnia scena cudna, panie kontemplujące na wzgorzu Tai Chi, po czym jedna rzuca: ktoś ma ochotę na chipsy? I wszystkie lecą.
Zupełnie nie wiem czemu caluski czas myslałam o naszym forum :wink:
 
 
Alison

Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6624
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 22:04   

malmik napisał/a:
:rotfl: :rotfl: :rotfl:
No ładne masz o nas zdanie - ale to chyba po wątku o odchudzaniu!
:rotfl: :rotfl: :rotfl:


Nie, kompletnie nie w tym znaczeniu! Po prostu podobało mi się jak te kobitki potrafiły sie wspierać, zebrać żeby coś zorganizować, jak potrafiły sie cieszyć z takich drobiazgów jak np. automatycznie składane fotele w samolocie, czy przejazd limuzyną przez Hollywood, jak się chichrały na zebraniach tej ichniej Ligi Kobiet, i w ogóle ile w nich było radości życia i energii, i takiego fajnego koleżeństwa. Kobiety są fajne, nie wiem czy facetów też łączą takie więzi.
Dlatego mi się kojarzyło z naszym forum.
Tym razem mówiłam na serio jak rzadko :cool:
 
 
Alison

Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6624
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 22:23   

malmik napisał/a:
Nie widziałam jeszcze tego filmu. Ale wyobraziłam sobie siebie rzucającą się na chipsy - uderz w stół.....


Rzucanie sie na chipsy nie jest pokazane :wink: . Panie ćwiczą na pięknym wzgórzu, w krajobrazie Yorkshire, a na rzucone hasło o chipsach, po prostu radośnie z niego zbiegają i film tak sie kończy :smile: W ogóle jest w porywach strasznie "brytyjski" - nie jestem pewna czy chcialabym mieszkać na takiej zapyziałej angielskiej prowincji. Acha i jeszcze w filmie gra Ciaran Hinds, czyli kapitan z Perswazji, ale wygląda biedniusieńko z tym brzuszkiem wylewajacym się z obwisłych portek :wink:
 
 
malmik 
Gerry zawsze wraca


Dołączyła: 19 Wrz 2006
Posty: 1396
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 22:31   

Co do zapyziałej angielskiej to całkowicie rozumiem, bez oglądania filmu - bardziej od samej prowincji przerażają mnie ludzie tam żyjący. A jeśli chodzi o Cirana to musi być ciekawe, bo w filmach w których go widziałam (tzn. Perswazje i JE) był zawsze postawny gorsetowo.
 
 
Alison

Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6624
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 22:36   

malmik napisał/a:
A jeśli chodzi o Cirana to musi być ciekawe, bo w filmach w których go widziałam (tzn. Perswazje i JE) był zawsze postawny gorsetowo.


Oj to koniecznie obejrzyj film! Żałość! Szczególnie jak siedzi na takim mureczku, w fioletowym T-shircie, koszmarnych gaciach i butach-gnojkach. Ale postać gra bardzo pozytywną i kochany jest. :smile:
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40805
Skąd: Arrakis
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 22:45   

Dziewczyny z kalendarza to świetny film. Uśmiałam się na nim do łez. Cudowna Helen Mirren i na dokładkę równie dobra Julie Walters... i nawet nie przeszkadzało mi, że zmienili zakończenie tej historii. W końcu aby zachować odpowiedni (radosny) charakter filmu nie mogli zrobić zakończenia, hmmm, prawdziwego. Nie szkodzi. :)
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 04 Lut, 2007 13:16   

Obejrzalam dzis film "Heart of Me".

Film z 2002, w glownych rolach: Helena Bonham-Carter, Paul Bettany, Olivia Williams.
Akcja filmu dzieje sie w wciagu 10 lat: 1936-1946.
To opowiesc o namietnosci, zdradzie, przebaczeniu.
Kazdy dla kazdego jest tu okrutny, siostra dla siostry, mąż dla żony, matka dla corki. Milosc dwoch siostr do jednego męzczyzny. Jedna z nich, Madelaine, jest chlodna a ich zwiazek konwencjonalny, druga z siostr, Dinah, jest pelna pasji, ekscentryczna.
Namietnosc łączy Ricka nie z zoną, a z jej siostra. Ich milosc jest zakazana. Okropny trojkat, w ktorym kazde z nich jest nieszczesliwe, ale nie potrafi go rozerwac. Matka staje w obronie legalnego malzenstwa i stara sie zerwac tamtą nieprawną wiez. Namietnosc niszczy wszystkich, ale koniec przynosi przebaczenie.
Najmniej mi sie podobal Paul Bettany w roli rozdartego malzonka.
Film ładnie kręcony.

William Blake "Broken Love":
"And throughout all Eternity
I forgive you, you forgive me".
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alison

Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6624
Wysłany: Nie 04 Lut, 2007 13:55   

Paul postać zagrał nieciekawą, to i trudno żeby sie podobał, ja uważam, że zagrał dobrze. Film kiedyś tak przelecialam po kilku scenach i bardzo mnie nie zachęcił, długo czekałam z obejrzeniem, za to jak obejrzałam, to się nie zawiodłam, bo film kipi od namiętności ale jest bardzo smutny , bo jak to w życiu uczucia się w nim dokładnie rozmijają i pzychodzą nie w tym momencie, kiedy powinny...
A ja wczoraj widziałam jeden ze smutniejszych filmów, jakie dotąd oglądałam - " My life without me" nie wiedzieć czemu z polskim tytułem "Moje nowe życie" (?).
Historia 23-latki, szczęśliwej żony i matki dwojga fajnych dziewczynek, która ni z tego ni z owego dowiaduje się, że ma zaawansowane stadium raka jajników. Choroba postepuje jak burza, a ona spokojnie (jakieś to dla mnie mało wiarygodne było) w zeszyciku zaplanowała co jeszcze musi koniecznie zrobić - nagrać życzenia urodzinowe dla dziewczynek do 18 roku życia włącznie, codziennie mówić im , że je kocha, pogodzić się z matką, odwiedzić ojca w więzieniu, znaleźć żonę dla męża, która byłaby matką dla jej córeczek, rozkochać w sobie kogoś i spróbować jak to jest z innym mężczyzną, bo jej mąż był pierwszym chłopakiem, z którym się całowała.
No i konsekwentnie realizuje wszystko... Film kręcony chwilami jak u Larsa von Triera, z ręcznej kamery, miotającej się bez ładu i składu po różnych rzeczach, dużo zbliżeń. Żadnych fajerwerków, ale film skłania do pomyślenia, co by było gdyby i co tak naprawdę jest w życiu ważne. Chyba warto obejrzeć...
 
 
Caroline 


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1927
Wysłany: Nie 04 Lut, 2007 14:04   

Aragonte napisał/a:
A kto zna i lubi męski wariant tej historii, czyli The Full Monty? :cool:
Ja uwielbiam :mrgreen:
Ja znam, ja znam :D I bardzo lubię :) Dziewczyny z kalendarza są świetne, ale "Goło i wesoło" wymiata :mrgreen: Zwłaszcza scena w jakimś urzędzie, gdy nieświadomie zaczynają ćwiczyć układ :rotfl:
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40805
Skąd: Arrakis
Wysłany: Nie 04 Lut, 2007 14:44   

Caroline napisał/a:
Aragonte napisał/a:
A kto zna i lubi męski wariant tej historii, czyli The Full Monty? :cool:
Ja uwielbiam :mrgreen:
Ja znam, ja znam :D I bardzo lubię :) Dziewczyny z kalendarza są świetne, ale "Goło i wesoło" wymiata :mrgreen: Zwłaszcza scena w jakimś urzędzie, gdy nieświadomie zaczynają ćwiczyć układ :rotfl:


A motyw z filmami przyrodniczymy? "Tak, wiemy, wiemy, są świetne, prawda?" Albo "Deszczowa piosenka". :rotfl: Ten film jest boski. Jak raz niedawno go pokazywałam koleżance, ómierała ze śmiechu. :mrgreen:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Aragonte 


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36808
Wysłany: Nie 04 Lut, 2007 15:52   

Agn napisał/a:
Caroline napisał/a:
Aragonte napisał/a:
A kto zna i lubi męski wariant tej historii, czyli The Full Monty? :cool:
Ja uwielbiam :mrgreen:
Ja znam, ja znam :D I bardzo lubię :) Dziewczyny z kalendarza są świetne, ale "Goło i wesoło" wymiata :mrgreen: Zwłaszcza scena w jakimś urzędzie, gdy nieświadomie zaczynają ćwiczyć układ :rotfl:


A motyw z filmami przyrodniczymy? "Tak, wiemy, wiemy, są świetne, prawda?" Albo "Deszczowa piosenka". :rotfl: Ten film jest boski. Jak raz niedawno go pokazywałam koleżance, ómierała ze śmiechu. :mrgreen:

Bossski zdecydowanie :mrgreen:
Ogółem casting był świetny :twisted: :lol:
A scena z ratowaniem niedoszłego samobójcy?
A pierwszy popis Gusa, a raczej próba przy Hot Chocolate, kiedy to moniaki latały w powietrzu jak grad?
A śliczny obrazek z dwoma panami stojącymi na tonącym samochodzie oraz iście anglosaski dialog: "Jak leci?" "Nieźle".

No uwielbiam ten film :rotfl: Wiem, powtarzam się :wink:
_________________
"Wolę piekło chaosu od piekła porządku".
(W. Szymborska)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.