PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Małe kobietki - ekranizacje i książka
Autor Wiadomość
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 4553
Skąd: z daleka
Wysłany: Wto 08 Gru, 2020 22:01   

Agn napisał/a:
Czekam na wrazenia.
(Mam nadzieje, ze ci sie spodoba - wielbie ten film.)

Cóż.... Uprzedzam, że nie czytałam książki, nie oglądałam innych ekranizacji (może oglądałam, ale nie pamiętam :ops1: ), więc nie widziałam czego się spodziewać.
Oglądałam bez oczekiwań, bez uprzedzeń :wink: , itp.
Kilka razy się wzruszyłam, z przyjemnością patrzyłam na znajome twarze aktorów :-) , ale nie jest to film do którego będę wracać.

Swoją drogą po seansie nasunęło mi się jedno pytanie : która z sióstr była najszczęśliwsza ze swoich wyborów i życia?
_________________
:-)
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 5871
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 08 Gru, 2020 22:13   

Dobre pytanie w kontekście tej ekranizacji - bo w książce wszystko było chyba dużo prostsze. Tutaj na pewno Amy, bo Meg miała niedosyt i Jo chyba też. Chociaż... Amy też miała niedosyt, zrozumiała, że nie będzie wielką malarką.

W ogóle ta opowieść ma dobitny wątek upadku ideałów i marzeń dziecięcych - i to zarówno w książce i w filmie. Zawsze to była dla mnie ta łyżka dziegciu w tej kochanej przeze mnie opowieści.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 4553
Skąd: z daleka
Wysłany: Wto 08 Gru, 2020 22:21   

RaczejRozwazna napisał/a:
W ogóle ta opowieść ma dobitny wątek upadku ideałów i marzeń dziecięcych - i to zarówno w książce i w filmie.

Jak to mówią: samo życie. :wink:
_________________
:-)
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 5871
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 08 Gru, 2020 22:37   

Tego właśnie w literaturze nie szukam - życia mam aż dość wokół. Książki mają osładzać ponurą rzeczywistość :wink:

Ale i tak tę opowieść bardzo lubię :-D
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Barbarella


Dołączył: 08 Lut 2009
Posty: 3762
Skąd: Rybnik
Wysłany: Nie 20 Gru, 2020 18:12   

Ostatnie dwa miesiące spędziłam z "Małymi kobietkami".
Przeczytałam książkę: bardzo mi się podobała, aczkolwiek były momenty, w których mnie mdliło od nadmiaru słodyczy i doskonałości.
Obejrzałam również trzy ekranizacje: BBC, z 1994 roku oraz z 2019 roku.
Najmniej podobała mi się wersja BBC. Była najbardziej wierna, ale ja miałam nieustanne wrażenie chaosu i poplątania. Ale w tej wersji był najlepszy Teddy. :mrgreen:
Wersja z 1994 po prostu mi się podobała. A wersja z 2019 roku bardzo mi się podobała. :-D Ale tam z kolei nie leżał mi Teddy. No i film był dla mnie bardziej zrozumiały po przeczytaniu książki.
 
 
BeeMeR 


Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 44792
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Nie 20 Gru, 2020 18:36   

Muszę wreszcie obejrzeć wersję z 2019 :mysle:
_________________

 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 5871
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 20 Gru, 2020 21:18   

Obejrzyj, warto!
Barbarello, Agn zaraz wpadnie z bejsbolem za tego Teddy'ego z 2019 roku :lol: Dlaczego Ci się nie podobał?
Jesli nie masz dość to obejrzyj jeszcze wersję z 1949 roku i ewentualnie mini serial z lat 70. - tam był najlepszy Baer z wszystkich ekranizacji.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40805
Skąd: Arrakis
Wysłany: Nie 20 Gru, 2020 21:39   

Ja z bejsbolem na Barbarelle? Zeby wiecej do mnie nie przyjechala? Oczadzialas, dzioucha? :lol:
Uwielbiam Chalameta, on mi sie podoba w wiekszosci rol, ale komus moze nie lezec. Mnie sie podobala ta cudnie odegrana mlodzienczosc Lauriego. Ale nie kazdemu podoba sie to samo. Zreszta Laurie z 1994 jest bardzo w porzadku.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 5871
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 20 Gru, 2020 22:37   

E, miałam nadzieję na ożywienie atmosfery :lol:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40805
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pon 21 Gru, 2020 09:36   

Widzicie ja, panstwo, rozmarzyla sie. :rotfl:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Barbarella


Dołączył: 08 Lut 2009
Posty: 3762
Skąd: Rybnik
Wysłany: Wto 22 Gru, 2020 11:47   

RaczejRozwazna napisał/a:
Barbarello, Agn zaraz wpadnie z bejsbolem za tego Teddy'ego z 2019 roku :lol: Dlaczego Ci się nie podobał?

Dla mnie był za smarkaty. Po prostu. I jeszcze względem Jo. Z książki wynikało, że był od niej starszy, a w wersji 2019 roku tego nie widać.

RaczejRozwazna napisał/a:
obejrzyj jeszcze wersję z 1949 roku i ewentualnie mini serial z lat 70. - tam był najlepszy Baer z wszystkich ekranizacji.

Chętnie, pod warunkiem, że jest tłumaczenie polskie.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40805
Skąd: Arrakis
Wysłany: Wto 22 Gru, 2020 12:29   

Tam roznica wieku byla moze ze 2 lata? No i Laurie jest bardzo mlodym czlowiekiem, w koncu na poczatku to chlopiec. Pozniej jest doroslym mezczyzna. Fajnie film pokazal, jak sie ogarnal pod wplywem Amy.

Musze poszukac tych wersji z lat 40-tych i 70-tych, chetnie porownam. No i bardzom ciekawa tego Baera. :)
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 5871
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 22 Gru, 2020 17:04   

Wersja z lat 40-tych miała swój urok (scenariusz był skopiowany z filmu z 1933 roku - ale to już ramotka, dla najbardziej zagorzałych fanów), chociaż główni bohaterowie byli bodaj koło 30-tki gdy grali postaci Jo i Teddy'ego. I to nie jest raczej wersja dla miłośników pary Teddy-Amy.

W serialu z 1978 roku Baera gra Wiliiam Shatner znany ze Star Treka :) Niespecjalnie lubię tę adaptację bo nie polubiłam głównych bohaterów, ale tylko w w tym serialu kibicowałam parze Jo-profesor. Bardzo mi się podobał choć nie jest dokładnym odwzorowaniem literackiego pierwowzoru.

Obie wersje istnieją po polsku, serial swego czasu był dostępny na yt.

EDIT. Nadal jest na yt, ale tylko w wersji anglojęzycznej (można ustawić z napisami)
https://www.youtube.com/w...BqgNYgkkU&t=81s
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Barbarella


Dołączył: 08 Lut 2009
Posty: 3762
Skąd: Rybnik
Wysłany: Śro 23 Gru, 2020 16:58   

Agn napisał/a:
Tam roznica wieku byla moze ze 2 lata?

Rozumiem, że dwa lata. Jo jest w tej wersji za stara wizualnie względem Teddego. Przynajmniej dla mnie.
 
 
BeeMeR 


Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 44792
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 16:37   

RaczejRozwazna napisał/a:
W serialu z 1978 roku Baera gra Wiliiam Shatner znany ze Star Treka Niespecjalnie lubię tę adaptację bo nie polubiłam głównych bohaterów, ale tylko w w tym serialu kibicowałam parze Jo-profesor. Bardzo mi się podobał choć nie jest dokładnym odwzorowaniem literackiego pierwowzoru.
A ja miałam trochę na odwrót - tj. Baer mnie nie ruszał ale całość całkiem mi się podobała, w taki teatralno-ramotkowy sposób :mrgreen:

Obejrzałam wczoraj wersję z 2019r., odczucia mam mieszane.
Pierwsze wrażenie było dobre, bardzo mi się podoba Saoirse w roli starszej Jo i nie mam nic przeciwko klamrowemu zaczęciu od końca. Ogólnie ta późniejsza, doroślejsza część filmu podobała mi się bardziej, doceniam zwłaszcza pomysł na pokazanie nieoczywistej kwestii "kiczowatego zakończenia w deszczu" jako wymuszonego pod czytelniczki, podobnie to, że życie dorosłe - np. Meg - niekoniecznie było usłane różami bo samą miłością trudno wyżyć. Całość kojarzyła się odlegle z tym, co mój Tata powiedział kiedyś chrześniakowi, który się wahał czy się żenić czy nie - "czy się ożenisz czy i nie i tak chwilami będziesz żałował tej drugiej opcji".

Ale nie kupiłam kilku rzeczy: przede wszystkim zmiany zdania Jo że może by jednak przyjęła Lauriego ze względu na samotność - nie wiem jak było w książce ale Jo w moich wyobrażeniach nie robiła nic wbrew sobie, a na małżeństwo z niedojrzałym chłoptasiem nie miała ochoty. No a do ew. małżeństwa (w innych wersjach, bo nie w tej, w tej jako rzekłam nie kupuję tego) dojrzała dopiero po dobrych kilku.

Okropnie mnie irytowało nadmierne w moich odczuciu skakanie między "teraz" a "wcześniej", szatkujące niektóre sceny tak bardzo, że za choinkę nie mogłam wejść ani w owo "teraz" ani "wcześniej" i emocjonalnie zostałam niemal całkiem obojętna, choć w gruncie rzeczy film odbieram całkiem dobrze i seans mi podobał. Ale powtarzać raczej nie będę, Osobiście wolę bardziej linearny tok narracji - a przynajmniej nie aż tak chaotyczny i skaczący po osi czasu.

Jeśli idzie o obsadę miałam problem z prawie wszystkimi :P w części "kilka lat wcześniej", zwłaszcza z Amy i sceną palenia rękopisu Jo, ale ta konkretna scena i szczeniackie zachowania mi zagrały chyba tylko w wersji z młodziutką Kirsten Dusnt, a nie dorosłymi aktorkami. Teddy mnie nie zachwycał i moim zdaniem nie są zbyt dobrze dobrani ani z filmową Jo ani Amy i nie chodzi mi o kwestię gry tylko fizjonomię - on jest drobniutki, chudziutki, twarz ma drobniejszą niż obie i wygląda na wyraźnie młodszego. Mnie to osobiście trochę zgrzyta aczkolwiek ta jego chłopięcość w jakiś sposób grała pozytywnie na rzecz odrzucenia przez Jo, bo to nie było dla mnie tak oczywiste w wersji z Winoną i Christianem Bale ;) . Miałam też pomniejszy problem z Meg - bo ona powinna być najładniejsza a jakkolwiek bym na Emmę Watson nie patrzyła to w tym filmie najładniejsza w moich oczach nie była :roll: - ale to zapewne wyłącznie kwestia gustu. Baer też mnie nie zachwycał. Amy mi się za to podobała ale wyłącznie w części starszej, tej, która dobrze wie czego chce. Ciotka fajna :mrgreen: Beth w dużej mierze niewidzialna. Marmee niezapamiętywalna, obawiam się, że - oprócz wymowy końcówki - z całym filmem tak będzie w moim przypadku.
_________________

 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 4553
Skąd: z daleka
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 16:49   

BeeMer - rozbudowana opinia. :kwiatek:

Tak jak i ja wspomniałam powyżej - dla mnie ten film był raczej do jednorazowego obejrzenia właśnie.

To Boże Narodzenie to było przedstawione wizualnie jak z jakiegoś katalogu. :wink:
Tak samo niby nieład w pokojach dziewczyn, a jednak to takie wszystko jak "z obrazka".

Acha, mnie wątek najstarszej siostry chyba najbardziej "podszedł" i w tym filmie chyba jako jedyna była, mimo wszystko, szczęśliwa. :-|
_________________
:-)
 
 
BeeMeR 


Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 44792
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 17:02   

Obiecałam Agn, że napiszę co myślę po seansie :mrgreen:
Ja myślę, że Amy tutaj też była na swój sposób szczęśliwa - zwłaszcza, gdy sobie przypomniała, że niewiele brakło, aby poślubiła Franka ;)

Ja sobie w zeszłym roku robiłam przegląd dostępnych ekranizacji, ta to już chyba ostatnia, mam więc porównanie, choć niektóre sceny i postaci mi się zacierają ;)
_________________

 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40805
Skąd: Arrakis
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 21:52   

Nie wiem, skad przekonanie, ze siostry March byly nieszczesliwe. :co_stracilam: Owszem, nie jest rozowo, ale kiedy podejmuje sie wybory, to z calym dobrodziejstwem inwentarza.
Meg nie spelnila marzen o bogactwie, ale ma dobrego meza i dzieci, a chciala przeciez zalozyc rodzine i miec dom.
Amy wyszla za czlowieka, ktorego kocha i do tego ze wzajemnoscia. Gdzie tu problem?
Jo jest z Bhaerem - zaklada z nim rodzine i realizuje reszte zalozen. W filmie Gerwig genialnie ujela temat z malzenstwem Jo, nie zmienia to faktu, ze Jo dopiela swego - wydala powiesc, ktora na bank bedzie sukcesem, czego zapowiedzia jest reakcja 3 corek wydawcy.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Admete 
shadows and stars


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 58800
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 22:15   

No wiesz, ja sama odebrałam ten film jako smutny, przygnębiający. Ale to ja.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 
 
BeeMeR 


Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 44792
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 22:21   

Ja nie uważam, żeby siostry March były nieszczęśliwe - nie bardziej niż inni ludzie - ale że każdy wybór ma jasną i ciemną stronę, co ten film ładnie pokazywał.
_________________

 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40805
Skąd: Arrakis
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 22:33   

No wlasnie, kazdy wybor ma kilka konsekwencji, ale nie znaczy to, ze ewentualnie Amy jest troche szczesliwa i w sumie Meg chyba tez. Nope. Dziewczynom sie bardzo udalo w zyciu.

Admete, smutny? Widzialam inny film. On ma sceny wzruszajace, ale do przygnebienia tu daleko.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Admete 
shadows and stars


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 58800
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 22:52   

Mnie przygnębił. Pisałam o tym po seansie. Może to dlatego, że nigdy do mnie ta historia nie przemawiała. Książkę próbowałam czytać lata temu, ale utknęłam zaraz na początku.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 4553
Skąd: z daleka
Wysłany: Nie 27 Gru, 2020 23:16   

A ja trochę rozumiem, co ma na myśli Admete.
Film mnie osobiście nie przygnębił, ale jednak nie jest to opowieść "i żyli długo i szczęśliwie".
Oceniam jedynie ten film (innych ekranizacji nie widziałam, książki nie czytałam).
Każda z sióstr swoje przeszła i w efekcie jakoś nie widziałam jakoś tego szczęścia Jo czy Amy.
Dlatego napisałam, że w sumie Meg wydawała mi się, mimo trudności, najszczęśliwsza. :-)
Amy trochę chyba robiła taką dobrą minę do złej gry, owszem wyszła za mąż za swoją miłość, ale czy i ona była jego miłością? A wybór "jak nie jedna siostra to druga", no cóż - niby to inne czasy i wtedy takie wybory nie były rzadkością, ale jednak chłopak był mocno zakochany w Jo, a po czasie ożenił się z jej siostrą i jako szwagierkę miał ex-ukochaną. :-|
Co do Jo - jasne, zrealizowała się jako pisarka (choć i tu napisała zakończenie "pod wymagania redaktora", a nie takie jak chciała), a jak potoczyło się jej życie prywatne to dla mnie jest otwartym tematem, bo to sielankowe zakończenie przedstawione w filmie odbieram "co by było gdyby". :wink:
_________________
:-)
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 5871
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 28 Gru, 2020 00:03   

W książce nie ma tej "smugi cienia" tak bardzo uwidocznionej, choć i w niej czuje się smutek związany z upływem czasu i nieuchronnym upadkiem dziecieco-młodzieńczych marzeń. Zawsze za złe miałam autorce tak bezwzględne rozprawienie się z artystycznymi aspiracjami bohaterów i chociażby - z pierwszą.miłością Teddy'ego. Zresztą w którejś z kolejnych części, chyba ostatniej, autorka sama sprawia takie wrażenie, że jej żal ;)
Ale w ostatniej ekranizacji tego smutku jest bardzo wiele. Rozumiem i Admete i Jo, która dla iluzji zatrzymania tego czasu gotowa jest się wydać za Teddy'ego - to był dla mnie jeden z lepszych motywów tej ekranizacji.
A Meg była najszczesliwsza bo ostatecznie miała nqjbardziej proste marzenia - dom i rodzina. Niezrealizowana reszta (marzenia o bogactwie) była dodatkiem, bez którego można się obyć.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Admete 
shadows and stars


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 58800
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 28 Gru, 2020 09:05   

annmichelle napisał/a:
Co do Jo - jasne, zrealizowała się jako pisarka (choć i tu napisała zakończenie "pod wymagania redaktora", a nie takie jak chciała), a jak potoczyło się jej życie prywatne to dla mnie jest otwartym tematem, bo to sielankowe zakończenie przedstawione w filmie odbieram "co by było gdyby".


Z perspektywy osoby żyjącej już długo na tym świecie, wiem, że w którymś momencie Jo będzie żałować swojej decyzji. Amy także...i Teddy. Może to i życiowe, ale przygnębiające. Tak samo ten film odebrała moja 15 - letnia bratanica.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.