|
Antypatie w książkach JA |
| Autor |
Wiadomość |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Pią 29 Lip, 2011 22:33
|
|
|
| Akaterine napisał/a: | | Ania Aga napisał/a: | | Zgadzam się, rzeczywiście była bardzo młoda i mogła nie być w stanie opowiedzieć ukochanemu o swojej miłości |
Chyba żadna bohaterka JA nie była w stanie . Kobiety mogły tylko zachęcać i liczyć, że mężczyzna nie jest na tyle tępy, by tego nie zrozumieć. Nawet odważna Lizzy nie powiedziała Darcy'emu nic wprost, ani starsza i bardziej doświadczona od Anne Eliot. |
Lydia pewnie nie miała z tym problemów. |
|
|
|
 |
Tamara
nikt nie jest doskonały...

Dołączyła: 02 Lut 2008 Posty: 22164 Skąd: zewsząd
|
Wysłany: Pią 29 Lip, 2011 22:47
|
|
|
Owszem , i uchodziła za niewychowaną , pustą kokietkę pozbawioną choćby odrobiny ogłady i rozumu |
_________________ Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie. |
|
|
|
 |
Akaterine

Dołączyła: 16 Lip 2011 Posty: 5137
|
Wysłany: Pią 29 Lip, 2011 22:51
|
|
|
Możliwe, ale ona nie zrobiłaby tak dlatego, że jest starsza i doświadczona, ale dlatego, że była głupia i na siłę chciała złapać męża .
Nie zapominaj też, że Edmund traktował Fanny jak siostrę. Nawet gdyby próbowała jakoś mu przekazać, że coś do niego czuje, on mógłby to odebrać jako dowód siostrzanej czułości. |
|
|
|
 |
Admete
shadows and stars

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58798 Skąd: Babylon 5/Gondor
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 10:57
|
|
|
Lydia to żaden przykłąd. Także w dzisiejszych czasach uchodziłaby za głupią i okropną |
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 11:00
|
|
|
Wątpię, by nawet wiele współczesnych dziewczyn (czy też i starszych kobiet) rzucało się z wyznaniami do kogoś, kto kocha inną. Zwłaszcza, że to mogło zagrozić ich przyjaźni.
Co do zalet Fanny, to chyba najbardziej idealnymi bohaterkami Austen były Anna i Eleonora. |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 11:11
|
|
|
| Admete napisał/a: | Lydia to żaden przykłąd. Także w dzisiejszych czasach uchodziłaby za głupią i okropną |
Minęły dwa stulecia a zachowanie Lydii nadal jest uważane za naganne. Tyle się zmieniło w sferze obyczajowości, jednak głupota pozostaje głupotą.
Lydia uciekła z Wickhamem dla towarzystwa, nawet trudno powiedzieć, że oczekiwała w zamian małżeństwa, no może kiedyś w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości. |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 15:28
|
|
|
Lidia wyjeżdżając z Brighton, myslała, że udają się do Gretny i wróci jako żona.
Głupota i zachowanie Lidii są okropne- ale dzisiaj mieszkanie przed ślubem nie stanowi hańby dla całej rodziny. |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 15:41
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Głupota i zachowanie Lidii są okropne- ale dzisiaj mieszkanie przed ślubem nie stanowi hańby dla całej rodziny. |
Mieszkanie, wolny zwiazek i seks bez malzenstwa w wielu przypadkach hanby nie stanowia, natomiast ucieczka po to, aby wyjsc za maz - juz chluby nie przynosza i rzeczywiscie uwazane sa raczej za czyn naganny... |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 16:02
|
|
|
| Biorąc pod uwagę fakt, że Lydia miała jakieś 15 czy 16 lat, nawet w obecnych czasach zamieszkanie z mężczyzną chluby dla rodziny nie stanowi. |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 18:10
|
|
|
Lidia była wówczas uznawana za dorosłą osobę, nie można jej porównywac do wspólczesnych nastolatek.
Ucieczka jeśli zakończona ślubem, byla skandaliczna, ale nie stawiała poza nawiasem społeczeństwa - jak Julia w MP. |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 18:13
|
|
|
| Dorosła jak dorosła, Darcy opowiadając o związku siostry z Wichamem pisze "ona miała tylko 16 lat" |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 18:17
|
|
|
| Bo Georgiana nie bywała jeszcze, a Lidia tak- to była granica dorosłości panny. |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 18:30
|
|
|
| Admete napisał/a: | | Fanny bynajmniej nie jest ideałem. Nie potrafi zawalczyć o swoje, daje się innym rządzić... |
Jest zazdrosna o Mary, czuje dystans do rodziny z Portsmouth... |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 18:35
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Bo Georgiana nie bywała jeszcze, a Lidia tak- to była granica dorosłości panny. |
Uważasz, że o wieku swojej siostry wspomniał ot, tak sobie? |
|
|
|
 |
Akaterine

Dołączyła: 16 Lip 2011 Posty: 5137
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 19:17
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Jest zazdrosna o Mary, czuje dystans do rodziny z Portsmouth... |
Można też uznać, że ma dość ograniczone horyzonty, świata nie widziała poza Mansfield Park. Będąc w Portsmouth była zawiedziona, że nikogo nie obchodzi Mansfield. Dla niej Mansfield było wówczas najważniejszym miejscem na świecie, tak jak kilka lat wcześniej, wkrótce po zamieszkaniu z Bertramami, mówiła tylko o wyspie Wight.
| Ania Aga napisał/a: | | Uważasz, że o wieku swojej siostry wspomniał ot, tak sobie? |
Może to "tylko 16 lat" mogło oznaczać, że Georgiana jeszcze nie została wprowadzona do towarzystwa. Lydia bywała nie tyle ze względu na wiek, ale dlatego, że była ulubienicą matki i ta pozwalała jej na więcej. Ale przez to, że bywała, była już dorosła. |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 19:38
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Bo Georgiana nie bywała jeszcze, a Lidia tak- to była granica dorosłości panny. |
Lacy C byla szalenie zdziwiona, ze Lydia w tym wieku juz bywa, a wiec nie do konca bylo to dopuszczalne. Owszem jesli dzis matka puszcza 10-13 latke na nocna dyskoteke tez mozna by stwierdzic, ze jest juz dorosla, ale predzej swiadczy to o nieodpowiedzialnosci matki... |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 21:47
|
|
|
Bywanie wówczas oznaczało dla dziewczyny dorosłość, w MP jest to przedstawione ciekawie
Pani Bennett pewnie chciała zmaksymalizować szanse młodych na zamążpójście, by jak najwcześniej miały jak najwięcej okazji.
Lady jest raczej zdziwiona, że młodsze bywają, jak najstarsza za mąż nie wyszła. Lucasowie trzymali się tej reguły. |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Sob 30 Lip, 2011 22:45
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Pani Bennett pewnie chciała zmaksymalizować szanse młodych na zamążpójście, by jak najwcześniej miały jak najwięcej okazji |
A raczej nie chciała pozbawiać przyjemności swojej ulubienicy, a skoro wprowadzona w towrzystwo została najmłodsza, to jej starsze siostry także. Nie wiem jaka była srednia wieku wychodzących za mąż dziewcząt, ale nawet dziewiętnastoletnią Annę pani Russell określa jako bardzo młodą |
|
|
|
 |
Admete
shadows and stars

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58798 Skąd: Babylon 5/Gondor
|
Wysłany: Nie 31 Lip, 2011 11:18
|
|
|
| Ostatnio słucham audiobooka R&R i stwierdzam, że naprawdę nie lubię Marianny. Jej się nie da lubić. Szkoda mi pułkownika Brandona. |
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 |
|
|
|
 |
Deanariell
nie z tego świata /Jensenated

Dołączyła: 22 Sty 2007 Posty: 8883 Skąd: Lorien forever
|
Wysłany: Nie 31 Lip, 2011 12:35
|
|
|
| Admete napisał/a: | | Szkoda mi pułkownika Brandona |
Zwłaszcza, gdy postać tę odtwarza Alan Rickman. |
_________________ "Carry on my wayward son,
For there'll be peace when you are done
Lay your weary head to rest
Now don't you cry no more..."
["...Lost in the wilderness, so far from home..."]
Acklesism is my religion Winchesterland forever and ever!
 |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Nie 31 Lip, 2011 19:36
|
|
|
| Ania Aga napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Pani Bennett pewnie chciała zmaksymalizować szanse młodych na zamążpójście, by jak najwcześniej miały jak najwięcej okazji |
A raczej nie chciała pozbawiać przyjemności swojej ulubienicy, a skoro wprowadzona w towrzystwo została najmłodsza, to jej starsze siostry także. Nie wiem jaka była srednia wieku wychodzących za mąż dziewcząt, ale nawet dziewiętnastoletnią Annę pani Russell określa jako bardzo młodą |
Pani Bennett głównym celem było wydanie młodych za mąż i to, czy ulubienica, miało mniejsze znaczenie.
Lady Russell uważała, że Anna ma czas, bo nie lubiła Wenwortha. 22letnią już miała za lekko przejrzałą, skoro namawiała ją na Karola.
Anna nie bywała, bo ojciec i siostra za nią nie przepadali. |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Nie 31 Lip, 2011 20:57
|
|
|
Nicol, dyskuskutując o Lydii zastanawiałam się, czy jej zachowanie współcześnie nadal uważane byłoby za naganne. Uważasz ja za dorosłą, przyjmijmy, że obecnie można porównać ją do osiemnastolatki - wg prawa jest dorosłą osobą, może o sobie sama decydować. I ta osiemnastolatka wyjeżdża na wakacje skąd ucieka z facetem, który w zasadzie był jej obcy, nie stanowili wcześniej pary, nie daje znaku życia, rodzice jej szukają. Czy znajomi tych rodziców uznają to za coś normalnego i akceptowalnego? Oczywiście, rodzina i rodzeństwo nie będzie juz wyklęte społecznie, jednak dobrej opinii rodzinie to nie przysporzy.
Lydia mogła wyjść za maż, jednak z kart powieści JA nie wynika, by małżeństwa w tak młodym wieku były powszechne.
Dla lady Russell najważniejsza była pozycja społeczna i majątkowa, nie uczucia. |
|
|
|
 |
Tamara
nikt nie jest doskonały...

Dołączyła: 02 Lut 2008 Posty: 22164 Skąd: zewsząd
|
Wysłany: Nie 31 Lip, 2011 21:14
|
|
|
| nicol81 napisał/a: |
Pani Bennett głównym celem było wydanie młodych za mąż i to, czy ulubienica, miało mniejsze znaczenie. |
Miało , bo właśnie dlatego wcześnie zaczęła bywać . |
_________________ Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie. |
|
|
|
 |
|
|