Przesunięty przez: Gosia Sob 08 Mar, 2008 18:45 |
The Forsyte Saga |
| Autor |
Wiadomość |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Śro 04 Sie, 2010 15:42
|
|
|
Im dalej tym gorzej... Odcinek o spotkaniu Fleur i Jona, na który czekałam, okazał się równie mdły, jak cała reszta serialu. No, ale jesli wyjątkowa pdo każdym względem ksiązkowa Fleur zmienia się w niczym nie wyróznająca się, przeciętną dziewczynę zlewająca się z tłumem, a Jon jest mydłkiem, to czego się spodziewać?
Aktor grający Michała Monta podobał mi się jako jedyny. Jesli nie zapomnę (a latwo jest zapomniec ), to dam jeszcze dziś serialowi ostatnią szansę. |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 11:18
|
|
|
Zaczęłam oglądać ten serial i nie podoba mi się
Kilka miesięcy temu widziałam wersję z 1967 roku - szalenie mi się podobała, miała świetnie nakreślone i zagrane postaci, splątane wątki, mijające epoki, przy niej obecna wersja wydaje się nudna i nijaka.
Najmniej trafnym wyborem jest Irene
zimna ryba. owszem, ale zupełnie bez uroku i zgadzam się, że aktorka fatalnie wygląda w kostiumach - wiszą na niej jak na wieszaku, i ma zgoła nieciekawą postawę: garbi się ale zamaszyście podaje rękę.
Całkiem podoba mi się Soames, podobał zapalczywy Filip, Monty - ale jako całość tak sobie. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 14:46
|
|
|
| A niestety dalej będzie jeszcze gorzej. Ja nie wiem, dlaczego, prócz kilku osób, do zagrania w serialu wybrano tak bezbarwnych aktorów. Zmarnowany materiał, moim zdaniem. |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 14:50
|
|
|
| Trzykrotka napisał/a: | | Zmarnowany materiał, moim zdaniem. | moim też.
oglądam dalej i młode pokolenie też mnie nie przekonuje. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Admete
shadows and stars

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
|
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 17:19
|
|
|
| Damian Lewis jak zwykle wypadł dobrze. |
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 |
|
|
|
 |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 17:21
|
|
|
| Tak. On wypadł doskonale. Ale reszta obsady, poza nielicznymi wyjątkami - fatalna. |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 17:50
|
|
|
Z kobiet to mi się aktorsko podoba chyba tylko Winifreda, ze względu na urodę w w roli Irene obsadziłabym aktorkę grającą June - śliczna i wdzięczna.
Podoba mi się też walc pojawiający się na koniec i początek każdego odcinka. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Alicja

Dołączyła: 22 Lip 2008 Posty: 8106 Skąd: Północ
|
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 20:43
|
|
|
| ten walc chociaż trochę pozwala poczuć klimat |
_________________ Człowiek może mieć rację i może się mylić, ale musi decydować, wiedząc, że dobro i zło bywają wcale nieoczywiste, a czasem nawet że wybiera między dwoma rodzajami zła, że nie ma żadnej racji. I zawsze, zawsze wybiera sam. Pratchett,Carpe Jugulum |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Wto 07 Cze, 2011 16:27
|
|
|
heh, Fleur wniosła trochę życia w serial, to na koniec związku z Johnem zrobili z niej histeryczkę
Irene tej tutaj za nic nie da się lubić - to ona jest największą egoistką, bo wszystko musi być na jej sposób lub w ogóle. Fleur przynajmniej jest szczera w swoich dążeniach. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Admete
shadows and stars

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
|
Wysłany: Wto 07 Cze, 2011 16:46
|
|
|
Oglądałam tylko dla Damiana Zabawne, bo jego postać z założenia nie ma budzić sympatii. |
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 |
|
|
|
 |
zuza
chetna na hr. de La Fere

Dołączyła: 14 Paź 2009 Posty: 603 Skąd: z Nowodworów
|
Wysłany: Wto 07 Cze, 2011 16:53
|
|
|
Hm... a dla mnie na przyklad w tej starej wersji wszyscy byli za starzy... I mlody Jolyon w ogole nie byl wart grzechu, natomiast uwielbiam tego z wersji nowszej. Zgadzam sie, ze Irene nie byla piekna nic a nic niestety, choc aktorke lubie skadinad.
A Soames boski - fakt. |
_________________ "Zawsze istnieje przepaść miedzy tą książką, którą ma się w głowie, a tą na kartce przed sobą"
("Żebracy na koniach" Nancy Kress) |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Wto 07 Cze, 2011 17:00
|
|
|
| zuza napisał/a: | | a dla mnie na przyklad w tej starej wersji wszyscy byli za starzy... | moje pierwsze wrażenie było podobne, ale sporo zyskali wraz z czasem, który w serialu płynie nieubłaganie
I najstarsze pokolenie mi się tam podobało,a Irene robiła tam na mnie zgoła inne wrażenie niż w tej ekranizacji (tj. bardziej mogłam zrozumieć jej pobudki, ta tu jest wiecznie niezadowolona ze wszystkiego i wszystkich) - jakby nie było tego samego dzieła.
Damian Lewis jako Soames ma cudnie zgniły wyraz twarzy |
_________________
 |
|
|
|
 |
Alicja

Dołączyła: 22 Lip 2008 Posty: 8106 Skąd: Północ
|
Wysłany: Śro 08 Cze, 2011 21:01
|
|
|
| Admete napisał/a: | Oglądałam tylko dla Damiana Zabawne, bo jego postać z założenia nie ma budzić sympatii. |
taaak, a mnie czasami było go żal |
_________________ Człowiek może mieć rację i może się mylić, ale musi decydować, wiedząc, że dobro i zło bywają wcale nieoczywiste, a czasem nawet że wybiera między dwoma rodzajami zła, że nie ma żadnej racji. I zawsze, zawsze wybiera sam. Pratchett,Carpe Jugulum |
|
|
|
 |
RaczejRozwazna
Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 5871 Skąd: zza drzewa
|
Wysłany: Sob 11 Cze, 2011 14:46
|
|
|
| a ja zawsze czułam sympatię do Soamesa (tego książkowego) |
_________________ ...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/ |
|
|
|
 |
Madelaine
zombii:-)

Dołączył: 15 Cze 2007 Posty: 74
|
Wysłany: Nie 12 Cze, 2011 19:06
|
|
|
| RaczejRozwazna napisał/a: | | a ja zawsze czułam sympatię do Soamesa (tego książkowego) |
no właśnie, to jest ciekawe że ja też za to tej absolutnie wyjątkowej cudownej na każdym kroku sławionej przez autora Ireny nie znosiłam |
|
|
|
 |
RaczejRozwazna
Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 5871 Skąd: zza drzewa
|
Wysłany: Nie 12 Cze, 2011 21:04
|
|
|
Jeden z najbardziej dla mnie wzruszających momentów w Sadze to reakcja Soamesa na narodziny Fleur.
Czytam sobi teraz "Koniec Rozdziału" - ostatnie trzy tomy Sagi. Klimat jest, ale nie dorównują "starszym" częściom. Cherellowie to nie Forsythe'owie Dobrze, że jest Fleur.
Aczkolwiek stryja Hilarego bardzo lubię. |
_________________ ...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/ |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Czw 03 Cze, 2021 20:17
|
|
|
Obejrzałam serial z Damianem Lewisem - już kiedyś próbowałam, ale wtedy za bardzo tkwiła mi w pamięci wersja z 1967 roku i przemawiała na niekorzyść tej. Teraz obejrzałam bez porównań, w jednym ciągu. W dużej mierze mi się podobało - tj. bardzo chciałam, żeby mi się podobało - ale w dalszym ciągu nie mogę przyswoić tej wersji Irene - nie przemawia do mnie ani jej uroda ani charyzma (a raczej jej brak). Natomiast bardzo podobał mi się Damian Lewis jako Soames oraz szczególnie Rupert Graves i Amanda Root. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Admete
shadows and stars

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
|
Wysłany: Czw 03 Cze, 2021 20:18
|
|
|
| BeeMeR napisał/a: | | Natomiast bardzo podobał mi się Damian Lewis jako Soames |
Trzeba przyznać, że świetny był. |
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Pią 04 Cze, 2021 21:14
|
|
|
Żebyż tylko Irene była lepiej obsadzona |
_________________
 |
|
|
|
 |
Ira

Dołączyła: 30 Maj 2021 Posty: 109
|
Wysłany: Pią 04 Cze, 2021 21:30
|
|
|
| BeeMeR napisał/a: | Obejrzałam serial z Damianem Lewisem - już kiedyś próbowałam, ale wtedy za bardzo tkwiła mi w pamięci wersja z 1967 roku i przemawiała na niekorzyść tej. Teraz obejrzałam bez porównań, w jednym ciągu. W dużej mierze mi się podobało - tj. bardzo chciałam, żeby mi się podobało - ale w dalszym ciągu nie mogę przyswoić tej wersji Irene - nie przemawia do mnie ani jej uroda ani charyzma (a raczej jej brak). Natomiast bardzo podobał mi się Damian Lewis jako Soames oraz szczególnie Rupert Graves i Amanda Root. |
Ogladalam tylko tą nowszą wersję. Irenę strasznie mnie wkurzała. Ksiazki nie znam. Aktorka jest za wysoka i chociaz w bardziej nowoczesnym typie filmu mizna ja uznac za zadbaną to tutaj nie oasuje na pieknosc. Wyglada jakby mogła jedną ręką podrzucić Soamesa. W dodatku jest strasznie denerwująca. Czeka wiecznie na ksiecia z bajki. Nie pasuje Ci Soames na meza? To wez sie do roboty jak mowi macocha i czekaj w biedzie, ale jako niezależna konieta na ksiecia z bajki. Co prawda macocha naciskała na jej slub, ale z kimkolwiek. Nie tylko z Soamesem. Jakoś do tej piękności nie widziałam kolejki chętnych. Wybrał ślub z Soamesem to powinna sie postarać chociaz sprobowac, a ona malzenstwo z nim traktowała jak poczekalnie na ukochanego. |
|
|
|
 |
|
|