|
"Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Brontë |
| Autor |
Wiadomość |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Wto 27 Lis, 2007 21:56
|
|
|
A to, że ją oszukiwał i usiłował wmanewrować w nieważne małżeństwo ? |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Wto 27 Lis, 2007 22:13
|
|
|
| totez wlasnie pisze - lamal jej reguly, a to jest nie do przyjecia. |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Wto 27 Lis, 2007 22:16
|
|
|
| Ja bym nie powiedziała, że to są "jej" reguły... Raczej ogólnie przyjęe normy... |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
fanturia

Dołączyła: 17 Paź 2007 Posty: 1126 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Wto 27 Lis, 2007 22:27
|
|
|
Że tez nie pomyslał o rozwodzie... |
|
|
|
 |
Sofijufka
ja chcę miec spokój...

Dołączyła: 18 Lis 2007 Posty: 3440 Skąd: Pustelnia żelazna
|
Wysłany: Wto 27 Lis, 2007 22:54
|
|
|
| fanturia napisał/a: | Że tez nie pomyslał o rozwodzie... |
Nie mógł . Wyraźnie było powiedziane, iż lekarze stwierdzili, że Berta zwariowała juz po slubie. I wszystkie zdrady na konto choroby poszły. A z psychiczną rozwieść się nie mógł. Mógł ją zamknąć w Bedlam (tam by się szybko wykończyła), albo w tym malarycznym dworku, ale sumienie mu nie pozwoliło ... |
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją. |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 28 Lis, 2007 01:09
|
|
|
| Maryann napisał/a: | | Ja bym nie powiedziała, że to są "jej" reguły... Raczej ogólnie przyjęe normy... |
a to juz zalezy i od czasow i od osoby. Moje normy, na ten przyklad, odbiegaja od ogolnie przyjetych i ja nie mialabym jakichs skrupulow. ale skoro wiadomo, ze jane miala, i skoro Rochester pokochal ja wlasnie m.in. za te skrupuly i zasady moralne - ich zlamanie bylo najwiekszym grzechem tej milosci. I moim zdaniem - wlasnie za to zostal ukarany. |
|
|
|
 |
fanturia

Dołączyła: 17 Paź 2007 Posty: 1126 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 28 Lis, 2007 09:39
|
|
|
| Sofijufka napisał/a: | | fanturia napisał/a: | Że tez nie pomyslał o rozwodzie... |
Nie mógł . Wyraźnie było powiedziane, iż lekarze stwierdzili, że Berta zwariowała juz po slubie. I wszystkie zdrady na konto choroby poszły. A z psychiczną rozwieść się nie mógł. Mógł ją zamknąć w Bedlam (tam by się szybko wykończyła), albo w tym malarycznym dworku, ale sumienie mu nie pozwoliło ... |
A... Bo ja na razie tylko po filmie jestem. |
|
|
|
 |
kas1a

Dołączył: 13 Lut 2007 Posty: 33
|
Wysłany: Pią 02 Maj, 2008 18:02
|
|
|
Ja kupiłam właśnie na targu (1,50 zł:) Dziwne Losy i cała szczęśliwa przyniosłam je do domu, a tu kicha, tylko pierwszy tom! nie spostrzegłam w swej naiwności i teraz nie pozostaje mi nic innego niż zapytywać, czy nie ma któraś z Was w posiadaniu zbędnego drugiego tomu? (to jest wydanie PIWu z '74)
Wiem, że to byłby cud, no ale ponoć się zdarzają |
|
|
|
 |
India
Dumna i Uprzedzona...

Dołączyła: 04 Sty 2007 Posty: 86 Skąd: Berkshire UK
|
Wysłany: Wto 21 Kwi, 2009 23:30
|
|
|
Ja przeczytalam za namowa znajomej, rozmawialysmy sporo o JA i ta kazala mi koniecznie przeczytac JE zarwalam dwie nocki i pol dnia, bo nie moglam sie oderwac, ksiazka mi sie bardzo ale to bardzo podobala, i wszystko Rochesterowi wybaczylam... |
_________________ “Dear, dear Lizzy. A house in town! Every thing that is charming! Three daughters married! Ten thousand a year! Oh, Lord! What will become of me. I shall go distracted." |
|
|
|
 |
Nashira
na zielonej polance!

Dołączyła: 18 Sie 2009 Posty: 99
|
Wysłany: Nie 04 Paź, 2009 23:18
|
|
|
| Sofijufka napisał/a: | | fanturia napisał/a: | Że tez nie pomyslał o rozwodzie... |
Nie mógł . Wyraźnie było powiedziane, iż lekarze stwierdzili, że Berta zwariowała juz po slubie. I wszystkie zdrady na konto choroby poszły. A z psychiczną rozwieść się nie mógł. Mógł ją zamknąć w Bedlam (tam by się szybko wykończyła), albo w tym malarycznym dworku, ale sumienie mu nie pozwoliło ... |
a mi sie zakodowało, ze on ją na strychu trzymał ale czytałam dawno i skleroza sie pogłabiła od tamtego czasu ZNACZNIE.
mi sie tam średnio podobała ksiązeczka, choć szybko sie czytała ( 1 nocka i do obiadku - to pamiętam ). teraz czas wrócić do niej, bo chyba za dużo ubiegło w niebyt z mojego mózgu. Dorwałam to to po angielsku, moze język poćwiczę i na coś nowego wpadnę, jak w ońcu zdejmę z półki. Na pewno odkryję gdzie ja trzymał, bo zwątpiłam czy wizja strychu nie jest moją wymyśloną wersją |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 00:40
|
|
|
| Nashiro - jak to szalenie milo widziec znajoma "twarz" (w sensie nick). |
|
|
|
 |
Nashira
na zielonej polance!

Dołączyła: 18 Sie 2009 Posty: 99
|
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 00:47
|
|
|
| AineNiRigani napisał/a: | | Nashiro - jak to szalenie milo widziec znajoma "twarz" (w sensie nick). |
toż tu masz wiele takich, Kochana
ale widzisz, jak obiecałam, wpadam sobie ile mi czas pozwoli ( czyli rzadko : )
i powiem Ci, zę coraz bardziej mi sie podoba
pomijając, ze zdałam sobie sprawę z ogarniającej mnie demencji starczej |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 01:21
|
|
|
Tutaj sa same zyczliwe i znajome twarze - to fakt, ale mnie chodzilo o "znajoma inaczej" Czasem mi sie ckni za ezo - w koncu ogrom pracy tam wlozylam, ale to zamkniety rozdzial i nie zamierzam do niego wracac. Fajnie jest jednak Cie zobaczyc od czasu do czasu. Przypomina to ten najlepszy okres (nawet jesli zaraz potem wszystko szlag trafil...) |
|
|
|
 |
Nashira
na zielonej polance!

Dołączyła: 18 Sie 2009 Posty: 99
|
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 01:46
|
|
|
| AineNiRigani napisał/a: | Tutaj sa same zyczliwe i znajome twarze - to fakt, ale mnie chodzilo o "znajoma inaczej" Czasem mi sie ckni za ezo - w koncu ogrom pracy tam wlozylam, ale to zamkniety rozdzial i nie zamierzam do niego wracac. Fajnie jest jednak Cie zobaczyc od czasu do czasu. Przypomina to ten najlepszy okres (nawet jesli zaraz potem wszystko szlag trafil...) |
dziękuję Ci. Wiesz. To już nie to samo ezo. Bez Was. BEZ CIEBIE. Często czytam i tak sobei myślę - "co by na to Boa", "ale by im Boa teraz dała popalić", "ale mają szczęscie, ze im Boa nie dogada".
i cieszę się, że mozemy znów porozmawiać. że znów widze ten podpisik ( choć czekolady i de czorta mi brak jeszcze )...
fajnie było. to fakt. sentyment zostanie..
wzruszyłam się starzeję się heh |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 02:02
|
|
|
Pewnie nasz offtop zostanie wywalony, ale ja po piwie tez sie robie sentymentalna. Mnie tamtego wcielenia mi specjalnie nie brakuje, brakuje mi jedynie ludzi - stad sprowadzam Was perfidnie tutaj Tak jak pisalam - tam bylam urzedasem, biurwa niejako. Tutaj zawsze bylam i bede soba. Ale ciesze sie, ze tamten rozdzial zaistnial - bez niego nie poznalabym Cal, nie byloby naszego cudownego krakowskiego weekendu... |
|
|
|
 |
Nashira
na zielonej polance!

Dołączyła: 18 Sie 2009 Posty: 99
|
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 10:04
|
|
|
| AineNiRigani napisał/a: | Pewnie nasz offtop zostanie wywalony, ale ja po piwie tez sie robie sentymentalna. Mnie tamtego wcielenia mi specjalnie nie brakuje, brakuje mi jedynie ludzi - stad sprowadzam Was perfidnie tutaj Tak jak pisalam - tam bylam urzedasem, biurwa niejako. Tutaj zawsze bylam i bede soba. Ale ciesze sie, ze tamten rozdzial zaistnial - bez niego nie poznalabym Cal, nie byloby naszego cudownego krakowskiego weekendu... |
hihihi, wiesz, to trzeb zalozyc watek - ezowspominki, czyli ile jeszcze musimy sciagnac tu innych a tak na serio, to na ezo cudowni ludzie byli.. ale odchodza, bo sie talatajstwo robi jak nikt za morde nie trzyma... wiec czekam, kochana, kiedy spelnisz to, o czym rozm
awialysmy ten okres moze sie powtorzyc, ale na innych zasadach
buziaczki, kochana ( moze do Ciebie dojda przed usunieciem ) |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 18:40
|
|
|
Jak to nie? W ksiazce wystepuje mnostwo ezo-elementow: od paranormalnych zdolnosci Jane, przez duchy i telepatie do czarownicy sztuk jeden wlacznie... |
|
|
|
 |
Nashira
na zielonej polance!

Dołączyła: 18 Sie 2009 Posty: 99
|
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 22:24
|
|
|
no dokladnie, tylko biedaczka nie miala szczescia internetu, aby z nami popisac raz dwa by jej ktos wywrozyl, ze on ma zione i nie byloby galimatiasu |
|
|
|
 |
Hiacynta76

Dołączyła: 07 Gru 2010 Posty: 7
|
Wysłany: Pon 08 Sie, 2011 11:33
|
|
|
Uwielbiam tą powieść. Jest jedną z moich ulubionych. Bardzo romantycznie pisarka opisała miłość; Pan Rochester mimo, że został przedstawiony jako mężczyzna , któremu brak urody-pokazany jest jako szalenie inteligentny o nieprzeciętnej osobowości-co czyni go szalenie fascynyjącym i seksownym-mimo wszystko . |
_________________ Jak pięknie pomarzyć:) |
|
|
|
 |
migotka
migotka

Dołączyła: 19 Maj 2006 Posty: 1461 Skąd: mazowsze
|
|
|
|
 |
milenaj

Dołączyła: 04 Gru 2009 Posty: 5580
|
|
|
|
 |
Bonduelle

Dołączyła: 19 Maj 2006 Posty: 147
|
Wysłany: Pon 10 Paź, 2011 01:31
|
|
|
Moje wydanie jest drukowane na jakiejś makulaturze i niemal dosłownie rozpływa się w rękach,.ale grunt że jest Lubię do tej powieści wracać i oglądam wszelkie ekranizacje, ku rozpaczy mamy, która współdzieli ze mną telewizor. Chociaż wydaje mi się, że żadna z postaci tak naprawdę nie budzi sympatii. Kilku mi żal, kilka mnie wkurza, ale nie umiałabym wymienić takiej, którą lubiłabym tak jak np. się lubi Lizzy Bennet. |
|
|
|
 |
milenaj

Dołączyła: 04 Gru 2009 Posty: 5580
|
Wysłany: Pon 10 Paź, 2011 14:40
|
|
|
| A wiesz, że masz rację. Ja też jakoś nie lubię nikogo w ksiązkach Bronte. To trudno wytłumaczyć, bo zawsze oglądam ekranizacje. Całe ksiązki mi się podobają, ale żebym darzyła bohaterów taką czystą sympatią, to, faktycznie, nie. |
_________________ https://www.facebook.com/..._homepage_panel
 |
|
|
|
 |
|
|