|
Happy end |
| Czy happy end sprawia, że historia jest ciekawsza? |
| Tak |
|
10% |
[ 3 ] |
| Nie |
|
3% |
[ 1 ] |
| To zależy od historii |
|
85% |
[ 24 ] |
| Nie mam zdania |
|
0% |
[ 0 ] |
|
| Głosowań: 28 |
| Wszystkich Głosów: 28 |
|
|
|
| Autor |
Wiadomość |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Pią 12 Paź, 2007 09:29
|
|
|
| Gosia napisał/a: | No przeciez ja jestem |
No właśnie jesteśmy dwie, choć wierzę, że jest nas więcej, szczególnie wśród wielbicielek happy endów oczekuję wsparcia |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Pią 12 Paź, 2007 13:07
|
|
|
No i jak tu jakiekolwiek zasady ustalać? |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
lady_ania

Dołączyła: 19 Lut 2007 Posty: 139 Skąd: Nibylandia
|
Wysłany: Pią 12 Paź, 2007 18:14
|
|
|
Ja uwazam ze wiekszosc historii powinna miec happy end. Ale czasem jak end jest unhappy. Tylko ze tych filmow to wole nie ogladac. |
_________________
 |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Pią 12 Paź, 2007 19:11
|
|
|
| a ja sobie listę moich ulubionych filmów na filmwebie przegladnęłam i wśród ulubionych mam dużó filmów bez happy endu i że wiele mocih najulubieńszych tego happy endu nie posiada. |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 10:50
|
|
|
| trifle napisał/a: | No i jak tu jakiekolwiek zasady ustalać? |
Myślę, że jednak warto spróbować
Mam pytanie do wielbicielek Happyendów- dlaczego wolicie szczęśliwe zakończenie w danym filmie? Czy dlatego, że inne was zasmuca? Czy dlatego, że bohaterowie zasługują na szczęście (wiara w sprawiedliwy świat)? Czy uważacie, że logika historii tego wymaga? |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 11:50
|
|
|
Lubię jak ludzie są szczęśliwi, w historii, w którą zaangażowałam się jako oglądo-podglądacz i kibicuję jakiejś parze w jej zmaganiach o bycie razem, czy w jakiejkolwiek historii, nawet jeśli nie jest o miłości, to oczywiście, że chcę żeby się dobrze skończyła, bo chcę wyjść z kina, czy wstać od telewizora z usmiechem na ustach i nadzieją, że ten ktoś, kogo zdążyłam polubić żyje sobie "długo i szczęśliwie". W niektórych filmach, ekranizujących np. autentyczne wydarzenia happy end jest po prostu niemożliwy, bo życie napisało inny scenariusz i ja to akceptuję, ale zdecydowanie nie lubię na smutno wychodzić z kina, lubię wyjść na ulicę i z radości wyszczerzyć się do pierwszej napotkanej osoby, bo właśnie miał miejsce piękny happy end! To mnie pozytywnie ładuje na zmaganie się z moim własnym zyciem. Po to chodzę do kina. |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 12:39
|
|
|
| Bo w życiu częśto brakuje tego szczęśliwego zakończenia. Ja nawet jak wiem, ze coś się smutno kończy to mam takie irracjonalne pragnienie, zeby to się jednak jakimś cudem zmieniło |
|
|
|
 |
lady_ania

Dołączyła: 19 Lut 2007 Posty: 139 Skąd: Nibylandia
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 13:47
|
|
|
| lady_kasiek napisał/a: | | Bo w życiu częśto brakuje tego szczęśliwego zakończenia. Ja nawet jak wiem, ze coś się smutno kończy to mam takie irracjonalne pragnienie, zeby to się jednak jakimś cudem zmieniło |
Zgadzam się. W życiu jest tak mało happy endów. Ja sama wiem co to znaczy jak historia ma unhappy end i dlatego wszystkim boharerom moich opowieści daje to szczęście jakim jest happy end. Bo jak widzę/czytam happy end to sama wierze że może mnie też on spotka. |
_________________
 |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 17:49
|
|
|
| A czy zawsze bohaterowie zasługują na szczęśliwe zakończenie? |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 18:44
|
|
|
Nie nie zawsze. Scarlett O`Hara nie zasługiwała, ale kpt. Butler już tak |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 19:11
|
|
|
Właśnie - to jest dobry początek - ustalenie, po co się ogląda filmy. Ha, i ja z tym też mam różnie. Czasem na pociechę, czasem na zdołowanie się (noo, to może się wydawać dziwne, ale co poradzę, zdarza mi się taki humor, że "mam ochotę" mieć jeszcze gorszy i wtedy wesoły happy end tylko by mnie drażnił), czasem dla obrazu, czasem dla muzyki. Dobra, ja się wypisuję z tego wątku, bo jestem niereformowalna |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 19:54
|
|
|
Nie wypisuj się, trifle. Niereformowalni są potrzebni w dyskusji.
| lady_kasiek napisał/a: | | Nie nie zawsze. Scarlett O`Hara nie zasługiwała, ale kpt. Butler już tak |
Ale co było hapiendem kpt.Butlera? Dostanie Scarlett, czy uwolnienie się od niej? |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 20:04
|
|
|
| no i właśnie tutaj mam problem bo kpt zasługiwał na tą zielonooką jędze a ona na niego niekoniecznie, ale co poradzić, jak on ją kochał |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 20:08
|
|
|
No to nie zawsze wiadomo, co jest hapiendem. A Wokulski i panna Łęcka? Kto tu na co zasługiwał?
Może szczęśliwym zakończeniem "Przeminęło z wiatrem" była przemiana duchowa Scarlett? |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 20:48
|
|
|
| Ale to szczęśliwe zakończenie jest jednostronne, chociaż, inni też zyskają na stosunkach z panną O`Hara, ale Rhett zasługiwał na szczeście, ja ilekroc to czytam to krzycze na niegi w duchu, że idiota nie wyznał jej miłości w odpowiednim momencie |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 21:07
|
|
|
Kiedy byłby odpowiedni moment? Chyba po ich nocy , bo wcześniej to i tak nic by nie dało...Byłą zapatrzona w Ashleya/ |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 21:09
|
|
|
i to był doskonały moment, grunt był dobry, ale pech chciał i się rozminęli, |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 21:17
|
|
|
Wiesz, on nie wiedział, że miała do tej nocy stosunek pozytywny Mógł myśleć, że ją zmusił i się przejął facet... |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 21:34
|
|
|
No tak, ale ona minimalny krok do przodu zrobiła okazała, ze martwiła się o niego ite sprawy, ale on ją zmroził ironia złośliwością. A jak on pod koniec ślicznie mówił o tym momencie. |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 22:42
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | No to nie zawsze wiadomo, co jest hapiendem. |
Bardzo mię się podoba taka konkluzja
Ja wam będę mieszać tutaj, lubię ten wątek, jest tak sympatycznie zapętlony |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007 22:53
|
|
|
| Dużó jest filmów, które nie zagrzałyby mi miejsca w pamięci gdyby skończyły się radoście z chórami aniołów i sypiącym się konfetti. |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Nie 14 Paź, 2007 11:36
|
|
|
| A ja uważam, że wszyscy zasługują na happy end. Mam na myśli taki, gdzie osiągają szczęście bez krzywdzenia innych. Wszyscy jesteśmy ludźmi i czasami błądzimy, takie jest życie, ale nie uważam, żeby te winy odbierały prawo do szczęścia. Nawet jeśli bohater zachowywał się źle i był zły, to czy ktoś coś straci na tym, że on będzie szczęśliwy? Może dzięki wewnętrznemu spokojowi i radości właśnie stanie się dobry? |
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie. |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Nie 14 Paź, 2007 14:12
|
|
|
| lady_kasiek napisał/a: | | Dużó jest filmów, które nie zagrzałyby mi miejsca w pamięci gdyby skończyły się radoście z chórami aniołów i sypiącym się konfetti. |
A przykłady?
Czy jeśli bohater nie zasługuje na hapiend, to można cieszyć się jego szczęściem? Myślę o filmie "Mój chłopak się żeni". Oglądał ktoś? To komedia, ale trochę nietypowa. |
|
|
|
 |
praedzio

Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 23807 Skąd: Puszcza Knyszyńska
|
Wysłany: Nie 14 Paź, 2007 14:16
|
|
|
| Mhm. *kiwa głową twierdząco* Oglądałam. Podobne wrażenie odniosłam po obejrzeniu filmu "Układ prawie idealny" (znowuż z R. Everettem). |
_________________ For the test of the heart is trouble
And it always comes with years.
And the smile that is worth the praises of earth
Is the smile that shines through the tears.
Irlandzkie przysłowie |
|
|
|
 |
|
|