Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ
Maryann - Pią 04 Sty, 2008 21:38
Asiek... Co Tobie chodzi po głowie ?
Maryann - Pią 04 Sty, 2008 21:46
| nicol81 napisał/a: | | No tak, my o tym wiemy z ksiązki. ALe tutaj ta scena powinna czemuś służyć, jeśli pojawia się w fanfiku. Darciego nie było przy tej rozmowie, ale powinny być jakieś jej konsekwencje. Np. mógłby rozmawiać o tym z Elzbietą czy jeszcze raz z jej ojcem, czy chociaż mieć refleksje na temat. |
Może i powinien. Ale to jest chyba w dalszym ciągu terra incognita.
Taka reminiscencja rozmowy pana Benneta z Elizabeth jest w tym fanfiku, który wspominałam wyżej - wg mnie baaardzo średnio udana.
nicol81 - Pią 04 Sty, 2008 21:59
Ale to jest kwestia wiszącej na ścianie strzelby. Jak scena została wprowadzona wraz z pewnych konfliktem, powinien mieć on rozwiązanie. A nie, że poszedł sobie na grzybki...
Caroline - Pią 04 Sty, 2008 21:59
Maryann, czy jutro jest ostatni kawałek?
Bo jeśli tak, to może umówimy się na jakieś świętowanie? Jeśli jesteście jutro wieczorem w domu to może zrobimy sobie takie symultaniczne, wirtualne weselisko Darcyego i Elizabeth. Wzniesiemy toast winkiem, szampanem, browarkiem, soczkiem, herbatą, kisielkiem... whatever i podywagujemy sobie nad pożyciem małżeńskim naszej pary.
Co Wy na to?
Myślę, że nam się jubel należy po 1,5 roku niemal codziennych zmagań z Pamelką (która na koniec nam taki fikoł wywinęła, małpa).
Hmmm?
Anonymous - Pią 04 Sty, 2008 22:02
jeny, to bylo 1,5 r? a mnie sie zdaje ze niecaly miesiac...
Tak ogolnie, jutro przybede z piffkiem. O ktorej?
Maryann - Pią 04 Sty, 2008 22:10
| Caroline napisał/a: | | Maryann, czy jutro jest ostatni kawałek? |
Ostatni kawałek będzie POJUTRZE.
A pomysł ze świętowaniem to jak najbardziej...
Caroline - Pią 04 Sty, 2008 22:10
| AineNiRigani napisał/a: | | Tak ogolnie, jutro przybede z piffkiem. O ktorej? | Chwilunia, Aine, najpierw upewnijmy się, że jutro rzeczywiście będzie ślub Mam nadzieję, że tak, bo już mi się opcja opijania weselicha Elizabeth i Darcyego spodobała
EDIT: ale jutro jest scena ślubu, tak?
To może w trakcie weselicha puścisz ostatni kawałek, co Ty na to, Maryannku?
Gunia - Pią 04 Sty, 2008 22:11
Jeśli będą napitki dla nieletnich, to ja jestem za.
Maryann - Pią 04 Sty, 2008 22:12
| Caroline napisał/a: | | ale jutro jest scena ślubu, tak? |
Nie. Scena ślubu jest pojutrze.
EDIT: chyba nam się cuś pomyrdało...
Caroline - Pią 04 Sty, 2008 22:19
Kurczę, ja pojutrze nie mogę
Ale pomysł podtrzymuję, oczywiście. Weselicho trza zrobić.
Maryann - Pią 04 Sty, 2008 22:20
Chiba że jutro wieczór kawalerski...
Gunia - Pią 04 Sty, 2008 22:20
Ale z niedzieli na poniedziałek to większość odpada.
Maryann - Pią 04 Sty, 2008 22:21
Ale ten ślub to przecież będzie w niedzielę rano...
MiMi - Pią 04 Sty, 2008 22:23
Ale wesele sę zawsze do nocy ciągnie...
Caroline - Pią 04 Sty, 2008 22:24
| Maryann napisał/a: | Chiba że jutro wieczór kawalerski... |
Dobra, dobra, dobra
A gdzie znajdziemy regencyjną striptizerkę?
Anonymous - Pią 04 Sty, 2008 22:26
Tom Lefroy przyprowadzi jakas kolezaneczke
Maryann - Pią 04 Sty, 2008 22:29
| Caroline napisał/a: | A gdzie znajdziemy regencyjną striptizerkę? |
Trzeba by Księcia Regenta poprosić o konsultacje...
Caroline - Pią 04 Sty, 2008 22:30
Hehe, będzie ubaw. To o której?
20.00?
Maryann - Pią 04 Sty, 2008 22:38
OK. Punkt ósma.
Baby na wieczorze kawalerskim... Koniec świata...
Anonymous - Pią 04 Sty, 2008 22:58
w dodatku same baby
Alison - Pią 04 Sty, 2008 23:31
Poszalały kobitki z tego niedoinformowania
Maryann - Sob 05 Sty, 2008 07:08
Rozdział XII część 6
Fletcher wygładził tył surduta i obciągnął poły, po czym obejrzał go dokładnie w poszukiwaniu jakichś zagubionych nitek, czy kłaczków. Kiedy skończył, Darcy podszedł od komody i otworzył leżącą na niej książkę. Przewrócił kilka kartek, aż znalazł to, czego szukał. Między stronicami, obok liściku napisanego ręką Elizabeth znalazł jej pierwszy ślubny prezent dla siebie. Uśmiechnął się do trzymanego w dłoni węzła nici: trzech zielonych, dwóch żółtych i po jednej niebieskiej, różowej i lawendowej. Pogładził je, nawinął na palec i włożył do kieszonki kamizelki.
Zegar wybił godzinę. Towarzysze Darcy’ego wyprostowali się.
- Już czas, Fitz – głos Richarda drżał lekko. Odchrząknął – Niech mnie diabli, jeśli nie jesteś największym szczęściarzem ! Wiesz, że dałbym ci w łeb, gdybym myślał inaczej – wszyscy zaśmiali się na te słowa, ale spoważnieli szybko, gdy Richard mocno chwycił rękę kuzyna – Nigdy nie widziałem pary bardziej dla siebie stworzonej pod każdym względem, ale głębia uczucia, które was łączy… - przerwał – Cóż, to daje mi nadzieję – puścił rękę Darcy’ego i dodał z uśmiechem – A ponieważ nie będzie cię już na matrymonialnym rynku…
- Przesuń się ! – jego lordowska mość ze śmiechem odepchnął Richarda ramieniem i podał Darcy’emu rękę – Przyjacielu – uśmiech Dy przerodził się w poważne, ale serdeczne spojrzenie, kiedy spojrzał mu prosto w oczy – Nie mogę wyrazić, jak bardzo jestem szczęśliwy z tego dnia.
- Dy… - głęboko poruszony, Darcy zaczął mu dziękować, ale Brougham mu przerwał.
- Nie, pozwól mi skończyć- Dy odetchnął głęboko – Fitz, wiesz, że zawsze ceniłem sobie twoją przyjaźń, zazdrościłem ci twojej rodziny i ogólnie podziwiałem cię od momentu naszego pierwszego spotkania. Ale w ostatnim roku widziałem, że coś wstrząsnęło tobą do żywego. Kocham cię, Fitz, ale bardzo potrzebowałeś czegoś, co wytrąciłoby cię z tego twojego przeklętego spokojnego samozadowolenia. Dzięki Bogu, to była miłość… - Dy przełknął z wysiłkiem - … i to miłość wyjątkowej kobiety.
Darcy chwycił go za ramiona.
- Gdybyś mi nie otworzył oczu…
- Od czego ma się przyjaciół ? – wyszeptał Dy i cofnąwszy się spojrzał na zegar stojący na kominku – Teraz naprawdę już czas – chwycił rękę Darcy’ego jeszcze mocniej – Były chwile, kiedy niemal traciłem nadzieję, ale ty, przyjacielu, stawiłeś czoło najgorszemu i okazałeś się najlepszym z ludzi, jakich miałem zaszczyt znać.
Uśmiechnął się szeroko i skinąwszy dłonią rozkazał:
- Wynocha, zaraz ! Idź po swoją narzeczoną, bo zdobyłeś jej serce w najlepszy możliwy sposób.
*******
Sofijufka - Sob 05 Sty, 2008 09:11
Rany, Maryann;ku - te nitki są słoooodkie!
snowdrop - Sob 05 Sty, 2008 09:32
Ależ sielanka. I każdemu się Lizzy podoba.
asiek - Sob 05 Sty, 2008 11:44
Brrrr, jak zimno dobrze, że jest fanficzek na rozgrzewkę. Maryann,
| Maryann napisał/a: | | Asiek... Co Tobie chodzi po głowie ? |
Marzy mi się scena krawatowa...
| Maryann napisał/a: | | Między stronicami, obok liściku napisanego ręką Elizabeth znalazł jej pierwszy ślubny prezent dla siebie. |
Pierwszy ? Znaczy będą inne prezenta ?
| Maryann napisał/a: | | Teraz naprawdę już czas – chwycił rękę Darcy’ego jeszcze mocniej – Były chwile, kiedy niemal traciłem nadzieję, ale ty, przyjacielu, stawiłeś czoło najgorszemu i okazałeś się najlepszym z ludzi, jakich miałem zaszczyt znać. |
Brzmi jak pożegnanie.
| Maryann napisał/a: | OK. Punkt ósma.
Baby na wieczorze kawalerskim... Koniec świata... |
To dzisiaj ten jubel ?
|
|
|