Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Fantastyka - Sapkowski
Admete - Wto 13 Lis, 2018 07:33 Też nie przeczytałam trylogii husyckiej. Bohater był okropny.BeeMeR - Wto 13 Lis, 2018 08:27 Straszne lelum polelum Akaterine - Wto 13 Lis, 2018 13:57 No to się wybiję, bo trylogię husycka uwielbiam . Reynevan jest ciapą, ale jego kompani to rekompensują - i chyba takie było założenie.Vasco - Śro 14 Lis, 2018 01:02 Dla mnie też trylogia husycka są znacznie lepsza od sagi.Agn - Śro 14 Lis, 2018 11:10 Mnie się na równi podobała. I nie zieję nienawiścią do Reynevana. Poniekąd go lubiłam. Ok, był czasem głupi, ale po młodemu głupi. Natomiast jego towarzysze! Samson Miodek i Szarlej wszystko wynagradzają. A po drodze paru jeszcze się trafiło. Zawisza Czarny mi się na ten przykład podobał. Admete - Śro 14 Lis, 2018 18:29 W Polityce tekst o żądaniach Sapkowskiego pod adresem twórców gry. Konstatacja jest taka, że autor źle zrobił. Nie powinien był oddawać wszystkiego, tylko jak Martin czy Rowling włączyć się twórczo w powstawanie gry. Wtedy nie tylko miałby pieniądze, ale też wpływ na samą grę w warstwie scenariusza. A teraz twórcy Wiedźmina - gry radzą sobie doskonale sami.Aragonte - Śro 14 Lis, 2018 20:47
Admete napisał/a:
W Polityce tekst o żądaniach Sapkowskiego pod adresem twórców gry. Konstatacja jest taka, że autor źle zrobił. Nie powinien był oddawać wszystkiego, tylko jak Martin czy Rowling włączyć się twórczo w powstawanie gry. Wtedy nie tylko miałby pieniądze, ale też wpływ na samą grę w warstwie scenariusza. A teraz twórcy Wiedźmina - gry radzą sobie doskonale sami.
Słyszałam o tym (czytałam) jakiś czas temu. Mógł miec udział w sprzedaży, proponowano mu to - nie chciał. A teraz pluje sobie w brodę.Agn - Czw 15 Lis, 2018 09:13 I do tego robi to publicznie, z czego chyba cały internet leje. Ale Sapek nigdy nie krył się ze swoją bucerą. Teraz po prostu robi to na większą skalę. ita - Sob 17 Lis, 2018 09:51 Tu podcast, od 16 minuty zaczyna się właściwy temat.
Sapkowski do CD Projekt "Dacie mi coś, co będziecie mieli, a czego się nie spodziewam" https://youtu.be/rMf0H2D1Vf8Aragonte - Sob 17 Lis, 2018 11:40
Agn napisał/a:
I do tego robi to publicznie, z czego chyba cały internet leje. Ale Sapek nigdy nie krył się ze swoją bucerą.
Wiem. Dlatego go nie trawię jako osoby Aragonte - Pon 20 Maj, 2019 18:34 Podlinkuję analizę opowiadań z jednego bloga - słownictwo może czasem nieteges, ale spostrzeżenia trzeźwe i ciekawe, IMHO:
http://niezatapialni.com/?p=859
I zgadzam się co do rankingu, tzn. najwyżej cenię "Ziarno prawdy" i "Wiedźmina".
Edit: dorzucam sobie do przeczytania później link do analizy "Pani jeziora" - na razie przeczytałam z zaciekawieniem komentarz do pewnej sceny bibliotecznej http://biblioszczur.pl/20...i-pani-jeziora/Aragonte - Wto 16 Lip, 2019 14:49 Podobno powstaje jakaś fanowska produkcja o wiedźminie, tylko bez wiedźmina:
https://www.facebook.com/witcherfanfilm/Szafran - Czw 25 Lip, 2019 10:48 Przyszłam się dopisać do wątku, więc jeszcze skomentuję coś zamierzchłego, hihi.
Ja znam "Maladie" z innego wydania, połączone nie z tymi różnymi opowiadaniami, a esejami o mitach Arturiańskich. Miałam wtedy wielkiego świra arturiańskiego i spojrzenie autora na nie bardzo mi odpowiadało. "Świat króla Artura. Maladie" - tak to się wtedy nazywało.
A opowiadania z "Maladie i inne opowiadania" znam z innych antologii. "Złote popołudnie", to z kotem Cheshire, było w trzynastu kotach, czyli antologii SuperNowej z kocim motywem przewodnim. Ten żart ze ślubem Geralta i Yen - już nie pamiętam gdzie.
Skończyłam już pierwszy tom opowiadań w ramach Wielkiej Powtórki - i połknęłam je jednym tchem, zatem dalej na mnie działają (akurat do opowiadań wracałam kilkukrotnie, do powieści nie). Czasem pamiętam całe frazy i dialogi, ale nie zawsze rozwój fabuły.
Dalej uważam, że to dobre - idealnie skonstruowane teksty, świetnie, choć oszczędnie scharakteryzowane postacie i dialogi, których luzu i sarkazmu nadal autorzy mogą mu pozazdrościć. I czas się ich nadal nie ima. Postmodernistyczne gry konwencjami nadal są w cenie, a re-tellingi baśni nie tak dawno przeżywały wręcz renesans. Nawet w odniesieniu do światowego rynku to rzecz bardzo na czasie - na Zachodzie lubią taką fantastykę z wątkami "etnicznymi", czy to słowiańskimi, czy inszymi charakterystycznymi;).
Jasne, z bagażem czytelniczych doświadczeń, jak też doświadczeń z pracy redaktorskiej, znajomości różnych rynków, patrzę już inaczej, mniej bezkrytycznie, widzę wady (czy wszyscy muszą rzucać sarkastycznymi onelinereami;)?). Ale o czymś świadczy, że znane sobie teksty po raz kolejny potrafię połknąć na raz:). I nawet się wzruszyć.Aragonte - Czw 25 Lip, 2019 10:58 Ja naprawdę lubię tylko niektóre opowiadania. A sagi się pozbyłam zaraz po magisterce Admete - Czw 25 Lip, 2019 11:02 Nadal mam dość, ale najbardziej cenię opowiadania.Szafran - Pon 29 Lip, 2019 09:05 W drugim tomie mój entuzjazm dla opowiadań nieco przygasł. "Okruch lodu", który w czasach licealnych bardzo mnie poruszał, teraz wydał mi się mocno pretensjonalny. Brrrr.
Potwornie działa mi na nerwy Jaskier, zapamiętałam tę postać jako mądrzejszą:. >Aragonte - Pon 29 Lip, 2019 11:51 Khem, przeczytaj sobie w wolnej chwili, co było powyżej w tym linku na temat "Okruchu lodu" i innych opowiadań Forma przekazu niekoniecznie mi leży, ale spostrzeżenia są niegłupie (są tez odniesienie do licealnego odbioru i bardziej dorosłego, owszem ). Zgadzam się w sumie co do rankingu najlepszych i najgorszych opowiadań.
http://niezatapialni.com/?p=859
W spoilerze cytuję fragment o "Okruchu lodu" właśnie
Spoiler:
Pastwić się nad „Okruchem lodu” naprawdę trudno, bo to trochę tak, jakby pastwić się nad moim pierwszym opowiadaniem. Pisałem w nim o chmurnych ludziach, stojących na wietrznych klifach. Przedstawiałem wielkie, dramatyczne wyznania miłosne. I na 12 oszukanych stronach standardowego maszynopisu z lokalnej sesji RPG dochodziłem do ratowania świata, romantycznych nadczłowieków i Potęgi Wyobraźni (pisanych od wielkich liter, bo to Ważne Sprawy). „Okruch lodu” wprawdzie nie ma takiej skali, ale językowo i koncepcyjnie jest “Wybrańcowi” (sic!) naprawdę bliski i trudno mi nie poczuć jakiejś komitywy z Sapkiem i nie docenić, iż z mdławego, źle napisanego romansidła na trzy głosy próbuje wycisnąć pełnoprawny, idiotyczny traktat o życiu, śmierci i w ogóle wszystkim.
Możecie mi nie uwierzyć, więc odwołam się do cytatu (bredzi, oczywiście Yennefer): „Emocje, kaprysy i kłamstwa, fascynacja i gra. Uczucia i ich brak… Dary, których nie wolno przyjąć… Kłamstwo i prawda. Czym jest prawda? Zaprzeczeniem kłamstwa? Czy stwierdzeniem faktu? A jeżeli fakt jest kłamstwem, czym jest wówczas prawda? Kto jest pełen uczuć, które nim targają, a kto pustą skorupą zimnego czerepu? Kto? Co jest prawdą, Geralt? Czym jest prawda?”
Nie zrozumcie mnie źle. Ja doskonale czuję tę emocjonalność. Sam w niej tkwiłem przecież przez kilka dekad (dwie to kilka, prawda?). I nawet te fafnaście lat później, czytając te słowa, czuję jak coś tam we mnie drga. Jakieś niezałatwione licealne traumy słysząc to zaklęcie, próbują się wyrwać i ruszyć radośnie w tan. Ale później przypominam sobie, że jednak jestem k...a myślącym stworzeniem, że mam jednak jakąś godność i załamuje się we mnie wszystko na raz. Bo wraz z przekonaniem o wyjątkowym talencie Sapkowskiego, umierają przecież wszystkie moje egzaltowane porno marzenia, o lepszym, głębszym Tomku, co od maleńkości czytał bardzo mądre rzeczy, więc kiedyś zrozumie teorie wszechrzeczy, a już na pewno Prawdy i Kłamstwa, bo “czym jest prawda, Geralt?” (swoją drogą na to pytanie odpowiada nie Geralt, ale wyczarowana pustułka; otóż prawda jest, wystawcie to sobie, “okruchem lodu” – bo jakże by mogło być inaczej, przecież ten tytuł naprawdę ciężko wcisnąć w opowiadanie o rębaczu potworów)
[...]
Najciekawszą nauką tego opowiadania jest ta o wiecznym, męskim szczenięctwie. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale wydaje mi się, że Geralt ma jakieś 90 lat. Nie starzeje się, bo próba traw. Istredd, jego rywal w walce o serce Yennefer (o którym Sapkowski chyba później zupełnie zapomniał, bo nie kojarzę go z sagi), ma lat kilkaset – jak to czarodzieje. Tymczasem obaj zachowują się, jak młode koguciki, walczące o najładniejszą kurkę w stadzie. Najpierw przechwalają się przed sobą, kto kiedy Yennefer posiadł, a jak to nie przynosi rozwiązania, to postanawiają się pozabijać..
Szafran - Pon 29 Lip, 2019 14:31 Forma mnie pokonała;). Ale kawałek dotyczący "Okrucha" doczytałam i tak, zgadzam się z tymi zarzutami. Szczególnie od tych rzewnych, patetycznych tyrad w dialogach bolały mnie zęby. I cała ta fikuśna oprawa prostej historii miłosnej rodem z liceum (ich dwóch i ona jedna;)), gdzie nie da się normalnie powiedzieć dwóm gościom "pa", tylko trzeba do tego magicznej pustułki.Aragonte - Pon 29 Lip, 2019 15:41 To czekam na twoje wrażenia po "Odrobinie poświęcenia", gdzie też będzie rzewnie
Ja czytałam to jakoś na studiach, bom starsza, i zachodziłam w głowę, czy ja taka głupia jestem, że nie rozumiem, o co tej trójce z "Okruchu lodu" chodzi To opowiadanie od początku średnio mi się podobało. Za to te pierwsze opowiadania, zwarte, bez słowotoku i popisywania się formą - bardzo, bardzo Trzykrotka - Pon 29 Lip, 2019 20:57 Przypomniałam sobie jeszcze jedno opowiadanie Sapkowskiego spoza wiedźmińskiego kanonu. Tandaradei! Ukazało się swego czasu w Feniksie, takim chwilowym konkurencie Fantastyki. Mnie się bardzo podobało.
Tekst, ze słowem wstępnym Sapkowskiego, jest tutaj
https://sapkowskipl.wordpress.com/2017/03/11/tandaradei/
Na tej stronie jest zresztą więcej nie - wiedźmińskich opowiadań Sapkowskiego.BeeMeR - Pon 29 Lip, 2019 21:21 Ja się boję czytać ponownie opowiadania wiedźmińskie - ale kiedyś mi się podobały i moim dzieciom w swoim czasie podsunę (jeśli będę musiała ). Najbardziej jednak lubiłam Maladie.Aragonte - Pon 29 Lip, 2019 21:51 "Wiedźmina" i "Ziarno prawdy" czytaj sobie bez obaw One są nadal fajne.Szafran - Pon 29 Lip, 2019 23:17 "Trochę poświęcenia" też nadal mi się podoba. Są w nim co prawda dwie stronniczki dialogów, które bym solidnie przeredagowała, ale poza tym dobra równowaga między emocjonalnością a fabułą - której w "Okruchu lodu" brak:>.
Wątek syrenki nadal mnie bawił. No i bardzo współczesna polityka księcia - zabierzemy naturze wszystko po kres, nie myśląc o przyszłości. Zniszczyć, by chwilowo wykorzystać.
Wątek wiedźmina i bardki bardzo spoko, to już było życiowe. W przeciwieństwie do pustułek i dorosłych kolesi, licytujących się, którego dziewczyna woli.
W tym tekście też Jaskier nabiera jakiegoś ludzkiego oblicza i przestaje być nieznośnie płaski.
Doceniłam za to bardziej tekst, którego dawniej nie lubiłam - "Wieczny ogień". Kapitalna historia z tymi doppelgngerami. Mądra i zabawna.
Za to niegdyś ulubiona "Granica możliwości" mnie rozczarowała. Borch cudowny, ale sam tekst średniawy. I ogromnie rozdrażniła mnie Yennefer, co dla prywaty chciała ot tak utłuc magiczne, rozumne stworzenie, nawet po tym, jak okazało się jeszcze magiczniejsze i rozumniejsze, niż wszyscy myśleli. I ten wypchany jednorożec w jej mieszkaniu, brrrr.Aragonte - Wto 06 Sie, 2019 16:16 Yennefer w "Granicy możliwości" wydawała mi się zwyczajnie głupia
Borch był fajny, zgadzam się.Szafran - Wto 06 Sie, 2019 20:31 Ja już w trakcie powieści, "Krew elfów" jest lepsza, niż zapamiętałam - choć konstrukcyjnie mi zgrzyta. Ale portrety postaci jakieś głębsze. Płynie ta historia. Bez słownego efekciarstwa. No i wątek jak kilku chłopów w wiedźmińskim siedliszczu zajmuje się dziewczynką, heh, nie widziałam dawniej, jakie to zabawne:D