Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - Werterowisko...
praedzio - Czw 12 Lut, 2009 22:53
A ja nawet lubiłam. Tylko jakoś nie w polskiej literaturze. Za bardzo skupiona była na sprawach narodowościowych. Ale taki romantyzm angielski, czy niemiecki...
Alicja - Pią 13 Lut, 2009 07:37
| Agnesse napisał/a: | | Romantyzmu w literaturze nigdy nie lubiłam. Czytając utwory z tego okresu miałam wrażenie, że autorzy non-stop wspomagali się czymś z procentami popadając w ponury nastrój, tudzież zażywali jakieś halucynogenne mikstury czy inne ustrojstwo |
nareszcie ktoś mnie rozumie
praedzio - Pią 13 Lut, 2009 10:52
No, co wy?? Nie lubiłyście ponurych, mrocznych i krwawych ballad?? Sama rozkosz!! Wodnice, rusałki i insze "fairies" to było to co tygrysy lubią najbardziej!
Jeśli chodzi o Króla-Ducha, to skłaniam się do przypuszczenia, że Słowacki coś zażywał przy pisaniu...
Alicja - Pią 13 Lut, 2009 10:59
| praedzio napisał/a: | | No, co wy?? Nie lubiłyście ponurych, mrocznych i krwawych ballad?? |
powyżej duuużo postów stoi wyraźnie że nie
nie lubię takich rzewnych wzdychulców, a jak czytam Byrona to mnie wzdryga
| praedzio napisał/a: | | że Słowacki coś zażywał przy pisaniu |
nawet prawdopodobne
praedzio - Pią 13 Lut, 2009 11:22
No, cóż - ja jestem z frakcji fantastycznej - więc tego typu tematyka jak najbardziej mi leży.
Anonymous - Pią 13 Lut, 2009 11:53
| Alicja napisał/a: | | Agnesse napisał/a: | | Romantyzmu w literaturze nigdy nie lubiłam. Czytając utwory z tego okresu miałam wrażenie, że autorzy non-stop wspomagali się czymś z procentami popadając w ponury nastrój, tudzież zażywali jakieś halucynogenne mikstury czy inne ustrojstwo |
nareszcie ktoś mnie rozumie |
Toz ja to samo napisalam kilka postow wyzej !!!
Bajki to ja lubie oryginalne. Baśniowosc romantyczna to jedynie zimna ryba zaprawiona zdychulcami.
Alicja - Pią 13 Lut, 2009 11:58
Aine, nie da się ukryć, że mnie rozumiesz jak mało kto
oczywiście że tak,ale do tej pory byłyśmy trochę osamotnione w tym. Przypominam sobie usilne nagabywania na polubienie Pana Tadeusza
Anonymous - Pią 13 Lut, 2009 12:00
Ja to odebralam jako dyskusje odmiennopogladowa - czyli cos, co lubie
Alicja - Pią 13 Lut, 2009 12:01
| AineNiRigani napisał/a: | | dyskusje odmiennopogladowa - czyli cos, co lubie |
ja czasami się wycofuję, żeby kogoś nie urazić
Anonymous - Pią 13 Lut, 2009 12:13
A moim problemem jest to - ze nie zawsze dostrzegam to niebezpieczenstwo i nawet jesli dla mnie dyskusja nadal zostaje w sferze zabawy, rozmowca juz jej za takowa nie odbiera.
Admete - Pią 13 Lut, 2009 14:56
| Cytat: | | Romantyzmu w literaturze nigdy nie lubiłam. Czytając utwory z tego okresu miałam wrażenie, że autorzy non-stop wspomagali się czymś z procentami popadając w ponury nastrój, tudzież zażywali jakieś halucynogenne mikstury czy inne ustrojstwo. |
Nigdy nie miałam takiego wrażenia To już raczej scenarzyści niektórych seriali się czegoś nawdychali Takiego GA na ten przykład I lubię nasz romantyzm właśnie za wątki patriotyczne.
Tamara - Pią 13 Lut, 2009 18:04
A ja właśnie wczoraj stwierdziłam , że wbrew temu co pisałam wcześniej , mam nie tylko pięknie wydany reprint Lilli Wenedy , ale i 6 tomów Słowackiego plus dwa jakieś egzemplarze przedwojenne i to stojące na półce w widocznym miejscu . Widać ich obraz nie docierał do mojej świadomości i chyba sobie poczytam , może już dojrzałam do Słowackiego ...
Agnesse - Pią 13 Lut, 2009 20:13
| Cytat: | No, co wy?? Nie lubiłyście ponurych, mrocznych i krwawych ballad?? Sama rozkosz!! |
Mroczne, ponure i krwawe, to lubię, ale mnie najbardziej denerwowało to ich użalanie się nad sobą, bo oni są tacy okropnie nieszczęęęęęśliwi!
| Cytat: | To już raczej scenarzyści niektórych seriali się czegoś nawdychali Takiego GA na ten przykład | Szczególnie jak wymyślili wątek z Denny'm. To ma być serial s-f czy co? Bo ja zawsze myślałam, że porządny serial medyczny.
praedzio - Pią 13 Lut, 2009 20:40
| AineNiRigani napisał/a: | Bajki to ja lubie oryginalne. Baśniowosc romantyczna to jedynie zimna ryba zaprawiona zdychulcami. |
Polemizowałabym.
trifle - Pią 13 Lut, 2009 21:15
| Aine napisał/a: | | Baśniowosc romantyczna to jedynie zimna ryba zaprawiona zdychulcami. |
A niemiecki "Złoty garnek"? A "Henryk von Ofterdingen"? To romantyzm w najczystszej postaci, a zdychulców tam brak.
Anonymous - Sob 14 Lut, 2009 09:08
| trifle napisał/a: | | Aine napisał/a: | | Baśniowosc romantyczna to jedynie zimna ryba zaprawiona zdychulcami. |
A niemiecki "Złoty garnek"? A "Henryk von Ofterdingen"? To romantyzm w najczystszej postaci, a zdychulców tam brak. |
Nie znam. W romantyzmie jednak zawsze sa zdychulce - badz jawne, badz ukryte.
praedzio - Sob 14 Lut, 2009 09:23
No, dobra - co uważasz za zdychulce?
trifle - Sob 14 Lut, 2009 12:58
| praedzio napisał/a: | | No, dobra - co uważasz za zdychulce? |
Hehe, no właśnie, dobre pytanie Dla mnie zdychulce - trupy albo jakieś powstałe nieboszczyki
Alicja - Sob 14 Lut, 2009 13:37
mogą byc zdychulce,a mogą też być wzdychulce - te podchodzą już pod | Agnesse napisał/a: | | to ich użalanie się nad sobą, bo oni są tacy okropnie nieszczęęęęęśliwi! |
jedne i drugie są denerwujące niemożebnie
wyobraźcie sobie Dereka, Thorntona , Tobika lub ( wstawić ulubioną postać) jako niemożliwie nieszczęśliwego, wzdychającego i roniącego rzewne łzy oraz siąkającego nosem postacia, bo już nie mężczyznę raczej. Leżącego na sofie i mającego globusa oraz niemoc z nieszczęśliwości wynikającą. Chcecie takiego?
Sofijufka - Sob 14 Lut, 2009 14:06
| Tamara napisał/a: | Weltschmerzcowi bohaterowie w literaturze polskiej - ciekawy temat .
Może Bukacki z "Rodziny Połanieckich"? Ale chyba ciężko będzie znaleźć , bo raczej bohaterowie naszej literatury mieli na głowie inne sprawy , niż ból istnienia , mysle , że jakby poszukać znajdzie się parę postaci drugoplanowych - np. Różyc - ale zawsze będą to osobnicy naznaczeni piętnem cudzoziemszczyzny i zachodnich mód .
Nawet Przybyszewski , nasz sztandarowy schyłkowiec i bóloistnieniowiec . Nawet Gustaw w końcu przemienia się w Konrada - w naszych warunkach rodzimych na ból istnienia nie było miejsca , bo rzeczywistość była zbyt bolesna . |
no, a Płoszowski chociażby...?
Anonymous - Sob 14 Lut, 2009 14:29
Zdychulec to postac sztucznie wydelikacona, ktora wiecznie gada, za duzo mysli (a jak wiadomo myslenie - szczegolnie to w meskim wydaniu - szkodzi), a jego działanie jest opatrzone przegadana pompatycznością. Zamiast romantyczne popłuczyny wole oryginalnego Beowulfa, Cuchullaina, Finiana - ludzi czynu, a nie słowa.
trifle - Sob 14 Lut, 2009 14:47
Ahaaaaaaaaa, to ja inaczej zrozumiałam.
Dla mnie to są po prostu wytwory ludzkiej myśli, żeby jakoś tam przekazać w sztuce swoje ideały. W rzeczywistym świecie te "zdychulce" to rzeczywiście nie bardzo ... Ale w literaturze lubię, np Kordiana. Jego słowa są dla mnie niejako pociechą - że jakiś tam Słowacki kiedyś-kiedyś ubrał w słowa to, co mnie się zdarza czuć. Albo mówi coś, co budzi we mnie coś nowego. Kto powiedział, żeby zachowania bohaterów romantcznych od razu do rzeczywistości przenosić? Thornton, Derek, Toby - niech zostaną jacy są Romantyczne dramaty i poezja to czysta strawa dla ducha. Jak fantastyka - nie trzeba od razu próbować latać czy przez ściany przechodzić
Anonymous - Sob 14 Lut, 2009 15:14
Ja zdychulcow literackich nie lubie na rowni z rzeczywistymi. Rowniez i w literaturze lubie postacie z krwi i kosci, mezczyzn pelnych testosteronu i kobiet pelnych estrogenu, a nie na odwrót.
praedzio - Sob 14 Lut, 2009 16:21
| trifle napisał/a: | Ahaaaaaaaaa, to ja inaczej zrozumiałam.
Dla mnie to są po prostu wytwory ludzkiej myśli, żeby jakoś tam przekazać w sztuce swoje ideały. W rzeczywistym świecie te "zdychulce" to rzeczywiście nie bardzo ... Ale w literaturze lubię, np Kordiana. Jego słowa są dla mnie niejako pociechą - że jakiś tam Słowacki kiedyś-kiedyś ubrał w słowa to, co mnie się zdarza czuć. Albo mówi coś, co budzi we mnie coś nowego. Kto powiedział, żeby zachowania bohaterów romantcznych od razu do rzeczywistości przenosić? Thornton, Derek, Toby - niech zostaną jacy są Romantyczne dramaty i poezja to czysta strawa dla ducha. Jak fantastyka - nie trzeba od razu próbować latać czy przez ściany przechodzić |
Podpisuję się obiema ręcyma.
Romantyzm jako taki ukazywał wyższość ducha nad ciałem. I to mi się w nim najbardziej podobało.
trifle - Sob 14 Lut, 2009 16:32
No właśnie. I dla mnie romantyczne wątki były takim dobrym uzupełnieniem mojego literackiego świata opartego na tonach prozy pełnej realizmu
|
|
|