To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Fantastyka, sensacja, realizm

Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 18:08

No moze mieli na mysli Izolde? :P
Czy ja wiem, czy napoj trzymal logike? To byl element mistyczny, ktory mial usprawiedliwic, a przede wszystkim uniezwyklic zwykly poped seksualny.

Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 18:17

przyznaję, że też wolę bez magicznego napoju jednak, ten napój to taka wymówka.... bez niego jest bardziej normalnie. Izolda leci do Tristana? leci nie dlatego, ze się szaleju napiła, tylko dlatego, ze zdurniała do reszty i szalone geny ojczulka wzięła... Tristan nie jest zły, ale w porównaniu z Markiem :confused3:
Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 18:34

a gdyby Marka gral Dany deVito?
Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 19:05

ale mi nie chodzi tylko o wygląd Marka. Chodzi tez o jego charakter. o To jaki jest.
praedzio - Śro 08 Lip, 2009 20:18

Nie lubię odzierania legend z mitologii. Tak więc tutaj stoję na przeciwnym biegunie w stosunku do Aine. I nie - nie dam się w wątku o ciachach wciągnąć w filozoficzną dysputę. :cool:
Admete - Śro 08 Lip, 2009 20:43

praedzio napisał/a:
Nie lubię odzierania legend z mitologii. Tak więc tutaj stoję na przeciwnym biegunie w stosunku do Aine. I nie - nie dam się w wątku o ciachach wciągnąć w filozoficzną dysputę. :cool:


Ja mam tak samo jak Ty, ale my obie to jesteśmy z magicznego Sherwood.
Opowieści o królu Arturze, Tristan i Izolda - to są legendy, opowieści rycerskie, literatura i mit, a nie historia! Zbudowane ze skrawkóe celtyckich legend, opowieści przekazywanych z kultury łacińskie, wiary chcrześcijańskiej, pogańskich rytuałów. Po co odzierać je z tego, co stanowi ich istotę? Dla historii?
Zresztą tyle w tych filmach historii, co kot napłakał, więc nie rozumiem samej idei udawania historycznego. Pseudohistoria i zero duszy.

Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 20:46

Admete napisał/a:
Ja mam tak samo jak Ty, ale my obie to jesteśmy z magicznego Sherwood.

na nie wiedziałam ( i teoretycznie dalej nie wiem), że Robin umarł więc jestem usprawiedliwiona :mrgreen:

Admete - Śro 08 Lip, 2009 20:52

lady_kasiek napisał/a:
Admete napisał/a:
Ja mam tak samo jak Ty, ale my obie to jesteśmy z magicznego Sherwood.

na nie wiedziałam ( i teoretycznie dalej nie wiem), że Robin umarł więc jestem usprawiedliwiona :mrgreen:


Kasiek nie z tego Sherwood co Guy i Jason A. Zdecydowanie nie z tego.

praedzio - Śro 08 Lip, 2009 20:56

Ależ Kasiek ma na myśli właśnie RoS. ;) Będzie mi wytykać przy każdej okazji to, że nie utrzymałam języka za zębami i wygadałam się o śmierci Czarnego Robina. :wink: A ja po prostu nie wiedziałam, że jeszcze ktoś na świecie nie zna tej opowieści.
Admete - Śro 08 Lip, 2009 20:59

A to już rozumiem. Kasiek nie znała zakończenia? ;)
praedzio - Śro 08 Lip, 2009 21:05

Uhm. :ops1:
Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 21:08

praedzio napisał/a:
Będzie mi wytykać przy każdej okazji to, że nie utrzymałam języka za zębami i wygadałam się o śmierci Czarnego Robina.

bo zrobiłaś to z takim wdziękiem :rotfl:
Admete napisał/a:
Kasiek nie znała zakończenia?

nie znała. Ja tego w życiu na oczy nie widziałam.... :ops1:

Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 23:04

Admete napisał/a:
Ja mam tak samo jak Ty, ale my obie to jesteśmy z magicznego Sherwood.
Opowieści o królu Arturze, Tristan i Izolda - to są legendy, opowieści rycerskie, literatura i mit, a nie historia! Zbudowane ze skrawkóe celtyckich legend, opowieści przekazywanych z kultury łacińskie, wiary chcrześcijańskiej, pogańskich rytuałów. Po co odzierać je z tego, co stanowi ich istotę? Dla historii?
Zresztą tyle w tych filmach historii, co kot napłakał, więc nie rozumiem samej idei udawania historycznego. Pseudohistoria i zero duszy.


U mnie legendy i mitologia byly po prostu pierwszym krokiem i na pewnym etapie przestalo mi to wystarczac - przypuszczam, kierunek studiow rowniez ma tutaj niebagatelne znaczenie.
Rozdzieranie mitów, zrzucanie z piedestalow i szukanie tego drugiego dna jest obecnie wpisane w moj zawod, a ja caly czas w duszy czuje sie historykiem z krwi i kosci. Nie jestem romantykiem i i uwazam, ze w kazdym wielkim mistycznym romansie kryją się zwykle ludzkie uczucia i podbudki.
A brew pozorom, w Krolu Arturze bylo wiecej historii niż to widac na pierwszy rzut oka. Tristana i Izolde nie ogladalam az tak wnikliwie, ale uwazam, ze sama konwencja jest naprawde swietna, jak rowniez potraktowanie Marka i calego zwiazku Tristan-Izolda.

Admete - Czw 09 Lip, 2009 11:05

Napisałam długi post i mi go zeżarło :(
Aine mi nie chodzi o odzieranie historii z mitów czyli fałszu. To znaczenie słowa mit jest wtórne, przynależne do epok racjonalnych. Ja rozumiem mit antropologicznie i literacko jako mythos - "myśl, zamysł, temat rozmowy, opowieść", coś co jest próbą podania wyjaśnienia odwiecznych zagadnień bytu ludzkiego, mistyki, życia i śmierci, dobra i zła. Chodzi mi o archetypy. One sa istotne tak naprawdę. Historia to bardzo puszczalska pani i nie ma dla mnie tyle powabu co piewotne opowieści ;)

Aragonte - Czw 09 Lip, 2009 11:17

Fajna jest ta dyskusja i trochę szkoda, żeby przepadła w odmętach wątku ciachowego - może by tak ją przenieść? :)
Admete - Czw 09 Lip, 2009 11:23

Przeklej do fantastyki i realizmu. Tam chyba pasuje.
praedzio - Czw 09 Lip, 2009 11:26

AineNiRigani napisał/a:
U mnie legendy i mitologia byly po prostu pierwszym krokiem i na pewnym etapie przestalo mi to wystarczac - przypuszczam, kierunek studiow rowniez ma tutaj niebagatelne znaczenie.
Rozdzieranie mitów, zrzucanie z piedestalow i szukanie tego drugiego dna jest obecnie wpisane w moj zawod, a ja caly czas w duszy czuje sie historykiem z krwi i kosci. Nie jestem romantykiem i i uwazam, ze w kazdym wielkim mistycznym romansie kryją się zwykle ludzkie uczucia i podbudki.

No widzisz, ty i generalnie historycy "rozdzierają" te mity, a filologowie, również artyści robią coś zupełnie innego. Analizują mity, baśnie, legendy od strony literackiej, filozoficznej, a bywa, że kreują własną mitologię. I to mnie interesuje najbardziej.

Stąd moje poziewywanie na wykładzie Bednarka, a zachwyt prezentacją Bretomka. :mrgreen:

Aragonte - Czw 09 Lip, 2009 11:46

Admete napisał/a:
Przeklej do fantastyki i realizmu. Tam chyba pasuje.

Jesli Kasiek mi ją podrzuci do Fantastyki, to przekleję, tutaj nie rządzę :wink:

Anonymous - Czw 09 Lip, 2009 12:04

To nie jest rozdzieranie opowieści z mistycznych elementow, a szukanie w nich historycznych faktow. W wiekszosci przypadkow (szczegolnie w kwestiach kregu arturianskiego) najpierw byla historia, a potem dopiero wokol niej wysnula sie opowiesc. To tzw. "rozdzieranie" to jedynie powrot do korzeni. Ale to jest domena analizy historycznej.
Zadanie filologa jest jednak zupelnie inne, wiec doskonale rozumiem Wasz punkt widzenia (a raczej rozumiem rozbieznosc naszego stosunku :D )

Admete - Czw 09 Lip, 2009 16:40

Cytat:
To tzw. "rozdzieranie" to jedynie powrot do korzeni


Ale jaki cel przyświeca tej czynności w kinie rozrywkowym? Zaczyna się robić nudno. To powinna być domena dobrego dokumentu.

Anonymous - Czw 09 Lip, 2009 17:00

Dla mnie wlasnie to zwykle traktowanie jest nudne. W kolo Macieju, to samo - lubie te swoje powieści, ale wówczas bardziej dla obsady, scenografii, muzyki, niż samej fabuły.
Przeniesiono juz te archetypy we wspolczesnosc, w przyszlosc itd. Powrot do korzeni jest moim zdaniem swieższy niz powielenie tego samego schematu.

praedzio - Czw 09 Lip, 2009 17:52

A to zależy, co rozumiesz przez pojęcie "korzenie". Co było pierwsze - zdarzenie historyczne, czy ludzkie wierzenia.
Anonymous - Czw 09 Lip, 2009 17:59

w przypadku legend arturianskich - zdarzenie historyczne, w przypadku legend celtyckich - wierzenia. Ale w tej drugiej sytuacji nie mozna mowic w zadnym o realizn historyczny juz trudniej, skoro mroki przeszlosci nie odslonily sie na tyle, by o nich mowic, prawda?
praedzio - Czw 09 Lip, 2009 18:04

Mam wrażenie, że wierzenia celtyckie i historia Artura się ze sobą zazębiają.
Anonymous - Czw 09 Lip, 2009 18:11

Na swój sposób tak - ale głównie dlatego, ze chrystianizacja Celtów przebiegała zupełnie inaczej niż w innych państwach - stąd zazębiły sie pierwotne wierzenia celtyckie z chrześcijańskimi. Pewnie dlatego uznaje sie cykl arturianski i za wczesnochrzescijanski i poznoceltycki zarazem...
Faktem jednak jest, ze Artur(owie) to postac historyczna, Markowi rowniez przypisuje sie historyczność, ale na jego temat wiem zbyt malo, niestety. Z calego cyklu ta opowiesc zawsze najmniej mnie krecila.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group