To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ

Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 13:39

Brdzo, bardzo!
"Po kilku minutach ciszy zwrócił się znów do Darcyego. - Zgubimy się znowu jutro?
- Ścieżki Hertfordshire są nam zupełnie obce - odpowiedział Darcy.
- W rzeczy samej - zgodził się Bingley - przeklęte, zwodnicze miejsce!" :mrgreen: :mrgreen:

Matylda - Wto 01 Sty, 2008 13:40

Ach, jest taka jedna, zapewniam cię.

Oj nawet sie przyznał do porażki
Dzięki Caroline :kwiatek:
Dzięki Tobie nasz Darcy staje sie bardziej ludzki

Matylda - Wto 01 Sty, 2008 13:42

Caroline napisał/a:
Przepraszam za noworoczny poślizg, przebijałam się dziś do domu pięcioma środkami lokomocji :D

Za to kawałeczek fanfikowy, nie wiem, jak Waszym zdaniem, ale moim "całkiem, całkiem" ;)


Najważniejsze czy sie dobrze bawiłaś

Tak mi sie wydaje , że tu pewna grupa była przyczajona od prawie bladego świtu i czekała czekała..........

Caroline - Wto 01 Sty, 2008 13:49

Matylda napisał/a:
Tak mi sie wydaje , że tu pewna grupa była przyczajona od prawie bladego świtu i czekała czekała..........
Tym bardziej przepraszam.
Maryann - Wto 01 Sty, 2008 13:55

Zaiste, słodki ten fragmencik... :-D

Caroline napisał/a:
- Może dla ciebie nie był on znowu tak wspaniały, skoro spędziłeś cały wieczór z Bennetami. Dobry z ciebie przyjaciel, że to zniosłeś, Darcy, dziękuję ci.
(...)
- Jesteś bardzo uprzejmy - odpowiedział Bingley. Milczał przez chwilę zanim dodał zupełnie innym tonem. - I to tak uprzejmy, żeby zgubić mnie i Jane w lesie. Jak to się stało? Widzieliśmy cię tylko przez pierwsze pół godziny.

Nie ma to jak dobry przyjaciel... :mrgreen:
Caroline napisał/a:
- A o czym, zastanawiam się?
- O osobistych sprawach - Darcy uśmiechnął się szeroko.
- Oczywiście - Bingley nie dał się zbić z tropu. - O osobistych sprawach dotyczących czego, jeśli wolno spytać?
- Cóż, możesz spytać...

:mrgreen:
Caroline napisał/a:
- Nic dziwnego, że tak mnie zachęcałeś do powrotu!
- Już zawsze będę twoim dłużnikiem, przyjacielu - odpowiedział Darcy z szerokim uśmiechem - za twoją pożałowania godną niezdolność do podjęcia decyzji.

Czyli co ? Wszystko zawdzięczamy niezdecydowaniu Bingleya...? :wink:
Caroline napisał/a:
Bez większych ceremonii posłała mnie w diabły.

Najkrótsze podsumowanie z możliwych... :wink:
Caroline napisał/a:
- Zgubimy się znowu jutro?
- Ścieżki Hertfordshire są nam zupełnie obce - odpowiedział Darcy.
- W rzeczy samej - zgodził się Bingley - przeklęte, zwodnicze miejsce!

Żeby tylko trafili z powrotem... :mrgreen: Bo się pan Bennet nie dowie, jaka niespodzianka go czeka... :-P

asiek - Wto 01 Sty, 2008 14:50

Caroline napisał/a:

Po kilku minutach ciszy zwrócił się znów do Darcyego. - Zgubimy się znowu jutro?
- Ścieżki Hertfordshire są nam zupełnie obce - odpowiedział Darcy.
- W rzeczy samej - zgodził się Bingley - przeklęte, zwodnicze miejsce!

:rotfl:
Caroline, dzisiejsze noworoczne ciacho jest pyszne, :-D :thanx:

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 14:56

asiek napisał/a:
- W rzeczy samej - zgodził się Bingley - przeklęte, zwodnicze miejsce!

I kto to mówi... :wink:

asiek - Wto 01 Sty, 2008 15:02

Maryann napisał/a:
I kto to mówi...

Prawda ? :-D ... Mówiąc to pewnie cieszył się jak gwizdek. :wink:

MiMi - Wto 01 Sty, 2008 15:16

A ja zawsze myślałam, że zgubienie się jest bardzo stresujące... :wink:
pyszne to ciasteczko, dzięki Caroline :kwiatki_wyciaga:

Gosia - Wto 01 Sty, 2008 15:19

Nie wiem jakie macie odczucia, ale jakos nie chce mi sie wierzyc, ze Darcy by tak z detalami zwierzal sie Bingleyowi. Byl chyba na to zbyt dumny.
Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 15:20

Gosia napisał/a:
Nie wiem jakie macie odczucia, ale jakos nie chce mi sie wierzyc, ze Darcy by tak z detalami zwierzal sie Bingleyowi. Byl chyba na to zbyt dumny.

Normalnie, to nie. Ale teraz: a] był wciąż skruszony z powodu wtrącania się, b] roznosiło go tak z radości i ulgi, że musiał się tym podzielić :mrgreen:

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 15:26

Gosia napisał/a:
jakos nie chce mi sie wierzyc, ze Darcy by tak z detalami zwierzal sie Bingleyowi. Byl chyba na to zbyt dumny.

Oj, myślę że akurat w TAKIM momencie to całkiem prawdopodobne. Właśnie się oświadczył i został przyjęty - biorąc pod uwagę, przez co przeszedł, żeby dotrzeć do tego punktu, z pewnością czuł ogromną ulgę i był bardzo szczęśliwy - chyba nawet bardziej, niż Bingley. A w takim stanie ducha każdy robi się bardziej skłonny do zwierzeń. :wink:

Dione - Wto 01 Sty, 2008 15:42

Trochę mu to zajęło, ale w końcu dojrzał do tego, żeby się trochę Bingley'owi pozwierzać. No i z radości, to się nagle gadatliwy zrobił :-P
Matylda - Wto 01 Sty, 2008 15:56

Caroline napisał/a:
Matylda napisał/a:
Tak mi sie wydaje , że tu pewna grupa była przyczajona od prawie bladego świtu i czekała czekała..........
Tym bardziej przepraszam.


Corolino za co ???
To ja jestem Tobie bezgranicznie wdzięczna za cały ten trud i za to , że mimo Sylwestra o Nas pamiętałaś

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 15:59

Dione napisał/a:
w końcu dojrzał do tego, żeby się trochę Bingley'owi pozwierzać

Jutro się będzie zwierzał komu innemu. I już chyba taki wylewny nie będzie... :wink:

Ulka - Wto 01 Sty, 2008 19:39

Ach ach ach!!! :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Cudne :mrgreen:
Przecież musiał Bingleyowi wreszcie się zwierzyć. Tego mi właśnie troszeczkę u JA brakowało. W serialu jest fragment rozmowy panów, ale tu jeszcze fajniejszy :)

Caroline napisał/a:
- O osobistych sprawach dotyczących czego, jeśli wolno spytać?
- Cóż, możesz spytać...
- Darcy! - głos Bingleya stał się groźny.

GROŹNY :mrgreen:

Caroline napisał/a:
- Ja myślę! Nigdy nie zapomnę, jak odpowiedziałeś Caroline "... jedna z najpiękniejszych kobiet, jakie znam".

:mysle: Czy Darcy mówił to przy Bingleyu? Kto pamięta dokładnie?

Caroline :kwiatek:

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 19:50

Ulka napisał/a:
Caroline napisał/a:
- Ja myślę! Nigdy nie zapomnę, jak odpowiedziałeś Caroline "... jedna z najpiękniejszych kobiet, jakie znam".

:mysle: Czy Darcy mówił to przy Bingleyu? Kto pamięta dokładnie?

W serialu na pewno Bingley przy tym był. W książce nie ma na ten temat ani słowa. Na pewno była przy tej rozmowie pani Hurst i Georgiana. Ale Bingley ? Jeśli właśnie nie łowił ryb, to może i tak...

Ulka - Wto 01 Sty, 2008 20:01

Maryann napisał/a:
Na pewno była przy tej rozmowie pani Hurst i Georgiana. Ale Bingley ? Jeśli właśnie nie łowił ryb, to może i tak...

Jeśli oczywiście mnie pamięć nie myli, to na początku wizyty pada zdanie "Oczekiwano wejścia panów" czyli żadnego z nich nie było. A potem wchodzi Darcy.. sam?

Zajrzałam do książki i ze słów wynika, że przyszedł sam. "Wszedł", "postanowił opuścić pana Gardinera".

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 20:04

U JA jest tak:
(...)Elżbieta miała okazję stwierdzić, czy boi się, czy też pragnie nadejścia pana Darcy’ego, po prostu zapamiętując, jakie uczucie przeważyło, kiedy wchodził do pokoju. Wówczas zaś zaczęła żałować, że w ogóle się tu pojawił, choć zaledwie przed chwilą była przekonana, że chęć ujrzenia go wzięła jednak górę.
Pan Darcy był właśnie nad rzeką, gdzie pan Gardiner wraz z kilkoma innymi panami z Pemberley łowił ryby. Młody człowiek opuścił go jednak, dowiedziawszy się, iż panie mają zamiar odwiedzić dziś Georgianę. Gdy wszedł..."

Więc wygląda na to, że sam... Resztę towarzystwa zostawił nad rzeką.
Ale równie dobrze Bingley mógł pojawić się w salonie wtedy, gdy Darcy odprowadzał Elżbietę do powozu.

Dione - Wto 01 Sty, 2008 20:22

Na ile pamiętam, to nawet w fanfiku przy tej rozmowie nie było Bingley'a. Ale może się Bingley'owi siostra poskarżyła :mrgreen:
Gunia - Wto 01 Sty, 2008 20:26

To naprawdę wspaniałe! Jak w sztuce... tej Szekspira. Co to było... jak on się... Benedict?
Ech ta Pamela... Ale taki Fletcher zna wszystkie sonety na wyrywki, a Bingley taki niewykształcony. :roll:

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 20:41

Gunia napisał/a:
taki Fletcher zna wszystkie sonety na wyrywki, a Bingley taki niewykształcony. :roll:

Można powiedzieć, że Fletcher się na Szekspirze wychował (w końcu jego rodzice byli aktorami). A Bingley sam się przyznał, że choć ma mało książek, to i tak nie wszystkie z nich przeczytał... :wink:

Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 20:43

Maryann napisał/a:
Gunia napisał/a:
taki Fletcher zna wszystkie sonety na wyrywki, a Bingley taki niewykształcony. :roll:

Można powiedzieć, że Fletcher się na Szekspirze wychował (w końcu jego rodzice byli aktorami). A Bingley sam się przyznał, że choć ma mało książek, to i tak nie wszystkie z nich przeczytał... :wink:

Qurcze, to Jane będzie ciężko, bo musi się starać, żeby małżonek jej z ksiązką w łapce nie przyłapał....

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 20:51

Jane dla ukochanego małżonka nawet lektury się wyrzeknie. Nie to co jej siostrzyczka.
Nellie - Wto 01 Sty, 2008 22:02

Tak czy siak, ciasteczko pycha było! Dziękuję :kwiatki_wyciaga:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group