To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ

Alison - Sob 29 Gru, 2007 17:47

Gosia napisał/a:
Powiedzialabym, ze to dlatego, ze on nie umie calowac, gdyby nie to, ze widzialam go w innych filmach, gdzie mu to niezle szlo ;)


Ja tam w żadnym filmie nie widziałam, żeby Colin całował w sposób zadowalający, ale w końcu jakiś choreograf od ust mógłby coś z tym zrobić... Takich różnych specjalistów przy filmach zatrudniają, zatrudniliby jakiegoś "ustnika" i to bysmy dopiero miały używanie. Chciałam powiedzieć "przewijanie", płyty by nam sie do czerwoności grzały, jak na tym dworcu z Ryśkiem... Boże, jak ja sobie przypomnę jak ja ciekłam na tym peronie, nawet jak napisy robiłam to smarkałam w klawiaturę jak durna. Chyba dopiero jakiś szósty seans minął mi na sucho :roll:

Maryann - Sob 29 Gru, 2007 18:42

choreograf od ust... :rotfl:
ciekawa profesja...

Alison - Sob 29 Gru, 2007 18:46

Maryann napisał/a:
choreograf od ust... :rotfl:
ciekawa profesja...


No wiesz, nie każdy umie się filmowo całować. Kiedyś wystarczyło, że przylgnęli ustyma, zawsze czymś tam się zakrywali i reszte widz w rozumie dośpiewywał. A teraz przy tych zaślinionych zbliżeniach i najaranych widzach, czyhających na każdą plombę, musi to być perfekcyjnie dopracowane. Myślę, że taki ktoś od układania ust w pocałunku, z głodu by nie umarł, tyle miałby zajecia. W końcu ilu mamy takich aktorów, którzy na filmach całują sie bez zarzutu. Na palcach jednej ręki ich zliczyć. No może dwóch... :roll:

Maryann - Sob 29 Gru, 2007 18:55

Ciekawe, czy któraś ze szkół filmowych wprowadzi taki kierunek studiów. Miałby chyba duże powodzenie. :mrgreen:
Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:00

Alison napisał/a:
W końcu ilu mamy takich aktorów, którzy na filmach całują sie bez zarzutu. Na palcach jednej ręki ich zliczyć.

Chyba mam jedną kandydaturę... ;)
<------------------------
Gdybyż Colinek do niego na korepetycje poszedł...

Gosia - Sob 29 Gru, 2007 20:23

Alison napisał/a:
. A teraz przy tych zaślinionych zbliżeniach i najaranych widzach, czyhających na każdą plombę, musi to być perfekcyjnie dopracowane.

Prawie oplulam klawiature :rotfl:

snowdrop - Sob 29 Gru, 2007 20:38

Ja się przyznam że jak to czytam to wcale nie widzę Colina tylko Matthew, możecie mnie przypalać, dusić, szczypać i tym podobno, ale i tak zdania nie zmienię.
nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 20:47

Tak!!! Alessio na Darciego :cheerleader2: :cheerleader2: :cheerleader2: Ja tam widzę Alessia, snowdrop :lol:
Ta scena w serialu95 bardzo mi się nie podobała. Nie chodzi mi o jakieś cmokanie w usta, ale po rękach by go mogła…A tak takie odfajkowanie…
Czy to w książce było, że Darsik chciał się w tej chwili oświadczyć? :?

Maryann - Sob 29 Gru, 2007 20:54

nicol81 napisał/a:
Ta scena w serialu95 bardzo mi się nie podobała. Nie chodzi mi o jakieś cmokanie w usta, ale po rękach by go mogła…

albo on ją...
nicol81 napisał/a:
Czy to w książce było, że Darsik chciał się w tej chwili oświadczyć? :?

No a jak ? Mówił później, że przyjechał z konkretnym zamiarem.

trifle - Sob 29 Gru, 2007 21:03

Ona JEGO po rękach? Nie przeżyłabym tego :paddotylu: On ją - zdecydowanie lepiej. Nigdy nie zrozumiałam, dlaczego w nowej DiU ona jego całuje w rękę..
Zresztą - ta scena (w serialu) jest bardzo dobra, nic w niej nie trzeba zmieniać :roll:

nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 21:42

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Ta scena w serialu95 bardzo mi się nie podobała. Nie chodzi mi o jakieś cmokanie w usta, ale po rękach by go mogła…

albo on ją...
nicol81 napisał/a:
Czy to w książce było, że Darsik chciał się w tej chwili oświadczyć? :?

No a jak ? Mówił później, że przyjechał z konkretnym zamiarem.

Ale właśnie podczas tej sceny?

nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 21:44

trifle napisał/a:
Ona JEGO po rękach? Nie przeżyłabym tego :paddotylu: On ją - zdecydowanie lepiej. Nigdy nie zrozumiałam, dlaczego w nowej DiU ona jego całuje w rękę..
Zresztą - ta scena (w serialu) jest bardzo dobra, nic w niej nie trzeba zmieniać :roll:

Mi się nie podoba. Jego kwestia- i owszem, ale jej odpowiedź- niezbyt. A to, że tak sobie idą dalej jakby nigdy nic :obrzydzenie:

trifle - Sob 29 Gru, 2007 21:48

Dyć widać, że w obojgu aż kipi! Ona po raz pierwszy tak wprost powiedziała mu, co czuje, jest zawstydzona i chyba trochę nie wie, co się dzieje. Oboje się nagle nieśmiali zrobili, mi się to bardzo podoba :mrgreen:
nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 21:55

Wiesz, ale on tyle przez nią przeszedł i tak się poświęcał, że powinna być bardziej wymowna...
trifle - Sob 29 Gru, 2007 22:05

I całować go po rękach? :paddotylu: A jak on ją obraził przy pierwszych oświadczynach i wtrącał się do Bingleya i Jane? Pewnie i tak się nie zgodzimy, bo mi tam nic nie brakuje ;)
Maryann - Sob 29 Gru, 2007 22:21

nicol81 napisał/a:
Czy to w książce było, że Darsik chciał się w tej chwili oświadczyć? :?
Maryann napisał/a:
No a jak ? Mówił później, że przyjechał z konkretnym zamiarem.

Ale właśnie podczas tej sceny?

To było ich pierwsze spotkanie, a z jego późniejszych słów wynikało, że nie zamierzał zasypiać gruszek w popiele, więc chyba wtedy...
nicol81 napisał/a:
Wiesz, ale on tyle przez nią przeszedł

Ona przez niego też niemało...

Alison - Nie 30 Gru, 2007 09:02

Moje panny... dziś to już moje ostatnie ciasteczko...
Dziękuję Wam i Pamelce, za wiele wspólnie spędzonych chwil, Wam za wierne czytanie, komentarze, cierpliwość i wyrozumiałość.
A teraz do rzeczy...

Rozdz. XI. cz. 11
- Elizabeth - wyszeptał jej imię, by dać sobie czas, i nie rozpaść się na kawałki, rozsypując wokół po ziemi - Elizabeth - powtórzył, delikatnie obejmując jej dłonie swoimi i rozkoszując się jej słodkim uśmiechem i błyszczącymi oczami. Podnosząc jej dłonie do ust, pocałował delikatnie najpierw jedną, potem drugą, a potem uniósł obie do serca, mówiąc jej nareszcie o wszystkim co w nim przechowywał, o swojej najgłębszej miłości, wdzięczności i nadziei na przyszłość.
(kurtka, i komu by przeszkadzało, jakby tak w filmie było? :confused3: ) - uwaga tłum. :rumieniec:
Nie wiedział jak to się stało, jego serce było zbyt przepełnione, nawet nie wiedział gdzie byli, dokąd szli. Tyle uczuć, tyle słów do wypowiedzenia, tyle szczęścia czekającego na wyrażenie. Darcy opowiadał o wizycie ciotki, o bolesnej konfrontacji z nią i o tym, jak jednak obudziło to w nim nadzieję. Mówił o swojej walce by się zmienić i o tym jak starał się pokazać jej w Pemberley, że jej narzekania na jego charakter odniosły skutek. Elizabeth wyraziła swoje zaskoczenie tym, w jaki sposób wziął sobie do serca jej ostre słowa i zaczerwieniła się, wspominając je. Jego list - on kajał się, ona łagodziła, radząc, by myślał o przeszłości jako o wspomnieniu, które może mu sprawić przyjemność.
- Nie mogę ci uwierzyć w taką filozofię - odpowiedział, całując znowu jej rękę - Twoje wspomnienia muszą być tak całkowicie wolne od zarzutów, a zadowolenie wyrastające z nich nie jest filozofią, ale co dużo lepsze, wynika z nieświadomości. - odsunął jej rękę od siebie - Ale ze mną tak nie jest. Bolesne wspomnienia narzucają się i nie można, nie wolno ich odrzucić. - zatrzymał się i gładząc jej policzek, westchnął - Całe życie byłem samolubny, w praktyce, nie w zasadach. Jako dziecko uczono mnie co jest dobre, ale nie nauczono mnie jak mam naprawiać swój charakter. Wpojono mi dobre zasady, ale pozostawiono bym postępował według nich z dumą i zarozumialstwem, pozwalano mi, zachęcano, niemal uczono mnie bycia samolubnym i obojętnym na każdego spoza kręgu mojej rodziny, myślenia źle o całej reszcie świata, a przynajmniej chęci myślenia źle o jej rozumie i wartości w porównaniu ze mną.
Opuścił rękę i znowu przyciągnął jej obie dłonie do siebie, ukazując całą swą duszę jej pięknym oczom - Taki byłem, od ósmego do dwudziestego ósmego roku życia, i wciąż byłbym taki gdyby nie ty, najdroższa, najukochańsza Elizabeth! Czegóż ja ci nie zawdzięczam! Dałaś mi lekcję, rzeczywiście, z początku trudną do przyjęcia, ale w najwyższym stopniu skuteczną. Dzięki tobie stałem się odpowiednio pokorny. Przyszedłem do ciebie nie wątpiąc w przyjęcie mnie. Ty mi pokazałaś jak nieodpowiednie były wszystkie moje pretensje by zadowolić kobietę wartą tego by ją zadowolić.
Przeszli kilka mil, Elizabeth opowiadała mu o swoich obawach związanych z odkryciem przez niego jej obecności w Pemberley, Darcy zapewnił ją, że jego jedyną myślą było, by zasłużyć na jej przebaczenie. On zaś mówił o tym jak przyjemnie było Georgianie poznać ją i jak rozczarowana była nagłym zakończeniem tej znajomości. Mówił o swojej powadze w gospodzie, spowodowanej planowaniem kroków jakie miał podjąć spiesząc na ratunek jej siostrze. Znowu mu podziękowała, ale nie chciała już mówić o tej bolesnej sprawie.
- Co się stało z panem Bingley'em i Jane? - Elizabeth spojrzała na zegarek a zaraz potem na ścieżkę za nimi. - Powinniśmy wrócić do domu, a ich nigdzie nie widać!
Zawrócili, Darcy złapał jej rękę i przełożył przez swoje ramię.
- Muszę zapytać - zwróciła się do niego Elizabeth - czy byłeś zaskoczony dowiadując się o ich zaręczynach?
- Wcale. Kiedy wyjeżdżałem, czułem, że to się wkrótce stanie.
- Można powiedzieć, że dałeś przyzwolenie, jak się domyślam.
- Moje przyzwolenie? - wykrzyknął Darcy - Nie, nie, to byłoby największe zarozumialstwo, na które już nie śmiałbym sobie pozwolić, moja droga panno! Mam nadzieję, że czegoś się nauczyłem. - uśmiechnęła się. Opowiedział jej o swojej spowiedzi u Bingley'a, tej nocy, przed wyjazdem do Londynu, o tym jak bardzo się mylił co do poprzednich wydarzeń - Łatwo uświadomiłem sobie jego przywiązanie do niej i powiedziałem mu, że jestem przekonany o jej uczuciu. Wtedy, byłem zmuszony wyznać mu, że twoja siostra była w Londynie ostatniej zimy, co celowo przed nim ukryłem. Był naprawdę zły. Ale jego gniew, jestem o tym przekonany, nie przetrwał gdy tylko przypomniał sobie o niewątpliwym afekcie twojej siostry. Teraz już z serca mi wybaczył.
Wciąż szli i jeśli on kiedykolwiek w przeszłości był wobec niej małomówny, teraz to się już skończyło, bo wiedział, że jest życzliwa wszystkim jego wizjom i planom ich wspólnej przyszłości. W tym nastroju kontynuował, aż dotarli do domu, rozdzielając się dopiero tuż przed wejściem do jadalni w Longbourn.

Caroline - Nie 30 Gru, 2007 09:10

A buzi!!!

Rany Julek, gadają i gadają, się nagle wymowny zrobił... :wsciekla:
;)

Dzięki Alison :kwiatki_wyciaga:

maenka - Nie 30 Gru, 2007 09:16

:kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga:
dla uroczej tłumaczki

Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 09:32

:kwiatki_wyciaga: :kwiatek: :tort: :love_shower:
Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 09:37

Aż obejrzałam sobie końcówkę z oświadczynami - nooo, iskry latają :serduszkate:
Ale żałuję, że na przykład Darcy z Lizzie nie znikili na chwilę za jednym z dębów, potem mogli by wyskoczyć z niepewnymi minami i podążyć za pierwszą parą.
Jednak.... sądząc z pocałunku poślubnego, to wcześniej ćwiczyli. Niemożliwe, by tak gładko im bez tego poszło - ona w budce, on w cylindrze - tóż bez prób musieli by się zderzyć, i któreś nakrycie głowy poleciałoby na ziemię. Spoko, ćwiczyli, oj - ćwiczyli :mrgreen:

Gosia - Nie 30 Gru, 2007 09:39

Ja w kwestii formalnej - czy Lizzie miala zegarek, na reku????

No i czegos takiego jak pocalunek chocby w dlonie, bo juz nie mowie, ze w co innego :lol: mi zabraklo w filmie...

Alison - Nie 30 Gru, 2007 09:44

Gosia napisał/a:
Ja w kwestii formalnej - czy Lizzie miala zegarek, na reku????

No i czegos takiego jak pocalunek chocby w dlonie, bo juz nie mowie, ze w co innego :lol: mi zabraklo...


Gdzie Ci zabrakło, w fanfiku? Toż całuje ją po rękach raz za razem!

Takie małe zegarki kobitki nosiły na łańcuszkach jak wisiorki, jak męskie z dewizką. :wink:

Gosia - Nie 30 Gru, 2007 09:46

Nie dopisalam :roll: W filmie oczywiscie mi brakuje! Tego bede sie zawsze czepiac - tego zakonczenia filmowego.
W fanfiku jest. Pamelce tez widac tego zabraklo ;)

snowdrop - Nie 30 Gru, 2007 10:59

No tak Darcy stał się bardzo rozmowny, czyli że jednak był trochę nieśmiały.
Alison dziękuje Ci bardzo, padam z wdzięczności na kolana :thud:

Ja cały czas licze na to, że Pamelka na końcu, po ślubie (na niego też liczę) zaserwuje nam namiętny pocałunek. I napisze coś w stylu i w końcu ich stęsknione usta połączyły się w miłosnym uniesieniu itp.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group