To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Sapkowski

Aragonte - Sob 23 Paź, 2010 23:42

Admete - auć :wink:
BTW - kiedy pisałam o trzymaniu się z dala od klawiatury, to o moją tfurczość mi chodziło.

Riella, nie smuć się, tylko się włącz do dyskusji :)

A żeby nie było, że się Sapkowskiego tylko czepiam, to wspomnę o Maladie, które uwielbiam od pierwszej do ostatniej literki.

Admete - Nie 24 Paź, 2010 09:36

Też mi się Maladie podoba. Dawałam ten tekst czasami do czytania moim inteligentniejszym uczniom, jako kontekst do Tristana i Izoldy ;)
Agn - Nie 24 Paź, 2010 14:25

Trzykrotka napisał/a:
Kobiety u Sapka mi się zwyczajnie nie podobają i już. Silne są z reguły złe, manipujujące (najchętniej przy pomocy własnych wdzięków), pozstawiają tych biednych, mocnych, dobrych facetów poranionych, skrzywdzonych.

Bzdura. A Triss to co? Pies? Nie była zła, nie była też słaba. A jak przybyła do wioski, to od razu powiedziała, by przyprowadzić chorych, bo będzie leczyć.
Albo Milva?
A matka Nenneke?
A Calanthe? Królowa to nie jest prosty zawód. Pavetta ciut naiwna, ale też nie można powiedzieć, by kręciła rzycią i czyniła zło.
A Yennefer? Może nie jest najsympatyczniejszą osobą na świecie, ale na pewno nie można o niej powiedzieć, że jest złą wiedźmą.
Ciri wyszła taka, a nie inna, bo tak wyglądało jej życie. A naprawdę pokiereszowanego (i wreszcie martwego) to zostawiła gościa, który na nią polował i wsadził ją na arenę - pardon, należało mu się. A, i jeszcze gość (imion pozapominałam, cholewa...) od wiecznie tego samego tekstu "tymi rękami, tymi palcami pokażę jej ból". Gdyby kobiety były same dobre, to by dopiero był bal - że same strażniczki domowego ogniska, wyłącznie do chędożenia, jak dzielny mężczyzna wraca z wojny i nic tylko ciepły obiad stawiają na stole. Kinder, kuche, kirche.
Wyjdźmy poza sagę o Geralcie. Trylogia husycka też ma trochę postaci kobiecych, nie wszystkie są silne, ale i niewiele jest tych złych. Nikoletta Jasnowłosa - nie była zła. Elencza - za Chiny nie była zła. Kobieta z gospody, która pomogła zwiać Reynevanowi? Dorota Faber? Dzierżka?
Okej, Adela okazała się francą, ale ona jedna, a powyżej dużo przykładów odwrotnej postawy.
Ja myślę odwrotnie - Sapek właśnie ceni kobiety. I dlatego u niego są takie sprytne, silne i pociągające. Dał im w rąsie dużo możliwości. I faktem jest, że bystre kobiety od wieków potrafiły manipulować. A że facet, zwierzę niezmienne, wciąż daje się złapać w pułapkę ich wdzięków, to nie odczuwają potrzeby wymyślania nowych strategii. I nie wszystkie od razu tyłkiem kręcą.

EDYCJA: Ehm... tak sobie pomyślałam, że ta moja wypowiedź strasznie ostro może wyglądać dla kogoś, kto nie siedzi w moim łebku. :mysle: Trzykrotko, jeśli coś cię urazi, to przepraszam. Ja na gorąco spisuję to, co mi przyjdzie do głowy.

Deanariell - Pon 25 Paź, 2010 02:54

Aragonte napisał/a:
Riella, nie smuć się, tylko się włącz do dyskusji

Chciałabym, ale czuję się wyprana z myśli i jakaś taka apatyczna... :roll: Jedyne, co mogę powiedzieć, to że mi styl Sapka odpowiada - prawdę mówiąc pora by ją sobie odświeżyć... jak tylko dokopię się do książek, które leżą spakowane w jednym z pudeł. :roll: Podobała mi się jego gra konwencjami, motywami, skojarzeniami, szeroko pojęty postmodernizm... Pewna dosadność, a nawet rubaszność języka również mi nie przeszkadzała w odbiorze - nie wyobrażam sobie, jak inaczej można byłoby napisać "Wiedźmina". Taki już jest tamten świat przedstawiony i ja go przyjmuję z całym dobrodziejstwem lub przekleństwem inwentarza (wiadomo: licentia poetica rzecz święta). ;) Naturalnie literatura po to jest, aby móc ją oceniać i komentować - z czytelnikami jak z krytykami - jednym się podoba, innym nie. Pamiętam, że mnie Sapkowski jako pisarz oczarował wtedy kompletnie - z dziką ekscytacją biegłam do księgarni po każdy kolejny tom sagi... To było coś nowego, świeżego, wciągającego - taki trochę "polski Martin" (może nawet lepiej, bo Sapkowski jednak skończył zaczętą opowieść :P ). Sama jestem ciekawa, jaki odbiór tego miałabym teraz, po latach. :mysle: Jeśli chodzi o Geralta... Mimo iż postać fikcyjna, to podobnie jak większość kobiecych bohaterek - mogłabym z nim i na jeżu... :serduszkate: :rotfl: Taki już jego urok osobisty.

Jedyne czego nie mogę do końca wybaczyć Sapkowi, to że zgodził się na tak koszmarnie kiepską ekranizację "Wiedźmina" :obrzydzenie: (scenariusz napisał Michał Szczerbic :uzi: ) - nawet jeśli w tej beznadziei kilka ról aktorskich udało się reżyserowi kapitalnie obsadzić. :roll:

Trzykrotka - Pon 25 Paź, 2010 15:11

Agn napisał/a:
Bzdura.

Agn, sory, nie znosze słowa "bzdura." O Calanthe i owej drugiej niewieście świątynnej sama pisałam jako o wyjątkach. Nie bawiłam się tutaj w dogłębne analizy; pewnie gdybym się bawiła, znalazłabym ich jeszcze więcej. Ale wyjątki nie zmieniają mojego postrzegania kobiet według Sapkowskiego. Pisłam o tym już nie wiem ile razy, ze nikomu nie każę wierzyć w to samo, co ja, ale zdania nie zmieniam. Uważam, ze on się do nich ślini, ale ich nie szanuje. I tyle.

Admete - Pon 25 Paź, 2010 16:20

Jak czytałam lata temu opowiadania i sagę, to ewentualny problem przedstawiania kobiet w powieści dla mnie w ogóle nie istniał. Nie przypominam sobie, żebym poświęciła temu zagadnieniu choć 5 minut ;) Musiałabym teraz ponownie przeczytać tomy i dopiero się wypowiadać. Liczyła się akcja, Geralt i gra z konwencją ;)
Deanariell - Pon 25 Paź, 2010 19:18

Admete napisał/a:
Liczyła się akcja, Geralt i gra z konwencją

Zwłaszcza Geralt. :mrgreen: :wink: Inne kobiety to jedynie zbędna konkurencja w tym wypadku. :roll: :-P :lol:

Aragonte - Pon 25 Paź, 2010 19:32

Może w tym jest mój problem z odbiorem sagi - Geralta lubię, owszem, ale go nie kocham :-P

Zawisłam jakoś w połowie ostatniego tomu i czytam niemrawo...

Calipso - Pon 25 Paź, 2010 20:42

Admete napisał/a:
Jak czytałam lata temu opowiadania i sagę, to ewentualny problem przedstawiania kobiet w powieści dla mnie w ogóle nie istniał. Nie przypominam sobie, żebym poświęciła temu zagadnieniu choć 5 minut Musiałabym teraz ponownie przeczytać tomy i dopiero się wypowiadać. Liczyła się akcja, Geralt i gra z konwencją

Miałam tak samo. Co więcej, podobał mi się serial nakręcony na "podstawie" sagi. W sumie czym rózni się serial od ekranizacji filmowej ? :mysle:

Anonymous - Pon 25 Paź, 2010 20:47

Ja odbieralam kobiety w swiecie Sapka nie tyle jako ofiary meskiej chuci, co raczej jako mysliwych wykorzystujace slabosc w swojej "zwierzyny". To one manipulowaly facetami, to one wiecznie ich wystrychaly na dudka...
Aragonte - Pon 25 Paź, 2010 21:05

Aine, nie wszystkie - Geralt skutecznie wystrychnął na dudka Fringillę, o ile pamiętam.

Calipso napisał/a:
Co więcej, podobał mi się serial nakręcony na "podstawie" sagi. W sumie czym rózni się serial od ekranizacji filmowej ? :mysle:

Ja serialu nie mogłam znieść - oglądałam go we fragmentach z ludźmi z zespołu, kwicząc ze śmiechu i wyrzekając na fatalną grę części ekipy i pomysły scenarzysty.
Sapkowski, o ile mi wiadomo, od realizacji tego dzieua stanowczo się odciął - i wcale mu się nie dziwię.
A jeśli pytasz o film "Wiedźmin", to on był mocno skrótowy, momentami niejasny i realizator serialu twierdził, że "serial wszystko wyjaśni". No i wyjaśnił, że jak dla mnie szkoda tracić na to czasu.
Nie widziałam żadnego dobrego polskiego fantasy :-|

Deanariell - Pon 25 Paź, 2010 21:25

AineNiRigani napisał/a:
Ja odbieralam kobiety w swiecie Sapka nie tyle jako ofiary meskiej chuci, co raczej jako mysliwych wykorzystujace slabosc w swojej "zwierzyny". To one manipulowaly facetami, to one wiecznie ich wystrychaly na dudka...

No właśnie zawsze miałam podobne wrażenie. :)
Calipso napisał/a:
W sumie czym rózni się serial od ekranizacji filmowej ?

Serial był może trochę lepszy, ale... :roll: W filmie kinowym wszystkie wątki były pociachane maksymalnie (chcieli upchać na siłę jak najwięcej treści) i przez to kompletna bzdura wyszła. Jeśli ktoś nie czytał sagi, to pewnych spraw zupełnie nie był w stanie zrozumieć, a jak ktoś wcześniej czytał, to tym bardziej był wkurzony filmem. No i te tragiczne gumowe potwory, nawet wyobraźnia niewiele człowiekowi pomagała... :roll: Jedynie na smoka wydano więcej pieniędzy i to był taki lepszy efekt komputerowo zrobiony, którym się w kółko reklamowali. Jednym słowem większość widzów wyszła z kina totalnie rozczarowana.

Cytat:
Sapkowski, o ile mi wiadomo, od realizacji tego dzieua stanowczo się odciął - i wcale mu się nie dziwię.

No tak, ale jednak musiał jako autor wyrazić zgodę na ekranizację - bez tego film/serial by nie powstał.

Deanariell - Pon 25 Paź, 2010 21:29

Aragonte napisał/a:
Aine, nie wszystkie - Geralt skutecznie wystrychnął na dudka Fringillę, o ile pamiętam.

Aragonte, ale Geralt oprócz tego, że był mężczyzną, to przede wszystkim był wiedźminem - a to zmieniało postać rzeczy. :P Geralt to Geralt. ;)

Btw - śliczny avek masz obecnie (lubię anioły). :D

Aragonte - Pon 25 Paź, 2010 21:36

Deanariell napisał/a:
Cytat:
Sapkowski, o ile mi wiadomo, od realizacji tego dzieua stanowczo się odciął - i wcale mu się nie dziwię.

No tak, ale jednak musiał jako autor wyrazić zgodę na ekranizację - bez tego film/serial by nie powstał.

Wyrazić musiał, ale w końcu pewnie zakładał, że nie wyjdzie totalna kaszana. A kiedy zorientował się, co wychodzi, odmówił podpisywania się pod filmem/serialem (wydaje mi się, że chodziło o oba, ale głowy nie dam - na pewno o serial).

A avek jest smutny, niestety, nie bez powodu :-|

Deanariell - Pon 25 Paź, 2010 21:47

Aragonte napisał/a:
avek jest smutny, niestety, nie bez powodu

No widzę te łańcuchy na nodze i ręce :-| - mimo wszystko to nadal anioł. :pociesz:

Agn - Pon 25 Paź, 2010 22:31

Trzykrotka napisał/a:
Agn napisał/a:
Bzdura.

Agn, sory, nie znosze słowa "bzdura."

Przepraszam. Nie wiedziałam. Już nie będę. :kwiatek:
Jednakowoż mnie się mnożą przykłady fajnych kobitek, za to pamiętam facetów, którzy byli ewidentnie wredni.
Ale nie namawiam. Nie da się przecież zmusić do lubienia. Nie lubisz - nie ma takiego obowiązku. :cool:

Anonymous - Wto 26 Paź, 2010 08:42

Aragonte napisał/a:
Aine, nie wszystkie - Geralt skutecznie wystrychnął na dudka Fringillę, o ile pamiętam.

Sapkowski, o ile mi wiadomo, od realizacji tego dzieua stanowczo się odciął - i wcale mu się nie dziwię.


Przeciez Geralt byl glownym bohaterem, musial czasem wygrac... Odbieralam te postac tak, jakby przez wiekszosc ksiazek byl zagubiony w towarzystwie kobiet. Z potworami i facetami mial grunt pod nogami, w towarzystwie kobiet natomiast czul sie mocno niepewnie - i chyba dlatego tak rzadko pozwalal im sie do siebie zblizyc.
Jak dla mnie to zawsze bylo raczej kwestia wysokiego mniemania na temat kobiet, a nie odwrotnie ;)


A co do Sapka, czytalam wywiad z nim jeszcze z fazy realizacji filmu - mowil, ze jego film nie obchodzi. Sprzedal prawa autorskie i to juz nie jego maupy i nie jego cyrk.
Mamy wiec to, co mamy...

Calipso - Wto 26 Paź, 2010 11:57

Aragonte napisał/a:
Ja serialu nie mogłam znieść - oglądałam go we fragmentach z ludźmi z zespołu, kwicząc ze śmiechu i wyrzekając na fatalną grę części ekipy i pomysły scenarzysty

Ja serial oglądałam trzy - po - trzy, więc w sumie do końca nie pamiętam czy coś skiepścili czy nie. Co nie zmienia faktu, że nadal chcę obejrzeć cały serial, odcinek po odcinku.
Film mam "a kuku", tylko czasu brakuje. Pamiętam też zadanie Agn na ten temat...hmmm :mysle:

Aragonte - Czw 28 Paź, 2010 22:14

Skończyłam wczoraj sagę.
Odczucia zasadniczo mam takie same, jakie miałam przy poszczególnych tomach od trzeciego wzwyż, tzn. naprawdę podobają mi się fragmenty, zwłaszcza finałowe sceny tomów (jak dla mnie bardziej dopracowane i ciekawsze od przegadanego czasem środka - zastrzegam, że to tylko moja opinia, nie bić :wink: ). Finał wątku Geralta i Yennefer w sumie mi się podobał, uważam, że był romantyczny :) Ciri przeniosła ich do Avallonu, tak? Albo też znaleźli się na jakimś jego odpowiedniku? Jak dla mnie to OK, nadal mam słabość do celtyckiej wizji świata :)

Agn - Czw 28 Paź, 2010 22:47

Ja w sumie miałam zonka z tą końcówką. Bo tak...
Spoiler:
Sapek wyrżnął w pień całą drużynę, za co ma u mnie kopa w zad.

Jednakowoż...
Spoiler:
Pod jednym względem coś tu pasuje - piękna scena niesienia Geralta. Jak mignął warkocz Milvy, to się rozpłakałam. Zresztą zawsze to robię w tym miejscu.

Aragonte - Czw 28 Paź, 2010 23:07

Drużyny mi szkoda, nawet bardzo, ale jakoś nie spodziewałam się, że potoczy się to inaczej, więc nie nastawiałam się na inne rozwiązanie :-|
BTW - właśnie sobie przypomniałam, że teoretycznie w tej końcówce Milva już warkocza nie miała, w końcu obcięła go wcześniej, ale tego się nie czepiam, bo w takim "innym świecie" (a raczej zaświatach) mogła się objawić tamta dawna Milva.

Nie umieszczam tego w spoilerze, bo chyba każdy tutaj sagę czytał?

bogius - Pią 29 Paź, 2010 16:09

Aragonte napisał/a:
Finał wątku Geralta i Yennefer w sumie mi się podobał, uważam, że był romantyczny


Dla mnie niestety to jest największe przestępstwo, jakie Sapkowski mógł popełnić. Nie przepadałam jakoś szczególnie za Yennefer - wykorzystywała przecież Geralta w co drugiej sytuacji, nieważne z jakich pobudek - toteż taki koniec był ostatnim, jaki bym chciała w tej książce ujrzeć. :confused3:
Pamiętam swoje rozczarowanie, gdy pierwszy raz skończyłam czytać sagę.

Aragonte - Pią 29 Paź, 2010 20:44

bogius napisał/a:
Aragonte napisał/a:
Finał wątku Geralta i Yennefer w sumie mi się podobał, uważam, że był romantyczny


Dla mnie niestety to jest największe przestępstwo, jakie Sapkowski mógł popełnić. Nie przepadałam jakoś szczególnie za Yennefer - wykorzystywała przecież Geralta w co drugiej sytuacji, nieważne z jakich pobudek - toteż taki koniec był ostatnim, jaki bym chciała w tej książce ujrzeć. :confused3:
Pamiętam swoje rozczarowanie, gdy pierwszy raz skończyłam czytać sagę.

Hmm, przestępstwo? Bo na gorzko-słodki sposób połączył bohatera z kobietą, którą tamten kochał? :wink:
Dłużyzn i przegadania nie mogę darować, to zakończenie w zestawieniu z nimi w ogóle mnie nie razi - ale to tylko moja opinia :)

bogius - Nie 31 Paź, 2010 11:18

Aragonte napisał/a:
Hmm, przestępstwo? Bo na gorzko-słodki sposób połączył bohatera z kobietą, którą tamten kochał?
Dłużyzn i przegadania nie mogę darować, to zakończenie w zestawieniu z nimi w ogóle mnie nie razi - ale to tylko moja opinia


Prawda, połączył z kobietą, którą Geralt kochał. Ale czy sądzisz, te Yennefer zmieniłaby się tak, że żyliby długo i szczęsliwie? Ja nie sądzę. :-P

Anonymous - Nie 31 Paź, 2010 11:26

Ona nie musialaby sie zmieniac - ona musialaby wrocic. Nie zapominajmy, ze ona miala powod, przez ktory stala sie cyniczna manipulatorka.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group