To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Love Actually

Ania Aga - Pon 10 Gru, 2012 18:32

Proszę bardzo!
Admete - Pon 10 Gru, 2012 20:50

Aine w Masz wiadomośc akcja dzieje się w ciągu roku, więc i święta są.
Anonymous - Czw 27 Gru, 2012 16:47

Oglądałyście? W Święta był... ale tak lektorem okaleczyli, tłumaczenie dobiło, że :frustracja:
milenaj - Czw 27 Gru, 2012 17:11

Nie oglądałam, ale z tym okaleczeniem, to w sumie nic nowego. Zawsze coś chcą poprawiać na siłę.
snowdrop - Pią 28 Gru, 2012 16:36

Ja oglądałam :) . Do fatalnego tłumaczenia jestem przyzwyczajona :)
Alicja - Wto 01 Sty, 2013 19:04

pomimo tego miło obejrzeć po raz kolejny kilku dobrych aktorów. Z roku na rok są coraz młodsi :wink:
Anonymous - Śro 02 Sty, 2013 11:30

Alicja :cheerleader2: Miło Cię widzieć w Nowy Rok, a że jaki Nowy Rok, taki cały rok, mniemam, że będzie Cię więcej
Alicja - Pią 04 Sty, 2013 20:31

lady_kasiek napisał/a:
Miło Cię widzieć w Nowy Rok


:-D :-D :kwiatek: niczego nie wykluczam, jeśli zdrowie pozwoli :wink:

Anonymous - Pią 04 Sty, 2013 20:47

To trzymamy kciuki.
Ja za kartkę i życzenia bardzo dziękuję.
Bądź częściej... tzn. będziesz, mam nadzieję, że ze zdrowiem wychodzisz na prostą, bo onegdaj zmartwił mnie Twój sms.

Alicja - Pią 04 Sty, 2013 20:49

ja też dziękuję za pamięć, zwłaszcza tę okazywaną gdy mnie tu nie było :kwiatek:
Anonymous - Pią 04 Sty, 2013 20:52

Ale Ty zawsze tu jesteś, chociaż chwilowo nieaktywna, to jesteś integralną częścią forum. na przełomie roków czytałam Rok don Camillo śląc Ci mase pozytywnej emocji, bo Don Camillo i bardziej w temacie Colinek, zawsze się z Tobą kojarzą. Zresztą tych skojarzeń jest całe morze.
arlekin - Sob 05 Sty, 2013 13:56

Też oglądałam "to właśnie miłość", ale mi lektor nie przeszkadza. Zawsze wzrusza mnie wątek Liama Neesona, a tańczący premier - majstersztyk.
BeeMeR - Nie 06 Sty, 2013 16:19

Mnie zawsze najbardziej porusza scena gdy postać Emmy Thopmson słucha otrzymanej płyty, ale najbardziej lubię motyw muzyka którego gra Bill Nighy :twisted:
Anonymous - Nie 06 Sty, 2013 16:28

Też mnie bardzo porusza ta scena. I scena tego faceta od Keiry, który wyznaje jej miłosć na kartonach(ale nie tych od Hanki M - tragicznie zmarłej)
Aragonte - Pon 01 Sty, 2018 14:05

Zaczynam rok 2018 od powtórki Love Actually.
Uwielbiam ten film, zwłaszcza niektóre wątki :serce:

milenaj - Pon 01 Sty, 2018 16:30

Ja od lat uwielbiam wątek premiera ;)
Aragonte - Pon 01 Sty, 2018 17:28

Też go bardzo lubię, ale tym razem najbardziej się wczuwałam w wątek jednostronnej miłości jednego z bohaterów (tego od Keiry) oraz wątek Colina i Aurelli - te ich dwujęzyczne dialogi :lol:
Anaru - Pon 01 Sty, 2018 18:09

Bardzo sympatyczny film ze świetna obsadą :serce: i nawet mrygający Hugh mnie nie drażni tak, jak to potrafi czasem robić ;) .
Agn - Sob 06 Sty, 2018 10:36

Mnie też tutaj Hugh nie za bardzo drażni. Lubię ten film, oglądałam chyba pięćset razy, jeśli nie więcej.
Z czasem zmieniłam tylko nastawienie do wątku Sarah. :)

Aragonte - Sob 06 Sty, 2018 16:28

O, a jak zmieniłaś?
Ja w sumie też trochę inaczej do tego podchodzę, tzn. dużo mniej się w to wczuwałam.

BeeMeR - Sob 06 Sty, 2018 16:34

Sarah to to? :mysle:
Aragonte - Sob 06 Sty, 2018 16:44

Dziewczyna z firmy Alana Rickmana (RIP :( ), która miała chorego psychicznie czy niestabilnego psychicznie brata. Kochała się od 4 lat (i iluś tam dni i godzin :wink: ) w swoim koledze z pracy, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło.
Agn - Sob 06 Sty, 2018 16:57

Tak, Sarah to właśnie ta pani, która kochała się w Carlu.
Aragonte napisał/a:
O, a jak zmieniłaś?

Kiedyś było mi tej bohaterki strasznie żal, bo bujała się w koledze z pracy i jakoś to się w końcu ruszyło, a koniec końców nic z tego nie wyszło. Widzimy za to Sarah, jak walcząc z płaczem dzwoni do brata, by rozmowa nie pozwoliła jej na łzy. I żal mi było tej kobiety, bo zawiedzione uczucie boli. Ale teraz uważam, że dobrze się stało. I nie tylko chodzi o to, że w Love actually ileśtam lat później widać, że chajtnęła się z Patrickiem Dempseyem, którego rzadko który supermężczyzna byłby w stanie przebić. Chodzi mi o samego Carla. To jest atrakcyjny facet, wie, że się podoba, zaprosił Sarah do tańca, a sytuacja znalazła swój finał w łóżku - czyli że ma na nią chęć... i on nic nie robi. Kompletnie nic, żadnego zaproszenia na kawę, nawet rozpoczęcia rozmowy tam nie widać. Telefon przerwał im namiętną sytuację, ale co z tego? Nie można potem spróbować jeszcze raz? I ile lat mógł być obiektem westchnień koleżanki z pracy? W nieskończoność? I w razie czego ją - przepraszam - przelecieć z okazji świąt? Do kitu z takim facetem. Lepiej przecierpieć, odkochać się (zwłaszcza że wygląda to raczej na zadurzenie, niż faktyczną prawdziwą głęboką miłość) i pójść dalej. Dla Sarah naprawę lepiej i zdrowiej, bo tylko traciła lata na coś, co i tak by nie wypaliło.
A poza tym późniejsze LA faktycznie pokazuje Patricka Dempseya, który mówi, że ją kocha, że jest najwspanialszą żoną na świecie itp. itd. Oto facet dla Sarah - wsparcie i kochający mężczyzna, a nie śliczny chłoptaś, który palcem nie kiwnie, tylko da się adorować. :P

BeeMeR - Sob 06 Sty, 2018 17:09

Już wiem o kogo chodzi, dzięki :kwiatek:
trifle - Sob 06 Sty, 2018 17:11

O, ja też tak uważam, Carl to, pardon le mot, dupa, a nie facet ;) Jedyne co zrobił, to zaprosił ją do tańca.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group