To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ

Maryann - Wto 25 Gru, 2007 11:27

I jak ciocię w maliny wpuszcza, niewdzięcznik: :mrgreen:
- Droga ciociu – Darcy zrobił krok w tył i skłonił się – Muszę być szczery. Nie mogę w żaden sposób pochwalić, ani wybaczyć cioci postępowania wobec panny Elizabeth Bennet. Być może jednak jest w tym trochę mojej winy.
- Humph – prychnęła ciotka, a na jej twarzy pojawił się przebłysk triumfu – Żebym musiała przypominać synowi George’a Darcy’ego, jakie ma obowiązki wobec siebie i swojej rodziny !

nicol81 - Wto 25 Gru, 2007 15:57

To dobrze pamiętałam, że duży Darcy byl George.
Jak to w książce było z tym związkiem Darciego i Anny? Czy to autorka sobie wymyślliła?

Sofijufka - Wto 25 Gru, 2007 16:09

nicol81 napisał/a:
To dobrze pamiętałam, że duży Darcy byl George.
Jak to w książce było z tym związkiem Darciego i Anny? Czy to autorka sobie wymyślliła?

Raczej cioteczka razem z matką Darsika planowały pożenić dzieci. O ile lady CdeB nie zmyśliła. Ale formalnych zaręczyn nie było...

nicol81 - Wto 25 Gru, 2007 19:56

Dzięki, tak też pamiętałam. Ale to, że Darcy i Anna rozmawiali o tym, to chyba wymysł autorki?
Sofijufka - Wto 25 Gru, 2007 19:57

nicol81 napisał/a:
Dzięki, tak też pamiętałam. Ale to, że Darcy i Anna rozmawiali o tym, to chyba wymysł autorki?

taaak, zresztą książkowa Anna to taka ciućma, że w życiu by na takie tematy nie rozmawiała :mrgreen:

Caroline - Wto 25 Gru, 2007 20:06

Hehehe! (brakuje mi emotki z zacieraniem rączek). Jest dobrze :banan_czerwony:
Maryannku, piękne tłumaczenie :kwiatek:

Maryann - Wto 25 Gru, 2007 21:32

Sofijufka napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Dzięki, tak też pamiętałam. Ale to, że Darcy i Anna rozmawiali o tym, to chyba wymysł autorki?

taaak, zresztą książkowa Anna to taka ciućma, że w życiu by na takie tematy nie rozmawiała :mrgreen:

Ośmielam się nie zgodzić. Nie wierzę, że Anna była "ciućmą". :wink: Zresztą na początku tomu III prowadziłyśmy na ten temat dłuższą dysputę. :wink:

Maryann - Wto 25 Gru, 2007 22:02

nicol81 napisał/a:
To dobrze pamiętałam, że duży Darcy byl George.

Ale raczej tylko u Pameli. U JA chyba w ogóle nie ma imienia.

Maryann - Śro 26 Gru, 2007 08:01

Rozdział XI część 7

Jego ciotce na chwilę odebrało mowę. Skrzywiła się z wysiłku, próbując zrozumieć, co właśnie usłyszała. Odwróciła się, potem z powrotem, jakby chciała coś powiedzieć i znowu odwróciła. W końcu z najwyższym wysiłkiem odsunęła na bok swój zawód i spróbowała inaczej.
- Jak by nie było, mój siostrzeńcze, ty nigdy nie narzucisz swojej rodzinie tej... tej... kobiety ! Ty w żaden sposób nie możesz tego zrobić wbrew ich życzeniom i oczekiwaniom !
- Ciociu ! – ostrzegł Darcy.
- Taki związek sprzeciwia się interesom wszystkich ! Ona nie będzie przyjmowana, nie miej co do tego wątpliwości ! Kim jest jej rodzina ? Nie mają żadnych koneksji, ani pozycji, za to stali się obiektem najobrzydliwszego skandalu ! Najmłodsza córka – z pewnością o tym słyszałeś ! – uciekła z oficerem do Londynu ! Niesmaczna, zatuszowana sprawa !
- Ciociu, dosyć ! – zagrzmiał Darcy i na chwilę ciotka umilkła.
Gwałtownie zgarnęła swoje szale i kapelusz. Przyciskając je do siebie odwróciła się do niego z gniewem, jakiego nigdy nie widział.
- Nie będę milczała ! Jestem twoją najbliższą krewną i muszę zastąpić twoich rodziców. To ze względu na nich i na ciebie mówię ci, że małżeństwo z tą kobietą będzie hańbą !
Darcy patrzył na nią w lodowatym milczeniu.
- Jeśli będziesz się upierał przy tym szaleństwie – beształa go – Rosings będzie dla ciebie zamknięte, twojego imienia nie będzie można wymieniać w mojej obecności, a ja wyprę się ciebie jako mojego krewnego !
- Niech tak będzie, jeśli ciocia tak chce – Darcy skłonił się raz jeszcze i podszedł do drzwi – Powóz lady Catherine – zawołał do hallu, po czym odwróciwszy się przytrzymał jej drzwi – Wasza wysokość.
- Nie myśl, że tylko ja będę się sprzeciwiać takiemu mezaliansowi ! – mówiła dalej lady Catherine mijając go i idąc w dół po schodach – Natychmiast napiszę do twojego wuja ! On przywróci cię do rozumu. On sprawi, że będziesz wiedział...
Dopiero, kiedy drzwi się za nią zamknęły, Darcy zdołał swobodnie odetchnąć po tym, jak wstrzymywał oddech z gniewu na niezliczone obelgi ciotki. Podszedł do okna i patrzył, jak gniewnie wypadła na ulicę. Powóz zakołysał się, gdy wsiadała z furią, a jej woźnica szybko ruszył wzdłuż ulicy, popędzając konie do gwałtownego kłusa. Może się śpieszyć, pomyślał sięgając po karafkę i nalewając sobie drinka. Dobry Boże ! Nigdy nie był tak bliski...! Podniósł kieliszek i wychylił jego zawartość. Odstawił go, ruszył w kierunku drzwi, potem z powrotem. Co za niemożliwa kobieta ! Zrobił sobie następnego drinka. Co ona zrobiła ! Oddychał gwałtownie stojąc po środku pokoju. Przesunął dłonią po włosach. Tak zwracać się do Elizabeth ! Potrząsnął głową. Co takiego usłyszała jego ciotka, co kazałoby jej nagle jechać do Hertfordshire ? Zwykła plotka ? Nie, zdecydował. To musiało być coś więcej. Wstrzymał oddech, próbując się uspokoić i myśleć racjonalnie. Co zrobiła jego ciotka ? Jaki był właściwie wynik jej oburzającego zuchwalstwa ?
Usiadł na sofie i wrócił do faktów wynikających z tej niezwykłej rozmowy. Elizabeth nie przyrzekła, że nie przyjmie jego oświadczyn. To to tak rozjuszyło jego ciotkę. Ale czy on ośmieli się uwierzyć w przeciwne stwierdzenie ? Czy przyjęłaby go ? Jej zachowanie w trakcie jego ostatniej wizyty nie skłoniłoby go do uwierzenia, że tak. Dlaczego więc nie miałaby tego powiedzieć i oszczędzić sobie takich obelg ? Czy to jej serce odrzucało każde żądanie lady Catherine, czy czynił to jej gniew ? Jak miał się tego dowiedzieć nie wracając do Hertfordshire ?
- Witcher ! – zawołał w dół schodów – Witcher !
- Sir ? – stary kamerdyner pojawił się na dole z wypisaną na twarzy obawą, co takiego zakłóciło stateczny spokój Erewile House.
- Każ przygotować mój powóz i powiedz Fletcherowi, żeby mnie spakował. Chcę wyjechać jutro rano !
- Tak, sir ! – odparł kamerdyner i zniknął pod schodami tak szybko, na ile pozwalały jego stare nogi, żeby przekazać niezwykłe żądania pana już zgorszonemu personelowi.
*******

asiek - Śro 26 Gru, 2007 12:47

Maryann napisał/a:

Coś niczym nadzieja przedarło się przez lód, który okrył jego serce. Nie przyrzekła ! ... Elizabeth... W jego piersi powstało ciepłe uczucie, które chciał podtrzymać...

:serce2: :serce2: :serce2: :serduszkate:
Nareszcie wygospodarowałam czas dla siebie i wpałam do wątku, a TU... trzy smakowite ciacha!!! :-D
Maryann'ku baaaardzo dziękuję!
Świetna scena :-D ...Darcy i Lady w akcji !
Szkoda, że Daves nie pokusił się o nią. :-)

Gunia - Śro 26 Gru, 2007 13:07

Ale z niego alkoholik. Miejmy nadzieję, że ograniczył się do tych paru kieliszków, bo nie przystoi dżentelmenowi iść w konkury na paskudnym kacu. ;)
Maryann - Śro 26 Gru, 2007 13:27

Guniu, dwa kieliszki whisky (czy co on tam popijał) to jeszcze nie alkoholizm. :wink: A znając Pamelowego Darsika, to chyba trochę więcej do ululania się i do kaca potrzebuje... :wink:
Ale mogę Cię zapewnić, że w konkury pójdzie trzeźwy. :mrgreen:

Gunia - Śro 26 Gru, 2007 13:31

Cytat:
Guniu, dwa kieliszki whisky (czy co on tam popijał) to jeszcze nie alkoholizm. :wink: A znając Pamelowego Darsika, to chyba trochę więcej do ululania się i do kaca potrzebuje... :wink:
Ale mogę Cię zapewnić, że w konkury pójdzie trzeźwy. :mrgreen:

Nie liczy się ilość, ale niepokojące zjawisko "zapijania" stresów. ;)
No ja też tak sądzę, dlatego mam nadzieję, że to rzeczywiście były te dwa kieliszki. ;)

Maryann - Śro 26 Gru, 2007 13:56

Gunia napisał/a:
Nie liczy się ilość, ale niepokojące zjawisko "zapijania" stresów. ;)

Eeee tam... Jakie "zapijanie" ? Rozluźnić się tylko trochę potrzebował. Toż przez całą ciociną wizytę musiał się mieć na baczności - najpierw, żeby zbyt dużo nie powiedzieć, a potem, żeby jej krzywdy nie zrobić... A i dla jasności rozumowania też mu to dobrze zrobiło. :wink:

Gunia napisał/a:
No ja też tak sądzę, dlatego mam nadzieję, że to rzeczywiście były te dwa kieliszki. ;)

No co Ty ? Pamelce nie wierzysz ? :mrgreen: [/quote]

Gunia - Śro 26 Gru, 2007 14:27

Maryann napisał/a:
Gunia napisał/a:
Nie liczy się ilość, ale niepokojące zjawisko "zapijania" stresów. ;)

Eeee tam... Jakie "zapijanie" ? Rozluźnić się tylko trochę potrzebował. Toż przez całą ciociną wizytę musiał się mieć na baczności - najpierw, żeby zbyt dużo nie powiedzieć, a potem, żeby jej krzywdy nie zrobić... A i dla jasności rozumowania też mu to dobrze zrobiło. :wink:

Gunia napisał/a:
No ja też tak sądzę, dlatego mam nadzieję, że to rzeczywiście były te dwa kieliszki. ;)

No co Ty ? Pamelce nie wierzysz ? :mrgreen:

Oby po ślubie z Lizzy odstresował się na wieki i przestał popijać po kątach. ;)
Jak to mówią "Picie w samotności to pierwszy objaw alkoholizmu".
A teraz niech się pakuje i jedzie, zamiast głupotami zajmować. ;)

Maryann - Śro 26 Gru, 2007 14:30

Gunia napisał/a:
A teraz niech się pakuje i jedzie, zamiast głupotami zajmować. ;)

Od pakowania to on ma Fletchera. A w ogóle to może niech się aż tak nie spieszy - tak już mało do końca zostało... :(

Alison - Śro 26 Gru, 2007 15:05

Zgadzam sie z Gunią, mnie tez niepokoi to sięganie po karafkę w każdym stresie. Oj panie Darcy, bo ja pana na odwyk w szkockie góry wyślę.... :nudelkula1_zolta:
trifle - Śro 26 Gru, 2007 15:08

Ile jeszcze fanfikowych odcinków zostało? :mysle:
Alison - Śro 26 Gru, 2007 15:12

trifle napisał/a:
Ile jeszcze fanfikowych odcinków zostało? :mysle:


Jakoś do Trzech Króli, circa about :wink:

trifle - Śro 26 Gru, 2007 15:19

Czyli autentycznie kończy się historia Pameli? :thud: Ile to w sumie trwało? :mrgreen:
Alison - Śro 26 Gru, 2007 15:50

trifle napisał/a:
Czyli autentycznie kończy się historia Pameli? :thud: Ile to w sumie trwało? :mrgreen:


Jakoś tak po wakacjach zeszłego roku wchodziłam z pierwszym kawałkiem... Z króciutką przerwą wakacyjną byłyśmy z Wami codziennie, prawie półtora roku :mrgreen:

Gunia - Śro 26 Gru, 2007 16:14

Kiedy to zleciało... :thud: A teraz bez tego jakoś tak "dziwno" będzie. :(
Alison - Śro 26 Gru, 2007 17:29

Gunia napisał/a:
Kiedy to zleciało... :thud: A teraz bez tego jakoś tak "dziwno" będzie. :(


A jak nam będzie "dziwno"... :( Myśmy nieco więcej czasu spędziły z tym fanfikiem, niz Wy - czytelniczki :cry2:

Gunia - Śro 26 Gru, 2007 17:52

Hmmm. To może jakieś nowe dziełko do tłumaczenia? Chociaż po kawalątku. :ops1:
Alison - Śro 26 Gru, 2007 18:46

Gunia napisał/a:
Hmmm. To może jakieś nowe dziełko do tłumaczenia? Chociaż po kawalątku. :ops1:


Maryannek coś tam dla was szykuje :roll: . Ja niestety muszę wracać do rzeczywistości i powrócić do swojej pracy, bo jak mnie wywalą, to będę zmuszona ciągnąć od Was, jako moich córek, jakieś alimenty na utrzymanie, więc w Waszym szeroko pojętym interesie jest, żebym sobie na jakis czas odpuściła ten przyjemny obowiązek :(



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group