To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Love Actually

Harry_the_Cat - Pią 17 Lis, 2006 15:59

otherwaymistercollins napisał/a:
że córkę Karen (Emma Thompson), tą od homara, zagrała Lulu Popplewell, czyli siostra Anny Popplewell, tej która zagrała w 'Narni'.


Bosze, bałam sie, że zgubie po drodze wątek.. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Anonymous - Pią 17 Lis, 2006 16:48

Teraz jak to czytam to też się gubię :wink:
Agnesse - Pią 17 Lis, 2006 16:53

Bardzo lubie ten film, jest doskonaly na zimowy wieczor.
Caly mi sie podoba.
Ohh, narobilyscie mi smaczku, teraz mam ochote go obejrzec,a kopia zostala w Warszawie :sad:

Gunia - Pią 17 Lis, 2006 18:28

Najbardziej lubię wątki Emmy i Colina. Scen mogłabym wymienić wiele, bo lubię, ba! uwielbiam wszystkie, ale naj... naj... to chyba tę jeziorową. Ona tak cudownie kontrastuje z sceną jeziorową w "DiU". Pozatym musze przyznac, że zaskoczyła mnie gra młodyh aktorów. Bardzo rzako dzieci w filmach wypadają naturalnie. Nawet w mojej ukochanej "Czekoladzie" Anouk wypadała momentami sztucznie, a w "LA" czegoś takiego nie zauważam. Majstersztykiem jest ta scena z homarem. Lulu świetnie zagrała to "Da" w odpowiedzi na pytanie o obecność homarów przy narodzinach Jezusa, po prostu płaczę ze śmiechu, kiedy to oglądam... :thud:
Harry_the_Cat - Pią 17 Lis, 2006 18:38

Ja jeszcze bardzo lubię wątek Natalie i Davida. Hugh jest boski ze swoimi minami - wielki pan premier machający łapkami... :lol:
Caitriona - Pią 17 Lis, 2006 18:39

Bardzo ciepły i sympatyczny jest Hugh w tej roli ;) Podoba mi sie jak pukał od drzw do drzwi w poszukiwaniu tej co ma za duze uda
I oczywiście jego taniec :thud: (mógłby być nieco dłuższy): http://www3.youtube.com/watch?v=iIdH8gs6XIw

Alison - Pią 17 Lis, 2006 18:42

bezpaznokcianka napisał/a:
a ja tak bardzo zawsze chce to ogladac przed swietami ale... nigdy mi tego nie puscili w TV (marzenia :lol: )


A mnie to się ze Świętami najbardziej kojarzy "Ja cię kocham a Ty śpisz" z Sandrą Bullock, na szczęście często to w okolicach Świąt puszczają, a poza tym taki fajny świateczny wątek jest w "Masz wiadomość" i w "Kiedy Harry poznał Sally" - obu filmów jestem wielką fanką, i w okolicach Świąt, ktoryś z nich po prostu MUSZĘ sobie obejrzeć ;-)

Admete - Pią 17 Lis, 2006 18:58

Alison wymieniłaś moje ulubione filmy :-) Wszystkie je od czasu do czasu musze obejrzeć. Właściwie mogliby je razem wydać w jednej paczce - miałabym z głowy ;-) Kiedy Harry poznał Sally mam kupione z jakiejś gazety.
Alison - Pią 17 Lis, 2006 19:40

Admete napisał/a:
Alison wymieniłaś moje ulubione filmy :-) Wszystkie je od czasu do czasu musze obejrzeć. Właściwie mogliby je razem wydać w jednej paczce - miałabym z głowy ;-) Kiedy Harry poznał Sally mam kupione z jakiejś gazety.


Harry'ego znam chyba na pamięć. Mam tam takie ukochane sceny i kwestie, których mogę słuchać i smiać się bez końca.

Jestem wielką fanką przyjaciela Harry'ego i kilku scen z jego udziałem.
1. Kiedy zgadują tytuły filmów na imprezie i on z miną odkrywcy Ameryki wypala "baby fish mouth, baby fish mouth!!!" (dosł. Usta małej rybki - nie umiem sie z tego nie śmiać)
2. Kiedy siedzą na stadionie i robią fale - cała ta scena, a szczególnie hasło - Mr Zero knew first!?
3. Kiedy ćwiczą uderzenia kijem basebolowym, Harry opowiada mu o swojej platonicznej przyjaźni z Sally oraz o wcześniejszych podbojach, kiedy to przyprawiał kobiety w wiadomym momencie o miałczenie, po czym mówi coś dalej, a koleś jak zaczarowany pyta kilka razy: You made a woman miau?

Jest jeszcze parę ulubionych moich wejść Harry'ego, np. jak to na myśleniu o śmierci - I spend hour, I spend days... (mówi to w tak cudnie protekcjonalny sposób). Mogę tak wymieniać bez końca. Albo scenka, jak po wezwaniu Harry'ego na pomoc, Sally użala się nad swoim staropanieństwem i wymienia swoje wady, a on ją tak cudnie pociesza. Albo sceny bez dialogów, jak wrzuca listy do skrzynki, albo zamawia cos w chińskiej restauracji, porozumiewawcze spojrzenie zrezygnowanego Harry'ego do kelnera pt "spokojnie, ona tak ma..." jest boskie :lol:
Chyba sobie obejrzę, po raz setny ;-)

Trzykrotka - Pią 17 Lis, 2006 20:10

Ja nie przepadam za Kiedy Harry... za to Masz wiadomość i Bezsenność w Seattle (też święta) i Ja cię kocham - to mój żelazny repertuar.
Z Love actually lubię też motyw dziewczyny z biura - tej z bratem i komórką, no a para grająca w porno-filmie doprowadza mnie do łez. Anglicy jak nikt potrafią śmiać się ze swojej rezerwy i sztywności. Te ich rozmowy o pogodzie w trakcie wykonywanych czynności są prześmieszne.
W dodatkach był między innymi motyw o puszczaniu bąków, Admete. Ja go raczej nie żałuję.

Admete - Pią 17 Lis, 2006 20:19

Ja tak mam z Ja cię kocham, a ty śpisz - czasami płaczę podczas oglądania, choć widziałam ten film już ze 20 razy ;-) Joe Junior jest wspaniały. To jak próbuje się umówić z Lucy, schowany w szafie przymierza jej buty i wypytuje ja o Jacka. No i ten Jack! Scena w czasie ślubu - uwielbiam jego minę, gdy dowiaduje się, że Lucy kocha własnie jego. Stempelek w paszporcie, ślizgawka i rozdarte spodnie, przytulanie, kot w pustym mieszkaniu ;-) , sofa, rodzinne rozmowy przy stole - mogłabym tak wymieniać jeszcze długo.
Alison a wiesz, że jest bardzo sympatyczna hinduska wersja Kiedy Harry pzonal Sally? :-D ma tytuł Hum Tum czyli Ja i Ty, graja Saif Ali Khan i Rani Mukerjee - świetnie razem wypadają. Schemat jest ten sam - bohaterowie spotykają się co kilka lat i zakochują sie w sobie, ale nie potrafią tego wyznać. Rezyser wymyślił take zabawne rysunkowe wstawki pomiędzy koeljnymi odsłonami historii. http://www.indiafm.com/mo.../still5609.html

Anonymous - Pią 17 Lis, 2006 21:49

Ja lubię ten motyw pary w biurze. I mam nadzieję, że skonczyło się happy endem
Trzykrotka - Pią 17 Lis, 2006 22:07

Chyba nie, Kaśku. Ten motyw, motyw Emmy Thompson i chłopaka zakochanego w Keirze nie kończą sie happy endem. Może przez to zapamiętuje się je w powodzi szczęścia i całusów.
Oświadczyny Colina rozpoczynające się od "bonita Aurelia" mogę oglądac bez końca.

Alison - Pią 17 Lis, 2006 22:16

Admete napisał/a:
Ja tak mam z Ja cię kocham, a ty śpisz - czasami płaczę podczas oglądania, choć widziałam ten film już ze 20 razy ;-) Joe Junior jest wspaniały.


Uwielbiam tego gościa!!!! :lol: :banan:
Jak zimą w tym podkoszulku i szpiczastej czapeczce podchodzi, staje podpierając się pod boki i pyta czy może jej w czymś pomóc, (kiedy ona rozmawia z Jackiem o "przywieraniu" (?)) , a miny przy tym robi jak Mussolini. Albo jak przychodzi z tym wieńcem w kształcie podkowy :lol: :lol:
Co do Bezsenności..., to pierwszy raz mi się podobała, a potem już potwornie mnie nudziła, nie wiem czemu, bo lubie parę Ryan-Hanks. Z tego filmu przepadam tylko za sceną jak opowiadają sobie filmy przy stole - faceci Parszywą dwunastkę, a siostra Toma - ten film z Cary Grantem. Cudnie widać to rozjechanie męskiej i damskiej mentalności :-)
Admete napisał/a:
Alison a wiesz, że jest bardzo sympatyczna hinduska wersja Kiedy Harry pzonal Sally? :-D ma tytuł Hum Tum czyli Ja i Ty, graja Saif Ali Khan i Rani Mukerjee - świetnie razem wypadają.

Nie, nie wiedziałam. Ja kompletnie nie znam hinduskich produkcji. Zaliczyłam tylko Bride & Prejudice, ale to chyba tylko namiastka ;-)

Agn - Pią 17 Lis, 2006 22:31

Ja już co prawda po odświeżeniu tego filmu, ale z przyjemnością obejrzę go jeszcze z 1000 razy. Strasznie lubię Love actually. Jest ciepły, trochę smutny, potrafi doprowadzić do łez zarówno ze śmiechu jak i ze wzruszenia. Mnóstwo par, dobre aktorstwo no i... miłość nie jedno ma imię (kocham wątek Liama Neesona i tego chłopaczka, co grał jego pasierba - miłość ojcowska jest przepiękna).
Aha - uwielbiam parę dublerów! Właśnie przy nich konam ze śmiechu. :lol:

przecinek - Pią 17 Lis, 2006 22:42

„Love actually” też należy do moich ulubionych filmów świątecznych, a zaraz po nim jest „Ja cię kocham a ty śpisz”, a dvd z LA jest jednym z najlepszych wydań filmowych, które posiadam. Oglądając sceny usunięte mam ochotę krzyczeć, dlaczego ich nie było w filmie? Zwłaszcza życzenia świątecznego syna Karen. A najbardziej się wzruszam na historii Sary, jej brata i tego chłopaka z wydawnictwa.
Anonymous - Sob 18 Lis, 2006 11:47

A ja scen usuniętych jeszcze nie oglądnełam. Ale szybko to nadrobię.
Anonymous - Sob 18 Lis, 2006 12:29

ja kocham wszystkie te filmy, wszystko o czym pisałyście.

Ale w LA najsmutniejszy był dla mnie motyw Sary, bo w zasadzie chyba jako jedyny nie zakończony happy endem. Motyw Marka nie miał smutku mimo braku happy endu, wątek Emmy mimo, że miał smutek, stwarzał nadzieję na jakiś happy end. Może niekoniecznie typowy, ale na odbudowę, stwarzał jakąś przyszłość (bo przecież Alan tak naprawdę jeszcze nic nie zrobił). Ale wątek Sary... straciła miłość dla innej miłosci i obowiązku. Facet w sumie nie był jej wart - to wiemy, ale przecież ona znajduje się w sytuacji bez happy endu i bez naadziei... Jedno wielkie smutne Boże Narodzenie.

Ja nie mam ulubionego watku, albo inaczej - wszystkie :D . Miałam wymienić, ale okazało się, że wymieniłabym całość.
Powiem wam, że nawet mój brat (niezwykle wybredny jeśli chodzi o filmy :D ) był filmem zachwycony. Szczególnie Billym :D

Harry_the_Cat - Sob 18 Lis, 2006 13:59

AineNiRigani napisał/a:
bo przecież Alan tak naprawdę jeszcze nic nie zrobił


No tego to alurat tak do końca nie wiadomo - nie widzieliśmy sceny wręczania prezentu...

malmik - Sob 18 Lis, 2006 14:06

Alison napisał/a:
Admete napisał/a:
Ja tak mam z Ja cię kocham, a ty śpisz - czasami płaczę podczas oglądania, choć widziałam ten film już ze 20 razy ;-) Joe Junior jest wspaniały.


Uwielbiam tego gościa!!!! :lol: :banan:
Jak zimą w tym podkoszulku i szpiczastej czapeczce podchodzi, staje podpierając się pod boki i pyta czy może jej w czymś pomóc, (kiedy ona rozmawia z Jackiem o "przywieraniu" (?)) , a miny przy tym robi jak Mussolini. Albo jak przychodzi z tym wieńcem w kształcie podkowy :lol: :lol:


Joe junior jest boski - zwłaszcza w pierwszej (z nim) scenie gdzie odwrócony tyłem do Lucy się nachyla pokazując całe wdzięki. Mam w tym momencie minę równie zdegustowaną jak ona. A film swojego czasu leciał na moim video w kółko (niestety chyba nie ma w Polsce wersji DVD, a szkoda bo ustawiłabym go zaraz obok N&S i DiU).

Alison - Sob 18 Lis, 2006 14:18

malmik napisał/a:
A film swojego czasu leciał na moim video w kółko (niestety chyba nie ma w Polsce wersji DVD, a szkoda bo ustawiłabym go zaraz obok N&S i DiU).


A ja chyba gdzieś widziałam, ale droga była jak diabli, więc cierpliwie postanowiłam poczekać, aż stanieje, ale głowy za to nie dam sobie odrąbać. Faktem pozostaje, że jest to jeden z moich kilku filmów tzw. "wielorazowego użytku", którego nie mam na półeczce z filmami :-(

Admete - Sob 18 Lis, 2006 17:32

Na Merlinie nie ma, sprawdzałam kiedyś.
malmik - Sob 18 Lis, 2006 19:31

Sprawdziłam na angielskim eBayu - chyba najtańsza w tej chwili oferta buy now jest za 3,5 funta + koszty przesyłki 2,5 ( ale te koszty dotyczą UK, więc nie wiem ile do Polski) - to jeszcze nie tak strasznie - może się po wypłacie zdecyduję, to się wtedy podzielę.
Anonymous - Sob 18 Lis, 2006 20:07

A ja usunięte sceny oglądnełam.
:mrgreen: :mrgreen:
Ale faktycznie bez happy endu paryz pracy w biurze.


Macie rację on na ią nie zasługiwał.
Gdyby ją kochał zrozumiałby. Co miała dla bądź co bądź prawie obego gościa olac chorego brata.
Dobra prawie nieznany gośc był boski nawet ale gusta są różne mogłabym mu coś zarzucić :? ??:

Anonymous - Sob 18 Lis, 2006 20:58

Kasiek, tyle że on nic o chorym bracie tak naprawdę nie wiedział. Jedynie, że ktoś taki istnieje. Gdy ma się pod opieką kalekiego członka rodziny, wiadomo, że ta sytuacja będzie trwać do końca życia (któregokolwiek). Łatwo jest nam szafować ocenami i potepieniem, ale idealizm idealizmem, a życie życiem. Nie każdy jest gotów na to aby związek składał się z trojga osób. Nic nie wiemy o Kyle'u (chyba tak sie nazywał), ale bądźmy szczerzy, dla niego to był dopiero początek bliższej znajomości z Sarą. Nie ma mowy jeszcze o żadnym wielkim uczuciu, tym bardziej miłości. Nie miał obowiązku angażować się w ten trójkąt.
To, że nie zasługiwał na Sarę, to - moim zdaniem- dlatego, że nie zadał sobie trudu aby się dowiedzieć czegoś o niej i o jej bracie. Dla niego ona była epizodem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group