Powieści Jane Austen - "EMMA" - wspólne czytanie i rozmowy
Admete - Pią 02 Sty, 2009 13:26
Co do pani Goddard - myslę, że mogła uzyskać pomoc pana Woodjhouse'a przy zakłądaniu pensji. Może założyła ja po śmierci męża ( Nie ma chyba w powieści nic o jej meżu, czy była wdową też nie wiadomo? ). Wymyśliłam taka wersję, bo jako mężatka pewnie by pensji nie prowadziła.
Doczytałam rozdział 3 - Emma jest zachwycona pomysłem, by zająć się Harriet Smith.
Anonymous - Pią 02 Sty, 2009 13:30
też myślałam o tej pomocy przy zakłądaniu pensji, może jakąś ziemię jej ofiarował, czy wkład...
a Emma tak jak tatuś lubi mieć obok siebie ludzi, którzy coś jej zawdzięczają...
Admete - Pią 02 Sty, 2009 13:34
A może zwyczajnie poparcie - dzięki temu okoliczni mieszkańcy zaczęli wysyłac na pensję pani Goddard swoje córki.
Anonymous - Pią 02 Sty, 2009 13:51
to też możliwe. w końcu ojciec Emmy był zamożny, szanowany, jego słowo na pewno dużo mogło pomóc
nicol81 - Pią 02 Sty, 2009 16:20
| Admete napisał/a: | | Co do pani Goddard - myslę, że mogła uzyskać pomoc pana Woodjhouse'a przy zakłądaniu pensji. Może założyła ja po śmierci męża ( Nie ma chyba w powieści nic o jej meżu, czy była wdową też nie wiadomo? ). Wymyśliłam taka wersję, bo jako mężatka pewnie by pensji nie prowadziła. |
Też coś w tym guście myślałam. Jeśli była "panią", to wdowa. Natomiast ciekawe, jak to pomoc?
| lady_kasiek napisał/a: | | też myślałam o tej pomocy przy zakłądaniu pensji, może jakąś ziemię jej ofiarował, czy wkład... |
| Admete napisał/a: | | A może zwyczajnie poparcie - dzięki temu okoliczni mieszkańcy zaczęli wysyłac na pensję pani Goddard swoje córki. |
Ja myslę, że temperament pana Woodehousa raczej wyklucza aktywny lobbying
Calipso - Pią 02 Sty, 2009 16:55
| nicol81 napisał/a: | | Ja myslę, że temperament pana Woodehousa raczej wyklucza aktywny lobbying |
Pan Woodhouse wydaje się raczej flegmatyczny niż z temperamentem,także lobbing chyba nie wchodzi w grę.Może nie było to czyste poparcie.Może w czasie rozmowy ze znajomimi rodzinami nieświadomie pomagał pani Goddard,mówiąc że jest miłą,kulturalną i godną zaufania damą.
Aragonte - Pią 02 Sty, 2009 17:19
Wiecie co, a mnie bardziej zaciekawiło sformułowanie na temat pani Goddard, że "ciężko pracowała za młodu"
Trzy rozdziały mam za sobą, nadgryzłam (ze smakiem) czwarty i się zatrzymałam.
Uwielbiam styl JA, uśmiecham się od ucha do ucha, jak czytam
Alicja - Pią 02 Sty, 2009 19:27
wrócę jeszcze do tego co pisała Gosia - gdy pierwszy raz czytałam Emmę miałam... mało lat i też wydawało mi się szokujące zakończenie - Emma i taki starszy pan??? teraz inaczej to widzę, zupełnie inaczej
snowdrop - Pią 02 Sty, 2009 19:52
Jestem po pierwszym rozdziale. Emma jak narazie nie jawi mi się jako strasznie rozkapryszona osoba. Została tak wychowana, na wszystko jej pozwalano, nikt nie potrafil jej się przeciwstawić. Jedyni pan Knightly jawnie mówi jej co o niej myśli. Poza tym dba o swojego ojca, ukrywa swój żal i smutek przed nim, aby on nie popadł w większą depresję. A ojciec jest upierdliwy i marduny, na pewno ciężko z takim człowiekiem wytrzymać, chociaż z drugiej strony Jane pisze, że wszyscy go lubią, nie może być zatem zły, może z wiekiem staje się bardziej zrzędliwy.
Co do Emmy i panny Taylor, nie dziwie się, że Emmie jest smutno, w końcu to tak jakby straciła matkę i przyjaciółkę w jednym. Zawsze to ona była u niej na pierwszym miejscu a teraz bardziej liczy się małżonek.
Admete - Pią 02 Sty, 2009 19:54
| Calipso napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Ja myslę, że temperament pana Woodehousa raczej wyklucza aktywny lobbying |
Pan Woodhouse wydaje się raczej flegmatyczny niż z temperamentem,także lobbing chyba nie wchodzi w grę.Może nie było to czyste poparcie.Może w czasie rozmowy ze znajomimi rodzinami nieświadomie pomagał pani Goddard,mówiąc że jest miłą,kulturalną i godną zaufania damą. |
Ależ to jest własnie poparcie. Ktoś się z nim witał po wizycie w kościele, rozmawiali.
Tamara - Pią 02 Sty, 2009 20:00
Życie z panem Woodhousem wymaga anielskiej cierpliwości Ja bym (już )nie zdzierżyła
Mam Emmę w tłumaczeniu Jadwigi Dmochowskiej , nie Przedpełskiej , dopiero teraz to zauważyłam , a mam ją ponad 10 lat
snowdrop - Pią 02 Sty, 2009 20:05
| Tamara napisał/a: |
Mam Emmę w tłumaczeniu Jadwigi Dmochowskiej , nie Przedpełskiej , dopiero teraz to zauważyłam , a mam ją ponad 10 lat |
Ja też ma Dmochowskiej.
Calipso - Pią 02 Sty, 2009 20:52
| Aragonte napisał/a: | | mnie bardziej zaciekawiło sformułowanie na temat pani Goddard, że "ciężko pracowała za młodu" |
Oto jest pytanie.Czy ciężką pracą było prowadzenie domu czy haftowanie?
| Admete napisał/a: | | Ależ to jest własnie poparcie. Ktoś się z nim witał po wizycie w kościele, rozmawiali. |
Według mnie,to jest "nieświadome" poparcie Coś w stylu: "a pamiętam,pan Woodhouse wspominał,że to urocza i bardzo miła dama"
Aragonte - Pią 02 Sty, 2009 21:03
| Calipso napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | mnie bardziej zaciekawiło sformułowanie na temat pani Goddard, że "ciężko pracowała za młodu" |
Oto jest pytanie.Czy ciężką pracą było prowadzenie domu czy haftowanie? |
Ja raczej wysnułam teorię, że ona za młodu guwernantkowała albo też trafiło jej się małżeństwo, w którym klepali biedę, a że nie miała dzieci, to wyładowała instynkty macierzyńskie, zakładając pensję. Ale nie wiem, jak wyglądała prawda
A co do tego poparcia - dla mnie to ono wcale realne byłoby, jeśli oznaczało poręczenie wobec innych ludzi, to w tych czasach mogło znaczyć bardzo dużo
Calipso - Pią 02 Sty, 2009 21:18
| Aragonte napisał/a: | | Ja raczej wysnułam teorię, że ona za młodu guwernantkowała albo też trafiło jej się małżeństwo, w którym klepali biedę, a że nie miała dzieci, to wyładowała instynkty macierzyńskie, zakładając pensję. Ale nie wiem, jak wyglądała prawda |
Możliwe,jednak nie chce mi się zbytnio wierzyć,że pan Woodhouse zaprzyjażnił się z biedną rodziną.Oczywiście mógł być dobrym człowiekiem,ale "na odległość".Ale mogę się mylić.
| Alicja napisał/a: | | Emma i taki starszy pan |
To dopiero spojler
Aragonte - Pią 02 Sty, 2009 21:23
Pani i panna Bates też do bogatych nie należały (pewnie nawet za życia pastora Batesa), a jednak pan W. utrzymywał z nimi stosunki, bo spełniały jego oczekiwania towarzyskie
Calipso - Pią 02 Sty, 2009 21:28
Faktycznie Pomerdało mi się,bo od kilku dni połykam wszystko co wpadnie mi w ręce,a że wczoraj ogladałam"Opactwo.." to i widać co z tego wychodzi
Caitriona - Pią 02 Sty, 2009 21:37
Ja też mam tłumacznie Dmochowskiej. Przedpełska tez robiła Emmę?
| Tamara napisał/a: | | Życie z panem Woodhousem wymaga anielskiej cierpliwości |
Oj, tak. I za to w sumie Emmę podziwiam, ze tak bezproblemowo to znosiła. Zawsze mnie bawi ten fragment z tortem weselnym z pierwszego rozdziału - biedny pan Woodhouse nie mógl znieść że ludzie mogą się tak dobrowolnie truć ciastem.
nicol81 - Pią 02 Sty, 2009 21:50
| Aragonte napisał/a: | | Ja raczej wysnułam teorię, że ona za młodu guwernantkowała albo też trafiło jej się małżeństwo, w którym klepali biedę, a że nie miała dzieci, to wyładowała instynkty macierzyńskie, zakładając pensję. |
A może czyjąś gospodynią była? Bo wszak nie uczy...
| Admete napisał/a: | | Ależ to jest własnie poparcie. Ktoś się z nim witał po wizycie w kościele, rozmawiali. |
Na pewno- ale czy to by gwarantowało taką jej wdzięczność? Jak jednak popierałabym pożyczenia kasy...
| Tamara napisał/a: | | Mam Emmę w tłumaczeniu Jadwigi Dmochowskiej , nie Przedpełskiej , dopiero teraz to zauważyłam , a mam ją ponad 10 lat |
A Przedpełska tłumaczyła "Emmę"?
| Alicja napisał/a: | | też wydawało mi się szokujące zakończenie - Emma i taki starszy pan??? |
Po tej ich dyskusji w perwszym rozdziale? Przecież to różowe gołąbki fruwają
nicol81 - Pią 02 Sty, 2009 22:11
| Caitriona napisał/a: | | Oj, tak. I za to w sumie Emmę podziwiam, ze tak bezproblemowo to znosiła. |
Własnie za stosunek do ojca Emma ma u mnie plusa, mimo wysokiego mniemania o sobie...
| Caitriona napisał/a: | | Zawsze mnie bawi ten fragment z tortem weselnym z pierwszego rozdziału - biedny pan Woodhouse nie mógl znieść że ludzie mogą się tak dobrowolnie truć ciastem. |
Pan Woodhouse jest ogólnie ciekawą postacią- to dobry człowiek, a jednocześnie tak wnerwiający
Aragonte - Sob 03 Sty, 2009 13:04
Cóż, Mag, to w sumie normalna reakcja przeciętnej nastolatki Emma na szczęście nie miała takich wyobrażeń na temat wieku. No, ale starsza była ciut, bo po dwudziestce, to też zmienia sytuację. Chyba wolę ją od Marianny
nicol81 - Sob 03 Sty, 2009 14:30
Myślę, że poza wiekiem i rozsądkiem, zadziałała tu też teoria względności. Marianna widziała w pułkowniku kogoś z pokolenia jej rodziców, Emma- jako że jej ojciec był starszy, może nawet po 60tce- kogoś z własnego pokolenia, zwłaszcza że ich rodzeństwo było małżeństwem...
A właśnie- zastanawia nas para Izabella- młodszy Knightley?
Anonymous - Sob 03 Sty, 2009 14:43
| nicol81 napisał/a: | | Marianna widziała w pułkowniku kogoś z pokolenia jej rodziców, Emma- jako że jej ojciec był starszy, może nawet po 60tce- kogoś z własnego pokolenia, zwłaszcza że ich rodzeństwo było małżeństwem... |
na wiek Knightleya nie zwróciłam uwagi. może i dobrze bo bym go na łożu śmioerci widziałą. moja siostra ma 34 lata i już od paru lat uważam to za zgrzybienie(co dziwne rodziców wcale nie postrzegam jako starych) z tym wiekiem to dziwna sprawa jest...
Tamara - Sob 03 Sty, 2009 15:06
Myślę , że Emma wieku Knightleya w ogóle nie dostrzegała i nie zwracała na to uwagi - znała go przecież od urodzenia , a na wiek kogoś , kto jest przy nas od zawsze , nie zwraca się uwagi , taki temat nie istnieje .
Anonymous - Sob 03 Sty, 2009 15:12
| Tamara napisał/a: | | a na wiek kogoś , kto jest przy nas od zawsze |
tez jestem za tą argumentacją. zresztą Emma nie była taka jak Marianna. Marianna szukała dziury w całym Emma nie myślała o Knightleyu jako o partnerze to co ją obchodził jej wiek.
|
|
|