Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - Werterowisko...
Sofijufka - Śro 28 Sty, 2009 08:08
no to teraz radzę kupić sobie najtańszą wersję i czytać kawałkami, może nie po kolei, jak humor dyktuje - polubisz!Wiele lata temu miałąm fazę Słowackiego, ale teraz jak czytam, to razi mnie jego pieknosłowie, zatłoczenie epitetów, wyczuwam "parcie na efekt". A u Mickiewicza w PT jest taka prostota frazy, w innych utworach - nawet tych romantycznych - wyraźnie się czuje zasadę, że "mniej to jest więcej"....
Alicja - Śro 28 Sty, 2009 12:34
| Sofijufka napisał/a: | | teraz radzę kupić sobie najtańszą wersję i czytać kawałkami |
mam w dom, ale odrzuca mnie od tej półki
Sofijufka - Śro 28 Sty, 2009 12:59
to Ci proponuję zacząć od wycieczki do Śmiełowa [tam bywał wieszcz, gdy to niby chciał do powstania się dołączyć], jest tam "ogródek Zosi", kawiarka ze Śmiełowa służyła jako wzór do kawiarki z PT, baaardzo miła wycieczka.
A opór radzę przełamać, bo inaczej to się czyta bez przymusu zewnętrznego i bez bólu zęba....
Admete - Śro 28 Sty, 2009 15:02
| Cytat: | | ktora kazala mi myslec, ze cos jest biale, gdy dla mnie bylo szare |
Ależ myśl sobie, co chcesz - mnie tam zarówno Tylko zdzwiona jestem taka ostrością sądów. Na dodatek Ty mi nie dajesz żadnych argumentów, bo ten o rymach jest sorry, niepawdziwy To są Twoje emocje. Nie lubisz, bo Ci się nie podoba i już Jakbym swoich uczniów słyszała Wiem jednak, że Ty zazwyczaj masz: "Tak za tak, nie za nie - bez światło - cienia", by zacytować innego poetę
Bardzo lubię Słowackiego - poezje. Mnie własnie to pięknosłowie urzeka. Bawiłam się też świetnie, czytając kiedyś Beniowskiego. Natomiast niektóre dramaty Wyspiańskiego są tak dziwne, że aż zabawne. Zwłaszcza Bolesław Śmiały. Z drugiej strony pisał tez prosto i prawdziwie, jak w tym wierszu:
http://lektury.nauka.pl/i...h=0/lekt_id=268
Anonymous - Śro 28 Sty, 2009 15:06
kilka razy Pana Tadeusza czytałąm i właśnie lubiłam Mickiewiczxa za melodyję i za rymy i za Natenczasa Wojskiego.
Calipso - Śro 28 Sty, 2009 15:38
| Alicja napisał/a: | | Calipso napisał/a: | | Najgorsza rzeczą jest odezwanie się do nich po angielsku. |
dlaczego? |
Ujmę to tak : skoro mogliśmy sie nauczyć języka angielskiego,to i mogliśmy poznac ich język.Oni w pewnym sensie odbierają to jako ignorancję z naszej strony.
trifle - Śro 28 Sty, 2009 16:37
Wojski miał na imię Tadeusz! Wyśledziłam!
Anonymous - Śro 28 Sty, 2009 16:52
| trifle napisał/a: | | Wojski miał na imię Tadeusz! Wyśledziłam! |
Moje koleżankiw gimnazjum twierdziły, że Natenczas... i koniec dyskusji, mogłąm gardło sobie zedrzeć. nieważne. nic ich nie przekonało...
Tamara - Śro 28 Sty, 2009 18:28
Uwielbiam Pana Tadeusza , którego Mama podsunęła mi w podstawówce i to na tyle wczesnej , że nie pamiętam , kiedy to było , wiem tyle , że kiedy się go czytało w ósmej bodaj klasie , dobrze go znałam . Zawsze czytałam PT kiedy byłam chora i z angina leżałam w łóżku - i Gałczyńskiego "Satyrę , groteskę , żart liryczny"
Klarowność języka Mickiewicza mnie powala - a jasność wypowiedzi bardzo wysoko cenię , dlatego do dziś mam kłopoty ze Słowackim
Literatura rosyjska na mnie działa jak narkotyk i to specyficzny - najpierw zachwyca , potem wciąga tak , że nic innego nie można czytać , a jak się dobrze wczytasz , zaczyna przerażać to , co tam między słowami widać , a oderwać się nie sposób . Muszę chyba mieć jakieś mocno wschodnie głęboko ukryte korzenie , bo porusza ona we mnie jakieś nieuświadomione do końca instynkty , coś najpierwotniejszego , chociaż nigdy w życiu nie byłabym w stanie utożsamić się z "duszą rosyjską" . Za to znajomość tej literatury i tego ducha ułatwia zrozumienie tego , co na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci działo się między Polakami i Rosjanami .
Naczytawszy się Archipelagu GuŁag , wspomnień zesłańców , wspomnień deportowanych nie mam życzliwego stosunku do Rosji jako państwa , zwłaszcza , że moja rodzina też została doświadczona . I zawsze raczej się będę obawiać , bo specyfika narodowa Rosji jest naprawdę specyficzna
A rosyjski uważam za jeden z piękniejszych języków , zawsze uczyłam się go chętnie i teraz tylko żałuję , że tyle zapomniałam . I kocham rosyjskie romanse za "duszeszczypatielstwo"
Gosia - Śro 28 Sty, 2009 19:24
Coś jest w tej rosyjskiej duszy, lubiłam spektakle wg sztuk Czechowa, bardzo mi się podobał "Gorzki romans" z Michałkowem.
Z poetyki pisałam pracę roczną o opowiadaniach Iwana Bunina.
Sofijufka - Śro 28 Sty, 2009 20:27
Podczas miesięcznego pobytu w Rzeszowie brat mi podsunął "Orientalizm" Saida, a ja sama wygrzebałam "Listy z Rosji" markiza de Custine i tak czytałam na zmianę. I muszę powiedzieć, że przenikliwość tego francuskiego arystokraty, ostrość jego analizy rosyjskiego społeczeństwa naprawdę poraża....
Admete - Śro 28 Sty, 2009 20:28
| Cytat: | | "Listy z Rosji" markiza de Custine |
Chciałam to przeczytać, ale nie ma u mnie w bibliotekach. Sprawdzałam. Mieli kiedys i gdzieś się zapodziało.
Anonymous - Śro 28 Sty, 2009 20:40
| Admete napisał/a: | Ty mi nie dajesz żadnych argumentów, bo ten o rymach jest sorry, niepawdziwy To są Twoje emocje. Nie lubisz, bo Ci się nie podoba i już Jakbym swoich uczniów słyszała |
Bo w kwestiach gustu nie mozna podawac merytorycznych argumentow - to tak jak z wiara. Albo sie wierzy, albo nie. Albo sie cos lubi, albo nie. Mnie sie Pan Tadeusz po prostu nie podoba. Nie moja estetyka (w zasadzie o calej tworczosci romantykow mam stosunkowo niskie mniemanie. Po prostu hasła są niemal całkowicie sprzeczne z moja natura - pewnie stad to niezrozumienie).
| Admete napisał/a: | Wiem jednak, że Ty zazwyczaj masz: "Tak za tak, nie za nie - bez światło - cienia", by zacytować innego poetę |
W przypadku oceny sztuki - tak mam. Bo albo mi sie cos podoba, albo nie. Ale to dotyczy przedmiotow. W przypadku ludzi dostrzegam cala gamę odcieni szarosci pomiedzy "tak" i "nie"
Alicja - Śro 28 Sty, 2009 21:14
| AineNiRigani napisał/a: | | Albo sie cos lubi, albo nie. |
dlatego mnie raczej nikt nie przekona. Ale ja mam też tak z bohaterami filmów, jeśli kogoś lubię to lubię od początku do końca i zawsze znajdę dla jego działań jakieś usprawiedliwienie. Jeśli zaś nie lubię - to nie lubię. I już - jakby powiedziała Admete i jej uczniowie. Pana Tadeusza nie lubię, filmu też nie.
| AineNiRigani napisał/a: | | to tak jak z wiara. Albo sie wierzy, albo nie |
to jest prawda, albo ma się dar wiary, którego nic nie jest w stanie zachwiać albo się go nie ma i żaden cud tego nie zmieni
Ja romantyków nie tylko nie rozumiałam (ja, profil humanistyczny ) ale niejednokrotnie miałam ochotę którymś potrząsnąć
Admete - Śro 28 Sty, 2009 21:36
| Cytat: | | Bo w kwestiach gustu nie mozna podawac merytorycznych argumentow - to tak jak z wiara |
Ale mnie nie chodzi o gust ani o wiarę tylko własnie o kwestie merytoryczne. Nie możesz napisać, że w Panu Tadeuszu są rymy częstochowskie, bo ich tam nie ma. Chyba że uznamy, iż moja pięcioletnia edukacja na UJ poszła się ...i tu sobie wstawić. Nie uważałam na zajęciach z teorii literatury, poetyki i na literaturze ogólne, a Stanisław Pigoń życie zmarnował na zajmowanie się utworem, w których roi się od rymów częstochowskich. Cytuję za Słownikiem terminów literackich Głowińskiego, Kostkiewiczowej i reszty - (klasyczny słownik):
"rymy banalne, oklepane, utworzone z wyrazów często zestawianych i ciagnących za sobą łańcuch wyesploatowanych skojarzeń poetyckich np. blizna - ojczyzna itd. Najłatwiejsze z nich, charakterystyczne dla domorosłej poezji, noszą nazwę rymów częstochowskich."
I jeszcze może powołam się na kolegę Wątłusza z dzieła innego klasyka Otóż Wątłusz poczuł, że jest "Jankiem Muzykantem" i jego talent się marnuje, bo nie potrafi wymyślić rymu do "żałosny".
"- Przyszliśmy ci pomóc - powiedział Zasępa.
- W poezji czy w muzyce?
- No jak sobie życzysz - chrząknął Zasępa.
- Potrzebuje rymu do żałosny.
- Miłosny! - wykrzyknął bez namysłu Zasępa.
Ale Wątłusz Pierwszy potrząsnął głowa niezadowolony.
- To jest ubogi rym częstochowski. Nie mogę go użyć. To by mnie skompromitowało."
Nie możesz również powiedzieć tak sobie, że utwór Mickiewicza jest miernej wartości artystycznej, a tego się doszukałam w Twojej wypowiedzi. To, że Ci się nie podoba, nie skreśla go jeszcze artystycznie. Możesz go nawet szczerze nienawidzić, mnie nic do tego. Wypowiadam sie natomiast jako filolog, może prowincjonalny i uczący w jakims tam gimnazjum wiejskim, ale jednak filolog. Nie podważam Twojej wiedzy historycznej, ani nie atakuję Twoich gustów. Piszę, co wiem. Mam nadzieję, że tym razem jaśniej się wyraziłam
Ja romantyków uwielbiam w literaturze polskiej i obcej. Nigdy natomiast nie przepadałam za literaturą oświecenia, choć z innych względów bardzo cenię epokę rozumu.
Anonymous - Śro 28 Sty, 2009 21:42
| Alicja napisał/a: | Ja romantyków nie tylko nie rozumiałam (ja, profil humanistyczny ) ale niejednokrotnie miałam ochotę którymś potrząsnąć |
No jakbys mi z ust wyjela.
| Admete napisał/a: | | Nie możesz napisać, że w Panu Tadeuszu są rymy częstochowskie, bo ich tam nie ma. Chyba że uznamy, iż moja pięcioletnia edukacja na UJ poszła się ...i tu sobie wstawić (...) Nie możesz również powiedzieć tak sobie, że utwór Mickiewicza jest miernej wartości artystycznej, a tego się doszukałam w Twojej wypowiedzi. To, że Ci się nie podoba, nie skreśla go jeszcze artystycznie. Możesz go nawet szczerze nienawidzić, mnie nic do tego. Wypowiadam sie natomiast jako filolog . |
I jako filolog możesz mieć racje - czy ja pisałam, że nie? Przecież nigdy nie wchodziłam do Twojego ogródka. Nie pisalam autorytarnej recenzji Pana Tadeusza jako dzieła literackiego, tylko jako o ksiazce ktora kiedys przeczytałam. Pisze o swoich własnych odczuciach względem tego dzieła. Dla mnie te rymy sa czestochowskie, rytm beznadziejny, jakby Miskiewicz cała treść podporzadkował 13-zgłoskowcowi i szukaniu rymow za wszelka cene. Jak dla mnie literacki bełkot. Moge przyjąc bełkot jako sztuke, pod warunkiem, ze jest on środkiem wyrazu artystycznego, ale jesli wychodzi mimowolnie - to oznacza to dla mnie fuszerke.
Nie wypowiadam sie autorytarnie, bo nie czuje sie do tego ekspertem i tyle. Pisze to, co czuję Ja, prosta baba za wsi, może nie rozumiejąca poezji, ale przeciez poezja to sztuka, a sztuke kazdy z nas odbiera inaczej Nie rozumiem też wszelkich form abstrakcjonizmu i kubizmu - a to też podobno sztuka...
edit: no gdzies mi zniknelo, a przeciez to pisalam...
| Admete napisał/a: | | Wypowiadam sie natomiast jako filolog |
I tak Cie kocham
Anonymous - Śro 28 Sty, 2009 23:42
W zasadzie nie jestem przekonana, czy jezyk moze sie obrzydzić w trakcie nauki - nauczyciel musiałby byc niewymowna swinia. Ale wierze, ze niemiecki może dla kogoś nieładnie brzmieć. Mnie nigdy sie nie podobał hiszpański, do niemieckiego awersji nie miałam, ale ja lubie twarde jezyki. Mnie jednak nikt nie zachecal do nauki niemieckiego, zewszad miałam parcie na angielski (trudno sie dziwic, skoro profil poszerzony do tego stopnia, ze w klasie maturalnej mialam angielskiego o 2 godziny wiecej tygodniowo niz polskiego). Co dziwne - nikt z mojego rocznika nie nauczył sie tak naprawde niemieckiego (chociaz klase mialam naprawde dobra), poza 2 kolezankami, ktore pojechaly jako au-pairki do Holandii.
Aragonte - Czw 29 Sty, 2009 14:04
| AineNiRigani napisał/a: | | Bo w kwestiach gustu nie mozna podawac merytorycznych argumentow - to tak jak z wiara. Albo sie wierzy, albo nie. Albo sie cos lubi, albo nie. Mnie sie Pan Tadeusz po prostu nie podoba. Nie moja estetyka |
Aine, z tego rodzaju oceną w ogóle by mi nie przyszło polemizować
| AineNiRigani napisał/a: | I jako filolog możesz mieć racje - czy ja pisałam, że nie? Przecież nigdy nie wchodziłam do Twojego ogródka. Nie pisalam autorytarnej recenzji Pana Tadeusza jako dzieła literackiego, tylko jako o ksiazce ktora kiedys przeczytałam. Pisze o swoich własnych odczuciach względem tego dzieła. Dla mnie te rymy sa czestochowskie, rytm beznadziejny, jakby Miskiewicz cała treść podporzadkował 13-zgłoskowcowi i szukaniu rymow za wszelka cene. Jak dla mnie literacki bełkot. Moge przyjąc bełkot jako sztuke, pod warunkiem, ze jest on środkiem wyrazu artystycznego, ale jesli wychodzi mimowolnie - to oznacza to dla mnie fuszerke.
Nie wypowiadam sie autorytarnie, bo nie czuje sie do tego ekspertem i tyle. Pisze to, co czuję Ja, prosta baba za wsi, może nie rozumiejąca poezji, ale przeciez poezja to sztuka, a sztuke kazdy z nas odbiera inaczej Nie rozumiem też wszelkich form abstrakcjonizmu i kubizmu - a to też podobno sztuka... |
A ze stwierdzeniami dotyczącymi rymów częstochowskich czy uwag dotyczących rytmu nie zgadzam się absolutnie, bo to już nie jest ocena rzędu "nie podoba się", tylko poważny dla twórcy i merytoryczny zarzut.
Jak nie jestem wielbicielką Mickiewicza, tak przed tym zarzutem będę go bronić
A co do wypowiadania się autorytatywnie... hmmm, Aine, uwielbiam Cię, ale dokładnie to zrobiłaś w sprawie biednego Pana T.
Napisałam to ja, nieudany filolog
Admete - Czw 29 Sty, 2009 14:08
| Cytat: | | Dla mnie te rymy sa czestochowskie, rytm beznadziejny, jakby Miskiewicz cała treść podporzadkował 13-zgłoskowcowi i szukaniu rymow za wszelka cene. |
Szczerze mówiąc nie rozumiem Cię w tym momencie. Dla mnie używanie terminów literackich zwłaszcza, jeśli się zna ich znaczenie jest ważne. Wytłumaczyłam ich znaczenie, więc chyba można zacząc uzywać okreslenia poprawnie. Rymy częstochowskie to zawsze rymy częstochowskie nieżależnie od odczucia. Nie można zbijać argumentów nielogicznych...Nie podoba mi się, bo nie. To ja może już skończę się wypowiadać, bo zacznę uchodzić za wymądrzającą się pedantkę, a mnie tylko chodziło o wymianę racjonalnych poglądów... Na nieracjonalnych polegnę i szczerze mówiąc mam ich dość w wydaniu uczniowskim.
| Cytat: | | ze stwierdzeniami dotyczącymi rymów częstochowskich czy uwag dotyczących rytmu nie zgadzam się absolutnie, bo to już nie jest ocena rzędu "nie podoba się", tylko poważny dla twórcy i merytoryczny zarzut. |
Aragonte widzę, że zrozumiałaś o co mi chodziło. Aine ja nie neguję Twojego gustu ani wyboru. Zwyczajnie napisałam, że nie można powiedzieć o rymach u Mickiewicza, że są częstochowskie, bo nie są Mogą Ci się nie podobać ( choć nie wiem, co można zarzucić prawidłowo stosowanym, bogatym i różnorodnym rymom ). Tak samo jak nie można zarzucić braku melodii, jeśli ta melodia ewidentnie jest ( nierytmiczny rymowany trzynastozgłoskowiec To coś jak biały węgiel ). Na dodatek Mickiewicz potrafił świetnie naśladować rytm heksametru i celowo wzorował się na Homerze w chwytach stylistycznych . Tyle ode mnie.
| Cytat: | | Jak dla mnie literacki bełkot |
Cóż...Znaczy sie nie można zrozumieć ani słowa? Bo bełkot to niezrozumiałe słowa. Brak sensu? Fabuły żadnej nie było? Dobra czepiam się. To że czegoś się nie rozumie, nie oznacza, że nie jest sztuką albo nie ma wartości. Ja nie rozumiem niektórych rzeczy, ale nie odmawiam im wartości. Nie jestem aż tak autorytatywna w sądach. Podpisze się pdo Aine - wypowiadasz się właśnie bardzo autorytatywnie, co nawyżej niemerytorycznie Nie bij
PS Aine tez Cie kocham, ale nie lubię takiego argumentowania Nic na to nie poradzę
Sofijufka - Czw 29 Sty, 2009 14:14
ojej, Aine chce sobie po prostu pofujac i już! A ja i tak będę Mićkiewicza kochać!
Anonymous - Czw 29 Sty, 2009 16:48
Autorytarnie stwierdzam, ze dla mnie PT to tandetny utwór. Rownie autorytarnie - możliwe, ze tak nie jest. Na tym moj autorytaryzm sie konczy.
Admete zgadzam się z definicjami, które podałaś - szczególnie, ze w moim odczuciu idealnie odzwierciedlają to, co widzialam podczas lektury PT, stad i nie rozwinelam, ale możliwe jest, ze zle interpretuje te pojecia. I w takim przypadku po prostu wspolczuje fillogom mnie czytajacym. Szczegolnie biorac pod uwage temat poczatkowy naszej dyskusji.
Zazwyczaj jestem w stanie uchwycic obiektywną wartość dzieła, bez wzgledu na wlasne sympatie i antypatie, ale w PT tej wartosci nigdy nie widzialam.
Tamara - Czw 29 Sty, 2009 18:44
| Sofijufka napisał/a: | | "Listy z Rosji" markiza de Custine . I muszę powiedzieć, że przenikliwość tego francuskiego arystokraty, ostrość jego analizy rosyjskiego społeczeństwa naprawdę poraża.... |
To jest miód , cymes i samo najlepsze , kocham tę książkę całym sercem
Sofi , doszłaś już do zwałów wszy na podłodze klasztoru ?
Co do Słowackiego - oczywiście , że jest głębszy niż Mickiewicz , ale jego sposób wypowiedzi dla mnie jest męczący , inna rzecz , że czytałam go baaardzo dawno temu bo w liceum , i chociaż przeczytałam , to jakoś mnie nie uwiódł , choć wielkim poetą był .
Może teraz bym to inaczej odebrała , ale mam tylko Lillę Wenedę wydaną jako reprint wydania z tysiąc osiemset siedemdziesiątego któregoś roku i najbardziej zachwyca mnie w niej strona estetyczna i ilustracje Andriollego treść krwawa i ponura obca jest mej jasnej duszy (po prostu nie rozumiem nigdy ukrytych znaczeń )
A jeszcze a'propos tematu wątku - tak mi sie przypomniało , że wielokrotnie w rozmaitych wspomnieniach i pamiętnikach pisano o Rosjanach z głębi Rosji jako o życzliwych Polakom i dobrych ludziach , natomiast warstwa urzędnicza , zwłaszcza wysyłana do Priwislienia miała opinie wyjątkowych szuj i szumowin . Co po raz kolejny jest dowodem , ze są ludzie i ludziska i generalizować nie można . Tyle , że dotyczyło to czasów przedrewolucyjnych , po rewolucji sporo się zmieniło .
Sofijufka - Czw 29 Sty, 2009 19:00
a jak życzliwy hotelarz poradził markozowi, żeby nigdy nie ucinał sobie drzemki na kanapie, bo tam przysypia służba w ubraniu pełnym wszy...?
Tamara - Czw 29 Sty, 2009 19:15
Agnesse - Czw 12 Lut, 2009 22:33
Pewnie po to, żeby chociaż płaszcze podróżowały z klasą
Romantyzmu w literaturze nigdy nie lubiłam. Czytając utwory z tego okresu miałam wrażenie, że autorzy non-stop wspomagali się czymś z procentami popadając w ponury nastrój, tudzież zażywali jakieś halucynogenne mikstury czy inne ustrojstwo.
|
|
|