Fantastyka - Fantastyka, sensacja, realizm
Admete - Wto 25 Mar, 2008 22:53
Wiesz, my jesteśmy skażone wszystko ma dla nas powiązania ze wszystkim Może to jakieś skrzywienie filologiczne i krytyczno - literackie. Ja nie szukam tych innych znaczeń - one same mnie znajdują I mam z tego powodu mnóstwo radości
Aragonte - Wto 25 Mar, 2008 23:47
Znowu załapię się na dyskusję z pozycji musztardy po obiedzie bo argumenty moim zdaniem najważniejsze już padły ze strony fantastomaniaczek, czyli Admete, Praedzio i Rielli.
Na pewno fantastyka jako całokształt, ze wszystkimi jej odnogami i odnóżkami, wyewoluwała w coś znacznie bardziej skomplikowanego niż kiedyś. Mamy w niej i nieźle zarysowaną psychologię (odnajduję ją zawsze z dużą radością, a jeśli ta część dzieła fantastycznego kuleje, to mocno się krzywię), mamy analogie do współczesności, a jeśli kogoś interesują rozważania socjologiczne i filozoficzne, to też może je znaleźć. Osobiście nie przepadam za aluzjami do polityki, zwłaszcza w fantasy. Wolę sama budować mosty skojarzeń, a nie włazić na jakieś szemrane kładki
Atrakcyjne jak dla mnie jest to, że fantastyka (znowu uogólniam i piszę o całokształcie, choć wiem, że powinnam odnosić się do konkretnych książek), ta dobrze napisana, pozwala uruchamiać więcej niż jeden sposób odczytania. Jeśli ktoś szuka eskapizmu, to go na pewno znajdzie, byle nie kopał zbyt głęboko Jeśli szuka odniesień do Tu i Teraz - też ma na to szansę. Dla mnie poniekąd eskapistyczny okazał się Tolkien, jego LOTR i Sillmarillion, polski AS też głównie mnie bawił, ale już Le Guin czystego eskapizmu nie zapewniała, choć wciągał mnie jej świat Ziemiomorza. A odczucia podczas lektury paru książek, które czytałam wieeeeeki temu, napisanych już w zupełnie innej konwencji: "Łowcy śmierci" Iana Wilsona, "Telepaty" bodajże Johna Brunnera i "Cienia kata" Gene Wolfe'a? O rany, rany... Eskapizmu nie znalazłam ani trochę, za to zapewniło mi to niesamowite przeżycia i dużo materiału do przemyśleń. Teraz wciąga mnie Kay, dalej czaję się na Martina... i cieszę się z tego, że mam coś przed sobą
Realizm lubię jedynie w wersji magicznej Nawet romans musi być opakowany albo w historię, albo w fantastykę, żeby nie okazał się nudny. Baśnie uwielbiałam Teraz też je lubię.
Aha, popełniłam tylko jedną krótką pracę na tematy fantastyczne, też z poetyki, jak Gosia, o symbolice barw we fragmentach Silimarillionu
Admete - Wto 25 Mar, 2008 23:59
>>"Łowcy śmierci" Iana Wilsona, "Telepaty" bodajże Johna Brunnera i "Cienia kata" Gene Wolfe'a"<<
- takie o rany, rany wywoływał u mnie zwłaszcza Cień kata. To jest taka dziwna, oniryczna, miejscami okrutna książka. Niestety nie mam całego cyklu. Mam poza Cieniem kata tylko Miecz liktora i Urth Nowego Słońca. Pamiętam też, że czytałam Telepatę. Z tych klasycznych, starszych rzeczy duże wrażenie wywarły na mnie także Poczwarki Wyndhama. Chciałabym to skądś zdobyć. I chyba ze cztery razy czytałam Miasto i gwiazdy Clarke'a.
Aragonte - Śro 26 Mar, 2008 00:12
| Admete napisał/a: | >>"Łowcy śmierci" Iana Wilsona, "Telepaty" bodajże Johna Brunnera i "Cienia kata" Gene Wolfe'a"<<
- takie o rany, rany wywoływał u mnie zwłaszcza Cień kata. To jest taka dziwna, oniryczna, miejscami okrutna książka. Niestety nie mam całego cyklu. Mam poza Cieniem kata tylko Miecz liktora i Urth Nowego Słońca. Pamiętam też, że czytałam Telepatę. Z tych klasycznych, starszych rzeczy duże wrażenie wywarły na mnie także Poczwarki Wyndhama. Chciałabym to skądś zdobyć. I chyba ze cztery razy czytałam Miasto i gwiazdy Clark'a. |
Mogę Ci pożyczyć cykl Wolfe'a, jak skończysz wędrówki po Rzymie
Wolfe jest oniryczny, tak. Okrutny też, ale to okrucieństwo u niego jakoś mnie nie razi i nie brzydzi, odbieram je jako uzasadnione. A nie zawsze tak jest, często okrucieństwo mnie odrzuca (przypadek "Achai" ).
Hmm, chyba czytałam "Miasto i gwiazdy", ale pewna nie jestem
Tamara - Śro 26 Mar, 2008 12:17
Ano właśnie , jesteście oblatane w fantastyce właściwie zawodowo, a ja niestety z literaturą wszelaką mam związek wyłącznie amatorski , przeto i podejście inne , Wy automatycznie widzicie tam co innego niż dyletant jak ja .
Co nie zmienia faktu ,że wszystkie mamy z czytania ogromną frajdę
Aragonte - Śro 26 Mar, 2008 18:29
Ja tam fachowcem nie jestem. Mam wrażenie, że w żadnej dziedzinie
| Tamara napisał/a: | Co nie zmienia faktu ,że wszystkie mamy z czytania ogromną frajdę |
I to najważniejsze
Tamara - Pią 28 Mar, 2008 18:19
A do jakiego nurtu fantastyki zaliczyłybyście Lovercrafta ? Dla mnie stanowi on zagwozdkę , bo nigdy nie znalazłam niczego porównywalnego z jego opowiadaniami ( co nie znaczy ze nie ma - może nie trafiłam )
Deanariell - Pią 28 Mar, 2008 18:52
| Tamara napisał/a: | | A "Diuna" w wersji filmowej wg mnie nie umywa się do książki i gubi trzy czwarte treści , przez co powstał dosyć kiepski film s-f , nijak nie oddający ducha oryginału . |
Po części to prawda, ale cykl był i tak za długi, żeby oddać w ograniczonym przecież czasowo filmie "ducha oryginału" czy nawet treść pierwszej części... Nie zgadzam się jednak, że był kiepski - David Lynch moim zdaniem całkiem nieźle sobie poradził (jak na tamte czasy, warunki i możliwości produkcyjne) - film miał w sobie klimat takiej skrajnej obcości (tak przynajmniej ja to odbierałam), którą podobnie odczuwałam czytając powieści F. Herberta - momentami narracja była tam równie pokręcona, jak scenariusze Lyncha Film oglądałam znając już książkę - i może w tym problem? Myślę, że lepiej przyjęły go osoby, które Diuny nie czytały - dla mnie Lynch jest wizjonerem Dlatego myślę, iż w tym przypadku film sobie, a książka sobie - jedno drugiemu nie przeczy i nie przeszkadza... Petera Jackson'a fani Tolkiena też mieli ochotę zlinczować za spore miejscami nieścisłości względem Mistrza - i co? Kto miał pokochać film i tak pokochał - a książkę darzy się inną miłością
Deanariell - Pią 28 Mar, 2008 19:07
| Tamara napisał/a: | | do jakiego nurtu fantastyki zaliczyłybyście Lovercrafta |
Szczerze powiedziawszy osobiście nie lubię podziałów w literaturze - chociaż dzięki temu łatwiej ten ogrom jakoś trochę ogarnąć... Generalnie jednak wiadomo, że żadne podziały nie prowadzą do niczego dobrego Sam pisarz określał ponoć swoją twórczość "kosmicznym horrorem", myślę, że to odpowiedni termin.
Deanariell - Pią 28 Mar, 2008 19:21
| Admete napisał/a: | Riello siostro moja supernaturalna jak Ty dobrze wiesz, co mi w duszy gra. Dobrze, że wspomniałaś o cyberpunku. |
Cyberpunk to podstawa Jeśli nic się na świecie nie zmieni, to zmierzamy dokładnie w takim kierunku... Opowiadania z tego gatunku były może momentami dość brutalne, ale przemawiały do mnie
| Admete napisał/a: | Właśnie teraz oglądam sobię z przyjemnością japońskie anime Appleseed o świecie roku 2133 Riella myślę, że Ci się spodoba. |
Przyznam, że brzmi interesująco
| Aragonte napisał/a: | Atrakcyjne jak dla mnie jest to, że fantastyka (znowu uogólniam i piszę o całokształcie, choć wiem, że powinnam odnosić się do konkretnych książek), ta dobrze napisana, pozwala uruchamiać więcej niż jeden sposób odczytania. Jeśli ktoś szuka eskapizmu, to go na pewno znajdzie, byle nie kopał zbyt głęboko Jeśli szuka odniesień do Tu i Teraz - też ma na to szansę. Dla mnie poniekąd eskapistyczny okazał się Tolkien, jego LOTR i Sillmarillion, polski AS też głównie mnie bawił, ale już Le Guin czystego eskapizmu nie zapewniała, choć wciągał mnie jej świat Ziemiomorza. |
To prawda, że sf i fantasy jest tak rozległa, że każdy może tam łatwo znaleźć to, czego potrzebuje i szuka, a eskapizm nie jest w sumie taki zły, jak go demonizują
Ja tam lubię odbiegać od rzeczywistość, pewnie jedynie dlatego jeszcze nie zwariowałam
Aragonte - Pią 28 Mar, 2008 19:34
Pewnie, że nie jest Ale to częsty zarzut wobec fantastyki formułowany przez osoby, którego jej nie lubią - że fantastyka jest tylko ucieczką od rzeczywistości.
Ja tam lubię sobie uciekać, w końcu to, co widzę za oknem albo w telewizorni, jest zwykle mało zabawne
praedzio - Pią 28 Mar, 2008 20:35
| Aragonte napisał/a: | | Ale to częsty zarzut wobec fantastyki formułowany przez osoby, którego jej nie lubią - że fantastyka jest tylko ucieczką od rzeczywistości. |
Ha! A ja się jeszcze spotkałam z zarzutem, że fantastykę lubią osoby niedojrzałe, wręcz dziecinne ( ). Normalnie ręce i nogi opadają.
Tamara - Pią 28 Mar, 2008 20:47
I jeszcze ,że głowę zamula i się od tego głupieje a nawet wręcz popada w sekciarstwo albo chorobę psychiczną (autentyk )
Admete - Pią 28 Mar, 2008 23:10
Z tym sekciarstwem to prawda Moich znajomych fantastów czasami wręcz o satanizm posadzają
praedzio - Pią 28 Mar, 2008 23:50
Tamara - Sob 29 Mar, 2008 14:21
Wszak Sithowie z "Gwiezdnych wojen " mają wygląd diabła!!! A jakiś zagorzały miłośnik sagi nawet zwariował , bo mu sie ubzdurało , że posiada Moc!Czyli prędzej czy później i tak by zachorował , tylko czynnik wyzwalający byłby inny . Ale padło na fantastykę
Aragonte - Sob 11 Paź, 2008 17:10
| praedzio napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | Ale to częsty zarzut wobec fantastyki formułowany przez osoby, którego jej nie lubią - że fantastyka jest tylko ucieczką od rzeczywistości. |
Ha! A ja się jeszcze spotkałam z zarzutem, że fantastykę lubią osoby niedojrzałe, wręcz dziecinne ( ). Normalnie ręce i nogi opadają. |
A propos tej rzekomej dziecinności - odnoszę wrażenie, że część fantastyki (bardziej chodzi mi o filmy, ale o część książek też) jest konstruowana/przenoszona na ekran w taki sposób, żeby trochę zinfantylizować przekaz, dobrać otoczkę, która wyda się odpowiednia dla młodego odbiorcy. W sumie ta myśl mnie naszła przy okazji oglądania "Powrotu Jedi", ale kołaczą mi się też jakieś inne skojarzenia, ale muszę je porozgryzać, zanim tu cokolwiek napiszę.
Głównie chodzi mi o to, że nawet książki bardziej serio są przekładane na język filmowy w taki sposób, żeby broń Boże nie potraktować tematu zbyt poważnie
Przypomina mi się też to, co - w innym wątku - pisała Praedzio, że brakuje jej poważnego tonu w fantasy, dlatego z taką radością czytała np. Tiganę Kaya...
Nie umiem dokładnie wyrazić tego, o co mi chodzi
praedzio - Sob 11 Paź, 2008 17:28
Tu już troszeczkę dotykasz innego tematu. Chodzi mi o to, że w fantastyce autorzy (tak mi się wydaje) BOJĄ się pisać zbyt poważnie.
Chociaż.... chyba się już odchodzi od tego trendu - i Bogu dzięki!
Co do filmów, no tak - niejednokrotnie zauważyłam, że książki całkiem poważne po zekranizowaniu nadają się faktycznie tylko dla dzieci... Ale odwrotnie też się zdarza.
Aragonte - Sob 11 Paź, 2008 17:37
Pewnie masz rację, zmieszałam dwie różne sprawy. Nie potrafiłam się wyjęzyczyć i wyszło, co wyszło
Vasco - Śro 25 Mar, 2009 22:25
Nie chciałem tworzyć nowego wątku, aby zapytać: ktoś wybiera się na Pyrkon? Poznań, nadchodzący weekend.
Aragonte - Czw 26 Mar, 2009 22:41
Niestety nie, średnio mi po drodze
A Ty będziesz?
Deanariell - Śro 24 Cze, 2009 20:04
Długo tu nikt nie pisał
Znalazłam interesujący wywiad - pośrednio mieści się on w tym wątku Spotkania z UFO, a Wojsko Polskie - konkretnie polskie siły powietrzne: http://wiadomosci.onet.pl...1,kioskart.html
Ciekawe, nie? Ja też żałuję, że nikt się tym na poważniej nie zajmował To byłyby naprawdę fascynujące badania - nie na podstawie relacji jakichś "szalonych" pasjonatów "zielonych ludzików" , ale w oparciu o relacje postępujących według ściśle wyznaczonych procedur żołnierzy! Zniknięcie takich raportów uważam za skandal - tylko kogo u nas to obchodzi? Cóż. A w takim USA, to już od dawna mają osobny wydział do takich ciężko wytłumaczalnych zdarzeń - i to niejeden zapewne Nie sądziłam jednak, że i u nas pojawiali się poważni ludzie (w wojsku), którzy w sposób rozsądny próbowali się do takich zjawisk odnieść. Szkoda, że nadal tak niewielu spogląda w niebo ze zrozumieniem - free your mind! Naturalnie jeśli tylko będziemy potrafili przezwyciężyć pierwotny strach przed tym, co nieznane i sprzeczne z obiegowym pojęciem rzeczywistości
Hortensja - Śro 08 Lip, 2009 16:25
| lady_kasiek napisał/a: | | BeeMeR napisał/a: | | ja zwalam winę na magiczny napój |
ale w filmie nie było napoju.
tylko głupia Izolda |
W tym filmie to w ogole wszystko poprzeinaczali i usuneli 2 podstawowe elementy - rola przeznaczenia i magicznego napoju i znaczenie relacji krol-jego rycerz. No i wszystko przestalo miec jakikolwiek sens. I w tej sytuacji to rzeczywiscie glupia ta Izolda
A Rufusa zawsze lubilam, zanim nawet zaczelam go kojarzyc z nazwiska. Jakos tak...przyjemnie sie na niego patrzy na ekranie
Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 17:42
| Hortensja napisał/a: | | W tym filmie to w ogole wszystko poprzeinaczali i usuneli 2 podstawowe elementy - rola przeznaczenia i magicznego napoju i znaczenie relacji krol-jego rycerz. |
Zrobili to na zasadach Króla Artura - ostatnio pojawila sie taka konwencja przedstawiania znanych i szlagierowych opowiesci. I mnie osobiscie ta konwencja szalenie sie podoba, tak wiec brak magicznego napoju w zaden sposob mi nie przeszkadza.
W zasadzie podzielam Wasze zdanie, - juz w wersji pisanej zawsze mnie bardziej pociagala postac Marka (ale ja tak mam z archetypami W mitach arturianskich mialam podobnie), ale rozumiem tez Isolde i jej milosc do Tristana. Nie tyle do filmowego, co tak w ogole.
Hortensja - Śro 08 Lip, 2009 17:51
| AineNiRigani napisał/a: | | Hortensja napisał/a: | | W tym filmie to w ogole wszystko poprzeinaczali i usuneli 2 podstawowe elementy - rola przeznaczenia i magicznego napoju i znaczenie relacji krol-jego rycerz. |
Zrobili to na zasadach Króla Artura - ostatnio pojawila sie taka konwencja przedstawiania znanych i szlagierowych opowiesci. I mnie osobiscie ta konwencja szalenie sie podoba, tak wiec brak magicznego napoju w zaden sposob mi nie przeszkadza. |
Mnie sie ta konwencja tez podoba jako inne spojrzenie, ale akurat ten "Tristan i Izolda" jest nieprzemyslany. Usuneli podstawowe elementy, ktore trzymaly logike opowiesci i to tyle. A najbardziej mi sie podobalo tlumaczenie w wersji, ktora ogladalam (chyba z gazety)- jeden rycerz do Tristana o Izoldzie "myslisz, ze ma france?"
|
|
|