Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ
izek - Pon 17 Gru, 2007 21:42
Ależ to kipiało od emocji w moim skromnym odczuciu. Mimo, że też mi się wydaje dziwne - ona spędza prawie noc w ogrodzie pod drzewem, on też bladym świtem przez pola bieży z rozwianymi połami płaszcza... Jednak emocjonalnie ten koniec był dla mnie prawdziwy, choć oczywiście też tęskniłam za pocałunkiem..
Gunia - Pon 17 Gru, 2007 21:42
| Sofijufka napisał/a: | Gunia napisał/a:
izek napisał/a:
Gunia napisał/a:
To nienormalne.
Guniu kochana! Nie takie nienormalne znowu, mnie tam się zdarzyło.. i jest to chyba bj intymna pieszczota niż "gwałtowne objęcia"
W każdym razie mi się oczywiście podobało
Wiesz, ja nie twierdzę, że jako takie jest niedopuszczalne. Uważam tylko, że finalnej scenie wielkiego kinowego melodramatu z zagmatwanym wątkiem miłosnym, rozwiązanie kipiącego od emocji tematu przez jej pocałunek w jego łapki jest cokolwiek dziwne. Gwałtowne uściski są już bardziej na miejscu.
Nie wiem, jak wtedy bywało z gwałtownymi uściskami, ale chyba po łapkach to ją mógł zacząć obcałowywać; juz daruję ten całus w męską dłoń [skrucha, że nim poniewierała+ ulga=mój ci on!] |
Gdyby on ją obcałowywał, nie miałabym nic przeciwko. Ale w sumie trudno się dziwić dziewczynie. Jakbym dostała takiego Darcy'ego pod choinkę, to też bym go może całowała po łapkach.
Dione - Pon 17 Gru, 2007 22:20
| Gunia napisał/a: | | Jakbym dostała takiego Darcy'ego pod choinkę, to też bym go może całowała po łapkach. |
Ja bym na pewno na łapkach nie skończyła
A jakby on jeszcze na mnie TAKIM wzrokiem popatrzał to
maenka - Wto 18 Gru, 2007 08:07
| asiek napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Też mi szkoda tych końcowych fragmentów. Davies potraktował je trochę po macoszemu - szast-prast, |
W serialu zabrało mi też sceny, kiedy Darcy i Lizzy dzień po oświadczynach znowu wymykają się na spacer i wówczas już dużo swobodniej rozmawiają z sobą,...Mówią o początkach swego uczucia, wyjaśniają nieprozumienia, a potem wspólnie z niewtajemniczoną /jeszcze/ rodziną spędzają wieczór, po czym Darcy podąża za panem Bennetem do biblioteki, aby prosić o rękę Lizaczka.
Mam nadzieję, że Pamelka nie poszła na skróty, tak jak Davies. |
Trochę tego było w serialu z 1980. Wtedy też (w tej scenie) tamtejszy Darsik był najmniej sztywny. Nawet uśmiechał się sympatycznie.. Rzeczywiście szkoda , że nie było takiej sceny między Colinkiem a Jenifer. Mogłoby być smacznie.
Alison - Wto 18 Gru, 2007 08:21
Rozdz. X , cz. 23
- Cóż to za przyjemni ludzie! - Bingley zwrócił swoje jasne, zadowolone oblicze ku Darcy'emu, kiedy ostatni z jego gości wzywanych do podstawionego powozu lub konia, odjechał w chłód zapadającej nocy. - Lubię ich teraz nawet bardziej, niż ostatnio.
Na zaimprowizowane karciane spotkanie dżentelmenów, zaanonsowane przez Bingley'a dzień wcześniej w Longbourn, wielu z nich przybyło, ciesząc się na ten wieczór, z dala od oczu swoich matek, żon czy sióstr.
- Przyjemni w każdym calu - zgodził się Darcy, kiedy zawrócili do salonu na ostatni kieliszek porto - To pocieszające wiedzieć, że zostawiam cię w tak dobrym towarzystwie. Nie będziesz potrzebował martwić się o zajęcie podczas mojej nieobecności..
Ostrożnie obserwował Bingley'a, gdy ten napełniał kieliszki. Jego przyjaciel był w najlepszym z humorów. Wizyty w Longbourn i miłe przyjęcie go przez okoliczną szlachtę dobrze mu zrobiły, i za to Darcy był w najwyższym stopniu wdzięczny. Teraz w przeddzień wyjazdu z Hertforshire do Londynu nadszedł czas by z nim porozmawiać. Ścisnęło go w żołądku nawet kiedy przyjmował kieliszek od przyjaciela.
- Chciałbym żebyś nie wyjeżdżał tak szybko, ale jeśli musisz, to za tych ludzi, którzy właśnie odjechali, i za twój szybki powrót - Bingley podniósł kieliszek i uśmiechnął się. Przelotny ból przeszył Darcy'ego na to spojrzenie. Czy kiedy powie już to co powinien mu powiedzieć, Bingley nadal będzie sobie życzył jego powrotu? Łatwo może stracić przyjaźń tego dobrego i przyzwoitego człowieka i nie byłoby to ponad to, na co sobie zasłużył. Darcy uniósł kieliszek w stronę Bingley'a i obaj przełknęli łyk napoju. "Ruszaj!" dręczyło go sumienie.
- Charles, jest coś, co muszę ci powiedzieć, zanim wyjadę.
- Mów, Darcy! - Bingley odstawił kieliszek, usadowił się głębiej w wielkim, miękkim fotelu i wskazał przyjacielowi miejsce przy ogniu.
- Nie, dziękuję, myślę, że będę stał - Darcy pociągnął kolejny łyk porto i zapatrzył się w ogień.
Bingley spojrzał na niego zaniepokojony - Wszystko w porządku, Darcy? Zauważyłem, że byłeś dziś wieczór bardziej cichy niż zazwyczaj.
- Wyrzuty sumienia psują mi humor, przyjacielu, i to jest powód mojego dzisiejszego zachowania. Wiedziałem, że muszę to powiedzieć, a perspektywa spowiedzi, jakkolwiek konieczna, nigdy nie jest przyjemna.
- Muszę przyznać, że to brzmi strasznie ponuro, Darcy. Spowiedź! A z czegóż ty masz mi się spowiadać?
- Wtrąciłem się w twoje życie, Charles, w sposób, który mogę tylko określić jako bezsensowną impertynencję, jakiej kiedykolwiek mógłbym się dopuścić - Darcy spojrzał na zatroskaną lecz ufną twarz przyjaciela i żałował, że zaleje ją niczym przypływ - Jedynym wytłumaczeniem, jeśli mam do niego prawo, jest to, że wówczas przekonywałem się, że działam wyłącznie dla twego dobra. Przekonałem się, że się myliłem, bardzo myliłem, pod każdym względem.
- Darcy, daj spokój, przyjacielu...
- Charles - podniesioną dłonią powstrzymał Bingley'a próbującego zaprzeczyć - Musisz zrozumieć moją winę, - przygryzł wargę, kiedy wyrwało mu się westchnienie, po czym wziął głęboki oddech - bez żadnych względów na twoje i jej uczucia, postawiłem sobie za cel zrobić wszystko, co w mojej mocy, by zeszłej jesieni rozdzielić cię z panną Bennet.
- Co? - Bingley wpatrywał się w niego nic nie rozumiejącym wzrokiem.
Sofijufka - Wto 18 Gru, 2007 08:25
O mamo
maenka - Wto 18 Gru, 2007 08:27
Uwielbiam te poranki kiedy czekam na kolejną część fanfiku. Dzięki dziewczyny za wasz trud tłumaczy.
Marija - Wto 18 Gru, 2007 08:31
I-co-da-lej-i-co-da-lej
Maryann - Wto 18 Gru, 2007 08:36
Jak to co ? Popiół na główkę...
Alison - Wto 18 Gru, 2007 08:39
| Maryann napisał/a: |
Jak to co ? Popiół na główkę... |
Pokajanko na maksika
Maryann - Wto 18 Gru, 2007 08:40
Ktoś tu kiedyś cuś wspominał o przerywaniu w odpowiednich momentach...
Sofijufka - Wto 18 Gru, 2007 08:42
Eeee. Bingley mu wybaczy, może się nawet wzruszy, że przyjaciel tak dba o niego....
Maryann - Wto 18 Gru, 2007 08:44
| Sofijufka napisał/a: | | Eeee. Bingley mu wybaczy |
Choć właściwie to powinien już dawno posłać go do diabła...
Sofijufka - Wto 18 Gru, 2007 08:49
| Maryann napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | Eeee. Bingley mu wybaczy |
Choć właściwie to powinien już dawno posłać go do diabła... |
Kiedy on musi mieć kogoś, kto by nim kierował. Jane będzie dobra - delikatnie, niezauważalnie i - oczywiście - dla jego dobra. A przy tym będzie patrzeć nań z gwiazdami w oczach.
Ech, że tez ja nie jestem Bingleyem....
Maryann - Wto 18 Gru, 2007 08:51
Musi ? W końcu to już duży chłopczyk...
Czy on naprawdę potrzebował kierowania i pilnowania na każdym kroku, czy tylko Darcy'emu tak się wydawało ?
Alison - Wto 18 Gru, 2007 08:54
| Sofijufka napisał/a: | | Eeee. Bingley mu wybaczy, może się nawet wzruszy, że przyjaciel tak dba o niego.... |
Wybaczyć mu wybaczy, ale bynajmniej sie nie wzruszy
Sofijufka - Wto 18 Gru, 2007 08:55
| Maryann napisał/a: | Musi ? W końcu to już duży chłopczyk...
Czy on naprawdę potrzebował kierowania i pilnowania na każdym kroku, czy tylko Darcy'emu tak się wydawało ? |
Chyba naprawdę - podejrzewam, że miał władczą mamusię [starszą wersję Caroline]
Alison - Wto 18 Gru, 2007 08:55
| Maryann napisał/a: | Ktoś tu kiedyś cuś wspominał o przerywaniu w odpowiednich momentach... |
Boć to zawsze moja demona była, jeszcze z czasów N&S, a Wyście ja tak ładnie przyswoiły A ja sie tak ubóstwiam nad czytelnikiem popastwić
Maryann - Wto 18 Gru, 2007 09:00
Zaczyna mię korcić, coby przerwać w najbardziej strategicznym momencie...
Alison - Wto 18 Gru, 2007 09:04
| Maryann napisał/a: | Zaczyna mię korcić, coby przerwać w najbardziej strategicznym momencie... |
Yes, yes, yes! Tak w prezencie gwiazdkowym!
Matko, po kim ja taka wredna jestem?
Maryann - Wto 18 Gru, 2007 09:05
| Alison napisał/a: | | Maryann napisał/a: | Zaczyna mię korcić, coby przerwać w najbardziej strategicznym momencie... |
Yes, yes, yes! Tak w prezencie gwiazdkowym! |
No TO to już raczej będzie po gwiazdce... Ale muszę przyznać, że motywujesz mnie coraz bardziej...
Alison - Wto 18 Gru, 2007 09:07
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Maryann napisał/a: | Zaczyna mię korcić, coby przerwać w najbardziej strategicznym momencie... |
Yes, yes, yes! Tak w prezencie gwiazdkowym! |
No TO to już raczej będzie po gwiazdce... Ale muszę przyznać, że motywujesz mnie coraz bardziej... |
No wiesz... team ABT musi sie trzymać razem!
Marija - Wto 18 Gru, 2007 09:14
| Maryann napisał/a: | | No TO to już raczej będzie po gwiazdce... | Wiedziałam . XXII wiek nadejdzie, zanim Pamela do końcowego pocałunku dobrnie .
Alison - Wto 18 Gru, 2007 09:16
| Marija napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | No TO to już raczej będzie po gwiazdce... | Wiedziałam . XXII wiek nadejdzie, zanim Pamela do końcowego pocałunku dobrnie . |
Do jakiego pocałunku?
Maryann - Wto 18 Gru, 2007 09:16
| Alison napisał/a: | No wiesz... team ABT musi sie trzymać razem! |
Wiem, tylko się bojam, że nastrój się spsowa...
|
|
|