Powieści Jane Austen - "EMMA" - wspólne czytanie i rozmowy
spin_girl - Śro 14 Sty, 2009 12:02
tak, Charlotte Lucas robi piramidalną, moim zdaniem, głupotę. Ale przynajmniej jest to jej decyzja, nie może o to obwiniać, na przykład Lizzy.
| lady_kasiek napisał/a: | | kobiety zawsze miały przegiwizdane | z tym się zgodzę w 100%
Anonymous - Śro 14 Sty, 2009 12:06
| spin_girl napisał/a: | | Ale przynajmniej jest to jej decyzja, nie może o to obwiniać, na przykład Lizzy. |
ale to była też decyzja Harriet. Emma jej nie zmusiła "tylko delikatnie perswadowała"
to zawsze jest nasza decyzja... mamy swój rozum, zawsze można znaleźć inne wyjście... a słabość i poddatność na sugestie innych to inna broszka. Chociaż oczywiste jest, ze ani my ani na nas nie powinno się wywierać presji bo to jest po prostu złe.
spin_girl - Śro 14 Sty, 2009 12:20
| lady_kasiek napisał/a: | | mamy swój rozum |
kto ma ten ma. Harriet, moim zdaniem, nie ma
nicol81 - Śro 14 Sty, 2009 14:00
| spin_girl napisał/a: | | W dalszym ciągu obstaję przy tym, że decyzja o zamążpójściu powinna być podejmowana samodzielnie. Ostatecznie to Harriet, nie Emma, ma potem z tym facetem mieszkać, sypiać, rodzić i wychowywać mu dzieci i w ogóle być uzależniona od niego pod każdym względem. |
Ale wtedy tak nie uważano...W "Kazaniach" Fordyce'a, które pastor Collins czytał Bennetównom były zalecenia, by w tej ważnej kwestii skonsultować się z autorytetem
| spin_girl napisał/a: | | tak, Charlotte Lucas robi piramidalną, moim zdaniem, głupotę. Ale przynajmniej jest to jej decyzja, nie może o to obwiniać, na przykład Lizzy. |
Charlotta jest już starą panną i musi łapać każdą rybe, która się napatoczy...Jej rodzina nóżkami przebiera, by ją wykopać. Dlatego trudno ją z Harriet porównywać...
Tamara - Śro 14 Sty, 2009 22:02
Małżeństwo Charlotty jest wg. mnie jedynym u Austen małżeństwem , na które kobieta decyduje się w pełni świadoma tego , co ją czeka , decyzje podejmuje nie pod wpływem hormonów i wyobraźni , tylko realnie oceniając sytuację . Nie znaczy to , ze popieram takie podejście , ale w jej położeniu jest jedynym słusznym . Ostatecznie dla niej to jest coś takiego jak dla nas znalezienie pracy - rzecz , bez której nie da się żyć , choć nie bywa miła .
Natomiast Harriet jest za głupia , żeby zdawać sobie sprawę z wagi i proporcji różnych rzeczy , dlatego pod wpływem cudzych mrzonek odrzuca propozycję ze wszech miar korzystną . Jest typem , którego nawet doświadczenie niczego nie nauczy , musi miec koło siebie kogoś , kto będzie za nią myśleć
nicol81 - Czw 15 Sty, 2009 10:15
Nie zgodziłabym się z tak surową oceną Hariett- wszak zanim Emma zaczęła prać jej mózg, była bardzo na plus w stosunku do Roberta Martina i jego rodziny. To Emma uważa Harriet za osobę, której potrzeba dodatkowego mózgu. Harriet jest młoda i wbrwe pozorom się uczy. Choć wątpię, by za dziesięć lat wyrosła na Charlottę
aneby - Czw 15 Sty, 2009 10:29
Ja również uważam, że największą "wadą" Harriet była młodość i niedoświadczenie.
Weźmy pod uwagę, że została wciągnięta w środowisko dla niej obce (świat bogatych, dystyngowanych ludzi nie był jej światem), skądinąd bardzo atrakcyjne. To potęgowało jej uczucie ogłupienia i nieumiejętność podejmowania decyzji.
Uważam, ze w odpowiednim otoczeniu (które by jej nie onieśmielało), z zaradnym życiowo partnerem, żyłaby sobie całkiem przyzwoicie i nie byłaby postrzegana jako słodka idiotka.
Myślę, że nie odbiegałaby inteligencją od innych pań w takiej społeczności.
spin_girl - Czw 15 Sty, 2009 11:21
| Tamara napisał/a: | | Natomiast Harriet jest za głupia , żeby zdawać sobie sprawę z wagi i proporcji różnych rzeczy , dlatego pod wpływem cudzych mrzonek odrzuca propozycję ze wszech miar korzystną . Jest typem , którego nawet doświadczenie niczego nie nauczy , musi miec koło siebie kogoś , kto będzie za nią myśleć |
Zgadzam się w 100%. Harriet, moim zdaniem, cierpi na nieuleczalną głupotę.
nicol81 - Czw 15 Sty, 2009 12:48
Ja nadal walczę z poglądem, że Harriet jest głupia. Sądzę, że takie łagodne, skromne istoty są często tak niesłusznie określane- przykładem z innej książki jest Jane Bennet.
spin_girl - Czw 15 Sty, 2009 12:59
| nicol81 napisał/a: | | Ja nadal walczę z poglądem, że Harriet jest głupia. |
Bijemy się? | nicol81 napisał/a: | | Sądzę, że takie łagodne, skromne istoty są często tak niesłusznie określane- przykładem z innej książki jest Jane Bennet |
A kto mówił, że Jane jest głupia???
nicol81 - Czw 15 Sty, 2009 14:01
Jane Bennet jest uważana przez Lizzy za naiwną a jej przekonanie o niewinności Darciego za kompletnie idiotyczne. Dostrzegam spore podobieństwo między tymi dwoma postaciami.
spin_girl - Czw 15 Sty, 2009 14:08
| nicol81 napisał/a: | | Dostrzegam spore podobieństwo między tymi dwoma postaciami. |
ja nie dostrzegam żadnego. Dla mnie Jane jest po prostu do gruntu dobra, a Harriet bezdennie głupia.
nicol81 - Czw 15 Sty, 2009 21:16
Oczywiście że nie są identyczne, ale spełniają podobne funkcje. Pozwalają obu bohaterkom poczuć się mądrzejszymi niż w rzeczywistości- co nas prowadzi do sceny najważniejszej w książce, czyli do szarady.
Tamara - Pią 16 Sty, 2009 16:35
Jane jest inteligentna i myśląca , tylko nie wierzy w złość i podłość ludzką , natomiast Harriet jest , jakby tu rzec - pozbawiona możliwości wykonywania pewnych procesów myślowych . Nie jest naiwna , bo doskonale wie , że korzystniejsze dla niej pod względem pozycji , majątku , znaczenia itp.jest małżeństwo z panem Eltonem , odrzuca uczucie , czego nie zrobiłaby dziewczyna naiwna , pozbawiona materialistycznego podejścia . Harriet wychowywała się przecież w środowisku bardzo przyziemnie podchodzącym do życia i ma tylko przyziemne doświadczenia , nie jest to sytuacja sprzyjająca rozwojowi duchowemu , więc trudno porównywać ją z Jane , która nigdy nie wyszłaby za mąż nie z miłości a dla korzyści . W Harriet wmawiana jest miłość do Eltona , ale ma ona przynieść jej wyraźne korzyści w postaci awansu społecznego , co najbardziej Emmę zajmuje . Nie uczucia Harriet , tylko jej pozycja .
spin_girl - Pią 16 Sty, 2009 16:44
Tamaro, zgadzam się ze wszystkim, co mówisz, oprócz tych dwóch zdań:
| Tamara napisał/a: | | W Harriet wmawiana jest miłość do Eltona , ale ma ona przynieść jej wyraźne korzyści w postaci awansu społecznego , co najbardziej Emmę zajmuje . Nie uczucia Harriet , tylko jej pozycja . |
Pozycja społeczna i finansowa- jasne, ale oprócz tego duże znaczenie dla Emmy ma fakt, że Elton jest przystojny, szarmancki i dobrze wychowany. Śliczna, według Emmy, Harriet stanowiła by wizualnie ładną parę z Eltonem.
Tamara - Pią 16 Sty, 2009 17:01
Czyli pozycja estetyczna uroda i szarmanckość z miłością jako taka niewiele maja wspólnego - mogą wywołać zauroczenie ale to i wszystko
nicol81 - Pią 16 Sty, 2009 18:48
| Tamara napisał/a: | | Nie jest naiwna , bo doskonale wie , że korzystniejsze dla niej pod względem pozycji , majątku , znaczenia itp.jest małżeństwo z panem Eltonem , odrzuca uczucie , czego nie zrobiłaby dziewczyna naiwna , pozbawiona materialistycznego podejścia . |
Ja nie widzę w Harriet świadomości korzystniejszego małżeństwa. Poza tym aż do otrzymania szarady nie była przekonana o uczuciach pana Eltona, czyli na pewno odrzucając pana Martina robiła to, dlatego, że Emma sobie tego życzyła, nie że miała nadzieję na oświadczyny Eltona...
Anonymous - Pią 16 Sty, 2009 18:51
Harriet nie była głupia. Była niesmiała, nie miała kogoś kto przekazałby jej jak ma postępować, myśleć, kto pielęgnowałby w niej coś więcej niż tylko szkolne przedmioty. Miałą złą sytuację społeczną nie miała powodów by wierzyć w siebie w swój osąd...
nicol81 - Pią 16 Sty, 2009 21:42
Tak, Harriet nie była pewna siebie- całkowicie zaskoczyły ją oświadczyny Roberta Martina i dopiero panna Woodehouse musiała ją zapewnić, że ma szanse u pana Eltona...
maenka - Nie 18 Sty, 2009 13:28
| nicol81 napisał/a: | | Tamara napisał/a: | | Nie jest naiwna , bo doskonale wie , że korzystniejsze dla niej pod względem pozycji , majątku , znaczenia itp.jest małżeństwo z panem Eltonem , odrzuca uczucie , czego nie zrobiłaby dziewczyna naiwna , pozbawiona materialistycznego podejścia . |
Ja nie widzę w Harriet świadomości korzystniejszego małżeństwa. Poza tym aż do otrzymania szarady nie była przekonana o uczuciach pana Eltona, czyli na pewno odrzucając pana Martina robiła to, dlatego, że Emma sobie tego życzyła, nie że miała nadzieję na oświadczyny Eltona... |
Moim zdaniem rzecz cała nie w mądrości czy głupocie Harriet ale w jej pewności siebie (a raczej jej braku) i znajomosci świata (jego braku). Dziewczyna wychowała się na pensji gdzie z pewnościa nie uczono filozofii, logiki i innych nauk a raczej umiejętności towarzyskich oraz niezbędnych do bycia panią domu (szycie, podawanie herbatki, haftowanie parawaników itp). To ,że nie nie znała swojej prawdziwej rodziny umocniło brak poczucia swojej wartości. Zgadzam się z nicol, że nie w wyborze wybranka nie kierowała się jego statusem materialnym a raczej tym co on mysli o niej , a raczej co zdaniem Emmy on o niej myśli (przekazywanie tej wiadomości przez Emmę jeszcze wzmacniało ten efekt).
Tak jest, że osoby z niskim poczuciem wartości wybierają tego kto nas wybiera i pozwalaja innym decydować za siebie co jest dla nich lepsze. We własnych oczach wydają się tesobie więcej warte jeśli godne są np. miłości takiego pana Eltona lub Knithleya (chaciaż jak wiemy to była pomyłka interpretacyjna). Myślę, że nawet jak odrzucała oswiadczyny pana Martina to było spowodowane brakiem poczucia własnej wartości czym Emma doskonale manipulowała.
nicol81 - Wto 20 Sty, 2009 22:00
Tak, to niskie poczucie wartości widać dobrze u Harriet...
To co teraz czytamy?
Anonymous - Śro 21 Sty, 2009 18:30
no ja doczytałam chyba do XII czy do XIII rozdziału... według kolejności... kiedy komentujemy?
spin_girl - Czw 22 Sty, 2009 11:03
może w weekend? Przyznam, że zajęta wampirami utknęłam na ostatnim deadline'ie
Tamara - Nie 25 Sty, 2009 17:12
Coś nam dyskusja przycichła
To może coś o drugim panu Knightleyu , mężu Izabeli ? Chwilami przypomina mi pana Palmera , choć oczywiście jest o niebo bardziej kontaktowy
Anonymous - Nie 25 Sty, 2009 17:15
| Tamara napisał/a: | | To może coś o drugim panu Knightleyu , mężu Izabeli ? |
dla mnie jest bardzo denerwujący. potelepałabym takiego chłopa...
|
|
|