To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ

Maryann - Pią 21 Gru, 2007 12:20

Dużo by tych szczegółów było, bo to cała książka jest. :wink:
Anonymous - Pią 21 Gru, 2007 13:03

ojej - chociazby najglowniejsze...
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 13:09

Ojej. No to najpierw ona była obojętna, choć on się starał. Potem się pokłócili, a potem... jak zaczęło jej na nim zależeć, to jemu przestało. A potem było trzęsienie ziemi... :wink:
nicol81 - Pią 21 Gru, 2007 14:12

Brzmi uroczo :serduszkate: A czy, hm..., jest szansa że w odległej przyszłości tej fanfik ujrzy światło dzienne na forum?
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 14:14

Hmmm... Szansa jest zawsze. :wink: Tyle, że na pewno wymagałby pewnego "opracowania" bo w wersji pierwotnej nie bardzo się nadaje...
asiek - Pią 21 Gru, 2007 20:11

Caroline napisał/a:

- Ach więc, żadne z was nie wiedziało, co powiedzieć drugiemu - stwierdził Dy. - Tak, to czyni prowadzenie konwersacji i podtrzymanie znajomości raczej trudnym. Ale było wam łatwiej, kiedy ona była w Pemberly. Znasz może powód?

Powód jest oczywisty, tam nie było pani Bennet. :mrgreen:

Caroline, :kwiatek:

Maryann - Pią 21 Gru, 2007 20:12

asiek napisał/a:
Powód jest oczywisty, tam nie było pani Bennet. :mrgreen:

Właśnie. A Lizzy nie wiedziała tego, co teraz wie... :wink:

asiek - Pią 21 Gru, 2007 20:19

Maryann napisał/a:
Ojej. No to najpierw ona była obojętna, choć on się starał. Potem się pokłócili, a potem... jak zaczęło jej na nim zależeć, to jemu przestało. A potem było trzęsienie ziemi... :wink:

Aaaaaa, to była przyczyna Twych ostatnich wzruszeń. :wink:
Maryann'ku może "cóś" bliżej o tem trzęsieniu ziemi napiszesz. :-P

Anonymous - Pią 21 Gru, 2007 20:25

ze wzgledu na tresc, czy jezyk?
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 20:33

asiek napisał/a:
Aaaaaa, to była przyczyna Twych ostatnich wzruszeń. :wink:

No może nie całkiem ostatnich... :wink: (a o ostatnich inną razą)

asiek napisał/a:
Maryann'ku może "cóś" bliżej o tem trzęsieniu ziemi napiszesz. :-P

No tak jak u Hitchcocka - najpierw było osiem w skali Richtera, a potem napięcie zaczęło narastać... :mrgreen:

AineNiRigani napisał/a:
ze wzgledu na tresc, czy jezyk?

Treść. Zwłaszcza momentami... :wink:

asiek - Pią 21 Gru, 2007 20:50

Maryann napisał/a:
asiek napisał/a:
Maryann'ku może "cóś" bliżej o tem trzęsieniu ziemi napiszesz.

No tak jak u Hitchcocka - najpierw było osiem w skali Richtera, a potem napięcie zaczęło narastać...

Znęcywaczka :cry2:

Maryann - Pią 21 Gru, 2007 21:06

No dobra - jak skończymy z Pamelą, to może spróbuję z tego zrobić jakieś resume. OK ?
Anonymous - Pią 21 Gru, 2007 21:22

ale taki obszerny :D
MiMi - Pią 21 Gru, 2007 21:23

Maryann napisał/a:
No dobra - jak skończymy z Pamelą, to może spróbuję z tego zrobić jakieś resume. OK ?


tak, tak, tak :banan: znowu będziemy mieli coś a la Duma i Uprzedzenie (a przynajmniej nie będziemy się rozstawać z Darcy'm i Lizzy). Dzięki Maryann :kwiatki_wyciaga:

Maryann - Pią 21 Gru, 2007 21:26

AineNiRigani napisał/a:
ale taki obszerny :D

Zobaczymy, ile zostanie... :mrgreen:

MiMi napisał/a:
znowu będziemy mieli coś a la Duma i Uprzedzenie (a przynajmniej nie będziemy się rozstawać z Darcy'm i Lizzy).

No chyba bardziej a'la niż "Duma". :wink: To raczej taka "wariacja na temat"...

Nellie - Pią 21 Gru, 2007 22:55

Eee...a może kuzyn domyśla się wszystkiego? Nie sądzi pewnie, że Lizzy rzuca się na Pemberley, ale pewnikiem podpuszcza ironicznie Darsika, co by naśmiąc się z niego, gdy pomyślnie wszystko się skończy
snowdrop - Pią 21 Gru, 2007 23:05

Bardzo smakowite było to ciasteczko! Obawiałam się że znowu się zacznie o jakichś spiskach itd, a tu Pamelka mnie zaskoczyła. Bardzo fajna rozmowa, taka uczuciowa. I Darcik tak słodko tłumaczy że nie wiedział co powiedzieć. Miodzio :serduszkate:
Caroline - Sob 22 Gru, 2007 00:24

Jutro jestem w rozjazdach i na komputerek marne szanse, więc na wszelki wypadek wklejam jeszcze dzisiaj, wszystkie nocne marki: spać! Fanfik do czytania jest na rano :)

Rozdział XI cz.3

Darcy przyjrzał się przyjacielowi.
- Jesteś uparty. - Dy wzruszył ramionami i także uśmiechnął się do niego. - Tak, były pewne sprawy rodzinne, w które zostałem wtajemniczony, bardziej niż przystałoby na przelotną znajomość.
- List z domu! - Dy uderzył dłonią w stół. Tak, wszystko się układa. Była zawstydzona z powodu tego, co wiedziałeś o jej rodzinie! Musiała być w kłopotliwym położeniu, zważywszy na to, jak bezwzględnie wcześniej skrytykowała twoje zachowanie.
Usadowił się wygodnie i po kilku chwilach spytał.
- Czy panna Darcy naprawdę ją polubiła?
- Tak, choć spędziły ze sobą niewiele czasu. Georgiana otwarcie wyraziła życzenie, by spotkać ją znowu.
- Tak więc - dopytywał dalej łagodnie Dy - chcesz rady, przyjacielu?
Darcy zastanowił się i przytaknął.
- Moja rada jest taka: nie trać nadziei i czekaj. Twój przyjaciel ulokował się tak korzystnie, że dał ci pretekst do wizyty w okolicy. Minie trochę czasu, wtedy spróbujesz jeszcze raz, gdy węzły skrępowania trochę się rozluźnią. Jeśli jest warta, by się o nią starać, jest warta czasu i wysiłku potrzebnego, by ją zdobyć. "wiem z ksiąg, które przeczytałem" - zacytował. - Ale to, jak przypuszczam, znasz. - wstał i spojrzał na przyjaciela. - Muszę iść! Pozdrów ode mnie pannę Darcy z taką dozą uczucia, jaką uznasz za stosowne i powiedz jej, że mam nadzieję zobaczyć was oboje wkrótce. - Ukłonił się wytwornie i udał się do dalszej części sali jadalnej klubu i do grupy młodych dżentelmenów znanych gorących głów.
Gdy do Darcyego dotarło pytanie o walki kogucie, Darcy potrząsnął głową ponuro na myśl o życiu, jakie wybrał jego przyjaciel albo do jakiego go kiedyś zmuszono. "Czekaj" tak brzmiała rada Dy'a, czekaj i miej nadzieję. To mógł zrobić, jakkolwiek miałoby to być bolesne.
"... wiem z ksiąg, które przeczytałem" próbował przypomnieć sobie słowa Poety. "z opowieści i gawęd, że ścieżki prawdziwej miłości nigdy nie biegły gładko". Właśnie wziął kapelusz i laskę od jednego z wszędobylskich służących Boodle'a, gdy kolejny zwrócił się do niego podsuwając mu pod nos list na srebrnej tacy.
**************

Darcy wspiął się na schody Erewile House poświęcając powozowi ciotki ustawionemu tuż przy krawężniku nie więcej niż jedno spojrzenie. Osobliwe, że nie zapowiedziała się listownie z zamiarem odwiedzenia go, ale sprawa musiała być naprawdę pilna skoro przyjechała prosto do niego. Mógł przypuszczać tylko, że miało to jakiś związek ze zdrowiem Anne. Drzwi otworzyły się zanim wszedł na ostatni schodek, ukazując zasępionego Witchera, któy od razu sięgnął po jego kapelusz i laskę.
- Gdzie ona jest? - spytał Darcy ściągając rękawiczki.
- W saloniku, proszę pana - Witcher ukłonił się odbierając rękawiczki. - Proszę wybaczyć, ale pani nalegała, by pana wezwać.
- Nie pozostawiła ci wyboru, nie wątpię. - uspokoił kamerdynera Darcy. - Dobrze postąpiłeś. Czy zaproponowano pani coś odświeżającego?
- Tak, proszę pana, ale odmówiła. Być może teraz, gdy już pan przyszedł...?
- Przynieś herbatę, Witcher. Dobry z ciebie człowiek.
Darcy wszedł po schodach i skierował się do saloniku. Cokolwiek sprowokowało wizytę ciotki, wkrótce dowie się na ten temat więcej niż by chciał, co do tego nie miał wątpliwości. Oby tylko nie były to złe wieści o kuzynce!

Maryann - Sob 22 Gru, 2007 08:48

Caroline napisał/a:
- Moja rada jest taka: nie trać nadziei i czekaj. Twój przyjaciel ulokował się tak korzystnie, że dał ci pretekst do wizyty w okolicy. Minie trochę czasu, wtedy spróbujesz jeszcze raz, gdy węzły skrępowania trochę się rozluźnią. Jeśli jest warta, by się o nią starać, jest warta czasu i wysiłku potrzebnego, by ją zdobyć.

Milordzie,czy ja już wspominałam, że pana uwielbiam ? :serce:

Caroline napisał/a:
Cokolwiek sprowokowało wizytę ciotki, wkrótce dowie się na ten temat więcej niż by chciał, co do tego nie miał wątpliwości.

Żebyś wiedział... :?



Oj, święta fanfikowe będą gorące... :wink: :-P

Carolciu - nocny Marku :cmok:

Gunia - Sob 22 Gru, 2007 16:25

Jaki surprise czeka Darcy'ego. W ogóle się nie domyśla, jak go tak z zaskoczenia ciotunia zagadnie, to jeszcze nam zemdleje. ;)
Maryann - Sob 22 Gru, 2007 16:32

Gunia napisał/a:
Jaki surprise czeka Darcy'ego. W ogóle się nie domyśla, jak go tak z zaskoczenia ciotunia zagadnie, to jeszcze nam zemdleje. ;)

A ciocia raczej soli trzeźwiących nie zabrała... I chusteczką go wachlować nie będzie...

Caroline napisał/a:
Osobliwe, że nie zapowiedziała się listownie z zamiarem odwiedzenia go, ale sprawa musiała być naprawdę pilna skoro przyjechała prosto do niego.

Noo, pilna... Jeszcze jak... :wink:

Caroline napisał/a:
- Gdzie ona jest? - spytał Darcy ściągając rękawiczki.
- W saloniku, proszę pana - Witcher ukłonił się odbierając rękawiczki. - Proszę wybaczyć, ale pani nalegała, by pana wezwać.
- Nie pozostawiła ci wyboru, nie wątpię.

Najwyraźniej cioteczka ma ugruntowaną opinię nawet wśród Darsikowej służby, a on dobrze o tym wie i wcale mu to nie przeszkadza... :wink:

Matylda - Sob 22 Gru, 2007 16:58

ścieżki prawdziwej miłości nigdy nie biegły gładko
Ładny fragment Carolino
Dzieki

snowdrop - Sob 22 Gru, 2007 17:46

Och, i znowu w takim momencie przerwa ...
Piękny ten fragment. Nie mogę się doczekać jutrzejszego. To go ciotka zaskoczy!
Caroline :kwiatki_wyciaga:

Alison - Sob 22 Gru, 2007 18:04

Matylda napisał/a:
ścieżki prawdziwej miłości nigdy nie biegły gładko
Ładny fragment Carolino
Dzieki


Maryannku, tytuł nam się wyjaśnił :wink:

Maryann - Sob 22 Gru, 2007 18:06

W rzeczy samej. :wink: "Sen nocy letniej". Szekspira of course...

Jak się z błędami w gugla wpisuje to nie ma się co dziwić, że znaleźć nie można... :ops1:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group