To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - "EMMA" - wspólne czytanie i rozmowy

Tamara - Pią 09 Sty, 2009 17:32

Byłaby nieodłączną towarzyszką Emmy jak długo by się dało , pewnie nawet po zamążpójściu Emmy pełniłaby rolę damy do towarzystwa .
BeeMeR - Pią 09 Sty, 2009 17:50

Przejrzałam wątek, choć nie przeczytałam ani strony Emmy :-P
Podobają mi się dyskusje o względności wieku :rotfl:
*emotka, która niedługo będzie starsza niz piramidy*
;)

Pamiętam, jak sama (w podstawówce) myślałam, że studenci to są taaacy dorośli :mrgreen:
Co teraz myslę o studentach to nie powiem, bo pamietam jeszcze jak sama studiowałam :mrgreen:

Tamara - Pią 09 Sty, 2009 19:44

Jedno jest pewne : granica starości odsuwa się w nieskończoność w czasie :mrgreen:
spin_girl - Pon 12 Sty, 2009 16:56

Wnioski z kolejnych rozdziałów: Harriet bije wszelkie rekordy głupoty. Pytać Emmę czy ma wyjść za mąż za pana Martina! decyzja o zamążpójściu to faktycznie jest decyzja, którą spokojnie może za nas podjąć koleżanka, którą znamy od kilku tygodni...
Tamara - Pon 12 Sty, 2009 18:06

Czyli pan Knightley jak zwykle miał rację - towarzystwo Harriet tylko spowoduje atak wody sodowej u Emmy , która Harriet spaprze życie :confused3:
nicol81 - Pon 12 Sty, 2009 22:04

spin_girl napisał/a:
Wnioski z kolejnych rozdziałów: Harriet bije wszelkie rekordy głupoty. Pytać Emmę czy ma wyjść za mąż za pana Martina! decyzja o zamążpójściu to faktycznie jest decyzja, którą spokojnie może za nas podjąć koleżanka, którą znamy od kilku tygodni...

Ja bym broniła Harriet- dziewczyna ma 17 lat i żyła w dość izolowanym środowisku. Emma jest dla niej autorytetem, co częściowo wynika też z jej wysokiej pozycji. Zresztą Harriet na początku chyba nie miała wątpliwości, dopiero gdy Emma od razu uznała, że go odrzuci... :?

spin_girl - Wto 13 Sty, 2009 09:41

nicol81 napisał/a:
Zresztą Harriet na początku chyba nie miała wątpliwości, dopiero gdy Emma od razu uznała, że go odrzuci...

Jak to: nie miała? Przecież wyraźnie pyta, co ma zrobić. Skłania się ku przyjęciu oświadczyn, ale nie jest pewna.
Ja się w ogóle dziwię, że ten Martin ją chciał....

Anonymous - Wto 13 Sty, 2009 10:59

No dobra, że Harriet się radziła przyjaciółki jestem w stanie zrozumieć, ale denerwuje mnie Emma ona jest okropna. I jaka przebiegła.
"Póki nie byłaś pewna Harriet nie mogłam ci radzić..."
koń by się uśmiał :confused3:

maenka - Wto 13 Sty, 2009 11:22

Emma jest rozpieszczoną pannicą przyzwyczajoną , że wszyscy jej sie słuchają i potrafi przeforsować swoje zdanie (nawet podstępem). Nawet pani Weston moim zdaniem nie potrafi (nie chce) skutecznie jej strofować. Tylko pan Knightley potrafi jej zwrócić uwagę, ale wtedy ona nie słucha przekonana przez zachowanie innych o swojej nieomylności.
nicol81 - Wto 13 Sty, 2009 11:57

Ja to pytanie, co zrobić, to raczej jako wyraz jej zmieszania i zaskoczenia, bo się oświadczyn nie spodziewała... Co jej liczę na plus...
lady_kasiek napisał/a:
I jaka przebiegła.
"Póki nie byłaś pewna Harriet nie mogłam ci radzić..."

Nio- super pranie mózgu :bejsbol:

spin_girl - Wto 13 Sty, 2009 13:53

O kurczę, wychodzi na to, że jako jedyna tutaj lubię Emmę i denerwuje mnie Harriet? :shock:
Będę bronić ulubienicy: Austen wyraźnie pisze, że Emma była niespokojna i poruszona po rozmowie z panem Knightley'em, miała wątpliwości co do słuszności swojej decyzji, dopiero przypomnienie sobie zachowania pana Eltona utwierdziło ją w przekonaniu, że dobrze zrobiła namawiając Harriet na odmowę.

nicol81 - Wto 13 Sty, 2009 14:43

Ja lubię Emmę i Harriet mnie nie denerwuje :wink: Ale w tej sytuacji denerwuje mnie mocno Emma. To prawda, że po rozmowie z Knoghtleyem miała wątpliwości, ale nie przed- a zresztą jak mu powiedziała, było po ptakach, bo Robert Martin kosza przyjął do siebie. Jak maenka powiedziała, tylko Knightley zdobywał się na karcenie Emmy.
Zauważmy ponadto, jak Emma kłamie w żywe oczy, mówiąc, że nie ma planów wobec Harriet i dziewczyna za młoda... :bejsbol:

spin_girl - Wto 13 Sty, 2009 14:56

nicol81 napisał/a:
Zauważmy ponadto, jak Emma kłamie w żywe oczy, mówiąc, że nie ma planów wobec Harriet i dziewczyna za młoda...

To nie do końca chyba jest perfidne kłamstwo. Pamiętajmy, że w tamtych czasach samo podejrzenie, że panienka lata za facetem było ujmą na jej honorze. Dopóki pan Elton się nie zdeklaruje Harriet i wszyscy, którym zależy na jej dobrej opinii powinni udawać, że w ogóle nie ma tematu. Moim zdaniem właśnie dlatego Emma udaje, że nie ma planów wobec Harriet.

Anonymous - Wto 13 Sty, 2009 15:10

ale to nie Harriet ma się przyznać, że lata za pastorem, a Emma ma się przyznać do planów swatania. i to przyjacielowi. w dobrych intencjach. ona nie przyznaje się dlatego, ze się dziewiczo wstydzi mówić o takioch rzeczach a dlatego, że Knightley na wstępie powiedział jej, że to debilny pomysł bez sznas na powodzenie...
nicol81 - Wto 13 Sty, 2009 15:14

Ja też myślę, że to zaprzeczanie panu Knightleyowi ma związek z jego dezaprobatą...Po prostu udało mu się zamącić jej idealny samozachwyt... A argumenty, że Harriet za młoda były bardziej przekonywujące niż potepianie Roberta Martina.
spin_girl - Wto 13 Sty, 2009 15:14

lady_kasiek napisał/a:
ona nie przyznaje się dlatego, ze się dziewiczo wstydzi mówić o takioch rzeczach a dlatego, że Knightley na wstępie powiedział jej, że to debilny pomysł bez sznas na powodzenie...

bardzo mi się podoba Twoja interpretacja :mrgreen:

Tamara - Wto 13 Sty, 2009 18:01

Harriet , gdyby nie poznała Emmy , w podskokach przyjęła by oświadczyny Martina i byliby szczęśliwi paręset stron wcześniej :wink: . Wyraźnie jej sie on podobała , jego rodzina ją zaakceptowała i najwyraźniej ona sama podczas pobytu u Martinów zachowywała się w sposób uprawniający Martina do podjętego kroku . Z drugiej strony , skoro Emma objęła Harriet patronatem , dziewczyna uważała , że nie powinna nic ważnego podejmować bez jej zgody - osoby mądrej i wysoko postawionej . Tyle , że najwyraźniej oczekiwała zgody Emmy na przyjęcie oświadczyn , bo wielokrotnie przecież w swoich opowieściach o Martinach dawała wyraz zachwytowi nad Robertem , słowa krytyki wygłaszała dopiero po wymyśleniu takowej przez Emmę , jej samej nie przyszło by do głowy Martina krytykować .
I bardzo jest rozczarowana koniecznością odrzucenia oświadczyn , pan Elton jako lekarstwo nie działa za dobrze , trzeba go wciąż wtykać i przypominać :roll:

Mimo to lubię obie panny , chociaż i jedna i druga chwilami drażnią okrutnie :mrgreen:

Anonymous - Wto 13 Sty, 2009 19:43

spin_girl napisał/a:
bardzo mi się podoba Twoja interpretacja

cała przyjemność po mojej stronie

nicol81 - Wto 13 Sty, 2009 19:51

Tamara napisał/a:
Z drugiej strony , skoro Emma objęła Harriet patronatem , dziewczyna uważała , że nie powinna nic ważnego podejmować bez jej zgody - osoby mądrej i wysoko postawionej .

Właśnie- nalezy pamiętać, że dziewczęta w owym czasie powinny zwracać się do kogoś w sprawach małżeńskich, nie podejmować samodzielnie decyzji. Dlatego zachowanie Harriet jest normalne i zrozumiałe.

aneby - Wto 13 Sty, 2009 20:31

nicol81 napisał/a:
zachowanie Harriet jest normalne i zrozumiałe.

Zrozumiałe. Harriet byłą młodą, niedoświadczoną gąską i gdyby nie było Emmy w pobliżu, na pewno radziłaby się kogoś innego.
Nie zmienia to faktu, że postępowanie Emmy było lekkomyślne. Nie brała pod uwagę stanu uczuć obu stron, a jedynie powodzenie swojej "misji". No i ten argument, że nie mogłaby odwiedzać Harriet w domu farmera - powalający :paddotylu:
W jednym bym się z nią zgodziła. Dziewczyna nie musi przyjmować oświadczyn pierwszego lepszego tylko dlatego, że ją zechciał. Dość nowoczesny pogląd jak na tamte czasy, gdy kobiety tak się obawiały staropanieństwa.

nicol81 - Wto 13 Sty, 2009 21:51

aneby napisał/a:
Nie zmienia to faktu, że postępowanie Emmy było lekkomyślne.

Tu się oczywiście zgadzam.
aneby napisał/a:
W jednym bym się z nią zgodziła. Dziewczyna nie musi przyjmować oświadczyn pierwszego lepszego tylko dlatego, że ją zechciał.

Ja bym się też zgodziła, że to rozsądny pogląd, ale obawiam się, że Emma wygłosiła go tylko na rzecz pana Knightleya. Gdyby tym pierwszym był Elton, byłoby inaczej...

spin_girl - Śro 14 Sty, 2009 09:35

W dalszym ciągu obstaję przy tym, że decyzja o zamążpójściu powinna być podejmowana samodzielnie. Ostatecznie to Harriet, nie Emma, ma potem z tym facetem mieszkać, sypiać, rodzić i wychowywać mu dzieci i w ogóle być uzależniona od niego pod każdym względem.
Anonymous - Śro 14 Sty, 2009 10:03

ale wtedy kobiety nie były takie samodzielne...
a Emma chce ludzi uszczęśliwiać na siłę tak jak jej ojciec tylko w innej dziedzinie...

spin_girl - Śro 14 Sty, 2009 11:36

lady_kasiek napisał/a:
ale wtedy kobiety nie były takie samodzielne...

ale potem miały w rezultacie jeszcze gorzej- nie mogły się rozwieść, stawały się prawną własnościa męża- dlatego ich decyzja była dużo powazniejsza niż wspólcześnie.

Anonymous - Śro 14 Sty, 2009 11:38

spin_girl napisał/a:
ale potem miały w rezultacie jeszcze gorzej

Słońce moje. ot realny świat... kobiety zawsze miały przegiwizdane. przemyślana decyzja? O tak Charlota w Dumie i uprzedzeniu swietne przemyślenia snuje... lepiej wiedzieć mniej... ale ważne, żeby starą panną nie zostać...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group