Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ
nicol81 - Czw 20 Gru, 2007 16:09
No właśnie. Dlatego nie widzę Bingleya rozwalającego szczeny Darciego ni kończącego ich przyjaźni.
Proponują konsensus w postaci, że obaj to osły, ale Darcy większy...
Maryann - Czw 20 Gru, 2007 16:15
| nicol81 napisał/a: | | No właśnie. Dlatego nie widzę Bingleya rozwalającego szczeny Darciego ni kończącego ich przyjaźni. |
A ktoś tu sugerował mordobicie ?
nicol81 - Czw 20 Gru, 2007 16:17
Coś było o batach i dzentelemenie Jacksonie...
Maryann - Czw 20 Gru, 2007 16:24
Było, że Darcy POWINIEN dostać w... od Bingleya. Ale nikt nie sugerował, że on mógł mieć takie zamiary.
nicol81 - Czw 20 Gru, 2007 16:34
A. No to ja się zgadzam.
Zastanawiam się natomiast, co to Darsik by zrobił, gdyby Elżbieta wówczas przyjęła jego oświadczyny. Przecież nie oczekiwał wówczas od niej wzajemności? czy ktoś popełnił może taki fanfik?
Maryann - Czw 20 Gru, 2007 16:37
| nicol81 napisał/a: | Zastanawiam się natomiast, co to Darsik by zrobił, gdyby Elżbieta wówczas przyjęła jego oświadczyny. Przecież nie oczekiwał wówczas od niej wzajemności? czy ktoś popełnił może taki fanfik? |
A jakbyś zgadła.
nicol81 - Czw 20 Gru, 2007 16:38
O O jakieś lineczki można prosić?
Sofijufka - Czw 20 Gru, 2007 16:39
| nicol81 napisał/a: | A. No to ja się zgadzam.
Zastanawiam się natomiast, co to Darsik by zrobił, gdyby Elżbieta wówczas przyjęła jego oświadczyny. Przecież nie oczekiwał wówczas od niej wzajemności? czy ktoś popełnił może taki fanfik? |
Jak to co? Ożeniłby się i oczekiwał, że będzie go całować po rękach z wdzięczności do końca zycia....
Dopiero po prysznicu od niej otrzeźwiał [jak juz ochłonął ze zdumienia i gniewu] i przyjrzał się sobie.... Dobrze o nim świadczy, że był do tego zdolny i potrafił wyciągnąć wnioski!
Maryann - Czw 20 Gru, 2007 16:40
| Sofijufka napisał/a: | | Dopiero po prysznicu od niej otrzeźwiał [jak juz ochłonął ze zdumienia i gniewu] i przyjrzał się sobie.... Dobrze o nim świadczy, że był do tego zdolny i potrafił wyciągnąć wnioski! |
O ! Czytałaś ?
| nicol81 napisał/a: | O O jakieś lineczki można prosić? |
Niestety dysponuję jedynie wersją papierową.
Sofijufka - Czw 20 Gru, 2007 16:44
| Maryann napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | Dopiero po prysznicu od niej otrzeźwiał [jak juz ochłonął ze zdumienia i gniewu] i przyjrzał się sobie.... Dobrze o nim świadczy, że był do tego zdolny i potrafił wyciągnąć wnioski! |
O ! Czytałaś ?
| nicol81 napisał/a: | O O jakieś lineczki można prosić? |
Niestety dysponuję jedynie wersją papierową. |
Nie, sama wpadłam
Maryann - Czw 20 Gru, 2007 16:44
Ja kiedyś w chwili słabości nabyłam taki jeden. Nie powiem, całkiem inspirująca historia...
Gunia - Czw 20 Gru, 2007 17:20
- Normalne okrążenie byłoby o wiele gorsze - rzekł pułkownik Fitzwilliam do swojego kuzyna, znad szklaneczki u Boodle'a, kiedy usłyszeli nowiny, że Bonaparte nie zdobył Moskwy - ale ta straszna cena.
Darcy potrząsnął głową. Co można powiedzieć o takiej desperacji, która doprowadza ludzi do tego by palili swoje własne domy, by woleli raczej całą stolicę zrównać z ziemią! - niż pozostawić ją temu zachłannemu potworowi.
Podgrzewają nam atmosferę przed premierą WiP.
nicol81 - Czw 20 Gru, 2007 22:07
| Maryann napisał/a: | Ja kiedyś w chwili słabości nabyłam taki jeden. Nie powiem, całkiem inspirująca historia... |
No szkoda. A co tam skłoniło Elizę do przyjęcia oświadczyn?
Dione - Czw 20 Gru, 2007 22:34
| Maryann napisał/a: | | :shock: Jakie znowu sceny pościelowe ? |
Hmh Hmh Sceny takowe są już na jednym z wątków (ocenzurowane niestety, ale wersja pełna na zamówienie wciąż jest dostępna)
Przez osatnie dni miałam problem z netem i mam pytanie: to przerwa świąteczna w fanfiku będzie czy nie? Bo się zgubiłam
Caroline - Pią 21 Gru, 2007 08:32
Spotkania dwóch kowbojów ciąg dalszy...
Rozdział XI cz.2
Darcy odwrócił się do przyjaciela.
- Dobry Boże, Dy! Wyglądasz okropnie!
- Aż tak źle? - odpowiedział Dy, wyprostował się, skinął na służącego i poprosił o coś do picia. - Nie zamierzałem pokazywać się w mieście, póki nie nabiorę trochę ciała - westchnął - ale nie było mnie tak długo, że Home Office zaczęło obawiać się, że stracę kontakty w Londynie. Więc oto jestem. - podniósł ramiona - Wyglądam jak strach na wróble!
- Co się stało? - Darcy pochylił się w jego stronę.
- Nie mogę ci powiedzieć, przyjacielu. - Dy uśmiechnął się smutno - Zdradzę ci tylko, że wyprowadzono mnie w pole.
- A Beverley Trenholme, znalazłeś go?
- Nigdy nie postawił stopy na statku, na który zapewniłeś mu wejście. Nigdy, tak naprawdę nie opuścił Anglii. Są tacy, którzy wierzyli, że ona jest bardziej potrzebna niż Trenholme.
- Sylvanie! Ale nikt nie widział Bev... Dobry Boże! Nie chcesz chyba powiedzieć...! - Dy kiwnął głową i obaj zamilkli. Gwar rozmów i śmiechy tłumu zgromadzonego u Boodle'a rozbrzmiewał bez przeszkód, gdy oni siedzieli w ciszy. Gdzieś dalej rozległ się brzęk tłuczonego szkła, któremu towarzyszyły odgłosy kłótni.
- Powiedz mi - spytał w końcu Dy przerywając ciszę wywołaną szokiem - co u panny Darcy?
- Wszystko dobrze - odpowiedział powoli Darcy. - Właściwie to bardzo dobrze, chociaż brakuje jej twojego towarzystwa. - po raz kolejny uśmiech pojawił się na twarzy Broughama, tym razem był on jednak szczery. Darcy rozsiadł się wygodniej starając się nadać swojej twarzy i postawie wygląd jak najbardziej obojętny, by przekazać mu wieści. - Zawarła nową znajomość, kiedy ciebie nie było.
Uśmiech natychmiast zniknął z twarzy Broughama.
- Nową znajomość, powiadasz - przejechał palcem po brzegach kieliszka raz i drugi, wreszcie nakrył go ręką. - Można zapytać o nazwisko tej osoby?
- Można i widzę, o czym myślisz. Nie, nie to miałem na myśli. - Jego przyjaciel wyraźnie się uspokoił. Mocno zaciśnięte szczęki rozluźniły się. - Jej nową znajomą jest Elizabeth Bennet.
- Elizabeth Bennet? - Dy zamienił się w słuch. - Twoja Elizabeth? Jakim sposobem do tego doszło?
Zachowując spokój Darcy opowiedział Dy'owi o ich przypadkowym spotkaniu w Pemberley w lipcu. Brougham uniósł brwi, gdy usłyszał słowo "przypadkowe", ale nie przerywał jego opowieści.
- Niestety list z domu wzywał ją do natychmiastowego powrotu, więc Georgiana została przedwcześnie pozbawiona jej towarzystwa.
- Georgiana - powtórzył Dy z powątpiewaniem - hmmm...- spojrzał na Darcyego ze zrozumieniem. - Wygląda na to, że panna Bennet nie jest do ciebie tak źle nastawiona, jak się obawiałeś. Jaka szkoda, że ją wezwano! Widziałeś ją od tego czasu, miałeś jakieś wieści?
Darcy skinął i poruszył się niespokojnie.
- Nieco ponad tydzień temu pojechałem odwiedzić przyjaciela, Bingleya, pamiętasz Bingleya z balu w Melbourne? - Dy skinął. - Odwiedziłem go w Netherfield, posiadłości w Hertfordshire, którą zamierza kupić. Kilka godzin po moim przyjeździe odwiedziliśmy Bennetów. Nie poszło dobrze.
Dy posłał mu pytające spojrzenie.
- Jak to?
- Ledwie na mnie spojrzała, prawie w ogóle się nie odzywała chociaż spędziliśmy razem kilka godzin.
- To dziwne! - odpowiedział Dy z namysłem. - Chcesz powiedzieć, że odmawiała odpowiedzi, gdy do niej mówiłeś, ucinała rozmowę?
- Nie, z pewnością nie! - Darcy zaczął się bronić. - Nie była... nie była sobą, a ja...
Przyjrzał się swoim dłoniom.
- Nie wiedziałem co myśleć, co powiedzieć.
- Ach więc, żadne z was nie wiedziało, co powiedzieć drugiemu - stwierdził Dy. - Tak, to czyni prowadzenie konwersacji i podtrzymanie znajomości raczej trudnym. Ale było wam łatwiej, kiedy ona była w Pemberly. Znasz może powód?
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 08:33
| Dione napisał/a: | Przez osatnie dni miałam problem z netem i mam pytanie: to przerwa świąteczna w fanfiku będzie czy nie? Bo się zgubiłam |
Nic mi o tym nie wiadomo.
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 08:33
| nicol81 napisał/a: | | Maryann napisał/a: | Ja kiedyś w chwili słabości nabyłam taki jeden. Nie powiem, całkiem inspirująca historia... |
No szkoda. A co tam skłoniło Elizę do przyjęcia oświadczyn? |
Ekhm... Że tak powiem - obawa przed skandalem...
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 08:40
| Caroline napisał/a: | | Dobry Boże, Dy! Wyglądasz okropnie! |
Miłe powitanie...
| Caroline napisał/a: | - Powiedz mi - spytał w końcu Dy przerywając ciszę wywołaną szokiem - co u panny Darcy?
- Wszystko dobrze - odpowiedział powoli Darcy. - Właściwie to bardzo dobrze, chociaż brakuje jej twojego towarzystwa |
To tak na zasadzie: niech on też się trochę pomęczy ?
maenka - Pią 21 Gru, 2007 08:49
No coż przyjaciel podejrzewa , że nasza Elżbietka dybie raczej na piękny majątek Pemberley. Chyba próbuje to zasugerować Darcemu.
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 08:50
Eeee... Naprawdę ?
nicol81 - Pią 21 Gru, 2007 10:52
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Maryann napisał/a: | Ja kiedyś w chwili słabości nabyłam taki jeden. Nie powiem, całkiem inspirująca historia... |
No szkoda. A co tam skłoniło Elizę do przyjęcia oświadczyn? |
Ekhm... Że tak powiem - obawa przed skandalem... |
A tak myślałam. Ta obawa była celowo wywołana przez Darsika czy po prostu pech?
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 11:35
Hmmm... Trochę i tak i tak.
Mówiąc krótko - chodzi o to, że on się jej oświadczył, a zanim jeszcze zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, to ją pocałował. A że całą sytuację widział przypadkiem pułkownik i ze dwóch służących...
Taki był wstęp. A potem się zaczęło...
nicol81 - Pią 21 Gru, 2007 11:49
Uła A co się zaczęło?
Maryann - Pią 21 Gru, 2007 11:54
No książka. Bo ta sytuacja to było tzw. "zawiązanie akcji".
Właściwe perypetie zaczęły się później. Tzn. po ślubie.
Anonymous - Pią 21 Gru, 2007 12:18
tiaaa, perypetie po slubie :d
Prosimy o szczegoly
|
|
|