Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 15:48
No akurat w tym, o którym ja myślę, to naraził jej reputację w całkiem inny sposób...
Ten list w połączeniu z zaręczynami tak naprawdę nie spowodowałby żadnego trzęsienia ziemi - Elżbieta dowiedziałaby się prawdy i raczej nie miała powodów do żałowania swojego losu.
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 15:55
Ale gdyby z jakiegoś powodu nie przeczytała tego listu...? Wtedy zaręczyny byłyby z Darcym widzianym przedlistownie...
malmik - Nie 06 Sty, 2008 16:38
Koniec no i szkoda - Caroline masz teraz pole do popisu!!!
Dzięki kobitki za wspaniałą imprezę - niestety głowa już nie ta i się szybko zmyłam>
A dzisiaj...
praedzio - Nie 06 Sty, 2008 16:49
| malmik napisał/a: | | A dzisiaj... |
Żebyś mnie widziała...
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 17:11
| nicol81 napisał/a: | Ale gdyby z jakiegoś powodu nie przeczytała tego listu...? Wtedy zaręczyny byłyby z Darcym widzianym przedlistownie... |
Nie jestem pewna, czy odkrycie tego listu spowodowałoby taki skandal, że musiałoby się to skończyć małżeństwem.
Przede wszystkim - skoro był adresowany do Elżbiety, to chyba nikt inny by go nie przeczytał (zakładam, że ktoś postronny znalazłby list nieczytany, a więc zapieczętowany). A skoro tak, to skąd byłoby wiadomo, kto go napisał - przecież wtedy nie używano kopert, na których podaje się nadawcę ? To od Elżbiety zależałoby ujawnienie autora, a nie sądzę, że zważywszy na okoliczności byłaby skłonna przyznać się do korespondencji z Darcym...
Alison - Nie 06 Sty, 2008 17:14
| Kaziuta napisał/a: | Obudziłam sie na kacu (za dużo grzańca widocznie) wokoło Sahara, a tu koniec
Co prawda człowiek w moim stanie nie myśli racjonalnie, ale wydaje mi sie, że ktoś obiecąl ciąg dalszy. |
Ja mam od roku napisany c.d. (byłoby na 3 kawałki) i chyba to ja coś obiecywałam , ale tak się ciagle waham, czy ja, skromny biolog, któremu nic co ludzkie nie jest obce, nie zdeprawuję obecnego tu towarzystwa, choc z drugiej strony, jak przypomnę wczorajsze harce, to chyba zbyt daleko idące te obawy
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 17:20
| Alison napisał/a: | jak przypomnę wczorajsze harce, to chyba zbyt daleko idące te obawy |
A co myśmy wczoraj takiego niestosownego robiły, proszę Matki ?
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 17:21
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Ale gdyby z jakiegoś powodu nie przeczytała tego listu...? Wtedy zaręczyny byłyby z Darcym widzianym przedlistownie... |
Nie jestem pewna, czy odkrycie tego listu spowodowałoby taki skandal, że musiałoby się to skończyć małżeństwem.
Przede wszystkim - skoro był adresowany do Elżbiety, to chyba nikt inny by go nie przeczytał (zakładam, że ktoś postronny znalazłby list nieczytany, a więc zapieczętowany). A skoro tak, to skąd byłoby wiadomo, kto go napisał - przecież wtedy nie używano kopert, na których podaje się nadawcę ? To od Elżbiety zależałoby ujawnienie autora, a nie sądzę, że zważywszy na okoliczności byłaby skłonna przyznać się do korespondencji z Darcym... |
Ja myślałam raczej albo o świadku wręczania listu Elżbiecie przez Darciego, albo o znalezieniu listu niezapieczętowanego, lub też wymyślenie dla kogoś powodu odpieczętowania listu od Darciego lub Elżbiety. Albo coś ze służbą
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 17:22
| Alison napisał/a: | | Kaziuta napisał/a: | Obudziłam sie na kacu (za dużo grzańca widocznie) wokoło Sahara, a tu koniec
Co prawda człowiek w moim stanie nie myśli racjonalnie, ale wydaje mi sie, że ktoś obiecąl ciąg dalszy. |
Ja mam od roku napisany c.d. (byłoby na 3 kawałki) i chyba to ja coś obiecywałam , ale tak się ciagle waham, czy ja, skromny biolog, któremu nic co ludzkie nie jest obce, nie zdeprawuję obecnego tu towarzystwa, choc z drugiej strony, jak przypomnę wczorajsze harce, to chyba zbyt daleko idące te obawy |
Bardzo prosimy o obiecaną deprawację
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 17:37
| nicol81 napisał/a: | Ja myślałam raczej albo o świadku wręczania listu Elżbiecie przez Darciego, albo o znalezieniu listu niezapieczętowanego, lub też wymyślenie dla kogoś powodu odpieczętowania listu od Darciego lub Elżbiety. Albo coś ze służbą |
Wydaje mi się, że nawet odpieczętowanego listu raczej nikt czytać nie powinien, bo oczywisty jest wniosek, że do kogo innego został napisany.
Ale mi się cały czas wydaje, że "nawet, gdyby", to nie był to aż tak karygodny występek, żeby jego odkrycie musiało doprowadzić autora przed ołtarz w celu zmazania swojej winy. Oczywiście, to nie było przyjęte i dobrze widziane, ale z pewnością nie było powodem skandalu. Przecież Eleonora, gdy już dowiedziała się, że Marianna pisała do Willoughby'ego mimo, że nie byli zaręczeni, nie była tym faktem jakoś szczególnie zszokowana. Nie pochwalała postępowania siostry - ale nic więcej.
Alison - Nie 06 Sty, 2008 17:44
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | jak przypomnę wczorajsze harce, to chyba zbyt daleko idące te obawy |
A co myśmy wczoraj takiego niestosownego robiły, proszę Matki ? |
No przepraszam...damy opluwające piwem klawiaturę na widok jakichś goławych facetów w mokrych koszulach... Boże, Ty to widziałeś i nie zagrzmiałeś...
Aragonte - Nie 06 Sty, 2008 17:45
| Alison napisał/a: | | Kaziuta napisał/a: | Obudziłam sie na kacu (za dużo grzańca widocznie) wokoło Sahara, a tu koniec
Co prawda człowiek w moim stanie nie myśli racjonalnie, ale wydaje mi sie, że ktoś obiecąl ciąg dalszy. |
Ja mam od roku napisany c.d. (byłoby na 3 kawałki) i chyba to ja coś obiecywałam , ale tak się ciagle waham, czy ja, skromny biolog, któremu nic co ludzkie nie jest obce, nie zdeprawuję obecnego tu towarzystwa, choc z drugiej strony, jak przypomnę wczorajsze harce, to chyba zbyt daleko idące te obawy |
No, Dziewczyny, dajmy się Alison trochę zdeprawować
Matko Przedłużona, prosiemy, prosiemy!
Sofijufka - Nie 06 Sty, 2008 17:46
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Ja myślałam raczej albo o świadku wręczania listu Elżbiecie przez Darciego, albo o znalezieniu listu niezapieczętowanego, lub też wymyślenie dla kogoś powodu odpieczętowania listu od Darciego lub Elżbiety. Albo coś ze służbą |
Wydaje mi się, że nawet odpieczętowanego listu raczej nikt czytać nie powinien, bo oczywisty jest wniosek, że do kogo innego został napisany.
Ale mi się cały czas wydaje, że "nawet, gdyby", to nie był to aż tak karygodny występek, żeby jego odkrycie musiało doprowadzić autora przed ołtarz w celu zmazania swojej winy. Oczywiście, to nie było przyjęte i dobrze widziane, ale z pewnością nie było powodem skandalu. Przecież Eleonora, gdy już dowiedziała się, że Marianna pisała do Willoughby'ego mimo, że nie byli zaręczeni, nie była tym faktem jakoś szczególnie zszokowana. Nie pochwalała postępowania siostry - ale nic więcej. |
Poza tym, gdyby np. ciocia G. znalazła taki list i z jakiegos powodu go przeczytała, to skończyłoby się natym, że oddałaby go Elce z przeprosinami. Nooo, gdyby w łapki mamy wpadł i z niego pani B, dowiedziałaby się o odrzuconych zaręcznynach, to rozpętałoby sie piekło ze spazmami [ty niewdzięcznico! Taka partia! Dziesięć tysięcy rocznie! Nie myślisz o losie biednych sióstr! Panie Bennet! To pana wina Moje nerwy!].
Sofijufka - Nie 06 Sty, 2008 17:46
| Alison napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | jak przypomnę wczorajsze harce, to chyba zbyt daleko idące te obawy |
A co myśmy wczoraj takiego niestosownego robiły, proszę Matki ? |
No przepraszam...damy opluwające piwem klawiaturę na widok jakichś goławych facetów w mokrych koszulach... Boże, Ty to widziałeś i nie zagrzmiałeś... |
Jakichś?!!!!!
Alison - Nie 06 Sty, 2008 17:52
| Aragonte napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Kaziuta napisał/a: | Obudziłam sie na kacu (za dużo grzańca widocznie) wokoło Sahara, a tu koniec
Co prawda człowiek w moim stanie nie myśli racjonalnie, ale wydaje mi sie, że ktoś obiecąl ciąg dalszy. |
Ja mam od roku napisany c.d. (byłoby na 3 kawałki) i chyba to ja coś obiecywałam , ale tak się ciagle waham, czy ja, skromny biolog, któremu nic co ludzkie nie jest obce, nie zdeprawuję obecnego tu towarzystwa, choc z drugiej strony, jak przypomnę wczorajsze harce, to chyba zbyt daleko idące te obawy |
No, Dziewczyny, dajmy się Alison trochę zdeprawować
Matko Przedłużona, prosiemy, prosiemy! |
To ciekawe, że fanfik czytało regularnie jakieś 5-6 osób, a do deprawacji kolejka chętnych. Noo, ja się jeszcze zastanowię...
Alison - Nie 06 Sty, 2008 17:54
| Sofijufka napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | jak przypomnę wczorajsze harce, to chyba zbyt daleko idące te obawy |
A co myśmy wczoraj takiego niestosownego robiły, proszę Matki ? |
No przepraszam...damy opluwające piwem klawiaturę na widok jakichś goławych facetów w mokrych koszulach... Boże, Ty to widziałeś i nie zagrzmiałeś... |
Jakichś?!!!!! |
Bogiem a prawdą nawet nie wiem jakich, Hugh Jackmana tylko zauważyłam, bo mi się wczoraj tak przytykał kabel, że i tak nic by mi się nie ściągnęło, ale widziałam stronę, na której są "różniaści" w mokrych koszulach, więc domyślam się, że w stanie wskazującym... zachwycałyście się czym popadnie
Admete - Nie 06 Sty, 2008 17:54
Na pewno czytało więcej. Ja czytałam wszystko oprócz części środkowej, bo jej znieść nie mogę w żadnym języku
asiek - Nie 06 Sty, 2008 17:58
Alem się wzruszyła.
To już koniec...
Maryannku, WIELKIE
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 18:00
| Alison napisał/a: | | Bogiem a prawdą nawet nie wiem jakich, Hugh Jackmana tylko zauważyłam, bo mi się wczoraj tak przytykał kabel, że i tak nic by mi się nie ściągnęło |
To przyznaj się od razu, że to li tylko z powodu internetu Twoja wczorajsza absencja...
A z tym piewm i klawiaturą to nie kojarzę...
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 18:01
| Admete napisał/a: | Ja czytałam wszystko oprócz części środkowej, bo jej znieść nie mogę w żadnym języku |
Ja z części środkowej znoszę wybrane fragmenty... BARDZO wybrane...
Harry_the_Cat - Nie 06 Sty, 2008 18:02
I akurat Maryann to wsyćkie kieliszki równo widziała...
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 18:03
No bo równe były, to niby jak je miałam widzieć ?
Sofijufka - Nie 06 Sty, 2008 18:06
| Admete napisał/a: | Na pewno czytało więcej. Ja czytałam wszystko oprócz części środkowej, bo jej znieść nie mogę w żadnym języku |
No, jak odkąd jestem, to czytałam wszystkie i w miarę wolnego czasu po kawałku od początku....
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 18:06
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Ja myślałam raczej albo o świadku wręczania listu Elżbiecie przez Darciego, albo o znalezieniu listu niezapieczętowanego, lub też wymyślenie dla kogoś powodu odpieczętowania listu od Darciego lub Elżbiety. Albo coś ze służbą |
Wydaje mi się, że nawet odpieczętowanego listu raczej nikt czytać nie powinien, bo oczywisty jest wniosek, że do kogo innego został napisany.
Ale mi się cały czas wydaje, że "nawet, gdyby", to nie był to aż tak karygodny występek, żeby jego odkrycie musiało doprowadzić autora przed ołtarz w celu zmazania swojej winy. Oczywiście, to nie było przyjęte i dobrze widziane, ale z pewnością nie było powodem skandalu. Przecież Eleonora, gdy już dowiedziała się, że Marianna pisała do Willoughby'ego mimo, że nie byli zaręczeni, nie była tym faktem jakoś szczególnie zszokowana. Nie pochwalała postępowania siostry - ale nic więcej. |
Wiem, że nie powinien, więc już problemem autora byłoby załatwienie wiarygodnego powodu przeczytania...
Prawdę mówiąc nie wiem, jak karygodny jest to występek...Może jakiś znawca się wypowie? Eleonora mogła nie chcieć kopać leżącej Marianny.
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 18:09
| Sofijufka napisał/a: |
Poza tym, gdyby np. ciocia G. znalazła taki list i z jakiegos powodu go przeczytała, to skończyłoby się natym, że oddałaby go Elce z przeprosinami. Nooo, gdyby w łapki mamy wpadł i z niego pani B, dowiedziałaby się o odrzuconych zaręcznynach, to rozpętałoby sie piekło ze spazmami [ty niewdzięcznico! Taka partia! Dziesięć tysięcy rocznie! Nie myślisz o losie biednych sióstr! Panie Bennet! To pana wina Moje nerwy!]. |
Ciocia G. na pewno. Ale lady C.deB. lub pastor C. ? Zresztą nie chodzi o przeczytanie całego listu, lecz jedynie sprawdzenie nadawcy i adresata.
Nie chcesz, Sofijufko, sfanfikować sceny, gdzie list znajduje pani B.?
|
|
|