Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ
Admete - Sob 05 Sty, 2008 23:54
Cóż ja przyszłam na resztki Zdrowie państwa młodych
Harry_the_Cat - Sob 05 Sty, 2008 23:55
Najważniejsze, że cała i zdrowa
Dione - Nie 06 Sty, 2008 00:02
No i nadszedł ten dzien.....
snowdrop - Nie 06 Sty, 2008 00:16
No to czyli koniec imprezki, biorę się za miotłę i zamiatam podłogę z confetti.
Caroline wyśmienity fanfik - szczególnie ta owca
Jutro o tej porze będą już małżeństwem, ach co to będzie za gorąca noc
Dione - Nie 06 Sty, 2008 00:42
Kieliszki i kufle już pozmywane. Czas myć zęby (Marija kazała ) i spać. Rano pobudka i na wesele Chyba z wrażenia nie zasnę
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 07:14
Przeprowadziłam wysokospecjalistyczne obliczenia arytmetyczne. I nie da się tego ukryć – spędziłyśmy z lady Pamelą 401 dni, czyli dokładnie jeden rok, jeden miesiąc i sześć dni. I dziś, w dniu 402 dotarłyśmy do celu…
Rozdział XII część 7 i OSTATNIA
- Umiłowani, zebraliśmy się tutaj w obliczu Boga, żeby połączyć tego mężczyznę i tę kobietę świętym węzłem małżeńskim. Sakrament ten ustanowiony przez Boga, symbolizuje mistyczną jedność Chrystusa z Kościołem.
Byli tu wszyscy - wszyscy, którzy go kochali i których on kochał: Georgiana, Bingley i Jane, rodzina z Matlock, Dy. I ci, którym wypadało tu być: członkowie jego różnych klubów, znajomi z uniwersytetu, sąsiedzi Bennetów i krewni Bingleya. Wszyscy razem. Mimo to on nie mógł patrzeć nigdzie indziej, jak w oczy stojącej obok niego Elizabeth. Jej spokojne piękno koiło jego szybko bijące serce, gdy słowa ślubnego nabożeństwa spływały na nich napełniając go zdumieniem.
”Ten mężczyzna” myślał „On, on sam i „ta kobieta”, ta cudowna, drogocenna kobieta !”. Światło przedarło się przez witrażowe okno we frontowej ścianie merytońskiego kościoła, oblewając ich wszystkich na znak błogosławieństwa łagodną, kolorową poświatą. Rozświetliło włosy Elizabeth, jej oczy, jej całą istotę, tak że kiedy pastor mówił o „mistycznym związku”, Darcy czuł, jak te słowa szybko i głęboko wnikają do jego serca.
Pierwsze spojrzenie na Elizabeth w drzwiach świątyni wprawiło go w dziwny stan. Co za uroda ! Uśmiech zdobiący jej wargi i błyszczący w jej oczach, gdy zbliżała się do niego lekko wsparta na ramieniu ojca, wskazywał na jej radość i zaufanie do niego. Musiał zrobić krok do tyłu, albo się zachwiać, nie wiedział dokładnie, ale poczuł lekki dotyk ręki Richarda na swoim ramieniu. Elizabeth i jej ojciec zajęli miejsca po jego lewej stronie, a Darcy odwrócił się do pastora, starając się na ile mógł chłonąć słowa, które miały prawdziwie połączyć go Elizabeth, tak jak to się już stało w ich sercach.
- Czy chcesz pojąć tę kobietę za swoją ślubną małżonkę – zapytał go uroczyście wielebny Stanley – Żeby żyć z nią razem zgodnie z nakazami Boskimi w świętym związku małżeńskim ? Będziesz ją kochał...
„Tak, Elizabeth” śpiewało jego serce.
- ... wspierał, czcił i troszczył się o nią w zdrowiu i w chorobie...
„Tak, moja miłości”
- ... i odrzucając wszystko inne będziesz jej wierny, póki śmierć was nie rozłączy ?
- Tak – odpowiedział silnym i dźwięcznym głosem. Chętnie, całkowicie, zawsze.
Pastor zwrócił się teraz do Elizabeth. Opuściła oczy, ale Darcy wyczuwał, że jest szczęśliwa.
- Czy chcesz pojąć tego mężczyznę za swojego ślubnego małżonka, żeby żyć z nim razem zgodnie z nakazami Boskimi w świętym związku małżeńskim ? Będziesz mu posłuszna, będziesz mu służyć, kochać go, czcić i troszczyć się o niego w zdrowiu i w chorobie ? I odrzucając wszystko inne będziesz mu wierna, póki śmierć was nie rozłączy ?
- Tak.
- Kto oddaje tę kobietę w małżeństwo temu mężczyźnie ?
- Ja.
Pan Bennet odwrócił się do córki i musnął dłonią jej policzek. Darcy widział łzy napływające jej do oczu, gdy ojciec wziął jej rękę i zrobiwszy krok w tył złożył ją w dłoni pastora. Na znak duchownego Darcy podszedł do Elizabeth. Pastor łagodnie włożył jej dłoń w jego. Słowa popłynęły dalej...
- ...dotrzymywać ci wierności… na dobre i na złe…
Jego serce wezbrało miłością i dumą – właściwą dumą – gdy mówił każde słowo patrząc jej głęboko w oczy.
- ...kochać póki śmierć nas nie rozłączy, zgodnie ze świętym prawem Bożym. Ślubuję ci.
Wolno rozplótł ich splecione palce. Elizabeth wzięła go za prawą rękę.
- Ja, Elizabeth Bennet, biorę ciebie, Fitzwilliama George’a Alexandra Darcy za mojego ślubnego męża...
Poczuł całą doniosłość wyszeptanego przez nią ślubowania, że to w jego ręce składa swoją przyszłość. Richard nachylił się do pastora i na trzymanej przez niego książce położył obrączkę Elizabeth. Darcy wziął ją.
- Tą obrączką cię zaślubiam – przyrzekał składając pod jej opiekę to, kim był, czy kiedykolwiek miał się stać – Czczę cię mym ciałem i oddaję ci wszystkie moje ziemskie dobra.
Wsunął delikatnie zwieńczoną rubinem obrączkę na jej czwarty palec, i podniósł jej dłoń do ust cały czas patrząc jej w oczy. Ból przeszłości – odrzucenie i objawienie, próżność i litowanie się nad sobą, jego niszcząca samotność – skończyło się ! A w tym łączącym wszystko błogosławieństwie było zaufanie i oddanie tej kobiety. Przez ich wszystkie jutra będą jednym ciałem i jedną duszą. Brakowało tylko ostatniego błogosławieństwa. Oboje odwrócili się do pastora.
- Zważywszy, że Fitzwilliam Darcy i Elizabeth Bennet zgodzili się zawrzeć święty związek małżeński i oświadczyli to przed Bogiem i tym zgromadzeniem… – wielebny Stanley czytał kolejne wiersze modlitwy, ale zbliżając się do końca przerwał i otoczył ich ciepłym uśmiechem – Ogłaszam was mężem i żoną. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
- Amen – odpowiedzieli zebrani.
Wziął jej drugą rękę i podniósł obie do swego serca. Była jego. On był jej. Nie pragnął niczego więcej.
- Elizabeth – wyszeptał. Spojrzała mu w oczy – Najdroższa, ukochana Elizabeth.
KONIEC
praedzio - Nie 06 Sty, 2008 08:32
... się popłakałam...
Alison - Nie 06 Sty, 2008 09:44
No to co tu dużo deliberować, Jaś Kaczorowski ... doczekał
Caroline - Nie 06 Sty, 2008 10:01
I koniec! Się poślubili.
Dione - Nie 06 Sty, 2008 10:32
No i stało się.... Wzruszyłam się
Tylko co my będziemy teraz codziennie robić?
Sofijufka - Nie 06 Sty, 2008 11:27
Caroline, owca była cudowna, ale może Pegaz Natchnienia Cię uniesie i dopiszesz. co było po "The End"
Tak za szybko Pamelka skończyła....
trifle - Nie 06 Sty, 2008 11:29
No i po ślubie. Przyznam, że całkiem ładnie Pamelce to wyszło
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 12:03
Dziękuję kochanym i utalentowanym tłumaczkom
Scena ślubu prześliczna (a więc to jednak Binley i Jane nie biorą z nimi ślubu?)
Ale czemu Lizzie nie ma drugich imiona, a Darcy ma trzy?
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 12:16
| nicol81 napisał/a: | | a więc to jednak Binley i Jane nie biorą z nimi ślubu? |
Może biorą, tylko Darcy ich nie zauważa...
| nicol81 napisał/a: | Ale czemu Lizzie nie ma drugich imiona, a Darcy ma trzy? |
Bo jego wujek jest hrabią, a jej tylko kupcem...
Aragonte - Nie 06 Sty, 2008 12:55
Dziękuję wszystkim wspaniałym tłumaczkom
A więc to juuuuż koniec?
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 13:11
| Aragonte napisał/a: | A więc to juuuuż koniec? |
Ano koniec.
Przynajmniej na razie.
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 13:40
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | a więc to jednak Binley i Jane nie biorą z nimi ślubu? |
Może biorą, tylko Darcy ich nie zauważa...
| nicol81 napisał/a: | Ale czemu Lizzie nie ma drugich imiona, a Darcy ma trzy? |
Bo jego wujek jest hrabią, a jej tylko kupcem... |
Ale na poważnie? Tzn. ilość imion zależała od pozycji społecznej?
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 14:22
Na poważnie to nie wiem. Ale chyba jedno z drugim miało coś współnego (tradycje rodzinne, uhonorowanie przodków itd.).
Wiem, że np. w Hiszpanii było to ściśle uregulowane - w zależności od tego, do jakiej klasy się należało, można było mieć określoną liczbę imion, bo to zapewniało opiekę odpowiedniej ilości świętych patronów. Najwyższa arystokracja mogła tych imion mieć dowolnie dużo.
Marija - Nie 06 Sty, 2008 14:26
Ha! "Ślubnym mężem"! No, tak to rozumiem . Pięknie, pięknie, i tak ładnie przetłumaczone .
Narya - Nie 06 Sty, 2008 15:03
Och jej Ależ było miło... Jak bym tam była
Ale czy to możliwe, że to już koniec? A co będziemy czytać każdego ranka? Tak być nie może
Kochane Tłumaczki,
Dziękuję Wam serdecznie za każdą minutę poświęconego nam czasu. Za krawaty i inne części garderoby, za adrenalinkę (której poziom niekiedy wzrastał ) i przede wszystkim za te wszystkie wzruszenia i motylki
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 15:09
| Narya napisał/a: | A co będziemy czytać każdego ranka? Tak być nie może |
Myślałam o jednym sequelu, com go niedawno dostała. Zapowiadał się obiecująco, ale po przeczytaniu całości...
Z ciągiem dalszym chyba jednak trzeba będzie poczekać na Pamelę.
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 15:13
Pamela może pisze lepiej niż większość opublikowanych (E.T.), ale też takie supercudo to nie jest...Zwłaszcza, że w sekwelu może się jej wyobraźnia rozbujać. Na pewno są gdzieś jakieś fajne fanfikcje, może krótsze.
Kaziuta - Nie 06 Sty, 2008 15:26
Obudziłam sie na kacu (za dużo grzańca widocznie) wokoło Sahara, a tu koniec
Co prawda człowiek w moim stanie nie myśli racjonalnie, ale wydaje mi sie, że ktoś obiecąl ciąg dalszy.
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 15:29
| nicol81 napisał/a: | | Pamela może pisze lepiej niż większość opublikowanych (E.T.), ale też takie supercudo to nie jest...Zwłaszcza, że w sekwelu może się jej wyobraźnia rozbujać. Na pewno są gdzieś jakieś fajne fanfikcje, może krótsze. |
Co do wyobraźni Pameli to mam podobne obawy, choć mam nadzieję, że opinie czytelników na temat tego, co zaserwowała w II tomie, dały jej do myślenia i teraz będzie bardziej trzymać się ziemi. Mam cichą nadzieję, że nie zmarnuje najbardziej udanej (obok Fletchera) postaci, którą stworzyła.
A co do innych fanfików - oprócz "Mistress of Pemberley" (ale to jest rzeczywiście krótkie opowiadanko) ja nie znam żadnego godnego uwagi. Pani Tennant jest oczywiście poza wszelką konkurencją, ale ten, który czytałam teraz, też nie bardzo się wpisuje w to, jak ja sobie ten ciąg dalszy wyobrażam.
| Kaziuta napisał/a: | wydaje mi sie, że ktoś obiecąl ciąg dalszy. |
No ja wspominałam, tyle że nie o ciągu dalszym, a o wariacji, czyli co by było, gdyby Lizzy wyjechała z Hunsford jako narzeczona Darcy'ego. I słowa dotrzymam, słowo harcerza.
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 15:41
Ale dalsze ciągi po hapiendzie są z natury trudne, wcześniej rozmawiałyśmy dlaczego. Jakieś AU można miło przyjąć
Myślałam o AU jak Darcy i Elżbieta zaręczają się w Hunsford i może wiarygodne byłoby, jakby ktoś się dowiedział, że on napisał do niej list? I tym naraził jej reputację?
|
|
|