Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ
Marija - Sob 05 Sty, 2008 23:14
| Dione napisał/a: | Ja ostatnio z twardymi facetami mam doczynienia, to i o delikatności zapomniałam. I głowa mi się jakaś mocniejsza zrobiła | Nie mów, że z "fachowcami"od remontu jakieś "łzy sołtysa" sączysz .
No nic, kto się spóźnił na 90 % imprezy, to już nie nadrobi .
Maryann - Sob 05 Sty, 2008 23:15
Ja też już idę - muszę dobre miejsce na galerii zająć, coby z jutrzejszej ceremonii nic mi nie umknęło... No to do rana, miłe Damy...
Dione - Sob 05 Sty, 2008 23:16
| Marija napisał/a: | | Dione napisał/a: | Ja ostatnio z twardymi facetami mam doczynienia, to i o delikatności zapomniałam. I głowa mi się jakaś mocniejsza zrobiła | Nie mów, że z "fachowcami"od remontu jakieś "łzy sołtysa" sączysz .
No nic, kto się spóźnił na 90 % imprezy, to już nie nadrobi . |
Dla prostych ścian i równo położonych płytek trzeba się poświęcić
Caroline - Sob 05 Sty, 2008 23:18
Co to? Nie ma mnie przez chwilę i już się wszyscy wykruszają?
Zaraz, zaraz. Proszę nie uciekać, teraz tfurczość będzie.
Jak zapewne wiedzą to czytelnicy fanfika, Pamelka zrobiła nam brzydkiego psikusa opuszczając w swoim TRZYTOMOWYM fanfiku fragmenty, które akurat do zafanfikowania się doskonale nadawały, mowa oczywiście o wydarzeniach po przyjętych oświadczynach Darcyego.
Wychodzi na to, że czego se człek nie wymyśli nie będzie miał, w związku z czym, postanowiłam przywdziać literackie szaty Pameli, wczuć się na jeden wieczór w rolę pisarki harlequinowej i dopisać chociaż jedną marną scenkę. Naprawdę bardzo, bardzo się starałam, użyłam odpowiedniej liczby wielokropków, żeby wypaść możliwie grafomańsko, jest przyroda, miłe tet-a-tet... Nie jest to jednak takie proste, jak się okazuje i skończyło się niestety tak:
Przez korony drzew przeświecało słońce rzucając migotliwe cienie na kapelusz Lizzie i kilka niesfornych loków, które nie chciały się pod nim zmieścić. Wiedział, że na tej ścieżce będę mogli być sami, nie przyprowadził jej tu z konkretnym zamiarem, ale...
Wyprostowała się nagle trzymając w dłoniach kasztany wyłuskane z kolczastych skorupek. Kilka z nich upadło, gdy na chwilę straciła równowagę, podtrzymał ją natychmiast obejmując w talii. Zajrzał pod rondo kapelusza, by upewnić się, że nic jej się nie stało. Była tak blisko... Przyciągnął ją do siebie i przymknął oczy.
Nagle usłyszał nerwowy chichot. Darcy zdębiał. Odsunął się od Elizabeth i spojrzał na nią. Oczy błyszczały jej figlarnie i z trudem powstrzymywała śmiech.
- Owca - powiedziała.
- Słucham?
- Owca na nas patrzy.
Darcy odwrócił się za siebie. Na łące, oddzielonej od ścieżki rozpadającym się płotem, rzeczywiście stała owca żując jednostajnie między zębami pożółkłe trawsko. Szczęki poruszały jej się równomiernie, ale nie odrywała od nich wzroku. Było coś upiornego w tym jednostajnym, uporczywym spojrzeniu szeroko rozstawionych oczu, osadzonych w pociągłej głowie zwieńczonej szaro-burymi lokami. Lady Catherine de Bourgh! Pomyślał Darcy i zimny dreszcz przebiegł mu po plecach.
Narya - Sob 05 Sty, 2008 23:18
Ja też uciekam - jutro rano na zajęcia trzeba pędzić Papa
Narya - Sob 05 Sty, 2008 23:20
Caroline super!! Zdolna z Ciebie kobieta
Dione - Sob 05 Sty, 2008 23:21
Caroline, jesteś genialna! Owca - boska!
Aragonte - Sob 05 Sty, 2008 23:21
Caroline! Brawo!
Dawaj dalej
Narya - Sob 05 Sty, 2008 23:22
| Aragonte napisał/a: | | Dawaj dalej |
Popieram!
Anonymous - Sob 05 Sty, 2008 23:24
ja takoz...
Caroline - Sob 05 Sty, 2008 23:26
Nie ma dalej! Owca mnie zabiła, wtarabaniła się sama, nie chciałam jej
Dione - Sob 05 Sty, 2008 23:28
Mamy owcę, więc potrzeba nam barana i będzie po sprawie.
Aragonte - Sob 05 Sty, 2008 23:30
| Dione napisał/a: | | Mamy owcę, więc potrzeba nam barana i będzie po sprawie. |
Anonymous - Sob 05 Sty, 2008 23:31
| Dione napisał/a: | | Mamy owcę, więc potrzeba nam barana i będzie po sprawie. |
Barana to juz macie od dawna
Caroline - Sob 05 Sty, 2008 23:34
No dobra, mam jeszcze kawałek o owcy (ponieważ mnie normalnie "overwhelmed"!!!!!), ale nie za bardzo mi się podoba. To naprawdę koniec, nie mam pomysłu co dalej. Może Wy coś napiszecie, co?
Natychmiast odwrócił się z powrotem do Elizabeth, żeby przepędzić złowróżbne widmo. Stała na ścieżce trącając końcówką buta kamyk. Jednak obiecująca chwila minęła, czar prysnął. No, tak, on za nią szaleje, a ona w takiej chwili o owcy... Może jednak nie kochała go tak jak przypuszczał?
"Dość!" pomyślał, nie będzie zadręczał się takimi myślami, przecież zgodziła się za niego wyjść, ta chwila na ścieżce, gdy mówiła, że jej uczucia są zgoła odmienne... to spojrzenie nie mogło być udawane. To nie była wdzięczność, to nie była nadzieja na bezpieczną przyszłość, to była...
- Kochanie, muszę cię z przykrością poinformować, że w Pemberley mamy takich okazów kilkaset. Czy mam rozumieć, że w perspektywie naszego bliskiego ślubu powinienem przepędzić wszystkie?
Elizabeth roześmiała się.
- Jeśli tylko zdołamy trzymać je z dala od domu, mogą zostać.
"Od domu!"
- Cóż, Georgiana będzie niepocieszona, uważa, że doskonale komponują się z obiciami w saloniku muzycznym i jako jedyne doceniają jej wykonanie "Pastorale", ale myślę, że zrozumie.
Uśmiechnęła się znowu. Wziął ją za rękę i poczuł ciepło jej dłoni przebijające przez cienką rękawiczkę. Na razie będzie musiało mu to wystarczyć. Poczuł, że jej palce splatają się z jego palcami i zaciskają mocniej w jego dłoni.
Dione - Sob 05 Sty, 2008 23:36
I teraz to Lizzy powinna wziąć sprawy w swoje ręce i go pocałować, bo on to do wielkanocy się będzie zastanawiał
Aragonte - Sob 05 Sty, 2008 23:42
Caroline, mniammmmm
Dzięki
Caroline - Sob 05 Sty, 2008 23:44
No dobra, to strzemiennego
Dzięki za imprezkę, było czadowo!
Dione - Sob 05 Sty, 2008 23:44
To po raz (??) za Państwa Młodych
Caroline - Sob 05 Sty, 2008 23:45
Niech żyją!
Narya - Sob 05 Sty, 2008 23:46
Zdrowie!
Teraz już na prawdę uciekam
Aragonte - Sob 05 Sty, 2008 23:48
Niech żyją! Ale siódemki dziatek to ja im jednak nie życzę
Caroline, jestem pod wrażeniem tych kawałków, pomyśl nad resztą
Harry_the_Cat - Sob 05 Sty, 2008 23:50
Ja jeszcze się tu po kontach pałętam, ale alkohol mi się slończył...
Dione - Sob 05 Sty, 2008 23:52
To już niosę......... Piweczko?
Harry_the_Cat - Sob 05 Sty, 2008 23:53
Juz chyba starczy jednak
|
|
|