To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - Werterowisko...

Admete - Nie 15 Lut, 2009 08:36

Aine, Anaru :-) - przede wszystkim ekstrawertyk nigdy do końca nie zrozumie introwertyka, to jest w zasadzie niemożliwe. Ekstrawertyków jest zawsze więcej i dobrze - ludzi czynu potrzeba zawsze. Z drugiej strony ludzi nastawianych na kontemplację też powinno trochę być i natura zadbała, żeby ich nie zabrakło ;-)
Tak jak pisze Trifle - nie da się w naszym przypadku uniknąć roztrząsania i zastanawiania się nad pewnymi sprawami, chociażby dlatego, że nasze systemy nerwowe tak a nie inaczej odbierają świat. Pewnie dlatego literatura i poezja tak mocno do nas przemawiają.

Cytat:
przeczytawszy ostatnio kilka wierszy Tetmajera doszłam do wniosku bardzo prozaicznego - wydały mi się po prostu kiczem!


Coś w tym jest Mag ;-) Część twórczości modernistycznej może sprawiać takie wrażenie ze względu na dobór tematów i motywów. Pamiętam jakim źródłem radości była dla nas lektura "Próchna" Berenta ;-) Nawet Wyspiańskiemu zdarzały się kiksy ( w takim Bolesławie Śmiałym na przykład ). Mimo tego jednak w tych utworach był taki niepokój duszy.

Cytat:
Ale w tej rozmowie zauwazylam u siebie inna rzecz - postacie literackie nie sa dla mnie jakims sztucznym tworem. Sa dla mnie istotami, ktore mysla, czuja i żyją, bedąc niejako projekcją osobowosci swoich autorów, ale są istotami realnymi.


Ja tak jednak nie mam - to pewnie wynik studiów. Pierwsza rzecz, jakiej uczą, to nie traktować bohatera literackiego, podmiotu lirycznego jako projekcji autora. Oczywiście autor korzysta ze swoich doświadczeń, z tego co przeżył lub zaobserwował w świecie, ale jednak jego twór jest konstruktem literackim.
Ogólnie nie ma dla mnie znaczenia, kim jest poeta - szaleńcem, społecznikiem, tchórzem...Często artyści, ludzie genialni, także naukowcy - nie są życiowymi wzorami, mają wiele problemów. Mają też jednak talent, rodzaj geniuszu i dają nam efekty tego talentu.

Anonymous - Nie 15 Lut, 2009 10:17

[quote="Admete"Ja tak jednak nie mam - to pewnie wynik studiów. Pierwsza rzecz, jakiej uczą, to nie traktować bohatera literackiego, podmiotu lirycznego jako projekcji autora. Oczywiście autor korzysta ze swoich doświadczeń, z tego co przeżył lub zaobserwował w świecie, ale jednak jego twór jest konstruktem literackim. [/quote]

I to chyba jest podstawowa roznica pomiedzy amatorem i profesjonalistą :D Studia warunkuja nasz odbior swiata.

Tamara - Nie 15 Lut, 2009 10:38

Raczej najpierw osobowość warunkuje wybór studiów :mrgreen: , dopiero potem kierunek studiów modyfikuje sposób odbierania świata , ale tylko w pewnym stopniu . Aine , jak sądzę nigdy nie poszłabyś na filologię , właśnie ze względu na wrodzone upodobanie do czynów , nie do rozbierania słów na części i dopatrywania się , "co autor miał na myśli" :wink: .
Anonymous - Nie 15 Lut, 2009 10:54

Ha !! I tutaj sie mylisz. Ja rzucałam monetą i wypadł orzeł. Gdyby wypadła reszka byłabym właśnie po polonistyce :D Oba kierunki są na swój sposób statyczne, wymagają dużo czytania i w obu zamiłowanie i wyczucie psychologiczne bardzo ułatwia badania. No i oba gwaranuja poznanie ludzkiej natury :D
Aczkolwiek muszę przyznać, ze zarówno wybór historii jak i filologii był uwarunkowany pewnego rodzaju lenistwem umysłowym i niedojrzałością ...

Tamara - Nie 15 Lut, 2009 11:12

To może lubiłabyś romantyków :wink: Zważ , że jednak Mickiewicz Legion Polski ufundował i do Turcji się machnął , więc trochę idee w czyn wprowadził :-P
Anonymous - Nie 15 Lut, 2009 11:34

Tiaaa, ale w jakich okolicznosciach !! :D Zreszta odzew społeczenstwa najlepiej obrazował stosunek do wieszcza i jego pomyslow.
Moze nauczylabym sie lubic romantykow? Biorąc pod uwagę jak na studiach pozmieniały się moje odczucia wobec epok historycznych - niczego nie wykluczam :D
Ale jednak orzeł nakierował moją drogę życiową i teraz do wszelkich pokrewnych moim studiom dziedzin podchodze jako historyk. Nie mogłabym być już dobrym filologiem...

Tamara - Nie 15 Lut, 2009 11:46

No , społeczeństwo w kraju dostało potężnie w kość po 1830 i 1848 , więc była to impreza raczej dla emigrantów , wśród których się obracał...
Anonymous - Nie 15 Lut, 2009 12:26

Społeczeństwo było rozczarowane hasłami romantyków, które przyniosły więcej szkody niż pożytku. Zgodnie z koleja rzeczy romantycy stali się ramolami, których idee stały się wczorajsze. A ludzie po prostu byli rozczarowani - stad chyba powstala idea pracy organicznej i pracy u podstaw, aby uniknąć takich Wysockich, Mierosławskich, a wyprodukować więcej Trauguttów (ktory byl już bardziej pozytywista niż romantykiem). Czy przyniosło to efekty? Na swój sposób chyba tak, ale przemiany społeczne są bezpośrednim efektem wydarzeń historycznych, a wydarzenia historyczne bezpośrednim efektem przemian społecznych. Ten związek jest nierozerwalny :D
Tamara - Nie 15 Lut, 2009 17:49

Traugutt też skończył na stoku Cytadeli , więc mocno romantycznie :?
Tamara - Nie 15 Lut, 2009 18:18

Np. Piłsudski , któremu nie sposób odmówić , że był człowiekiem czynu , a był introwertycznym wielbicielem Słowackiego .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group