To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK - FINAŁ

snowdrop - Śro 19 Gru, 2007 10:12

Bingley to dobry człowiek a Darcy'emu się upiekło! Gdyby nie wizja ślubu z Jane to by chyba po głowie dostał. Co by było gdyby np. Jane już była żoną innego, a Bingley utracił ją na wieki?
Sofijufka - Śro 19 Gru, 2007 10:13

Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
A o Bingley mówiła, że to fafla - choc miła...

Mówiła ? :wink:

oj, ja mówliła (m zjadłam, bom bez śniadania)

:wink: A why fafla ? Bo to, co kolega mówi, to dla niego prawda objawiona ?

No - całe szczęście, że zonę będzie miał gołebiego, serca, no i ten sędzia sąsiad w razie czego we właściwym kierunku go naprostuje. Ale ja tam lubie Bingleya [of kors, nie tego z DiU 2005, bo to radosny debil był :zalamka: )

Sofijufka - Śro 19 Gru, 2007 10:15

snowdrop napisał/a:
Bingley to dobry człowiek a Darcy'emu się upiekło! Gdyby nie wizja ślubu z Jane to by chyba po głowie dostał. Co by było gdyby np. Jane już była żoną innego, a Bingley utracił ją na wieki?

To myślę, że Darcy by do tematu nie wrócił i trzymał język za zębami (oczywiście, by ran przyjaciela nie rozrywać). I gryzłby się strasznie acz w milczeniu, a wyrzuty sumienia spać by mu nie dawały :cry2:

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 10:18

Sofijufka napisał/a:
Ale ja tam lubie Bingleya

Ja też. I wcale ni uważam, że z niego taka życiowa fujara, co to ją nieustająco za rączkę trzeba prowadzić, żeby się w jakąś kabałę nie wpakowała. Jemu tylko pewności siebie nie dostaje - i dlatego nie do końca mógł uwierzyć, że Jane go kocha. A nie mając pewności nie chciał narażać jej i siebie (a zwłaszcza jej) na kłopotliwą sytuację.

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 10:21

Sofijufka napisał/a:
snowdrop napisał/a:
Bingley to dobry człowiek a Darcy'emu się upiekło! Gdyby nie wizja ślubu z Jane to by chyba po głowie dostał. Co by było gdyby np. Jane już była żoną innego, a Bingley utracił ją na wieki?

To myślę, że Darcy by do tematu nie wrócił i trzymał język za zębami (oczywiście, by ran przyjaciela nie rozrywać). I gryzłby się strasznie acz w milczeniu, a wyrzuty sumienia spać by mu nie dawały :cry2:

Już się kiedyś zastanawiałam, jak Darcy wytłumaczyłby przyjacielowi swoje małżeństwo z Elżbietą, gdyby w Hunsford zdecydowała się przyjąć jego oświadczyny ? I czy później próbowałby "odrobić" to, co narozrabiał ?

nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 15:12

:co_stracilam: A czemu Darcy miałby tłumaczyć swoje małżeństwo Binleyowi? To nie jesgo babcia... :shock:
Maryann - Śro 19 Gru, 2007 15:16

A choćby dlatego, że postanowił ożenić się z dziewczyną z tej samej rodziny, którą tak bardzo krytykował przed Bingleyem. Skoro koneksje Jane były zbyt niskie dla Bingleya, to dla jego przyjaciela - tym bardziej.
nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 15:26

Mam wrażenie, że na Bingleya bardziej zadziałało przekonanie, że Jane jest obojętny, niż podkreślenie jej niskich koneksji...
Maryann - Śro 19 Gru, 2007 15:30

Pewnie tak, ale dla wiarygodności Darcy'ego w jego oczach taka zmiana frontu miałaby chyba opłakane skutki... W końcu to byłoby zaprzeczenie wszystkiego, co z przekonaniem wmawiał Bingleyowi.
Zresztą Darcy też nie miał powodów przypuszczać, że Elżbieta go kocha.

nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 15:42

Wiem, że Darcy w stosunku do Bingleya zachował się jak drogowskaz, ale jakie mogłby być tego skutki? Powiedzmy, że ogłosiłby Bingleyowi, że zaręczył się z panną Elizą Bennet- co tamten mógłby powiedzieć? Poza "Mogę być drużbą?"
Maryann - Śro 19 Gru, 2007 15:54

nicol81 napisał/a:
Powiedzmy, że ogłosiłby Bingleyowi, że zaręczył się z panną Elizą Bennet- co tamten mógłby powiedzieć? Poza "Mogę być drużbą?"

Może: "Jak to ? Chcesz się ożenić z tą dziewczyną bez koneksji i majątku ? Przecież sam mówiłeś, że to rodzina bez pozycji, że ja nie powinienem się z nimi wiązać, że będą z tego tylko kłopoty. Co takiego się stało od zimy, że nagle zmieniłeś zdanie ?"

Sofijufka - Śro 19 Gru, 2007 16:13

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Powiedzmy, że ogłosiłby Bingleyowi, że zaręczył się z panną Elizą Bennet- co tamten mógłby powiedzieć? Poza "Mogę być drużbą?"

Może: "Jak to ? Chcesz się ożenić z tą dziewczyną bez koneksji i majątku ? Przecież sam mówiłeś, że to rodzina bez pozycji, że ja nie powinienem się z nimi wiązać, że będą z tego tylko kłopoty. Co takiego się stało od zimy, że nagle zmieniłeś zdanie ?"


Może: drogi przyjacielu, mam dwa [trzy. cztery, nie pamiętam) tyle dochodu, co ty, więc mogę sobie pozwolić, żeby lekceważyc opinie publiczna, a ty - nie. Poza tym - ja dam sobie radę z teściową, a ty miałbyś ja cały czas na głowie?

nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 16:17

Ale to Darsik miał więcej dochodu. I wątpię, by Bingley sobie lepiej poradzil z teściową...
Może Bingleyowi by opadła szczena z wrażenia, ale jakiekolwiek wyrzuty byłyby nie na miejscu.

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 16:18

Sofijufka napisał/a:
Może: drogi przyjacielu, mam dwa [trzy. cztery, nie pamiętam) tyle dochodu, co ty, więc mogę sobie pozwolić, żeby lekceważyc opinie publiczna, a ty - nie.

Dwa razy więcej. :-D Darcy miał 10 tys, a Bingley jakieś 4-5.
Ale z tą opinią publiczną to chyba nie do końca tak - w końcu sam napisał Elżbiecie, że "memu przyjacielowi brak odpowiednich koneksji nie przyniósłby tak wielkiej szkody jak mnie".
No i może z teściową by sobie faktycznie poradził (w końcu z Hertfordshire do Derby jest dosyć daleko), ale z ciotką już gorzej.

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 16:20

nicol81 napisał/a:
Może Bingleyowi by opadła szczena z wrażenia, ale jakiekolwiek wyrzuty byłyby nie na miejscu.

A dlaczego nie na miejscu ?

Sofijufka - Śro 19 Gru, 2007 16:21

nicol81 napisał/a:
Ale to Darsik miał więcej dochodu. I wątpię, by Bingley sobie lepiej poradzil z teściową...
Może Bingleyowi by opadła szczena z wrażenia, ale jakiekolwiek wyrzuty byłyby nie na miejscu.

Nie, nie , po...kiełabasiło mi się, bo to odpowiedź Darsika na wymówki B, miała być

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 16:48

On to się powinien zamknąć, a nie szukać tłumaczeń...
nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 17:06

Sofijufka napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Ale to Darsik miał więcej dochodu. I wątpię, by Bingley sobie lepiej poradzil z teściową...
Może Bingleyowi by opadła szczena z wrażenia, ale jakiekolwiek wyrzuty byłyby nie na miejscu.

Nie, nie , po...kiełabasiło mi się, bo to odpowiedź Darsika na wymówki B, miała być

A, sorry :ops1: To Darsik mógłby jeszcze dodać, że jego siostra zaakceptuje każdą jego wybrankę, a siostry B niezbyt.
Ja wiem, że obiektywnie D wypadałby średnio, ale nie robi się kumplowi wyrzutów z powodu zaręczyn. Gdyby miał jakieś, Darsik byłby je szybko zgasił.

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 17:09

nicol81 napisał/a:
A, sorry :ops1: To Darsik mógłby jeszcze dodać, że jego siostra zaakceptuje każdą jego wybrankę, a siostry B niezbyt.

Sorry, ale co to za argument ? To w końcu on się żeni, czy siostry ? :roll:

nicol81 napisał/a:
Ja wiem, że obiektywnie D wypadałby średnio, ale nie robi się kumplowi wyrzutów z powodu zaręczyn.

To nie chodzi o zaręczyny jako takie, ale o postępowanie wbrew własnym opiniom i twierdzeniom. To trochę tak, jakby matka-palaczka tłumaczyła dziecku, jakim te papierosy są świństwem... :wink:

nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 17:16

Oj, wiele matek-palaczek tak robi :wink: Znają z autopsji i chcą by latorośle uniknęły.
Siostry się nie żenią, ale mogą wybrance sprawić przykrość. Bliższe siostry ciału niż ciotka.

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 17:22

nicol81 napisał/a:
Oj, wiele matek-palaczek tak robi :wink: Znają z autopsji i chcą by latorośle uniknęły.

To może gwoli dawania dobrego przykładu powinny zacząć od rzucenia palenia ? :wink:

nicol81 napisał/a:
Siostry się nie żenią, ale mogą wybrance sprawić przykrość. Bliższe siostry ciału niż ciotka.

No, wyszło jednak na to, że to ciocia bardziej pokazała, co potrafi... :wink:

Sofijufka - Śro 19 Gru, 2007 17:24

Maryann napisał/a:

No, wyszło jednak na to, że to ciocia bardziej pokazała, co potrafi... :wink:

Ale pomyśli - gdyby nie ona... Lizzie może byłaby stara panną, a Darsik zmarły bezżennie :cry2:

nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 17:26

Ciocia pokazała, ale ciocią łatwiej się nie przejmować. Cioci można nie odwiedzać.
Matki-palaczki może powinny rzucić, ale jak nie? To dzieci ich nie zasypują wyrzutami.

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 17:41

Sofijufka napisał/a:
Maryann napisał/a:

No, wyszło jednak na to, że to ciocia bardziej pokazała, co potrafi... :wink:

Ale pomyśli - gdyby nie ona... Lizzie może byłaby stara panną, a Darsik zmarły bezżennie :cry2:

E, aż tak źle by nie było... :wink: W końcu nawet gdyby Darcy nie wrócił wtedy z Londynu, to przecież pojawiłby się na ślubie Bingleya. No i później też przecież nie zerwałby z nim znajomości. A wtedy musiałby prędzej czy później spotkać się z Elżbietą.
Może wszystko trwałoby trochę dłużej, ale koniec pewnie byłby taki sam. :wink:

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 17:42

nicol81 napisał/a:
Ciocia pokazała, ale ciocią łatwiej się nie przejmować. Cioci można nie odwiedzać.

Sióstr też.

nicol81 napisał/a:
Matki-palaczki może powinny rzucić, ale jak nie? To dzieci ich nie zasypują wyrzutami.

Ale ich argumenty i wiarygodność mają proporcjonalnie mniejszą "siłę rażenia".



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group