To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Twórczość - "Wichrowe Wzgórza" Wuthering Heights Emily Brontë

Gitka - Czw 02 Lis, 2006 13:24
Temat postu: "Wichrowe Wzgórza" Wuthering Heights Emily Brontë
"Wichrowe Wzgórza" Wuthering Heights Emily Brontë wydana 1847 roku.

Jak tu się dziwić wiktoriańskim krytykom, którzy uważali wspaniałą powieść Emily Brontë za ekscentryczną, a nawet brutalną. Nigdy jeszcze (i chyba nigdy później) taka opowieść o wszechpotężnym, niszczącym uczuciu i zgubnej namiętności nie wyszła spod pióra żadnej kobiety. To dzieło wyobraźni czerpiącej z mitycznego świata posępnych i wietrznych wrzosowisk Yorkshire; to również dzieło niewinności - bowiem autorka przedstawia w nim zło w czystej postaci, jakie nie zdarza się w świecie ludzi. Wartość artystyczna "Wichrowych Wzgórz" stawia tę powieść w rzędzie arcydzieł literatury.

[Prószyński i S-ka, 2004]
http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=1753


Gitka - Czw 02 Lis, 2006 13:28

Stronka z muzyczka tle
http://learningat.ke7.org...g/Wuthering.htm

A ten papierowy Heathcliff podbił moje serce :mrgreen: :twisted:

http://www.paperdolls.com/dolls/heathcliff01.htm

Marija - Czw 02 Lis, 2006 13:58

Czyżby nie było wątku "Wichrowe Wzgórza"? :shock: W każdym razie, powieść jest niesamowita, ma w sobie jakąś straszliwą energię. Trudno uwierzyć, że napisała to słaba płeć w wiktoriańskiej Anglii, i że w ogóle została wtedy wydana :roll:
Harry_the_Cat - Czw 02 Lis, 2006 14:03

A to chyba mocno oparte było na losach starszych pokoleń rodziny sióstr Brontë, jeśli pamięć mnie nie zawodzi.
Marija - Czw 02 Lis, 2006 14:16

No nic, jeno czytać trzeba: Przedpełską-Trzeciakowską i wstęp do WW wyd. przez Ossolineum, tam jest solidna analiza.
Trzykrotka - Śro 08 Lis, 2006 00:38

Przyznam się Wam, ze mimo szacun ku dla sióstr Bronte i świadomości, jaką Wichrowe Wzgórza zajmują pozycję w literaturze światowej i mimo mojego uwielbienia dla mrocznych klimatów i takichże roamnsów - znie znosze tej powieści. Czułam się chora i obolała po pierwszym czytaniu i nie mam ochoty wracać na te wrzosowiska.
Anonymous - Śro 08 Lis, 2006 02:29

A ja sie przyznam, że mimo że książka leży na półce, jest dziewicza. WW znam z interpretacji Zapasiewicza (audiobook) i ta mroczność słuchana przed snem jest jeszcze mocniejsza...
Ale jak Sapka mogę słuchać codziennie, tak tego wysłuchałam tylko raz. I wystarczy. To jest chyba taka powieśc jednorazowego czytania. Nie trzeba wiecej. I tak zapada w pamiec.

Marija - Śro 08 Lis, 2006 07:47

Ja właśnie odwrotnie - pomyślałam, że na fali mogę powrocić do WW, i wcięło ją :twisted: Ani chybi w drugim rzędzie stoi, ale na której półce? A może wyjechała do piwnicy :roll: :oops: ? Ale nawet jeśli, to nie moja sprawka :twisted: :twisted:
Alison - Śro 08 Lis, 2006 09:16

Trzykrotka napisał/a:
Przyznam się Wam, ze mimo szacun ku dla sióstr Bronte i świadomości, jaką Wichrowe Wzgórza zajmują pozycję w literaturze światowej i mimo mojego uwielbienia dla mrocznych klimatów i takichże roamnsów - znie znosze tej powieści. Czułam się chora i obolała po pierwszym czytaniu i nie mam ochoty wracać na te wrzosowiska.


Mam jak Trzykrotka. Dobrze się to czyta, ale dla mnie ta książka, to niemal przedmiot jednorazowego uzytku. Nie potrafię zliczyć ile razy wracałam do wszystkich powieści JA czy chociaż do Jane Eyre, a do Wzgórz jakoś nie mogę...

Marija - Śro 08 Lis, 2006 09:40

Ja wracałam parę razy, jak już się zacznie, to straszliwie wciąga :shock:
Agnesse - Nie 19 Lis, 2006 00:30

Oj, tak wciagajace jest i jakie wrazenie wywiera. Krotkie, ale mocne.
malmik - Czw 23 Lis, 2006 22:11

No to przeszło dzisiaj po mnie parę zastępów mrówek. Obejrzałam właśnie w TVP WW z Ralphem Finnesem (po raz pierwszy) i mrówki nadal chodzą i chodzą...
Anonymous - Czw 23 Lis, 2006 23:35

Malmiku gratuluję. Każdy ma jakiś film po którym zostaje dipterologiem i lepidopterologiem. Ja zostałam po JE 06, ale i Wichrowe Wzgóza zostawiają trwały ślad. Szczególnie dzieki Haertonowi. Mniam !!!!
Gitka - Nie 18 Mar, 2007 10:41


Wydanie wietnamskie
http://sachpink.blogspot.com/2007/03/i-gi-h.html

trifle - Wto 22 Maj, 2007 20:19

Odświeżyłam sobie Wichrowe wzgórza. Czytałam już kiedyś, ale mnie nie porwało. A teraz zupełnie inaczej, wciągnęłam się mocno. I cytat:

[...] Nie umiem tego wyrazić, ale z pewnością każdy człowiek zdaje sobie sprawę, że istnieje jakaś część nas samych gdzieś całkowicie poza nami. Na cóż by się zdało moje istnienie, gdyby ograniczało się tylko do tego świata? Ilekroć cierpiałam dotąd, zawsze to były cierpienia Heathcliffa. Widziałam je i czułam od pierwszej chwili. Przewodnią myślą mojego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego. Moja miłość do Lintona jest jak liście w lesie. Wiem dobrze, że czas ją zmieni, tak jak zima zmienia wygląd lasu. Moja miłość do Heathcliffa jest jak wiecznotrwała ziemia pod stopami, nie przykuwa oka swoim pięknem, ale jest niezbędna do życia. (..) ja i Heathcliff to jedno. Jest zawsze, zawsze obecny w moich myślach - nie jako radość, bo i ja nie zawsze jestem dla siebie radością, ale jak świadomość mojej własnej istoty.

Marija - Śro 23 Maj, 2007 21:37

Trudno mi sobie przypomnieć jakiś inny utwór, w którym miłość byłaby tak potężna, pierwotna . Przy Heathcliffie wyciągającym trupa ukochanej z grobu, żeby na nią spojrzeć, wszystkie inne miłosne szaleństwa wypadają jakoś blado :roll: . Miłość i nienawiść bez żadnych barier czy hamulców...Brrr...Tylko Emily mogła tak to opisać, że uwierzyliśmy w istnienie Katarzyny i Heathcliffa, Charlotcie już by nie wyszło tak mistrzowsko.
A książka przepadła na półkach; prędzej chyba ściągnę jakiegoś e-booka :cry: .
Ach, a Ralph jako Heathcliff :thud: - do tej roli przyszedł w ogóle na świat.

trifle - Śro 23 Maj, 2007 22:55

Szkoda tylko, że ani Katarzyny, ani Heathcliffa nie jestem w stanie polubić..
Marija - Śro 23 Maj, 2007 23:16

To takie typy, że się zwyczajnie po ludzku lubić nie dają. Albo się kocha, albo nienawidzi, tertium non datur :roll: .
Madelaine - Śro 27 Cze, 2007 11:57

to jest jedyna ksiażka, która mi się podoba, mimo że nie lubię głównych bohaterów :o poza tym niezwykły jest jej kilmati :grin: a jak jeszcze zobaczy się ekranizację z Ralphem :ops1: to jest to, co zombii lubi najbardziej :twisted:
Admete - Sob 30 Cze, 2007 15:32

Byc może dzieje sie tak dlatego, że te postacie są bezkompromisowe - podobnie jak sama autorka.
Caitriona - Wto 21 Sie, 2007 09:32

Romanse wszech czasów: http://ksiazki.wp.pl/id,4...=1187681382.427

Jaka książka wygrywa? Wichrowe Wzgórza

Jeannette - Wto 21 Sie, 2007 12:09

Gdzieś tu czytałam, że ta książka jest przygnębiająca. Może ja dziwna jestem, ale ona zawsze działała na mnie jakoś oczyszczająco. To fantastyka, bo takiej miłości się już dziś nie spotka.
Loana - Pon 24 Wrz, 2007 16:55

Zastanawiam się, czemu Wy to nazywacie miłością??? Gdzie tam była miłość?? No gdzie???
Chyba, że obydwoje kochali robić sobie przykrość i na złość. A prawdziwej miłości tam nie było, jedynie wmówione sobie szaleńcze przekonanie, że to chyba miłość. Obydwoje mieli jakąś paranoję na swoim punkcie, może z powodu wspólnego wychowania się w ciężkich warunkach. Nie zmienia to faktu, że jak już sobie wmówili, że kochają tą drugą osobę, to robili wszystko, żeby wszystko naokoło siebie zniszczyć. Nie potrafili nic dla siebie zrobić tak naprawdę. A gościu wyciągający zmarłą kobietę z grobu, żeby ją obejrzeć i pomacać to dopiero idiota, i co mu z tego przyszło? Wiecej paranoi w życiu! Książka o schizofrenikach i tyle.
Ale trzebać przyznać, że ma klimat. Czytałam z zapartym tchem, bo już nie mogłam się doczekać, kiedy się wreszcie wykończą i pozabijają. Trochę szkoda, że Heathcliff umarł tak delikatnie, bez żadnych cierpień fizycznych, które mu się niewątpliwie należały, no ale przynajmniej umarł :P .

Marija - Pon 24 Wrz, 2007 19:04

Było tam na pewno pożądanie, o czym Emily wprost nie mogła napisać (bo jak? pornografką by została) - to TEŻ można nazwać miłością.
Marija - Sob 13 Paź, 2007 22:34

Yes yes yes!!!!! :banan_czerwony: Odnalazłam książkę! W piwnicy :ops1: ! W jakim szale i kto ją tam wsadził? :bejsbol: .
Odhaczona, leży przy poduszce :rumieniec: .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group