Fantastyka - Fantastyka, sensacja, realizm
Admete - Nie 23 Mar, 2008 10:59 Temat postu: Fantastyka, sensacja, realizm Sensacja mam na trzecie, na pierwsze fantastyka, a na drugie filmy kostiumowe
praedzio - Nie 23 Mar, 2008 17:10
| Admete napisał/a: | Sensacja mam na trzecie, na pierwsze fantastyka, a na drugie filmy kostiumowe |
To zupełnie jak ja!
praedzio - Nie 23 Mar, 2008 21:13
| Mag13 napisał/a: | | Nigdy nie mogłam pojąć fascynacji Władcą pierścieni czy też Harrym Porterem, Piratami z Karaibów i tym podobnymi.... |
Każdemu co innego w duszy gra.
Gosia - Nie 23 Mar, 2008 21:27
Ja zawsze lubilam filmy kostiumowe, a od paru lat jestem ich wielkim fanem
Jednak fanstastyke moge ogladac, i Wladca Pierscieni mi sie bardzo podobal. Narnia w sumie tez nie byla zla.
Do Harry Pottera jakos nie moge sie zmusic ...
Admete - Nie 23 Mar, 2008 22:14
W każdym z tych gatunków obowiązują inne formy ekspresji aktorskiej. Fantastyka i sensacja mają to do siebie, że operują pewnymi schematami i uproszczonymi zarysami postaci, często nie pozwalającymi na ukazanie np. głębi przeżyć.
Mag nie obraź się, ale obawiam się, że masz przestarzałe informacje i operujesz schematami z lat 50 mniej więcej. Psychologia jest w fantastyce od dawna. B5 czy BSG bez psychologii coś takiego. A Martina, Kaya, Dicka czy LeGuin oskarżyć o brak psychologii - to dopiero odwaga Władca to fantasy, a jest mnóstwo gatunków fantastyki i każdy z nich ma swoje zalety ( wady również ). Przepadam za fantastyką socjologiczną diagnozująca za pomocą rzutowania w przyszłość nasze współczesne problemy. Dobra jest też fantastyka poruszająca problemy metafizyczne, taka od Huberatha czy Dukaja. Zapewne jednak po prostu nie łapiesz konwencji - moja przyjaciółka ma tak samo i zawsze nade mną ubolewa, że oglądam/czytam takie rzeczy Nie jestem z tych, którzy próbują nawracać, więc nie będę przynudzać. Kocham fantastykę i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Co do moich upodobań to czytam i oglądam prawie wszystko pod warunkiem, że jest dobrze napisane, zagrane. Natomiast dzięki fantastyce otrzymuję wgląd w coś poza realnym światem. Dla mnie świat, który widzimy, jest tylko jedną z warstw rzeczywistości, niekoniecznie najważniejszą Myślę, że większośc miłośników fantastyki tak ma - chce czegoś poza realnym światem. Sensację i kryminał oglądam/czytam dla rozrywki, adrenaliny, akcji i przystojniaków z bronią Jack Bauer is my hero!
Gosia - Nie 23 Mar, 2008 23:13
Ale powiesciowe romanse, to tez (niestety) cos z krainy fantastyki
praedzio - Pon 24 Mar, 2008 15:31
Ja wychodzę z założenia, że jak chcę pooglądać coś realistycznego, to wyglądam przez okno. Od TV, czy kina żądam czegoś więcej.
Admete - Pon 24 Mar, 2008 15:50
Mag zapewniam Cię, że nasza rzeczywistość daleka jest od fantasy - miałabym wtedy nadzieję, że dobro kiedyś zwycięży choć na chwilę Mag ja też uwielbiam prozę XIX wieku ( polską i obcą oprócz rosyjskiej, której nie rozumiem ), a współczesna fantastyka pełnymi garściami czerpie także ze wzorów klasycznej powieści. Taki Martin to pod względem konstrukcji fabuły czy postaci to czysty realizm, zapewniam Cię. Rozbudowane wątki, postacie jak w powieści wiktoriańskiej. Tyle że mamy świat fikcyjny. Dzięki temu o wiele więcej można powiedzieć. Nie masz ograniczeń związanych z prawdziwą historią. Zresztą historia jest też w jakimś stopniu fikcją - nie wiemy jak było naprawdę. Rekonstruujemy przeszłość z okruchów.
W fantastyce wiele mówi się o tym, co było i o tym, co jest. Tak naprawdę fantastyka odbija zawsze problemy współczesnego świata, tyle że je filtruje przez elementy fikcji. W takim serialu Babylon 5 mam odwołania do II wojny światowej, antykomunistycznej histerii w Ameryce lat 50, motywów mitologicznych, Biblii ( teraz w 4 serii pięknie i dramtycznie rozpisany wątek Judasza ). Trzeba tylko pozwolić sobie na zawieszenie niewiary i poddać się magii Mam tak samo jak Preadzio - realizm to ja mam za oknem. W gruncie rzeczy jestem do szpiku kości realistką. Dlatego uwielbiam sf, fantasy i fantastykę ogólnie
Może przeklejcie tę dyskusję do fantastyki?
Tu się zgubi albo ją wytną
praedzio - Pon 24 Mar, 2008 15:52
Admete, w twoje ręce!
Admete - Pon 24 Mar, 2008 19:12
I znów będziemy sobie gadać we trzy Ja, Caitri i Ty. Czasami może Aragonte wpadnie Ja o fantastyce mogę długo i namiętnie. Czytałam sf od 13 roku życia, a wczesniej były mity, baśnie i legendy, Narnia i Czarnoksięznik z krainy Oz. Mój los był już określony, gdy w wieku 7 lat poszłam do biblioteki i pożyczyłam tomik baśni japońskich. Dla mnie konwencja realistyczna jest mało obszerna i ograniczona. Zresztą książki osadzone w innych epokach też traktuję trochę jak fantastykę - wystarczy, że coś nie jest opisem świata, który znam. To może być space opera, ale równie dobrze może być powieść Charlotty Bronte - obie rzeczy nie dzieją się tu i teraz, nie udają rzeczywistości, którą znam. Lubię też rzeczy które sa w zasadzie realistyczne, ale pod powierzchnią kryją odrobinę metafizyki.
Gosia - Pon 24 Mar, 2008 19:16
Opowiesci o krolach z dawnych wiekow tez brzmią dla mnie fantastycznie, bo tak naprawde trudno sobie wyobrazic, ze kiedys tak żyli ludzie... i tak wygladal świat...
Admete - Pon 24 Mar, 2008 19:24
Własnie Gosiu trochę o to mi chodzi. Dlatego nie mam problemu z łączeniem fantastyki i prozy historycznej czy tez tej pisanej wcześniej. Co do sensacji to też jest fantastyka Wystarczy sobie pooglądać serial 24 - mamy tam Jacka Bauera jako superherosa na usługach rządu USA
Gosia - Pon 24 Mar, 2008 19:28
Bo w takich filmach to juz troche mamy do czynienia z komiksami o super-bohaterach np. Superman (czy rodzimy As )
praedzio - Pon 24 Mar, 2008 19:51
Ja zaczynałam od baśni. Pamiętam książkę Baśnie z Archipelagu Malajskiego - czy jakoś tak. Rety! Strasznie mnie to zafascynowało.
Później mity - a jakże! Powieści historyczne też. Praktycznie zaczynałam podobnie jak Admete - Może SF niekoniecznie, choć też parę pozycji przeczytałam. Ale odkąd odkryłam fantasy... uuu, bracie...!
Z filmami było podobnie: historyczno-kostiumowe i fantastyczne. Pociągał mnie ten zagadkowy, tajemniczy świat z dziwnymi stworami, bogami, bohaterami. Im więcej mitologii, tym lepiej.
Teraz lubię opowieści na pozór realistyczne, ale właśnie z ukrytymi przejściami, tajemnicami, nawiązaniami do baśni czy mitów. Ostatnio przeczytałam Amerykańskich bogów Gaimana - wspaniale się bawiłam w rozpoznawaniu poszczególnych bogów z mitologii całego świata.
Admete - Pon 24 Mar, 2008 20:06
Własnie, właśnie! Gaiman jest dobrym przykładem na połączenie realizmu z fantastyką. Pamiętam tytuł tego zbioru basni, to znaczy pamiętam częściowo - tam coś było z jaskołczymi gniazdami.
Tamara - Pon 24 Mar, 2008 21:52
Filmy i powieści sensacyjne mają to do siebie , że w pewnym i to wcale niemałym stopniu czerpią nie tylko inspirację ale i mechanizmy działania akcji , czyli korzystają z realizmu jak najbardziej , fantastyką jest w nich za to z reguły obowiązkowy happy end i wszechwiedza bohatera , który ni stąd ni z owąd nagle znajduje właściwe rozwiązanie czytając chyba w myślach przeciwników , no i jego niezniszczalność ,ale to jest zrozumiałe .
Zaś od fantastyki nie można chyba oczekiwać niczego oprócz ucieczki od rzeczywistości w światy alternatywne dla rozrywki , odpoczynku i przyjemności . I chęć lub niechęć do niej zależy chyba od stopnia w jakim rzeczywistość zaspokaja nasze pragnienia i potrzeby duchowe .
Za to twórczość nazwijmy ją opartą na historii czyli nasze ulubione powieści możnaby umieścić chyba na pograniczu realizmu i fantastyki - powstały przecież w jak najbardziej realnym świecie , z którego autorzy czerpali natchnienie np.JA , choć dla wielu osób dziś są czystą fantastyką właśnie ze względu na oddalenie w czasie , jak pisała Gosia ,i częstą nieznajomość realiów ,oraz brak zainteresowania historią , skupienie wyłącznie na "tu i teraz" . Zawierają treści jak najbardziej realne w momencie swego powstawania , cech fantastyki nabierają przez nastawienie czytelnika czyli dla każdego indywidualnie .
Powiem szczerze , mnie bliższa i zrozumialsza jest beletrystyka XIX wieku niż dzisiejsza , ale nie wyklucza to wcale zamiłowania np. do Lema i Harry Pottera .
Admete - Pon 24 Mar, 2008 22:11
Napisałam długiego posta, ale mi sie skasował trudno - oszczędzę wam mojego ględzenia. Powiem tylko, że nie zgadzam się z twierdzeniem o eskapizmie literatury fantastycznej. Na poparcie mojej tezy przytaczałam w tej skasowanej wypowiedzi LeGuin i jej powieści o zrozumieniu odmienności ( Lewa ręka ciemności ), liczne wątki ekologiczne występujące w jej opowiadaniach i powieściach, Strugackich i ich badanie tajemnic wszechświata, dyskusje na temat niepoznawalności pewnych spraw ( Piknik na skraju drogi ). Potem była problematyka wiary w Boga, winy, kary w utworach Huberatha, walka z systemem w powieściach Zajdla czy Wnuka - Lipińskiego ( socjologa, który w czasach komunizmu swoje poglądy publikował w formie powieści ). O Dukaju nawet nie wspomnę - jego dywagacje historyczne i filozoficzne w Lodzie mnie przerastają Jak to wszystko jest czysta rozrywka i eskapizmem to ja jestem święta turecka Oczywiście powieści rozrywkowe też tam są i stanowią większość. W gównym nurcie mamy jednak podobnie. Zresztą teraz nie ma już podziału na główny nurt i fantastyczne getto - to się skończyło w II połowie lat 90. Obecnie nawet pisarze odżegnujący się kiedyś od fantastyki flirtują z nią od czasu do czasu ( głownie dla zysku ).
Może ja was ostrzegę lojalnie, że pisałam pracę magisterską z polskiej fantastyki ( co prawda wieki temu, ale jednak ).
Gosia - Pon 24 Mar, 2008 22:33
Ja pisalam prace z poetyki - nt. (o ile dobrze pamietam): Basn, mit czy fantasy w powiesci "Czarnoksieznik z Archipelagu" Ursuli Le Guin
ale z Tobą rownac sie nie moge, bo byla to tylko praca roczna
Jednak to od tej wlasnie powiesci zaczal sie moj flirt z fantastyką. A wszystko to przez radio, gdzie nie pamietam juz kto nota bene fantastycznie czytal tą powieśc.
Deanariell - Pon 24 Mar, 2008 23:16
Wow... ale tu dyskusja wre Ja chcę powiedzieć na samym wstępie, że literatura sf i pewna część fantasy, to jedna z lepszych rzeczy, które się w ogóle przytrafiły literaturze na przestrzeni wieków I zdecydowanie zgodzę się z Admete, że trudno zaliczyć ten gatunek literatury do lekkiej, łatwej i przyjemnej... Takie właśnie mają o niej pojecie ludzie, którzy na ogół nie mają tego pojęcia o niej w ogóle Moja kochana mamunia już w podstawówce powtarzała - widząc jak namiętnie czytam o przygodach Tapatików, Czarnoksiężniku z Krainy Oz czy inne tego typu opowieści - powtarzała coś w tym stylu: "Dziecko, jak ty możesz czytać takie głupoty? Zabrałabyś się za coś poważnego.." - tzn. były to różne lektury szkolne w jej mniemaniu... (które zresztą na ogół także sumiennie czytałam - w końcu książka była książką- w czasach, kiedy dorastałam pełniła w moim życiu funkcję podobną dziś do funkcji Internetu - była oknem na świat i przepustką do rozmaitych fascynujących światów ) W liceum czytałam już m.in. Zajdla, co otworzyło mi oczy na problem np. totalitaryzmów i zniewolenia jednostki bardziej niż cała literatura współczesna... I zawsze uparcie powtarzałam mamie, że to nie jest o głupotach, ale najprawdziwsza prawda o życiu i naturze człowieka, a że bohaterowie pochodzą z przyszłości lub w ogóle z innej planety? Jakie to ma znaczenie, jeśli mowa jest o prawdach ostatecznych? Cyberpunk odkryty dzięki "Fantastyce" i "Nowej Fantastyce" dzieje się właściwie częściowo na naszych oczach tu i teraz, a sądząc po nowych pokoleniach grasujących na ulicach miast i miasteczek - reszta z tych wizji spełni się w nie tak odległym czasie... taaaaa...
Proszę, porównajcie z cytatem z Wikipedii:
"Akcja opowieści z gatunku cyberpunku rozgrywa się najczęściej w ogromnych, przeludnionych miastach-molochach, gdzie ludzie są zdemoralizowani przez technikę, społeczeństwo jest socjodarwinistyczne, a dekadencka młodzież zażywa narkotyki i modyfikuje swe ciała, często do celów przestępczych takich jak hakerstwo, walki uliczne (-punk). Clue cyberpunku to jednak Maszyna - cyberprzestrzeń i dek - szybki komputer. Ponadto niebagatelną rolę odgrywa cybernetyka - cybernetyczne wszczepy wszelkiego autoramentu, od sztucznych oczu, po sztuczne mięśnie i wzmocnione organy wewnętrzne (cyber-).
Cyberpunk koncentruje się najczęściej na mrocznej stronie wpływu technologii na człowieka. Istotnym jest połączenie człowieka z maszyną, od wspominanej cybernetyki, przez całkowicie sztuczne ciała na zwykłym uzależnieniu człowieka od techniki w podstawowych czynnościach dnia powszedniego. Regułą w tym gatunku jest występowanie korporacji i firm o niezwykle rozległych wpływach. Często cyberpunk przedstawia przyszłość jako świat niegościnny, gdzie cywilizacja koncentruje się w odciętych miastach, gdzie wolność i swoboda została poświęcona pod pozorem obrony ludzkości. W związku z tym często akcja śledzi działania zbuntowanego podziemia. Ostatnim przewijającym się motywem jest społeczeństwo informacji, gdzie cyberprzestrzeń jest wszechobecna a informacje są niezwykle wartościowym towarem, na tym polu dominują Hakerzy..."
Niech mnie drzwi ścisną, jak to nie przypomina pewnych trendów we współczesności...
Fantastyka jest dla mnie osobiście w pewnym sensie odbiciem teraźniejszości i zwierciadłem, w którym można podglądać przyszłość... Niech mi ktoś powie, że niesamowite wynalazki opisywane choćby przez Lema wiele lat temu, kiedy większość ludzi uważała to za przejaw czystej fantazji - nie ziściły się i nie znalazły zastosowania w naszym realnym życiu - przepraszam, że nie potrafię podać tutaj konkretnych przykładów, ale wiem, że takowe istnieją Podam moze inny przykład, z dziedziny filmu sf - weźmy np. takiego "Predatora" - kto oglądał pamięta, że tytułowy obcy miał specjalny skafander maskujący, dzięki któremu był praktycznie niewidzialny (póki Arni mu go nie uszkodził ) - no i co? Obecnie dla armii amerykańskiej nie jest to już bynajmniej wyposażenie z gatunku sf, ale rzeczywistość - widziałam filmik o tej technologii na Discovery Channel bodajże... A pamiętny "Blade runner" na podstawie powieści Dick'a "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach"? Niech mi ktoś powie, że za kilka stuleci zagadnienia tam pokazane nie nabiorą dosłownej aktualności (poza ponadczasowym przesłaniem tej historii oczywiście) - skoro trwają prace nad stworzeniem sztucznej inteligencji? Ba... Ja wam powiem, że literatura sf tak naprawdę przygotowuje ludzi na to, co ma nadejść... A drugi nurt (jak przykładowo co mądrzejsze powieści fantasy), analizujący zachowania ludzi w różnych alternatywnych rzeczywistościach i warunkach - moim zdaniem jest kapitalną szkołą psychologii... No mogłabym tak przez wieczność... Niektóre powieści z opisywanego gatunku na zawsze zmieniły moje życie i sposób postrzegania świata - bezcenne to doświadczenia i gorąco dziękuję za nie Opatrzności
Vasco - Pon 24 Mar, 2008 23:24
Krótkie pytanie na temat: ktoś się wybiera na Pyrkon?
Deanariell - Pon 24 Mar, 2008 23:58
| Vasco napisał/a: | | Krótkie pytanie na temat: ktoś się wybiera na Pyrkon? |
Niestety ja nie... Ale zawsze miałam ochotę wybrać się na taką imprezę... cóż... może w przyszłym życiu
Kontynuując...
Nie zgadzam się zupełnie ze stwierdzeniem:
| Mag13 napisał/a: | | Fantastyka i sensacja mają to do siebie, że operują pewnymi schematami i uproszczonymi zarysami postaci, często nie pozwalającymi na ukazanie np. głębi przeżyć. |
Część produkcji z obu tych gatunków owszem, nie zgrzeszyło głębią, ale absolutnie nie wszystkie! Film "Władca pierścieni" częściowo był może uproszczoną wizualizacją, ale książka Tolkiena zawiera bardzo głębokie problemy moralne - lojalność, zdrada, wybór wartości w życiu, szlachetność i niepohamowane pragnienie władzy... Kto się zatrzymuje na samym filmie, to tak jak gdyby lizał lizaka przez szybę - nie poczuje jego prawdziwego smaku... "Władca" ma bowiem głębokie korzenie w "Silmarillionie" chciażby - dopiero po tej lekturze świat Tolkiena nabiera głębi - o gustach się nie dyskutuje, ale ja przepraszam, dla mnie niektóre postacie ze Śródziemia (czy nasze rodzime - np. u Sapka... ach ten Geralt! ) mają więcej głębi psychologicznej, niż Wokulski z "Lalki" Prusa (żeby się tak pierwszego lepszego z brzegu przyczepić... )
| Mag13 napisał/a: | | Dla mnie liczy się kino psychologiczne, dramat, film obyczajowy |
A dla mnie wspomniany już wyżej "Blade runner", "Dune" (Diuna) wg Franka Herberta, "Miasteczko Tween Peaks", "Matrix" (cz.1) i wiele innych filmów z gatunku fantastyki oraz tzw. realizmu magicznego, których tytuły akurat wyleciały mi z głowy w tym natłoku myśli... ... to właśnie jest doskonałej klasy kino psychologiczne... chociaż świat może z pozoru nierealny... Ja z kolei nie rozumiem jak można tego nie dostrzegać i NIE rozumieć - ale ponieważ staram się być otwarta na inne sposoby myślenia, niż mój własny - mimo wszystko staram się zrozumieć...
| Mag13 napisał/a: | Gorzej - ja jestem z XIX wieku
Kiedy to nawet wymyślono Frankensteina, Edgar Allan Poe straszył, Alicja przechodziła na drugą stronę lustra..... Powinnam więc akceptować fantazje, romanse grozy, światy urojone... Ale jestem, niestety, Pomorzakiem. A Pomorzacy bywają nazywani polskimi Czechami - z wszystkimi tego stanu konsekwencjami.... trzymają się twardo gruntu, mówią "jo" zamiast "tak", lubią mały skromny realizm i analizę bergmanowską niż stwory, potwory i perony z ukrytymi przejściami do światów alternatywnych. |
Ja co prawda jestem duszą i ciałem z Małopolski, ale nie mogę się tak do końca zgodzić z tą opinią - w dzieciństwie czytałam bowiem namiętnie baśnie z różnych regionów, również pomorskie (gdzie "grasowały" powabne syrenki, królowa Jurata, złote rybki i inne cudeńka ) - gdzie pełno było światów alternatywnych (może bez przejść na peronach, ale zawsze... ), stworów i potworów różnej maści... Znaczy się duch fantastyki na Pomorzu, przypuszczam, ma się całkiem nieźle - trzeba go chyba zwyczajnie czuć i tyle
Admete - Wto 25 Mar, 2008 10:09
Riello siostro moja supernaturalna jak Ty dobrze wiesz, co mi w duszy gra. Dobrze, że wspomniałaś o cyberpunku. Faktycznie ten nurt w fantastyce kanalizuje w jakiś sposób nasz strach przed maszynami ich i potęgą. Tak naprawdę ja nie pojmuję, jak działaja te wszystkie elektorniczne urządzenia. My ludzie zaczynamy sie zastanawiać, jak daleko zaprowadzi na rozwój techniki i cywilizacji. Są też ciekawe powieści analizujące problem odmienności na przykładach telepatów. Owszem telepaci nie istnieją, ale dzięki przenieseniu problemu ksenofobii, rasizmu czy nietolerancji w przyszłość, otrzymujemy możliwośc swobodniejszego drążenia problemu.
Pamiętasz Riella jak oglądałyśmy Ludzkie dzieci? Wizja tamtego świata wcale nie jest aż tak odległa...A te wszystkie alternatywne historie - co by było, gdyby Hitler i Japończycy wygrali wojnę? Na to pytanie odpowiada powieść Dicka Człowiek z Wysokiego zamku.
Diuna jak najbardziej jest psychologiczna - korzysta z nawiązań do kultur Wschodu, do zen ( tak mi się teraz skojarzyo ). Martin analizuje świat pogrążony w chaosie wojen domowych, a choć ten świat jest wzorowany na naszym średniowieczu, to jednak autor ma swobodę tworzenia bohaterów i wątków.
Tamara - Wto 25 Mar, 2008 22:06
Ojojoj , kładę uszy po sobie , przytłoczona Waszą wiedza o fantastyce .Ja zabrałam głos z pozycji przeciętnego czytacza wszystkiego i powiem szczerze , że nigdy nie szukałam w fantastyce psychologii , metafor ani rozważań na tematy dotyczące świata rzeczywistego czyli wojen , pragnienia władzy itp., to zapewnia mi inny gatunek literatury .
A "Diuna" w wersji filmowej wg.mnie nie umywa się do książki i gubi trzy czwarte treści , przez co powstał dosyć kiepski film s-f , nijak nie oddający ducha oryginału .
Admete - Wto 25 Mar, 2008 22:13
Sama więc widzisz, że Diuna ( właściwie cały cykl Franka Herberta ) jest na tyle skomplikwoany, że trudno go przełożyć na wersję filmową. I naprawdę warto poszukać w fantastyce czegos więcej niz rozrywki. Fantastyka jest najbardziej mitologiczna, często sięga do archetypów i najczęściej czytają ja ludzie wrażliwi na te pierwotne elementy świata
Właśnie teraz oglądam sobię z przyjemnością japońskie anime Appleseed o świecie roku 2133 Riella myślę, że Ci się spodoba.
Tamara - Wto 25 Mar, 2008 22:33
Ale co ja biedna poradzę ,że poważne tematy w fantastyce do mnie nie docierają . Ja szukam w fantastyce tego , czego nie ma w świecie rzeczywistym , to jest najważniejsze i najciekawsze , połączenie takich treści z przesłaniem dotyczącym rzeczywistości w sposób łatwoprzyswajalny jest według mnie trudne i z tego co czytałam najlepiej udało sie Lemowi - osobiście miałam okazję poznać parę osób przypominających maszynę Trurla , dla której dwa a dwa zawsze było siedem .
I dla mnie fantastyka - zgodnie ze swoją nazwą - jest czymś od rzeczywistości w dużym stopniu oderwanym , nie szukam w niej odniesień do naszego świata , tylko oderwania od niego . Tak mam od dziecka i nie zanosi sie na zmianę . A wszelkie baśnie uwielbiam do tej pory
|
|
|