|
Rozważna i romantyczna |
| Autor |
Wiadomość |
Gitka [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 20 Maj, 2006 19:24 Rozważna i romantyczna
|
|
|
Rozważna i romantyczna wydana w 1811 roku
"Pisanie sprawia mi najwyższą przyjemność" - zwierzała się Jane Austen, znana i lubiana autorka pogodnych, nieco ironicznych powieści z życia angielskiego ziemiaństwa. Tworzyła w bawialni rodzinnego domu, dzieląc się myślami z ukochaną siostrą. Wiele czytała, między innymi sentymentalne romanse gotyckie, dla których żywiła pełną rozbawienia wzgardę. Pod wpływem tych lektur powstała "Rozważna i romantyczna", historia dwóch sióstr: pełnej wdzięku i zdrowego rozsądku Eleonory oraz romantycznej Marianny, która przez zamiłowanie do przygód nieomal ściąga na siebie hańbę i nieszczęście. Przedstawiając tak kontrastowo różne bohaterki, autorka ujawnia niepospolity zmysł komizmu i po raz kolejny daje wyraz przekonaniu, iż najwyższą zasadą w życiu młodej panny winien być umiar.
[Prószyński i S-ka, 1996]
 |
| Ostatnio zmieniony przez Gitka Pon 06 Lis, 2006 13:21, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Pon 22 Maj, 2006 16:47
|
|
|
| Lubię "RR", ale na wstępie, kiedy Fanny wybijała John'owi pomysł podarowania im tych trzech tysięcy funtów, to miałam ochotę coś zrobić z tą książką... Tak się zdenerwowałam... |
|
|
|
 |
Jeannette
Dołączyła: 20 Maj 2006 Posty: 476
|
Wysłany: Pon 22 Maj, 2006 20:21
|
|
|
Moja pierwsza powieść JA. Mam ogromną sympatię dla niej. Na początku jedno pytanie cisnęło mi się do podświadomości: o co tu chodzi?! Ale potem wsiąkłam. Dużym uczuciem darzę też Eleonorę. |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Pon 22 Maj, 2006 20:23
|
|
|
| Jeannette napisał/a: | Moja pierwsza powieść JA. Mam ogromną sympatię dla niej. Na początku jedno pytanie cisnęło mi się do podświadomości: o co tu chodzi?! Ale potem wsiąkłam. Dużym uczuciem darzę też Eleonorę. | Eleonora ma w sobie "to coś"... Wolałabym mieć ją za mamę, niż Mariannę. |
|
|
|
 |
Panna_Marta

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 130
|
Wysłany: Pon 22 Maj, 2006 21:30
|
|
|
| Jeannette napisał/a: | Moja pierwsza powieść JA. Mam ogromną sympatię dla niej. Na początku jedno pytanie cisnęło mi się do podświadomości: o co tu chodzi?! Ale potem wsiąkłam. Dużym uczuciem darzę też Eleonorę. |
Ja także. Moja ulubiona bohaterka literacka. Zawsze twierdzę, że jestem połączeniem Elinor Dashwood i Natalii Borejko (romantycznej, marzycielskiej, niezdecydowanej). Niby paradoks. A jednak możliwy, czego jestem przykładem. |
|
|
|
 |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon 22 Maj, 2006 23:24
|
|
|
| A ja mam dużo zrozumienia dla Marianny. Głupiutka była i nieznośna i przysporzyła wszystkim siwych włosów, zgoda. Ale jednak bardzo ludzkie wydaje mi się jej dążenie za marzeniem, parcie do jego realizacji wbrew konwenansom, zakazom, ograniczeniem. Wolę to niż angielska rezerwę Eleonory. Lubię Eleonorę, jak lubi się każdą ostoję w nieprzyjaznym świecie, współczuję, że musi nosić problemy całej rodziny na swoich ramionach, ale irytuje mnie i ona i ten jej smętny rycerz - Edward Ferrars. |
|
|
|
 |
Caitriona
Byle do zimy

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 12367 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto 23 Maj, 2006 01:16
|
|
|
| Trzykrotka napisał/a: | | A ja mam dużo zrozumienia dla Marianny. Głupiutka była i nieznośna i przysporzyła wszystkim siwych włosów, zgoda. Ale jednak bardzo ludzkie wydaje mi się jej dążenie za marzeniem, parcie do jego realizacji wbrew konwenansom, zakazom, ograniczeniem. Wolę to niż angielska rezerwę Eleonory. Lubię Eleonorę, jak lubi się każdą ostoję w nieprzyjaznym świecie, współczuję, że musi nosić problemy całej rodziny na swoich ramionach, ale irytuje mnie i ona i ten jej smętny rycerz - Edward Ferrars. |
Może i masz rację. Marianna podąża za swoimi marzeniami, chce zrealizować swoje cele i ja podziwiam ją w jakimś stopniu za to. Ale robi to w sposób, jak dla mnie, denerwujący i nie patrzy na konsekwencje. Mi osobiście dużo bliższa jest Eleonora. Może dlatego, ze w sumie w jakiś sposób jestem do niej podobna. Zdecydowanie wolę ja od 'rozemocjonowanej' Marianny. |
_________________ And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine
 |
|
|
|
 |
Jeannette
Dołączyła: 20 Maj 2006 Posty: 476
|
Wysłany: Wto 23 Maj, 2006 13:09
|
|
|
| Ja Mariannę z jednej strony rozumiem. Ale są granice uczuciowości.... |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Wto 23 Maj, 2006 13:14
|
|
|
| Ja rozumiem Mariannę, lubię ją bardzo i na pewno jest bliska mojej osobowości (może nawet za bardzo). Chcioałabym mieć taką przyjaciółkę... Jak narazie mam Charlottę, kilka Izabeli, może z jedną Fanny... No i zastęp Lucy, niestety... |
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie. |
|
|
|
 |
Mag

Dołączyła: 19 Maj 2006 Posty: 793 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 11:56
|
|
|
Fakt,że Eleonora daje oparcie wykorzystują wszyscy. najpierw zajmuje się przeprowadzką potem, organizacją życia , Marianną i Innym- na własne sprawy ma mało czasu i nie ma z kim o nich porozmawiać - trochę jak Wasza Małgośka z "N&S"
natomiast Marianna jest bardzo samolubna- Leci jak ćma do płomienia i ma w nosie wszystkich - na mój gust za bardzo skupiona na swoich uczuciach- nie widzi,że rani innych .
Konsekwencje też zrzuca na barki Eleonory. |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 14:03
|
|
|
| Co ona by zrobiła bez Eleonory? Gdyby nie miała siostry, nie dałaby sobie rady, bo świat nie przyjmuje dobrze takich ludzi... |
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie. |
|
|
|
 |
Jeannette
Dołączyła: 20 Maj 2006 Posty: 476
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 19:08
|
|
|
Marianna była samolubna, ale przez to ludzka, jak Katy z ON. Jest mi bliska właśnie przez tę lekkomyślność. Któraż kobieta nie popełnia szaleństw z miłości? |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 19:19
|
|
|
| Dla mnie Rozwazna i Romantyczna też była pierwszą powieścia JA. Ale nie czuję do niej sentymentu. |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 19:23
|
|
|
| Aine... Ty zawsze musisz wylać na nas kubeł zimnej wody! |
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie. |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 19:59
|
|
|
Nigdy nie mam takiego zamiaru |
|
|
|
 |
Jeannette
Dołączyła: 20 Maj 2006 Posty: 476
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 20:16
|
|
|
Aine jesteś nieczuła! |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 20:21
|
|
|
| Caitriona napisał/a: | | Marianna podąża za swoimi marzeniami, chce zrealizować swoje cele i ja podziwiam ją w jakimś stopniu za to. Ale robi to w sposób, jak dla mnie, denerwujący i nie patrzy na konsekwencje. |
Pół biedy, gdyby te konsekwencjie dotykały tylko jej, ale ona wprowadza zamęt w życie wszystkich bliskich sobie osób i - co gorsza - wcale tego nie zauważa. Nie ma złych intencji, ale bywa niebezpieczna. Jak dziecko z zapałkami... |
|
|
|
 |
Agn
księgarniany wymiatacz

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 40805 Skąd: Arrakis
|
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 21:29
|
|
|
Czytalam ksiazke z mieszanymi uczuciami - raz mnie bawila, innym razem irytowala. Moim zdaniem za duzo w niej bylo glupich postaci. Marianny serdecznie nie trawie, szczegolnie za jej brak konsekwencji. Najpierw "nie dbam, czy ludzie o mnie gadaja", ale kiedy wyszlo jak wyszlo z Willlowghbym (nigdy nie pamietam jak sie pisze to nazwisko), to nagle cierpi, ze pani Jennings o niej gada. Masz kobieto piwo, pij, skoros sama nawarzyla!
Za to uwielbiam Elinor za jej rozsadek, spokoj, zrownowazenie. Za te wlasnie "rozwage". No i pulkownik Brandon - kocham te postac! Cierpliwy w swej milosci, Marianna nie staje mu sie obojetna nawet kiedy wyraznie nie chce jego towarzystwa. Scena, w ktorej Brandon widzi Marianne po raz pierwszy zostala cudownie przedstawiona w ekranizacji Anga Lee. Naprawde widac to zauroczenie, takie pierwsze uderzenie uczucia, jakby zobaczyl aniola i mial nadzieje, ze ten widok nigdy nie zniknie mu sprzed oczu.
W sumie... jednak lubie te ksiazke. |
_________________ Fear is the mind-killer. |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 14:47
|
|
|
A czy można nie lubić którejś książki Jane? (Aine! Zabraniam odpowiadać ci na to pytanie! ) |
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie. |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 15:03
|
|
|
| Moim zdaniem - nie można, chociaż znam takich, którzy by się z tym nie zgodzili... |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 15:49
|
|
|
Moim zdaniem też... Sam fakt, że to ONA jest autorką sprawia, że z góry zakładam, że książka jest wspaniała... |
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie. |
|
|
|
 |
Agn
księgarniany wymiatacz

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 40805 Skąd: Arrakis
|
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 19:18
|
|
|
Ja nigdy niczego z góry nie zakładam, aczkolwiek mogę dac autorowi kredyt zaufania.
Cóż poradzę? RR jakoś tak... nie przeczę, są tam perełki (ach, Brandon w akcji!), ale nie mogłam znieść jednej z GŁÓWNYCH bohaterek. A wtedy mój odbiór książki bywa mniej przyjemny. |
_________________ Fear is the mind-killer. |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 20:10
|
|
|
Guniu, każdy ma sentyment do swojej pierwszej powieści JA (no może oprócz mnie ), ale jakos opinie innych raczej nie wpływają na moje własne. |
|
|
|
 |
Agn
księgarniany wymiatacz

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 40805 Skąd: Arrakis
|
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 20:14
|
|
|
| Na mnie też, mogę być co najwyżej ostrożniejsza w odbiorze, bardziej wnikliwie przyglądać się powieści. Ot i tyle. |
_________________ Fear is the mind-killer. |
|
|
|
 |
Admete
shadows and stars

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58798 Skąd: Babylon 5/Gondor
|
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 21:15
|
|
|
Bardzo lubię MP Juz gdzieś na starym forum o tym pisałam. Nie ma tu tak błyskotliwej bohaterki jak Lizzy, nie ma tak romantycznego uczucia jak Anny i kapitana, nie ma ironii Opactwa, lekkości Emmy...Jest za to szersze niż w innych powieściach Austen to obyczajowe i poważniejszy ton. W MP można się głębiej wczytać i mocniej poczuć specyficzny klimat zamożnego domu angielskiej rodziny. |
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
 |
|
|
|
 |
|
|