|
Happy end |
| Czy happy end sprawia, że historia jest ciekawsza? |
| Tak |
|
10% |
[ 3 ] |
| Nie |
|
3% |
[ 1 ] |
| To zależy od historii |
|
85% |
[ 24 ] |
| Nie mam zdania |
|
0% |
[ 0 ] |
|
| Głosowań: 28 |
| Wszystkich Głosów: 28 |
|
|
|
| Autor |
Wiadomość |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 10 Paź, 2007 19:39
|
|
|
| Marija napisał/a: | | lady_kasiek napisał/a: | ja ten fragment znam na pamięć prawie i to nic to. No za pierwszym razem to spazmów dostałam | O, jakim wielkim pisarzem Sienkiewicz był . Byle fraza spazmów nie wywoła, nie ma to tamto. |
ja spazmów dostałam nie tylko po jednej frazie, ale po całym zakończeniu.
Ale z P. Wołodyjowskim miałam też hm śmieszną historią jak jeszcze książki nie czytałąm, znałąm tylko frg, jak wysadzaja zamek i zapytałam mamy, Kot to był Hektor Kamieniecki. Bo ja byłam pewna że to osoba o imieniu Hektor a nazwisku Kamieniecki.
Ale ciekawe czy Pan Wołodyjowski by nam się tak podobał z happy endem |
|
|
|
 |
lady_ania

Dołączyła: 19 Lut 2007 Posty: 139 Skąd: Nibylandia
|
Wysłany: Śro 10 Paź, 2007 19:39
|
|
|
| Co do wspominanego wielokrotnie Michała Wołodyjowskiego to muszę wam coś opowiedzieć. Kiedyś w zamierzchłych czasach kiedy to brałam udział w konkursach recytatorskich zdarzyło mi się recytować ów zakończenie tzn "Panie Pułkowniku Wołodyjowski!!" Wyobraźcie sobie, że ludzie płakali! Normalnie legalnie ocierali łzy. No wiec ja powstrzymać się nie mogłam, a że kocham ostatni tom trylogii, w wypowiadane słowa wkładałam serce i ściekające po policzkach łzy. No i pewnie dlatego zajęłam pierwsze miejsce. Widok był wspaniały. Pół sali wyciąga chusteczki żeby łzy obetrzeć. |
_________________
 |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Śro 10 Paź, 2007 22:20
|
|
|
Gratulacje występu, lady_aniu |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 10 Paź, 2007 22:43
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Czyli happy end powinien być, kiedy bohaterowie zasługują? |
Niekoniecznie i nie zawsze |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44788 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 09:03
|
|
|
| Jeśli chodzi o końcówkę Pana Wołodyjowskiego - to owszem, tez miałam zgryza, dlaczego się wysadził, czemu zginął - ale gdyby to zostało też zakończone pomyślnym żywotem z tuzinem dzieci, to byłoby cudnie, ale nie zaległo by tak na sercu i duszy. A tak - to na samo wspomnienie ludziom łzy do oczu lecą i wzruszają sie okrutnie. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 09:08
|
|
|
Z całym szacunkiem dla Pana Wołodyjowskiego - nie sądziłam, że tylu Damom ów nieszczęśnik tak na sercu leży . Co znaczy klasyka literatury polskiej. Czy teraz cała Trylogia jest lekturą szkolną? Bo jeśli nie, to za parę lat możemy się z młodszym pokoleniem nie zrozumieć "w tym temacie". |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 09:08
|
|
|
| BeeMeR napisał/a: | | Jeśli chodzi o końcówkę Pana Wołodyjowskiego - to owszem, tez miałam zgryza, dlaczego się wysadził, czemu zginął - ale gdyby to zostało też zakończone pomyślnym żywotem z tuzinem dzieci, to byłoby cudnie, ale nie zaległo by tak na sercu i duszy. A tak - to na samo wspomnienie ludziom łzy do oczu lecą i wzruszają sie okrutnie. |
Ale BeeMerku, ludzie sie powinni cieszyć a nie płakać, jako ja to właśnie czynię, choć z powodu Tomka nie Michała, ale zawsze... |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44788 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 10:06
|
|
|
| Alison napisał/a: | | z powodu Tomka | eee... Jakiego Tomka bom coś w zagubiona?
Też oczywiście jestem za tym, żeby się ludzie cieszyli - ale nie może być zawsze happy end - wiele historii by na tym straciło - już padło sporo przykładów powyżej.
Ja - wybaczcie wtrącenie z mojego konika - nie wyobrażam sobie, żeby na przykład hinduski Devdas skończył się dobrze - no po prostu byłoby to absolutnie niemożliwe - i nie mówię tu tylko o filmie, który ma mocno wyolbrzymione wszystkie aspekty historii, ale i o książce, która była pierwowzorem.
Nie wiem tylko, czy znacie tą historię? |
_________________
 |
|
|
|
 |
lady_ania

Dołączyła: 19 Lut 2007 Posty: 139 Skąd: Nibylandia
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 11:52
|
|
|
| BeeMeR napisał/a: | | Jeśli chodzi o końcówkę Pana Wołodyjowskiego - to owszem, tez miałam zgryza, dlaczego się wysadził, czemu zginął - ale gdyby to zostało też zakończone pomyślnym żywotem z tuzinem dzieci, to byłoby cudnie, ale nie zaległo by tak na sercu i duszy. A tak - to na samo wspomnienie ludziom łzy do oczu lecą i wzruszają sie okrutnie. |
Domyslam sie drogie Damy ze nie jest wam obca wiesc ze ow Wolodyjowski zyl kiedys. Jak to mowi historia Jerzy Wolodyjowski, bo takie mial imie oryginal, wysadzil sie w kamiencu. Wybuch go nie zabil. Zabil go pocisk.
http://pl.wikipedia.org/w...%C5%82odyjowski
tu macie szczegóły. Dlatego Sienkiewicz zabił swojego bohatera. Ja opowiadam się za tym, że ta historia jednak powinna miec happy end. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 11:55
|
|
|
| lady_ania napisał/a: | | Domyslam sie drogie Damy ze nie jest wam obca wiesc ze ow Wolodyjowski zyl kiedys. Jak to mowi historia Jerzy Wolodyjowski, bo takie mial imie oryginal, wysadzil sie w kamiencu. Wybuch go nie zabil. Zabil go pocisk. |
Wiemy też, że jego prawdziwa żona była wdową po trzech mężach (tu się kłania opowieść o trzech konkurentach Baśki), a po śmierci Wołodyjowskiego wyszła za mąż chyba jeszcze raz, albo i dwa... |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 11:55
|
|
|
Tak, czytałam o pierwowzorze. No i co, od kiedy Sienkiewicz taki wierny faktom i datom? Mógł mu pozwolić doczekać się choćby jednego potomka . |
|
|
|
 |
lady_ania

Dołączyła: 19 Lut 2007 Posty: 139 Skąd: Nibylandia
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 12:03
|
|
|
| Amen. Wolodyjowski tyle przecieropial ze moglby doczekac pierworodnego syna chociaz... |
_________________
 |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 12:04
|
|
|
| Maryann napisał/a: | Wiemy też, że jego prawdziwa żona była wdową po trzech mężach (tu się kłania opowieść o trzech konkurentach Baśki), a po śmierci Wołodyjowskiego wyszła za mąż chyba jeszcze raz, albo i dwa... | Bo to było tak: młode żony często umierały w połogach, więc mężczyzna miał szansę mieć ich kilka w swoim życiu. Kiedy z kolei on wreszcie umierał ze starości, często pozostawiał po sobie młodą wdowę, która - mając po temu środki - mogła sobie pozwolić na zamążpójście za ubogiego, ale ślicznego młodzieńca, a kiedy ona z kolei umarła, on brał młodszą itd., itd. Teraz ludzie dobierają się troszkę równiej pod względem wieku, dawniej nie miało to takiego znaczenia. Małżeństwo było raczej związkiem z rozsądku, niż z uczucia. |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44788 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 14:09
|
|
|
| Marija napisał/a: | | Bo to było tak: młode żony często umierały w połogach, więc mężczyzna miał szansę mieć ich kilka w swoim życiu. Kiedy z kolei on wreszcie umierał ze starości, często pozostawiał po sobie młodą wdowę, która - mając po temu środki - mogła sobie pozwolić na zamążpójście za ubogiego, ale ślicznego młodzieńca, a kiedy ona z kolei umarła, on brał młodszą itd., itd |
(Wybaczcie mało merytoryczny post ) |
_________________
 |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 14:30
|
|
|
| BeeMeR napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Bo to było tak: młode żony często umierały w połogach, więc mężczyzna miał szansę mieć ich kilka w swoim życiu. Kiedy z kolei on wreszcie umierał ze starości, często pozostawiał po sobie młodą wdowę, która - mając po temu środki - mogła sobie pozwolić na zamążpójście za ubogiego, ale ślicznego młodzieńca, a kiedy ona z kolei umarła, on brał młodszą itd., itd |
(Wybaczcie mało merytoryczny post ) | Ale tak było! Demografia historyczna się kłania |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44788 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 14:31
|
|
|
wiem, wiem, ale to cudnie zabrzmiało |
_________________
 |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 14:37
|
|
|
Cudnie było być majętną wdową po mistrzu bednarskim, która sobie wybierała cudny egzemplarz czeladnika na drugiego czy trzeciego pana małżonka; a młody kandydat nie dawał się prosić, bo to i wdowa jeszcze nie ten...tego, i w eleganckie buty nieboszczyka męża wchodził. A życie krótkie i ciężkie jest... |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 16:26
|
|
|
Tylko "Potop" jest chyba lekturą. Chociaż ja wolałabym "Wojodyjowskiego"
Czyli nie da się sformułować zasad, kiedy powinien być happy end, a kiedy raczej nie? |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 17:22
|
|
|
To zależy od historii i od osoby oglądającej. O, miałam dziś wykład z filozofii i było coś o subiektywizmie poznawczym - to dokładnie to Oglądam film ja i wg mnie powinien być happy end, bo JA tak chcę i tak mi pasuje, ktoś inny ogląda ten sam film i wg niego złe zakończenie byłoby lepsze w ogólnym odbiorze filmu. I zależy to od rodzaju filmu i od tego, jaki się ma humor w danym momencie itp itd. Rzeźnia (kiedyś mój kolega powiedział, że zamiast znanej i powszechnej "masakry" będzie mówił coś innego ), jakie to skomplikowane jest... Wiem, że nic nie wiem |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 17:24
|
|
|
| Wedlug mojego "subiektywizmu" na przyklad "Dear Frankie" powinno skonczyc sie inaczej, a nie tak nijako. |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 17:27
|
|
|
Mój ulubiony przykład Bo wg mnie właśnie to zakończenie jakie jest, jest idealne, nic bym nie zmieniła. |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
Harry_the_Cat
poszukująca

Dołączyła: 30 Cze 2006 Posty: 11292
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 21:15
|
|
|
| trifle napisał/a: | Mój ulubiony przykład Bo wg mnie właśnie to zakończenie jakie jest, jest idealne, nic bym nie zmieniła. |
Całkowicie się zgadzam z Trifle. I chyba Gosia jest jedyną znaną mi osobą, której zakończenie DF nie pasuje. |
_________________ Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more... |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 21:34
|
|
|
| Harry_the_Cat napisał/a: | | trifle napisał/a: | Mój ulubiony przykład Bo wg mnie właśnie to zakończenie jakie jest, jest idealne, nic bym nie zmieniła. |
Całkowicie się zgadzam z Trifle. I chyba Gosia jest jedyną znaną mi osobą, której zakończenie DF nie pasuje. |
Ja nie mogę powiedzieć, że aż mi się nie podobało, bo było ciekawe, ale pozostawiało mi taki niezbyt przyjemny niedosyt. |
|
|
|
 |
Harry_the_Cat
poszukująca

Dołączyła: 30 Cze 2006 Posty: 11292
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 21:37
|
|
|
Okey, Ali jest drugą osobą, która nie uważa, że to doskonałe zakończenie |
_________________ Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more... |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Czw 11 Paź, 2007 21:45
|
|
|
| Harry_the_Cat napisał/a: | Okey, Ali jest drugą osobą, która nie uważa, że to doskonałe zakończenie |
Już mnie tak nie alienujcie ze wszystkim. Na pewno jeszcze sie ktoś znajdzie |
|
|
|
 |
|
|