Fantastyka - LOTR
RaczejRozwazna - Śro 18 Sty, 2012 13:14
Czytam sobie "Niedokończone opowieści". I tak sobie raz po raz wzdycham, jakby to było pieknie, gdyby Tolkien zyl jakiś 200 lat... I w podobny sposób jak w WP opowiedział np. historię Berena i Luthien, albo Tuora... Marzenia....
Natomiast nie lubię historii Turina. Ten przerażający fatalizm losu dzieci Hurina całkowicie kłóci mi się z wizją opatrzności i nadziei, która jednak dominuje w świecie Tolkiena. Widzę w tej historii wpływ tych samych źródeł, które doporowadziły do powstania teralogii Wagnera, ale podczas gdy wagnerowski świat jest spójny pod względem determinującej roli "przeznaczenia" w życiu bohaterów, tak u Tolkiena zawsze - poza tym wypadkiem - istnieje jakaś drobina nadziei, że nie jesteśmy listkiem targanym przez koło Fortuny
Anonymous - Śro 18 Sty, 2012 13:34
Wiesz, w tomie opowiadan dedykowanych Tolkienowi jest takie jedno, o Drzewie Opowiesci, ktore zostalo sciete, utracilo zycie. Zostaly jednak zoledzie, ktore mozna zasiac, wspierac i kochac. To naprawde najpiekniejsze opowiadanie z wszystkich tam zawartych, chociaz moze nie najbardziej porywajace fabula.
Tolkiena juz nie ma, tak jak nie ma drzewa opowiesci. Mozemy go oplakiwac, ale pozostalo po nim wiele zoledzi - pisarzy, ktorzy zostali zaplodnieni jego tworczoscia. Jednego mamy na forum - najwspanialszy zaladzik jaki widzialam. Dopoki oni zyjna, tolkienowe Drzewo Opowiesci bedzie zawsze trwalo - nawet jesli poprzez nowe drzewa.
Dorfi - Śro 18 Sty, 2012 14:10
Pięknie to napisałaś Aine
BeeMeR - Śro 18 Sty, 2012 14:23
| Cytat: | Pięknie to napisałaś Aine | no ba!
Anonymous - Śro 18 Sty, 2012 15:11
Dziekuje - ale to nie ja. To Tolkien przeze mnie przemawia. Moze i jestem slekka sparszywialym zaladkiem (a nie zaledziem), ale jednak i mnie Tolkien inspiruje. Nie zawsze w slowie, ale jednak.
Anaru - Śro 18 Sty, 2012 15:28
Ten domek się chyba tu gdzieś przewinął, ale cudeńko
http://9gag.com/gag/1897593
Anonymous - Śro 18 Sty, 2012 15:56
A ja Wam powiem, ze u nas w Polsce mial powstac prawdziwy Hobbiton.
Domki mialy wygladac wlasnie tak jak te jacksonowo-lotrowskie. Nawet tata chcial nam kupic po jednej chatce -dla mnie i dla brata. Pomysl nie zostal zrealizowany z przyczyn administracyjnych (kurwia nie pozwolila) i potem sie rozplynal. Ale wystarczy spojrzec na Kurhan, aby moc wyobrazic sobie jak moglby wyglac nasz Hobbiton:
http://fotoforum.gazeta.p...uMz0qUPZcOB.jpg
http://images.photo.bikes...arniowicach.jpg
BeeMeR - Śro 18 Sty, 2012 15:56
| AineNiRigani napisał/a: | | Moze i jestem slekka sparszywialym zaladkiem | ja znów przeczytałam co innego (tj. "zadkiem") - potrzebuję kawy, morza kawy
Anonymous - Śro 18 Sty, 2012 15:58
Tiaaa, masz kudlate, anatomiczne mysli - ot co !!
BeeMeR - Śro 18 Sty, 2012 17:14
Nikt nie jest doskonały
praedzio - Śro 18 Sty, 2012 17:42
Aine, czy miałaś na myśli "żołądkiem" (od żołędzia - nie organu wewnętrznego )? Wolę się upewnić.
RaczejRozwazna - Śro 18 Sty, 2012 17:51
| AineNiRigani napisał/a: | Wiesz, w tomie opowiadan dedykowanych Tolkienowi jest takie jedno, o Drzewie Opowiesci, ktore zostalo sciete, utracilo zycie. Zostaly jednak zoledzie, ktore mozna zasiac, wspierac i kochac. To naprawde najpiekniejsze opowiadanie z wszystkich tam zawartych, chociaz moze nie najbardziej porywajace fabula.
Tolkiena juz nie ma, tak jak nie ma drzewa opowiesci. Mozemy go oplakiwac, ale pozostalo po nim wiele zoledzi - pisarzy, ktorzy zostali zaplodnieni jego tworczoscia. Jednego mamy na forum - najwspanialszy zaladzik jaki widzialam. Dopoki oni zyjna, tolkienowe Drzewo Opowiesci bedzie zawsze trwalo - nawet jesli poprzez nowe drzewa. |
podeślij mi namiary na te "żołedzie"
A napisałaś iście tolkienowskim językiem.
Anonymous - Śro 18 Sty, 2012 19:31
Idea tego opowiadania bylo to, ze nie tylko o zoledzia i nowe, mlode Drzewo Opowiesci trzeba dbac woda, swiatlem, ale tez slowem. Drzewo jest na poczatku delikatne i watle. Trzeba do niego mowic, zbierac dla niego opowiesci - nawet (a moze szczegolnie) wtedy, gdy wzbudzamy przez to opinie nieszkodliwych wariatow. Nasze Drzewko te opowiesci przechowuje, a kiedy przyjdzie jego czas - zazielenia sie od nich, zakwita... i dalej rosnie, wydajac na swiat kolejne zoledzie.
To wszystko, to moja luzna interpretacja, ale jest w tym opowiadaniu smakowity opis, ktory wrzuce do watku czytelniczego
Aragonte - Śro 18 Sty, 2012 21:01
Musze kiedyś przeczytać to opowiadanie
Anonymous - Czw 19 Sty, 2012 00:26
| praedzio napisał/a: | Aine, czy miałaś na myśli "żołądkiem" (od żołędzia - nie organu wewnętrznego )? Wolę się upewnić. |
PraEdwardzie - to byl milkizm. Sadze, ze wiesz ktora forme mialam na mysli
Sa zaladziki i zoladki. Ja jestem tym drugim. Swiat Tolkiena jest moim swiatem i moim zyciem, ale tak rzadko potrafie o tym tak otwarcie mowic a tym bardziej przelac to na papier. Inna rzecz, ze moj tolkienowy swiat zyje na drewnie i plotnie, w postaci grafik, prac dekupazowych, bizuterii... Jednak te prawdziwe zoledzie, zaczatki nowych drzew opowiesci potrafia pieknie wladac slowem (czego ja niestety nie bardzo potrafie), czerpia ze slowa i operuja slowem.
Anonymous - Czw 19 Sty, 2012 00:32
Opowiadanie to Czarodziej Charlesa de Linta. Nie spodziewajcie sie porywow, wielkiej akcji, skomplikowanej fabuly. w Calym tomie (W holdzie krolowi - gdzie wszystkie opowiadania sa wlasnie holdem krolowi fantasy, Tolkienowi), mozna znalesc wiele bardziej porywajacych opowiadan, wiele bardziej fantazyjnych, bardziej fascynujacych i w ogole wszystko "bardziej". Ale mnie wlasnie to najbardziej zapadlo w pamiec, przy tym wlasnie sie wzruszylam. Bo to na swoj sposob bylo o mnie i chyba o kazdym z nas - w tej lub innej formie.
A Drzewa Opowiesci, wyrastajace z zoledzi, przybieraja roznoraka forme, w rozny sposob snuja swoja opowiesc. Oto jeden z takich zoledzi (jeden z moich ulubionych):
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 10:36
A ja oglądałam wczoraj w telewizji Dwie Wieże - znowu... Bo jak przełączyłam na TVN, to nie potrafiłam już wyłączyć, chociaż właściwie mogłam sobie równie dobrze DVD odpalić.
Admete - Sob 21 Sty, 2012 13:00
Obejrzałam fragment, bo strasznie byłam senna. Ale Helmowy Jar widziałam.
Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 13:21
Mąż widział fragment bitwy i stwierdził: "Ej, niezła ta bitwa." W sensie, że dobrze zrobiona. Natychmiast przyznałam mu rację, jak nigdy.
Admete - Sob 21 Sty, 2012 15:42
To on nie widział nigdy filmu?
Anonymous - Sob 21 Sty, 2012 16:04
grzeszyliscie oboje?
Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 17:01
| Admete napisał/a: | | To on nie widział nigdy filmu? |
Ano nie widział , fragmenty owszem - Drużynę chyba oglądaliśmy razem, ale nie pamiętam czy do końca... Usypiał. A to nawet nie była wersja reżyserska.
Admete - Sob 21 Sty, 2012 20:54
No i popatrz - za kogo ty wyszłaś za mąż?
Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 21:13
| Admete napisał/a: | | No i popatrz - za kogo ty wyszłaś za mąż? |
Prawdziwy mezalians - elfka z człowiekiem. Jak to się historia lubi powtarzać.
Ale mój historyczny egzemplarz WP w trzech tomach pożyczyłam właśnie od niego - tam się marnował, a ja w końcu miałam upragnione książki. I tak moja niechęć do oddania Tolkiena zakończyła się później małżeństwem. Dziś bym pewnie kupiła na allegro i po sprawie.
Admete - Wto 07 Lut, 2012 08:06
Zaczęłam czytać ponownie książkę T.A. Shippeya - Tolkien pisarz stulecia. Potem się zabiorę za ponowną lekturę jego Drogi do Śródziemia. Jako kontekst do wcześniejszej dyskusji można by przytoczyć oba wstępy z tych pozycji. Może jak znajdę czas, to coś zacytuję.
Postanowiłam też kupic ładniejsze wydania Niedokończonych opowieści, bo mam tylko te paskudne z lat 90. Niestety produkt chwilowo niedostępny. Trzeba poczekać.
|
|
|