To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"

Anonymous - Śro 08 Lut, 2012 20:52

Alicja napisał/a:
Najłatwiej mówi się o czymkolwiek, gdy samemu nie jest się w takiej sytuacji :-P , zaś życie weryfikuje wszystkie teorie i poglądy :-P


Tyle, ze ja bylam w takiej sytuacji, tylko w innej roli, teraz jestem bliskim obserwatorem drugiej takiej.
W sumie na ostatnim spotkaniu krakowskim wyszlo nam, ze biorac pod uwage podzial obowiazkow rodzicow, mam po prostu zbyt wysokie standardy w domu :P I ze szczesliwa rodzina i partnerski uklad rodzicow to najlepsza recepta na staropanienstwo corek :twisted:

Aragonte - Pią 10 Lut, 2012 17:41

AineNiRigani napisał/a:
W sumie na ostatnim spotkaniu krakowskim wyszlo nam, ze biorac pod uwage podzial obowiazkow rodzicow, mam po prostu zbyt wysokie standardy w domu :P I ze szczesliwa rodzina i partnerski uklad rodzicow to najlepsza recepta na staropanienstwo corek :twisted:

Z paru książek (psychologicznych), które aktualnie czytam, wynika coś dokładnie odwrotnego :wink:

Anonymous - Sob 11 Lut, 2012 00:13

Bo teoretycznie - powinno byc odwrotnie :P
Anonymous - Sob 11 Lut, 2012 10:15

I jest. Ja jestem starą panną, nie mam patologicznej rodziny, idealnej pewnie nie. Ale kto powiedział, że bycie starą panną jest złe? Ja tam sobie chwalę...
Anonymous - Pią 22 Cze, 2012 18:24

http://www.akapit-press.com.pl/sklep/p-182-McDusia

coś ruszy z serią?

nicol81 - Pią 22 Cze, 2012 22:10

Spoiler:
Ślub Laury???
Z kim? Z tym całym Fidelisem? Przecież ledwo się poznali...

Anonymous - Sob 23 Cze, 2012 03:02

u Musierowicz z czasem jest roznie - czasem akcja dzieje sie rownolegle, czasem zahacza, a czasem leci jak z bicza...
Bonduelle - Wto 26 Cze, 2012 21:27

Ja nadal nie zgadzam się z całą ideą postaci Fidelisa, mam nadzieję że pani Musierowicz zredukuje tę postać do minimum... Chyba jeden z bardziej mdłych Musierowiczowych amantów.
Anonymous - Wto 26 Cze, 2012 21:29

Za mało go w sumie znamy...
nicol81 - Śro 27 Cze, 2012 21:40

To prawda, że Naszpan to łagodny facet, ale chyba właśnie takiego potrzeba Laurce. Z tego, co się o nim dowiedzieliśmy, to go lubię.

AineNiRigani napisał/a:
u Musierowicz z czasem jest roznie

To prawda - ale w opisie mówią, że akcja się toczy
Spoiler:
na Święta
, czyli byłoby pół roku po "Sprężynie"...

Anonymous - Śro 27 Cze, 2012 23:00

a czy to malo? Moze i nie poznala swojego w liceum, ale pol roku to calkiem sporo - szczegolnie, ze oboje dorosli, stosunkowo ustawieni.
Zreszta moze jakies naszepaniatko w drodze? W koncu kto broni isc Laurze w slady matki i siostry :twisted: (nawet jesli to nie w jej stylu).

nicol81 - Sob 30 Cze, 2012 22:13

Dla mnie pół roku to mało - zwłaszcza że od zaręczyn do ślubu też jakiś czas musiałby upłynąć.
Małe naszpaniątko nazybt schematyczne - ale chyba jego rodzice byli chorzy? to mogłoby przyspieszyć...

Anonymous - Nie 01 Lip, 2012 00:02

Czas jest pojeciem wzglednym. To, ze Laura "slubi sie" tak szybko jest jedynie w schemacie jej egoizmu - w koncu zazwyczaj odbierala swiat i otoczenie przez pryzmat swojej osoby. Dlaczego tym razem mialoby byc inaczej?

Moze to i malo - ale takie malzenstwa egzystuja. Mnie to niespecjalnie szokuje, bo moi rodzice zareczyli sie po 2 miesiacach. Slub byl po 4 i tylko dlatego tak pozno, ze byl to wspolnie wypracowany kompromis (dodam, ze brat urodzil sie 10 miesiacy po slubie ;) ).
Rozwodu nie bylo i w gruncie rzeczy sie na niego nie zanosi - nawet jesli przyszly choroby i zwatpienie. Oboje zawsze traktowali powaznie przysiege malzenska.

W pewnym wieku (chociaz Laura jeszcze do niego nie pretenduje) slub nastepuje dosc szybko. Bo po co czekac? Sama jakos niespecjalnie garne sie do jakichkolwiek kobiercow, malzenskich w szczegolnosci, ale gdybym sie miala zdecydowac, to pewnie nie czekalabym nawet i pol roku...

nicol81 - Nie 01 Lip, 2012 21:30

Tylko że ślub wymaga nie tylko decyzji, ale i pewnych przygotowań - a Laurka chyba chciałaby okazałego ślubu, wnosząc z CP :wink:
Zresztą Fidelis wygląda mi na takiego, co by się szybko decydował.

Anonymous - Nie 01 Lip, 2012 23:25

pol roku nie wystarczy? Oczywiscie, ze wystarczy.
Laura i okazaly slub? Przeciez to jest to, co zawsze lekcewazyla u kolezanek - ten caly blichtr i stereotypy. Z cala pewnoscia okazaly slub nie jest w stylu Laury...

Anonymous - Nie 01 Lip, 2012 23:34

pol roku nie wystarczy? Oczywiscie, ze wystarczy.
Laura i okazaly slub? Przeciez to jest to, co zawsze lekcewazyla u kolezanek - ten caly blichtr i stereotypy. Z cala pewnoscia okazaly slub nie jest w stylu Laury...

nicol81 - Pon 02 Lip, 2012 21:09

Biorąc pod uwagę jej komentarze w CP o bylejakim ślubie, raczej jest . I skąd pomysł, że Laura blichtru nienawidziła? Zresztą CP to pogadanka przeciw szybkim ślubom.

Pół roku to na przygotowania nie było, bo pzecież nie zaczęli przygotowywać, jak się tylko poznali... Przy ograniczonych środkach rodziny to nie jest dużo.

Anonymous - Wto 03 Lip, 2012 02:51

Nicol, ja nie mowie o bylejakim slubie, ale o slubie bez blichtru i blyskotek - a taki slub mozna spokojnie zorganizowac w stosunkowo krotkim czasie. Po prostu olewasz wszystkie pierdoly...
Moja kolezanka zorganizowala swoj w 2 miesiace, a psiapsiola w 2,5. Pierwsza miala na tyle kasy, ze mogla przeskoczyc ograniczenia, a druga miala slub skromny, ale z klasa. Bez blyskotek, bez wielkiej sali, bez wielkiej rodziny, z ktora na co dzien nie utrzymuje kontaktu - tylko bliska rodzina i kilkoro przyjaciol. Taki, jaki moglby byc slub Laury. Dopracowany w najmniejszym szczegole - tylko tych szczegolow nie za wiele...
Moj brat tez zorganizowal swoj dosc szybko, w 4-5 miesiecy (a zenil sie na drugim koncu Polski i byla to jedyne utrudnienie). W dzisiejszych czasach mozna sie szybko zorganizowac - to nie PRL...

BeeMeR - Wto 03 Lip, 2012 21:13

Cytat:
moi rodzice zareczyli sie po 2 miesiacach. Slub byl po 4
To były trochę inne czasy i ludzie inaczej podchodzili do małżeństwa niż młode pokolenie - przynajmniej ja tak uważam. W którym roku pobrali się Twoi rodzice?
Natomiast co do zorganizowania ślubu w krótkim czasie to się zgadzam całkowicie, ja mój zorganizowałam w tydzień (tyle m/w zajęło mi obdzwonienie/oblatanie wszystkiego co trza, potem było czekanie na odpowiednią datę), więc dwa miesiące to aż nadto ;)

Anonymous - Śro 04 Lip, 2012 03:27

Slub byl w polowie lat 70-tych. Zgadza sie, ludzie inaczej podchodzili do malzenstw - dluzej byli zareczeni...
Dodam, ze Beem miala najlepsze wesele na swiecie :)

Trzykrotka - Pią 05 Paź, 2012 11:48

Agn napisał/a:

Jak często z nowościami na rozpęd. :mrgreen: McDusia jest urocza! Tak mi się ją fajnie czyta... Wspominam młodość z rozkoszą. :-)


To bardzo miła niespodzianka. Jakoś podświadomie spodziewałam się czegoś tak wymęczonego jak Język Trolli, ale na razie (przeczytałam dwa rozdziały) jest bardzo dobrze.

Aragonte - Pią 05 Paź, 2012 17:10

Recenzja zwierza jest raczej miażdżąca...
http://zpopk.blox.pl/2012...l#axzz28LCt9WHL

nicol81 - Pią 05 Paź, 2012 21:19

Ja jestem po i raczej na tak.
Natomiast nie da się ukryć, że jest to kolejny odcinek z cyklu, dla fanów, nie książka dla nowych czytelników - masa nawiązań nie tylko do książek poprzednich, ale i do fandomu. MM sie obkuła.
Brak też jednoznacznie zarysowanej głównej akcji i bohaterów (bo to raczej nie MacDusia).
A z Naszpana super facet wylazł :love_shower:

Agn - Pią 05 Paź, 2012 22:05

nicol81 napisał/a:
Natomiast nie da się ukryć, że jest to kolejny odcinek z cyklu, dla fanów, nie książka dla nowych czytelników - masa nawiązań nie tylko do książek poprzednich, ale i do fandomu.

Nie czytałam wszystkich części, a to, co czytałam, to było sto lat temu i już nic nie pamiętam. Mogę więc powiedzieć radośnie, że jestem niemal nowiutkim czytelnikiem bez 18-tomowego zaplecza. I mi się podoba, nie ma się jak zgubić. Musierowicz może nie pisze czegoś, co się śledzi z wypiekami na twarzy, ale w tej książce jest tyle ciepła, że robi mi się milej na świecie od czytania.
Zaś zwierz nie jest dla mnie wyrocznią. Owszem, nieraz się zgadzam, ale najczęściej się nie zgadzam, a wręcz uważam, że naprawdę dziewczyna w wielu kwestiach zwyczajnie przesadza. Lubię jej blog, czytam, śmieję się i ogóle jest super, ale, jak widać i w tym przypadku, zupełnie się nie zgadzam. Szczególnie że zwierz napisała, że nie ma tam śmiesznych fragmentów, za to Musierowicz usilnie nas namawia, byśmy się śmiali. Cóż, wychodzi na to, że jestem głupim prymitywem, który tylko złe książki czyta i tylko takie go cieszą, bo ja akurat przy lekturze bardzo często się uśmiecham, a i kilka parsknięć zaliczyłam. A zwierz jojczy, że to nie to samo, co w latach 70-tych. Pfff... I co z tego? Bardzo łagodnie obeszła się z 50 twarzami szajsu, a zrypała Musierowicz? Wariata ze mnie robią czy coś tu jest nie tak?

Ania Aga - Sob 06 Paź, 2012 08:55

Na kolację powitalną Magdusi przygotowano między innymi "makrogamety kurze w formie utwardzonej podane z majonezem i szczypiorkiem" :mrgreen: Wieki temu jadłam, nabrałam na nie ochoty.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group