Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II
Gunia - Pon 05 Mar, 2007 18:40
Ja się zgłaszam jako królik testowy. Mój jest dziesięć i choć rodziców mam, to on mnie nańczył często i przewijał (o czym mi dobitnie przypomina), a nie jest nawet w 1/100 taki jak Darcy.
Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 18:50
Mój brat pozwoli dać buziaka jedynie podczas życzeń na Wigilie.
Aaa i ostatnio po ślubie
Nawet jak się żegnamy, to z odległości 2 m.
Dodam jeszze, że komplement czy jakiekolwiek uznanie usłyszałam może ze 3 razy w życiu, raz jak zdałam mature, drugi jak się broniłam, a trzeci to tak na wyrost, bo może teoretycznie był, ale nie pamietam...
Ciągle natomiast na bieżąco jestem informowana o wszystkich swoich błędach, potknięciach, nieprawidłowościach ...
Ot czysta miłość sisotrzano-braterska
asiek - Pon 05 Mar, 2007 18:59
Nie, szczęśliwie, w tak trudnej sytuacji nie znalazła się żadna z moich koleżanek.
Pewnie zdarza się silna więź pomiędzy bratem i siostrą, ale mnie się dotychczas nie udało zetknąć z tak silną miłością braterską.
Maryannku ...podziwiam Twoje oddanie dla Darce'go. Zawsze starasz się, abyśmy dostrzegły zalety pana na Pemberley, a o wadach szybko zapominały :grin:
Facet ma szczęście !
Gosia - Pon 05 Mar, 2007 19:00
Aine, skadś ja to znam!
Gunia - Pon 05 Mar, 2007 19:02
Hm. Ja nie uważam, że np. nam w rodzinie brakuje braterskiej miłości. Po prostu nie objawia się ona tak, jak miłość Darcych. Nie znam żadnego faceta, który tak dawałby upust uczuciom, nawet w najbardziej "intymnej" sytuacji. Tzn. sam na sam z tą osobą, pod wpływem rozczulających okoliczności.
Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 19:16
| asiek napisał/a: | Nie, szczęśliwie, w tak trudnej sytuacji nie znalazła się żadna z moich koleżanek.
Pewnie zdarza się silna więź pomiędzy bratem i siostrą, ale mnie się dotychczas nie udało zetknąć z tak silną miłością braterską. l: |
Czasami jest mi ciężko, ale wiem, że w razie jakichkolwiek problemów i prawdziwych kłopotów rzuci wszystko i pomoże nie mruknąwszy nawet słowa. Niezaleznie od wszystkiego wiem, ze moge na niego liczyć.
Gunia - Pon 05 Mar, 2007 19:20
No właśnie to miałam na myśli, pisząc swój poprzedni post.
Mag - Pon 05 Mar, 2007 19:34
Wiecie, mój brat jest starszy o dwa lata i raczej się nie czulimi. Jako dzieci , jedynym kontaktem fizycznym były ciosy , w trakcie bójek, jako dorośli na dystans. Ale wiem ,ze pomoże mi, gdy będę tego potrzebować.
Pamelka za bardzo się wysila, przegina przy ciuszkach i przy miłości braterskiej ??:
Mag - Pon 05 Mar, 2007 19:34
Wielkie dzieki dla Tłumaczek
Maryann - Pon 05 Mar, 2007 19:35
| asiek napisał/a: | Maryannku ...podziwiam Twoje oddanie dla Darce'go. Zawsze starasz się, abyśmy dostrzegły zalety pana na Pemberley, a o wadach szybko zapominały :grin:
Facet ma szczęście ! |
Zaraz, zaraz ! Proszę mnie tu nie nadinterpretować ! Ja po prostu zawsze lubię szukać "drugiego dna" i znajdować mniej oczywiste wytłumaczenia. Już od dziecka taka przekorna jestem...
A że własnego rodzeństwa - niestety - nie posiadam, to moje rozważania są wyłącznie teoretyczne...
A poza wszystkim... Czy NAPRAWDĘ tylko ja jestem przekonana o wyjątkowości pana na Pemberley ?
Maryann - Pon 05 Mar, 2007 19:36
| Gunia napisał/a: | | Ja się zgłaszam jako królik testowy. Mój jest dziesięć i choć rodziców mam, to on mnie nańczył często i przewijał (o czym mi dobitnie przypomina), a nie jest nawet w 1/100 taki jak Darcy. |
Darcy przewijający małą Georgianę...
Gunia - Pon 05 Mar, 2007 19:41
| Maryann napisał/a: | | Gunia napisał/a: | | Ja się zgłaszam jako królik testowy. Mój jest dziesięć i choć rodziców mam, to on mnie nańczył często i przewijał (o czym mi dobitnie przypomina), a nie jest nawet w 1/100 taki jak Darcy. |
Darcy przewijający małą Georgianę... |
Hehe. Nie miałby przynajmniej problemów z Wickhamem, bo mój brat mnie straszy, że jak kiedyś przyjdę z chłopakiem, to wspomni o tym przewijaniu.
Alison - Pon 05 Mar, 2007 20:30
Mój brat jest ode mnie 6 lat starszy. Tłukliśmy sie od zarania, ale tylko w domu i przy rodzicach. Fakt, że jak na przykład jechaliśmy we dwójkę na narty, to ja robiłam to co mi kazał, a on pozwalal sobie szalik na szyi poprawić, co byłoby nie do pomyślenia w domu.
Daje mi buzi jak sie spotykamy, ale jesteśmy tak różni, że możemy żyć absolutnie nie mając ze sobą kontaktu i nie tęsknimy za sobą. Właściwie 2 razy w życiu poczułam tak do szpiku kości, że mam brata. Raz w podstawówce, kiedy przyszłam zapłakana do domu, że mnie taki jeden S. zrzucił z huśtawki, mój brat włożył buty wyszedł ze mną, kazał go sobie pokazać i tak mu dał w zęby, że tamtemu ząb wypadł (ruszający się na szczęście), a drugi raz w zeszłym roku jak zginął nasz Tata. Brata wtedy nie było, był na urlopie w Zakopanym, ja byłam tu sama z roztrzęsioną Mamą, jak przyjechał, to tak mnie na progu przytulił jak nigdy wcześniej, poryczałam się i poczułam niesamowitą ulgę, że jest jeszcze ktoś kto czuje się tak jak ja i kto pomoże mi się z tym wszystkim uporać.
Mimo to, absolutnie nie wyobrażam sobie takich czułości a'la Darcy między nami.
Gosia - Pon 05 Mar, 2007 20:41
Ładnie o tym opowiedzialas, Ali ..
Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 21:11
My z bratem sie nie tłukliśmy. Ja go tłukłam. On bardzo szybko wyspecjalizował się w złośliwościach i zgryźliwościach słownych (u mnie to przyszło z czasem. W dzieciństwie niezwykle poważnym dzieckiem byłam ). Ledwo sie to to nauczyło mówić, a dostało przydomek "podrzegacz wojenny" (czym się chełpił wszystkim mówiąc że jest pogrzebaczem wojennym )
Wiedział gdzie szpileczkę wbić i zwykle szybko dostał za to w pysk, albo w żołądek, szedł na skargę i kończyło się na mojej karze, która zawsze z dumą znosiłam (w dzieciństwie w ogóle dużo kar miałam. Nie do końca mnie zresocjalozowały. Chyba nawet wrecz przeciwnie - zdegenrowały )
Rodzice ciągle mi powtarzali, że jak mi dokucza, to powinnam im powiedzieć, to wtedy on bedzie siedział w kozie. Ale od dziecka nie uznawałam donosów,
W szkole bardzo szybko nasze światy się rozdzieliły. Jeśli czasem popełniłam błąd i bawiłam się z nim sama, bez świadków to źle się to dla mnie kończyło Kiedyś bawiliśmy się w indian. Przywiązał mnie do drzewa i poszedł na obiad. A ja jak ta goopia stałam głodna przy tym drzewie ponad godzine, aż sąsiadka nie usłyszała mojego wołania i mnie nie rozwiązała. Ale oczywiscie sie nie poskarżyłam
bliskość i jakieś takie siostrzano-braterskie uczucia poczułam tylko raz - tak naprawde, kiedy bawiąc sie w ogródku nie zamknęłam bramki i wszystkie kury uciekły. A że były młode, świeżo kupione to i drogi do kurnika jeszcze nie znały. Tata był wściekły, nie chciał się nawet do mnie odezwać, czekałam na mame zaryczana przyznałam się i czekałam aż mi pomoże znaleść rozwiązanie, a jeszcze bardziej na mnie nakrzyczała. Siedziałam na schodach i ryczałam, a brat przeszukał każdy krzaczek i wszystkie je wyłapał. Pacnął mnie w głowę i powiedział że wszystkie już są i że bede mieć jutro znowu co wypuszczać. To było nie byle jakie osiągnięcie przeszukać pod wieczór 100m2 pełne drzew, olbrzymich chaszczy, wysokich traw.
I wiem, że w razie poważnych problemów - zawsze bedzie starszym bratem. I znowu mnie potem pacnie z blaszki po głowie i sprowadzi poważny problem do nic nie znaczącej przygody.
Tylko dlaczego, ja się pytam, na co dzień napsuje mi krwi i nerwów spowodu niewytartego kieliszka, puszku na dywanie, czy rozbitego talerza??? !!!!!
Marija - Pon 05 Mar, 2007 21:16
Jak to "dlaczego"? Normalne męskie zachowanie .
asiek - Pon 05 Mar, 2007 22:03
Jak wspomniałam nie mam brata, ale zawsze chciałam mieć. Rodzice jednak nie spełnili mego marzenia i po niespełnia 10 latach jedynakowania zostałam obdarowana, ku memu przerażeniu , siostrą Gdy podrosła, to strasznie mnie wkurzała. Ciągle za mną łaziła i odstraszała potencjalnych konkurentów Oczywiście podsłuchiwała moje rozmowy i donosiła rodzicom Póżniej zaczęło sie podbieranie cichów i kosmetyków Nie zdawałam sobie jednak sprawy jak bardzo ją kocham do momentu, gdy pewnego dnia została uprowadzona /facet wciągnął ją z ulicy do samochodu i odjechał/. Poszukiwania trwały kilka godzin. Nigdy w życiu się tak nie bałam. Myśl, że mogę ją stracić była przerażająca. Gdy się odnalazła cała i zdrowa, choć potwornie przestraszona, płakałam ze szczęścia. Z czasem znalazłyśmy wspólny język. Do dzisiaj mamy ze sobą bardzo dobry kontakt, choć niestety dzieli nas spora odlegość, i możemy na siebie liczyć.
Admete - Pon 05 Mar, 2007 22:07
Asiek jaka przerażająca historia z tym uprowadzeniem Dobrze, ze wszystko się szcześliwie skończyło. Ja mam dwóch braci - starszego i młodszego. dałąbym się za nich pokroić dawniej i dziś Jestem matką chrzestną córeczki młodszego.
asiek - Pon 05 Mar, 2007 22:18
Tak, to były okropne chwile. Do dzisiaj, gdy słyszę, że ktoś poszukuje bliskiej osoby, to żołądek zaczyna mi wariować. Tym razem skończyło sie dobrze...
Ja też jestem mamą chrzestną mojej siostrzenicy :grin: Moja siostra ma dwie córeczki i kocham je jak swoje.
MiMi - Pon 05 Mar, 2007 22:24
Ja mam czwórkę młodszego rodzeństwa. Dla najmłodszego Adasia jestem prawie jak druga mama (14 lat różnicy ). Często kłucę się z rodzeństwem, denerwujemy się wzajemnie, ale razem też potrafimy się pobawić... Najgorzej mam z siostrą najstarszą zaraz po mnie (bezsensu to zdanie, ale nie wiem jak to nazwać, może drugą po prostu ). Ona potrafi siąść przy mnie, gdy siedzę na komputerze i patrzeć co piszę! Okropne! Ale tak ogólnie to dogadujemy się, czasem zadania jej pomagam robić i myślę, że w przyszłości nie stracimy kontaktu. Czego sobie nie wyobrażam, bo moi rodzice do teraz utrzymują kontakty ze swoim rodzeństwem i to nie tylko na urodzinach... Potrafią sobie zawsze pomóc! Chciałabym też tak...
Żeby offtopu nie robić, to mimo dobrych kontaktów nie spotkałam się jeszcze z takimi uczuciami między rodzeństwem jak Darcy i Georgiana... Co za dużo miłości, to też niezdrowo!
Marija - Pon 05 Mar, 2007 22:29
| asiek napisał/a: | | Jak wspomniałam nie mam brata, ale zawsze chciałam mieć. Rodzice jednak nie spełnili mego marzenia i po niespełnia 10 latach jedynakowania zostałam obdarowana, ku memu przerażeniu , siostrą | Ja też mam siostrę o tyle młodszą. Jak wielki to dystans, dość powiedzieć, że jak ja wychodziłam za mąż (na V roku), to moja siora była w 8.klasie podstawówki . W zasadzie dopiero jak ona była na studiach, a ja urodziłam córkę, której chrzestną matką oczywiście została, nawiązałyśmy bliski kontakt. Po prostu to okropne dziecko, które kazano mi wozić w wózku (i tak zawsze zdążyłam zwiać :oops:), i które rzecz oczywista grzebało w moich skarbach , musiało dojrzeć, a ja zmądrzeć. Darcy pewnie Georgiany niańczyć nie musiał ??: , ale jego braterskie odruchy mi trącą .
asiek - Pon 05 Mar, 2007 22:42
| Marija napisał/a: | | Darcy pewnie Georgiany niańczyć nie musiał , ale jego braterskie odruchy mi trącą . |
Mnie też ... ??:
Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 22:56
no to czekamy do jutra na nową porcję ...
Alison - Pon 05 Mar, 2007 23:11
Nie martwcie się. Przez najbliższe 3 dni Georgiana się nie pojawi
Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 23:52
- to z ulgi ...
|
|
|