To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam V

milenaj - Pią 17 Lut, 2017 11:33

Nie sądziłam, że to się kiedyś wydarzy, ale jak widać życie zaskakuje.

Idę do kina na "Grey'a", w ramach chyba znowu "randki". Tak się rozpuścić na stare lata. :thud:

Spostrzeżeniami podzielę się w poniedziałek.... :mrgreen:

BeeMeR - Pią 17 Lut, 2017 11:48

milenaj napisał/a:
Spostrzeżeniami podzielę się w poniedziałek.... :mrgreen:
Koniecznie!

Ja widziałam Arrival - nowy początek

Ma dłużyzny - sporo dłużyzn - ale mimo to jest dość ciekawe.


Podobał mi się też - i o dziwo nie miałam wrażenia dłużyzn - Marsjanin.

Nie przepadam za Mattem Damonem, ale mnie nie drażni, resztę obsady lubię - np. Seana Beana (spoiler: tu nie umiera ;) ) Mars bardzo ładnie pokazany :serce: , samotność i trud by przeżyć też, na ściemy przymknęłam oko, nawiązanie do WP i rady Elronda mnie ubawiło :lol: ergo: seans udany :mrgreen:


milenaj - Pią 17 Lut, 2017 11:58

BeeMeR napisał/a:

Ja widziałam Arrival - nowy początek

Ma dłużyzny - sporo dłużyzn - ale mimo to jest dość ciekawe.


Czaję się jeszcze na to, ale właśnie wszyscy piszą, że się dłuży - to łagodniejsze z określeń. Z drugiej strony lubię Amy Adams, więc pewnie się skuszę wreszcie.

BeeMeR napisał/a:
Marsjanin.


nie wiedziałam, że tam jest Sean Bean. :) Za Mattem nie przepadam, ale w takim razie film wpisany do planów....

Szafran - Pią 17 Lut, 2017 12:31

"Arrival" (nie lubię polskiego tytuły, od czapy jest) - to jeden z najlepszych filmów SF dekady. Choć nie dla widowni, co lubi akcję. Formalnie i estetycznie bliżej mu do kina niezależnego i artystycznego. Villeneuve to zresztą Villeneuve. Pojawił się w większości znanych mi zestawień najlepszych filmów ubiegłego roku, więc z powodzeniem wyszedł poza fantastyczną niszę.


To też dla mnie jedno z większych zaskoczeń, bo niewiele dobrego po tym filmie oczekiwałam. To adaptacja znakomitego opowiadania Teda Chianga, pisarza, jednego z bardziej znaczących nazwisk we współczesnej fantastyce. Uprawia tylko krótką formę. Nie pisze i nie publikuje wiele. Tylko kiedy ma coś do powiedzenia. Tekst, którego "Arrival" jest adaptacją, to jeden z jego najlepszych. I na pewno najważniejszy dla mnie. Uważałam, że jest nieprzekładalny na język obrazu, jako tak głęboko zanurzony w języku tekstu i jego strukturach. Tymczasem scenarzysta i reżyser doskonale zrozumieli jego istotę. Nie trzymają się litery oryginału (co też by było trudne, pełnometrażowy film według krótkiego tekstu), ale zachowują jego ducha, wzbogacając jeszcze o elementy, jakie współcześnie napędzają rzeczywistość społeczną i polityczną.
Film zachował kręgosłup literackiego pierwowzoru - czyli założenia lingwistycznej hipotezy Sapira -Whorfa. (Dla tych, co się z nią nie zetknęli: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Sapira-Whorfa).

Za mną wariacki tydzień. W poniedziałek byłam w kinie, we wtorek byłam w kinie, byłam w środę i czwartek. Dziś też idę:D. W weekend fajrant;).

Szafran - Pią 17 Lut, 2017 12:34

A "Marsjanin" był spoko, ale obejrzałam go za szybko po przeczytaniu książki. Wszystko, co najlepsze, łącznie z humorem, ten film zawdzięcza pierwowzorowi. Więc za bardzo czułam, że drugi raz słucham tego samego żartu:D
Damona nie lubię, ale nie przeszkadzał:D

milenaj - Pią 17 Lut, 2017 13:04

No i jeszcze "Ukryte działania"

http://www.filmweb.pl/fil...nia-2016-763134

Niby nic odkrywczego w formie, ale po prostu bardzo dobrze opowiedziana historia. A o to też czasami trudno, także polecam.

Szafran - Pią 17 Lut, 2017 13:21

Mnie ta historia bardzo zaintereesowała, więc się wybieram:D.

Tak samo z "McImperium". Nie znałam historii McDonald'sa, więc poszłam z ciekawości, jak to się zaczęło - i dla roli Keatona. W sumie nic mnie z równą siłą nie odstręczyło od tejże sieci jak ów fiilm:D:D:D Pal licho, że żarcie jest niezdrowe i niesmaczne. Awaryjnie i w biegu czasem korzystałam;). Ale ze świadomością, że firma sukces zawdzięcza takiemu potwornemu draniowi i cwaniakowi, który wyrolował i wykorzystał pomysłodawców-założycieli, już tam z własnej woli nie zawędruję;).
I choć sieć prężna, jednak osobliwą satysfakcję czuję z wiedzą, że współcześnie na szczęście znów następuje odwrót od franczyzn-korposieci, na rzecz mikrobiznesów, liczących się z jakością i odbiorcami, nie bilansem zer.

Aragonte - Pią 17 Lut, 2017 16:02

Szafran napisał/a:
Film zachował kręgosłup literackiego pierwowzoru - czyli założenia lingwistycznej hipotezy Sapira -Whorfa. (Dla tych, co się z nią nie zetknęli: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Sapira-Whorfa).

Ten link jest martwy, pewnie przez kropkę, która weszła mu w paradę, działający jest tu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Sapira-Whorfa
To jedna z ciekawszych dla mnie teorii, jeśli chodzi o język, ale niewiele już z tego pamiętam od czasu studiów.

Szafran - Pią 17 Lut, 2017 17:59

Oj, rzeczywiście, nawias i kropka podpięły się pod link. Ale z komórki nie dam rady naprawić. Jak do domu wrócę :) .
trifle - Pią 17 Lut, 2017 18:02

Deanariell napisał/a:
Barbarella napisał/a:
Tak a propos. Czytała któraś z was książkę Wisłockiej?

Też czytałam, gdzieś tak chyba w połowie liceum. ;) Najbardziej pamiętam obrazki z "pozycjami". :-P :mrgreen: :lol:


Ja to samo :rotfl: Stoi u mnie na półce w domu, stare wydanie, kiedyś odkryłam w poszukiwaniu lektury. Ukrywałam się niosąc do pokoju :lol:

Deanariell - Pią 17 Lut, 2017 18:08

milenaj napisał/a:
Idę do kina na "Grey'a", w ramach chyba znowu "randki". Tak się rozpuścić na stare lata.

Tylko uważaj na ogórki... :roll: :rotfl:
http://www.zetchilli.pl/R...rony-Greya-3461

Szafran - Pią 17 Lut, 2017 18:22

Ja Greya tylko z kumpelami i flaszką:). Na pierwszej części bawiłyśmy się przednio. Tylko musimy poczekać, aż będzie na nośnikach. Bo z flaszką i głupimi komentarzami to nie do kina;).
Deanariell - Pią 17 Lut, 2017 18:27

BeeMeR napisał/a:
nawiązanie do WP i rady Elronda mnie ubawiło

Zgadzam się - to była w "Marsjaninie" tak wisienka na torcie. :rotfl: Oglądałam ten film już jakiś czas temu i podobał mi się - a co do "ściemy", to w końcu jest to kategoria SF, więc wcale mi nie przeszkadzały, taki gatunek. ;)

Szafran napisał/a:
"Arrival" (nie lubię polskiego tytuły, od czapy jest) - to jeden z najlepszych filmów SF dekady. Choć nie dla widowni, co lubi akcję. Formalnie i estetycznie bliżej mu do kina niezależnego i artystycznego. Villeneuve to zresztą Villeneuve. Pojawił się w większości znanych mi zestawień najlepszych filmów ubiegłego roku, więc z powodzeniem wyszedł poza fantastyczną niszę.

Zgadzam się. Mnie się ta nieco "oniryczna" atmosfera podobała - i na dodatek "zawirowania czasowe" w fabule :oklaski: . Jako filolog z napięciem śledziłam zmagania bohaterki z językiem obcych - nie dłużyło mi się. :mrgreen:

Deanariell - Pią 17 Lut, 2017 18:30

Szafran napisał/a:
To adaptacja znakomitego opowiadania Teda Chianga, pisarza, jednego z bardziej znaczących nazwisk we współczesnej fantastyce. Uprawia tylko krótką formę. Nie pisze i nie publikuje wiele. Tylko kiedy ma coś do powiedzenia. Tekst, którego "Arrival" jest adaptacją, to jeden z jego najlepszych.

No właśnie widziałam w napisach i chętnie bym to przeczytała - uwielbiam short stories :serce: - ale czy to jest gdzieś po polsku przetłumaczone? :mysle: :(

EDIT: Ok. Już wygooglowałam sobie, że to będzie w tej książce:
http://lubimyczytac.pl/ks...a-twojego-zycia
I chyba kupię ten zbiorek opowiadań. :mrgreen:

Deanariell - Pią 17 Lut, 2017 18:37

Szafran napisał/a:
Tak samo z "McImperium". Nie znałam historii McDonald'sa, więc poszłam z ciekawości, jak to się zaczęło - i dla roli Keatona. W sumie nic mnie z równą siłą nie odstręczyło od tejże sieci jak ów fiilm:D:D:D Pal licho, że żarcie jest niezdrowe i niesmaczne. Awaryjnie i w biegu czasem korzystałam;). Ale ze świadomością, że firma sukces zawdzięcza takiemu potwornemu draniowi i cwaniakowi, który wyrolował i wykorzystał pomysłodawców-założycieli, już tam z własnej woli nie zawędruję;).

Nigdy nie lubiłam McDonalds'a - od samego początku istnienia w Polsce. :twisted: Jedyne co tam dla mnie było jadalne, to lody i "szejki" mleczno-lodowe. :roll:

Deanariell - Pią 17 Lut, 2017 18:44

Aragonte napisał/a:
To jedna z ciekawszych dla mnie teorii, jeśli chodzi o język, ale niewiele już z tego pamiętam od czasu studiów.

Fakt, bardzo to interesujące i częściowo się zgadzam z tą teorią. :mysle: :) Fajny temat na dyskusję. ;)

milenaj - Pią 17 Lut, 2017 20:06

Deanariell napisał/a:
milenaj napisał/a:
Idę do kina na "Grey'a", w ramach chyba znowu "randki". Tak się rozpuścić na stare lata.

Tylko uważaj na ogórki... :roll: :rotfl:
http://www.zetchilli.pl/R...rony-Greya-3461


I tak mam mieszane czucia, że to Grey.... Jak ja to wytrzymam w kinie, niejako zostałam postawiona przed faktem dokonanym. :wink:

milenaj - Pią 17 Lut, 2017 20:06

Deanariell napisał/a:

Nigdy nie lubiłam McDonalds'a - od samego początku istnienia w Polsce. Jedyne co tam dla mnie było jadalne, to lody i "szejki" mleczno-lodowe.


Kocham nadal. :)

BeeMeR - Pią 17 Lut, 2017 20:30

Ja lody tez lubię - szejki mniej, kiedyś owszem.
BeeMeR - Pią 17 Lut, 2017 20:32

Szafran napisał/a:
To adaptacja znakomitego opowiadania Teda Chianga, pisarza, jednego z bardziej znaczących nazwisk we współczesnej fantastyce. Uprawia tylko krótką formę. Nie pisze i nie publikuje wiele. Tylko kiedy ma coś do powiedzenia. Tekst, którego "Arrival" jest adaptacją, to jeden z jego najlepszych.
Pomysł mi się podobał, wykonanie częściowo też - niestety Amy Adams do mnie nie trafia, myślę, że to zaważyło na mojej ocenie :roll:
Szafran - Pią 17 Lut, 2017 23:11

Deanariell napisał/a:

EDIT: Ok. Już wygooglowałam sobie, że to będzie w tej książce:
http://lubimyczytac.pl/ks...a-twojego-zycia
I chyba kupię ten zbiorek opowiadań. :mrgreen:


Sorki, nie dałam rady opowiedzieć, bo siedziałam w kinie na 162 minutach nowego Scorsese.
Zbiór bardzo dobry, warto:).
A samo opowiadanie w oryginale w swoim czasie było dostępne w sieci legalnie, jak czytasz w lengłidżu poszukaj "The story of your life", może jeszcze jest.

A nowy Scorsese mi się nie podobał. Znam i cenię powieść, której jest adaptacją, znam jej japońską ekranizację z lat 70. I cóż... Takiemu amerykańskiemu podejściu mówię nie. Szanuję, jak bardzo osobisty to film, ale nie obeszło mnie to credo. Zmuszałam się do skupienia, ale raz po raz myśli mi odlatywały do nowego projektu, który sobie teraz planuję. Ofukiwałam się w duchu "No weź, nowego Mistrza oglądasz, podziwiaj, analizuj, oddawaj się refleksji". Ale głupi mózg nie słuchał i jak zabroniłam mu myśleć o nowym projekcie, to zaczął myśleć o liście zakupów. Tu dramaty na ekranie. Cierpienie. Kryzys wiary. A ja o marchewce.

Ale operatorska robota znakomita. I dźwięk... Ciarki przechodzą. Dawno nie oglądałam filmu z tak niesamowitą warstwą dźwiękową.

Deanariell - Sob 18 Lut, 2017 01:16

Szafran napisał/a:
A ja o marchewce.

To i tak chyba lepiej niż o ogórkach na Grey'u... :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Szafran - Sob 18 Lut, 2017 09:09

Deanariell napisał/a:
Szafran napisał/a:
A ja o marchewce.

To i tak chyba lepiej niż o ogórkach na Grey'u... :rotfl: :rotfl: :rotfl:


A co do tej historii z ogórkiem, jakoś dziwi mnie to zadziwienie, jak ów mógł się na sali znaleźć. :D Mnie się często zdarza zlądować na sali kinowej z torbą zakupów. Coś się czasem może wytoczyć. Szczególnie jak po zgaszeniu świateł przyłażą spóźnialscy i się gramolą w głąb rzędu, depcząc po wszystkim w przejściu:D Tak kiedyś sama straciłam jabłuszko:D

Gdyby to złoty cielec był... Sekator... Para kajdanek... Worek cementu...

milenaj - Sob 18 Lut, 2017 10:04

Cytat:

Gdyby to złoty cielec był... Sekator... Para kajdanek... Worek cementu...
_________________


Nie strasz mnie. :mrgreen:

Agn - Sob 18 Lut, 2017 21:40

Akurat para kajdanek też nie powinna na tym filmie dziwić. :twisted:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group