To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II

Maryann - Nie 04 Mar, 2007 12:36

Alison napisał/a:
Obawiam się, że dłuższy pobyt z dociekliwą Georgianą bardziej go rozstroi niż ukoi po przejściach :wink:

Biedaczek... Wszyscy przeciwko niemu... :mrgreen:

Anonymous - Nie 04 Mar, 2007 13:03

Alison napisał/a:
Boże, Aine gdzie Ty serce zgubiłaś. Pod miedzą? :wink:
Goopi jest jak boot, ale w końcu tęskni bardzo, no zobacz co się z jego myślami dzieje, kiedy sobie tylko przypomni. Obawiam się, że dłuższy pobyt z dociekliwą Georgianą bardziej go rozstroi niż ukoi po przejściach :wink:


Goopi i niech sobie przypomina. Wcale mi go nie żal. Dobrze że Georgiana tak drąży, to przynjamniej sie troche namęczy i namyśli. Bo gdyby więcej myślał o Lizzy nie nie miałby czasu na takie kretyńskie pomysły w stosunku do przyjaciela.
Nic w przyrodzie nie ginie, jego kretyńska duma unieszczęśliwiła Bingley'a, i Jane to teraz wraca to do niego z podwójną siłą. Oby jak najszybciej.

Kaziuta - Nie 04 Mar, 2007 15:26

Dobrze mu tak. :bejsbol:
Niech się zadręczy do amentu i to nie tylko ze względu na przyjaciela, ale na siebie też. Intrygant i cynik.
Alem się zdenerwowała. :wsciekla:

Marija - Nie 04 Mar, 2007 15:31

Ja już go po prostu ignoruję :cool: ...
hamadryad - Nie 04 Mar, 2007 15:43

Bober.
Alison - Nie 04 Mar, 2007 16:13

hamadryad napisał/a:
Bober.


Nieśmiało pozwolę sobie na zapytanie. A dlaczego "bober"? :mrgreen:

Gunia - Nie 04 Mar, 2007 19:46

No i wreszcie jestem na bieżąco. Od tygodnia miałam jakieś zaległości w tym wątku, ale Was dogoniłam. :D Ten Darcy i Georgiana, to chyba jakiś żart. :roll:
asiek - Pon 05 Mar, 2007 00:23

Maryann napisał/a:
... w związku z nią był bardzo bliski zrobienia z siebie durnia – odparł głosem bardziej surowym, niż zamierzał – Ale opamiętał się i już nie myśli o pannie Bennet. Nie wierzę, żeby wrócił do Hertfordshire [...]To nie było nic bardzo tragicznego [...] On ma się teraz dobrze bez niej i jest rozsądniejszym człowiekiem [...] On jest dorosły i umie znosić cięgi [...] Dojdzie do siebie.

Rzekł Darcy ! :cool:
A teraz poczekamy na powracającą falę i zobaczymy jak będzie znosił cięgi :twisted: :razz:

Maryann :kwiatek:

Maryann - Pon 05 Mar, 2007 05:15

Powracająca fala...

Rozdział V część 9

Georgiana popatrzyła na niego poważnie.
- Ale co z panną Elizabeth Bennet ? Czy zmieniła swoją opinię o tobie ? Jak mam ją poznać, jeśli pan Bingley nie wróci do Hertfordshire, ani nie chce odnowić znajomości ?
Darcy ze zdumienia niemal wypuścił jej dłonie.
- Czy to jest powód twojego niepokoju ? Chcesz poznać pannę Elizabeth Bennet ! Proszę… powiedz, dlaczego, Georgiano ?
Georgiana delikatnie wysunęła dłonie z jego uścisku i pod czujnym okiem brata wstała z sofy i podeszła do stojącego przy oknie starego fortepianu. Przesunęła palcami po jego gładkiej, wypolerowanej powierzchni, zanim odwróciła się z powrotem do niego i do jego pytania.
- Napisałam ci w liście, że nie mogę znieść, że ktoś, kogo podziwiasz, nie odwzajemnia twojego podziwu, a właściwie źle o tobie myśli. Chciałabym wiedzieć, czy przyznała się do błędu – szukała u niego potwierdzenia, ale widząc jego twarz pośpiesznie dodała – Och, może nie w słowach, ale w jej stosunku do ciebie ? Czy rozstaliście się po przyjacielsku ?
- Jako dżentelmen nie mogę powiedzieć, czy po przyjacielsku ze strony panny Bennet. To do niej należy zaprzeczenie lub potwierdzenie – odparł ostrożnie. Jego zdumienie okazywanym przez Georgianę zainteresowaniem osobą Elizabeth przezwyciężyło jego determinację w odsunięciu od siebie wszelkich myśli o niej.
- Czy więc z twojej strony było to przyjacielskie ? – Niewinne, pełne nadziei spojrzenie, jakie mu rzuciła, sprawiło, że zapragnął bardziej solennie pójść za radą siostry.
- Poszedłem za twoją radą najlepiej jak pozwalały moje ubogie talenty – uśmiechnął się z żalem podszedłszy do niej do instrumentu – Byłem tak przyjacielski, jak było to możliwe na balowym parkiecie.
- Więc tańczyłeś z nią ?
Darcy niemal jęknął. Im więcej pragnął ukryć, tym więcej ona wydawała się odkrywać. W tym tempie szybko pozna całą historię. Spojrzał zdziwiony jak tak stała przed nim z oczyma ożywionymi zainteresowaniem. Jej przemiana była zdumiewająca, wręcz niebywała, a Darcy miał zamiar dokładnie dowiedzieć się, jak to się stało. Mógłby zacząć dziś, ale nie miał jeszcze odwagi, żeby wystawiać Georgianę na próbę. Zapisał sobie w pamięci, żeby z samego rana porozmawiać z kobietą, pod której opieką Georgiana przezwyciężyła tak głęboką ranę.
Potrząsnął głową odmawiając odpowiedzi na jej pytanie i uśmiechnął się do jej wzniesionej twarzy.
- Kochanie, jeśli chcesz szczegółowego sprawozdania, to musisz mi zapewnić więcej pożywienia niż tylko herbata. Co zadysponowałaś na obiad, o którym mówiła pani Reynolds ? Bo, ostrzegam cię, jestem strasznie głodny !
Dołeczek w jego policzku szybko znalazł żeńskiego odpowiednika, gdy Georgiana odwzajemniła jego pełne miłości spojrzenie. Delikatnie raz jeszcze wsunęła się w jego ramiona.
- Och, Fitzwilliamie, tak bardzo się cieszę, że jesteś w domu !
Jego ramiona zacisnęły się wokół niej. Darcy spojrzał z wdzięcznością w niebo, a potem, kryjąc twarz w jej włosach znalazł tylko tyle siły, aby wyszeptać w odpowiedzi:
- Nie bardziej, niż ja, kochanie. Nie bardziej, niż ja.

QaHa - Pon 05 Mar, 2007 07:24

Maryann jak wcześnie! a ja pierwsza pierwsza :banan:
Alison - Pon 05 Mar, 2007 10:01

Dołeczek w jego policzku szybko znalazł żeńskiego odpowiednika, gdy Georgiana odwzajemniła jego pełne miłości spojrzenie. Delikatnie raz jeszcze wsunęła się w jego ramiona.
- Och, Fitzwilliamie, tak bardzo się cieszę, że jesteś w domu !
Jego ramiona zacisnęły się wokół niej. Darcy spojrzał z wdzięcznością w niebo, a potem, kryjąc twarz w jej włosach znalazł tylko tyle siły, aby wyszeptać w odpowiedzi:
- Nie bardziej, niż ja, kochanie. Nie bardziej, niż ja.


Siostra i brat. Zapamiętać. To o siostrze i bracie. Kochającym się rodzeństwie :razz:

Marija - Pon 05 Mar, 2007 10:40

Nie uważasz, że to zbyt postępowe sceny ? :obrzydzenie: Trochę nam przegina Pamela.
QaHa - Pon 05 Mar, 2007 10:44

Alison napisał/a:
Delikatnie raz jeszcze wsunęła się w jego ramiona.
- Och, Fitzwilliamie, tak bardzo się cieszę, że jesteś w domu !
Jego ramiona zacisnęły się wokół niej. Darcy spojrzał z wdzięcznością w niebo, a potem, kryjąc twarz w jej włosach znalazł tylko tyle siły, aby wyszeptać w odpowiedzi:
- Nie bardziej, niż ja, kochanie. Nie bardziej, niż ja.

na litość Boska co to ma być!!! :obrzydzenie:

Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 11:32

czy ich łączył związek kazirodczy? Bo jakby wziąść pod uwage ostatnie opisy, możnaby przypuszczać, że Wickham wcale nie był taki wredny,m tylko Darcy zazdrosny.
I jak w przypadku Bingley'a, nie patrząc na uczucia rozdzielanej pary - odseparował Georgiane i George'a za wszelką cenę.
Och kiedy będzie ten kosz? Ja chce czytać jak mu Lizzy daje w pełni zasłużonego kosza !!!

QaHa - Pon 05 Mar, 2007 11:55

AineNiRigani napisał/a:
czy ich łączył związek kazirodczy? Bo jakby wziąść pod uwage ostatnie opisy, możnaby przypuszczać, że Wickham wcale nie był taki wredny,m tylko Darcy zazdrosny.
I jak w przypadku Bingley'a, nie patrząc na uczucia rozdzielanej pary - odseparował Georgiane i George'a za wszelką cenę.
Och kiedy będzie ten kosz? Ja chce czytać jak mu Lizzy daje w pełni zasłużonego kosza !!!

własnie to Boże Narodzenie w Pemberly tylko jakieś fermenty wprowadza, co ta L. Pamela wyprawia z naszym ulubieńcem?! wrrrrrrrrrr

hamadryad - Pon 05 Mar, 2007 13:15

Alison napisał/a:
hamadryad napisał/a:
Bober.



Nieśmiało pozwolę sobie na zapytanie. A dlaczego "bober"?


Muszę powiedzieć, że uwielbiam to słowo ponieważ można je stosować wszędzie i zawsze. "Bober" :mrgreen: Bober jest intrygujący. (Czy ktoś już się domyślił, że hamadryad mądra głowa sama to wymyśliła?) :wink: .
P.S. Czuję się dziwnie... nieswojo, czytając opisy lady Pameli :? ??: Zniesssmaczyłam się. Z moim bratem nigdy nie praktykowałam tak mocnej gry uczuciowej. Za dużo tu motylków!

Alison - Pon 05 Mar, 2007 13:31

Dzięki za wyjaśnienia. Zapamiętam Intrygujący Bober :wink:
Żeby aż się zniesmaczać to nie, bo żadnych seksualnych podtekstów tam nie ma, ale rzeczywiście za bardzo emocjonalne to wszystko, nie wydaje mi się żeby brat do siostry, jeszcze przy takiej różnicy wieku, mógł się tak odnosić.

Ulka - Pon 05 Mar, 2007 14:01

dobra, czas się przyznać, zaczynam mieć uczucie, że akcja i opisy są jak guma do żucia...międlone i międlone, a to się staje powoli :? ??:
Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 16:11

hamadryad napisał/a:
Muszę powiedzieć, że uwielbiam to słowo ponieważ można je stosować wszędzie i zawsze. "Bober" :mrgreen:


Aaaaa, to trzeba było od razu mówić, że muka

Kaziuta - Pon 05 Mar, 2007 16:59

Pani Pamelu (tak mówił Krawczyk i Norek w "Miodowych latach") chyba nie miała rodzeństwa, a już brata napewno. Może to wyraz jej tęskonoty za posiadaniem takowego, tylko skąd te wizje bratersko-siostranych uczuć ?
O Matko, a może miała i opisuje to z doświadczenia. :oops:

hamadryad - Pon 05 Mar, 2007 17:14

To ja zdecydowanie wolę pierwszą wersję z rodzeństwem:
Kaziuta napisał/a:
wyraz jej tęskonoty za posiadaniem takowego

W przeciwnym razie... :? ??:

asiek - Pon 05 Mar, 2007 17:21

Myślę, że nie ma brata i idealizuje relacje pomiędzy bratem i siostrą :roll:
Co prawda ja też nie mam brata, ale z relacji moich koleżanek, które takowych mają, to wiem, że najczęściwej czułości pomiędzy nimi były wyrażane tak: :wsciekla: , :bejsbol: , :obrzydzenie: ....no a czasami się zdarzało tak :party: ... :wink:

Muuuka !....Jak dawno nie słyszałam tego słowa :grin:
A bober jest :cool:

asiek - Pon 05 Mar, 2007 17:38

- Poszedłem za twoją radą najlepiej jak pozwalały moje ubogie talenty – uśmiechnął się z żalem [...] – Byłem tak przyjacielski, jak było to możliwe na balowym parkiecie.

P r z y j a c i e l s k i ??? :shock: Chyba powinien powiedzieć zamierzałem być przyjacielski, ale nic mi z tego nie wyszło :? ??:

Maryann :kwiatek:

Gunia - Pon 05 Mar, 2007 18:24

Jak czytam te bratersko-siosterskie opisy, to się zastanawiam, jak to się stało, że mam trzech braci i zero doświadczeń w tej materii. Przez całe życie od nich wszystkich nie usłyszałam tylu miłych rzeczy, ile tam jest w jednym zdaniu. :roll:
Maryann - Pon 05 Mar, 2007 18:36

asiek napisał/a:
z relacji moich koleżanek, które takowych mają, to wiem, że najczęściwej czułości pomiędzy nimi były wyrażane tak: :wsciekla: , :bejsbol: , :obrzydzenie: ....no a czasami się zdarzało tak :party: ... :wink:

Tylko, czy któryś z tych braci był o dwanaście lat starszy i od dziecka zastępował siostrzyczce ojca ? :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group