Filmy - Fajny film wczoraj widziałam V
Caroline - Pon 30 Sty, 2017 16:30
Ja też widziałam Sztukę kochania. Według mnie warto. Adamczyk gra parszywkusa pospolitusa. I jest w tej roli super, choć postać obrzydliwa Boczarska rzeczywiście świetna i rzeczywiście jest gwiazdą w tej roli. Sama opowieść jest ciekawa. Jest sporo do śmiechu. Ale w sumie to jest to smutna historia - XXw a kobieta-lekarz musi stoczyć taki bój o wydanie niepornograficznej książki o seksie. Scena w Wydziale Kultury z udziałem Szyca, gdy "kulturalni' panowie rozmawiają sobie "kulturalnie" o Sztuce kochania - mistrz. Hipokryzja, seksizm i zwykłe chamstwo rozlewa się po ekranie jak wyrób seropodobny po kinowych nachosach. Ohyda!
Za to instruktaż budowy fotela ginekologicznego i parę innych scen - hihihihi
Aragonte - Pon 30 Sty, 2017 17:10
Czuję się zachęcona Zastanawiam się, kogo ze znajomych na to wyciągnąć
Uwielbiam twoje recenzje, Caroline
Admete - Pon 30 Sty, 2017 19:23
Ja mam ochotę obejrzeć.
Aragonte - Pon 30 Sty, 2017 21:16
Szkoda, że mieszkasz tak daleko
Agn - Pon 30 Sty, 2017 21:52
Ja się na to wybieram. Najprawdopodobniej w czwartek.
ita - Pon 30 Sty, 2017 22:40
Ja w sobotę.
No chyba, że mi Hobbit będzie przeszkadzał .
Miałam wątpliwości, ale czuję się zachęcona.
BeeMeR - Wto 31 Sty, 2017 00:25
"Będziesz tam?"
Niedawno czytałam książkę Musso będącą podstawą:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/151622/bedziesz-tam
teraz był czas na film - tak się składa, że koreański, ale ani Amerykanie ani Francuzi nie zrobiliby tego lepiej IMHO
Opowieść zaczyna się w Kambodży operacją zajęczej wargi u małego dziecka - za co lekarz dostaje tajemnicze tabletki, które pozwalają mu się cofnąć 30 lat i poprawić co nieco (a przynajmniej spotkać miłość swego życia), a spieprzyć co innego
Film skupia się na relacji i historii dwóch panów tj. tego samego pana obecnie i 30 lat wcześniej (obaj znakomicie obsadzeni - tj. wszyscy są dobrze obsadzeni, nikt się nie ma prawa pomylić z nikim innym ):
ona (wcześniej i teraz):
Przyjaciel (wcześniej i teraz):
Podobała mi się ewoluująca relacja Jaśka ze swoją starszą wersją, od WTF przez szok i awantury aż po porozumienie. Podobał mi się Jasiek z pieskiem, Jasiek z panną oraz sceny w delfinarium
Podtrzymuję zdanie, że film jest w duchu i treści dość wierny powieści Musso, a jednocześnie podobał mi się bardziej niż książka. Podoba mi się to, jak wycięto wszystkie zbędne sprawy, acz ja dodałabym jeszcze jedną scenę, bo mi jej brakowało
Admete - Wto 31 Sty, 2017 07:18
| Aragonte napisał/a: | | Szkoda, że mieszkasz tak daleko |
No szkoda. Chcę namówić bratową na seans.
Agn - Wto 31 Sty, 2017 09:40
Jeeee! BeeMeRku, niesiesz radość. Cieszę się, że film dobry. Jutro chyba urządzę sobie należyty seans.
Trzykrotka - Wto 31 Sty, 2017 11:18
| Agn napisał/a: | Jeeee! BeeMeRku, niesiesz radość. Cieszę się, że film dobry. Jutro chyba urządzę sobie należyty seans. |
I ja
Jasiek to ten młodszy pan, ma na imię Jo Han, więc Jaśkiem jest zwany
Aragonte - Wto 31 Sty, 2017 11:52
| Trzykrotka napisał/a: | | Agn napisał/a: | Jeeee! BeeMeRku, niesiesz radość. Cieszę się, że film dobry. Jutro chyba urządzę sobie należyty seans. |
I ja
Jasiek to ten młodszy pan, ma na imię Jo Han, więc Jaśkiem jest zwany |
No, transkrypcja to właściwie Byun Yo Han (w "Jo" będzie inna głoska, IMO), z czego "Yo Han" to imię, jakby ktoś miał wątpliwości
Admete - Wto 31 Sty, 2017 14:16
Oglądam właśnie. Jasiek taki ładny - nieźle ich razem dobrali - starszego i młodszego aktora. Tego starszegoz nam z The Classified File.
Agn - Wto 31 Sty, 2017 18:13
Czuję się namówiona na seans.
Nie żebym się wcześniej opierała.
Trzykrotka - Śro 01 Lut, 2017 06:29
Byłam na Sztuce kochania. W kinie tłumy, wiekowo chyba składające się z tych osób, które Wislocką czytywały w odcinkach, w gazecie. Zdaje się, że kino ma po prostu jakiś program rabatowy dla osób starszych. W każdym razie widać było, że wszyscy wiedzą, że to, co oglądają, to historia, a nie Matrix. A ogląda się bardzo dobrze, zwłaszcza część że starszą już doktor Wislocką walcząca o wydanie książki. Przyjaciółka - filmoznawca, z którą byłam oceniła film tak: Boczarska i długo potem nic. Poniekąd racja, ale seans nie boli, a Boczarska znakomita. Warto zobaczyć.
Szafran - Śro 01 Lut, 2017 13:36
Ja jeszcze lubię w tym filmie to, że jest lekką opowieścią rozgrywającą się w PRL-u. Bez tego całego polityczno-ideologicznego ciężaru i uwikłania. No dobra, jest cenzura i walka o wydanie książki, ale żadnego ZOMO, SB, tajniaków. Są ludzie, co starali się normalnie żyć. I to nawet żyć barwnie i kolorowo. Nie tylko beznadzieja blokowisk i walki z systemem.
Trzykrotka - Śro 01 Lut, 2017 14:48
Dokładnie
A teraz zdanie o głębokości myślowej kałuży: Adamczyk jest wręcz nieprawdopodobnie obleśny w tym filmie
Szafran - Śro 01 Lut, 2017 15:17
Ja sobie - tak wychodząc od postaci Adamczyka - zaczęłam właśnie wyobrażać, jak by wyglądał ten film, gdyby go nakręcił Tomasz Wasilewski - ten od "Zjednoczonych Stanów Miłości". I zaczęłam się histerycznie śmiać. Nie, w jego wykonaniu to byłaby ciężka przeprawa:D
Jotka - Śro 01 Lut, 2017 18:35
| Trzykrotka napisał/a: | | A teraz zdanie o głębokości myślowej kałuży: Adamczyk jest wręcz nieprawdopodobnie obleśny w tym filmie |
Czyli był papież w stringach a teraz bez
BeeMeR - Pią 03 Lut, 2017 07:48
Princess Kaiulani (2009)
Były sobie Hawaje i była sobie hawajska księżniczka - prawdziwa, końcem XIXw.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Victoria_Ka%CA%BBiulani
Córka Hawajskiej księżniczki i Szkota, następczyni tronu, która bezsilnie musiała patrzeć jak amerykanie obalają monarchię i anektują jej królestwo w swoje włości. Jako rzeczniczka narodu do końca młodego życia walczyła o przywrócenie monarchii (bezskutecznie) i prawa dla swojego ludu (np. do głosowania)
Nie wiem na ile zgodny z prawdą jest watek romansowy, ale jest ładny, słodko-gorzki.
Film jest pięknie nakręcony, polecam.
Z ciekawostek - czytałam niedawno w książce "Zaginione cywilizacje" Kondratowa, że Hawajczycy wyjściowo znali tylko 7 spółgłosek: k, l m, h, w, n i nie pamiętam co tam jeszcze - faktycznie, język brzmi niezwykle melodyjnie.
milenaj - Pon 06 Lut, 2017 19:40
| BeeMeR napisał/a: | | Princess Kaiulani (2009) | , oglądałam i też mi się bardzo podobał.
Zaś w weekend, po którym została mi grypa i facet, który odczepia się, ale jak powoli, byłam na "Jackie", który polecam bardzo.
No i "To właśnie przyjaźń', całkiem sympatyczny poza tym, że schemat prawie taki sam jak w "To właśnie miłośc. "
Ale coraz przyjemni mi się ogląda polskie filmy .
asiek - Nie 12 Lut, 2017 17:48
Na Cinemax można obejrzeć Krwawe gody, ekranizacja dramatu Federica G. Lorki. Piękne, nastrojowe zdjęcia i niespieszna, przesycona emocjami gra aktorów, uwodzą widza. Całości dopełnia niezwykła, klimatyczna muzyka. Warto obejrzeć...
https://www.youtube.com/watch?v=5U2M-w1FBpQ
praedzio - Nie 12 Lut, 2017 19:28
Obejrzałam "A Street Cat Named Bob". Ot, taki słodki, przyjemny film. Ale uprzyjemnił mi niedzielne popołudnie. Zwłaszcza, że oglądałam go z sierściuchem grzejącym mi kolana.
Barbarella - Czw 16 Lut, 2017 21:34
| Szafran napisał/a: | | a jeszcze lubię w tym filmie to, że jest lekką opowieścią rozgrywającą się w PRL-u. Bez tego całego polityczno-ideologicznego ciężaru i uwikłania. No dobra, jest cenzura i walka o wydanie książki, ale żadnego ZOMO, SB, tajniaków. Są ludzie, co starali się normalnie żyć. I to nawet żyć barwnie i kolorowo. Nie tylko beznadzieja blokowisk i walki z systemem. |
Wczoraj widziałam "Sztukę kochania"i to też mi się bardzo w filmie podobało.
Tak a propos. Czytała któraś z was książkę Wisłockiej?
Szafran - Czw 16 Lut, 2017 23:28
Tak. Sto lat temu. Rodzice na górną półkę w moim pokoju (trzymali tam swoje książki) razem z dziełem Lwa-Starowicza podrzucili, żeby mi nie musieć tłumaczyć, skąd się dzieci biorą. Wiedzieli, że ja, jak mi się lektury kończą, przeszukuję ich nudną półkę;).
Nic już nie pamiętam. Ale to chyba się okropnie mogło zestarzeć. Jest wznowienie (o, to w filmie mi się nie podobało, to subtelne jak cep product placement - na końcu z maszyn drukarskich schodzi obecne wydanie:>), możesz zajrzeć w księgarni.
Deanariell - Pią 17 Lut, 2017 11:31
| Barbarella napisał/a: | | Tak a propos. Czytała któraś z was książkę Wisłockiej? |
Też czytałam, gdzieś tak chyba w połowie liceum. Najbardziej pamiętam obrazki z "pozycjami".
|
|
|