Fantastyka - LOTR
Admete - Sob 14 Sty, 2012 21:39
A nie wiem. U mnie zawsze jest pora na Władcę
A ogólnie to jest "powtórka z rozrywki, z rozrywki powtórka"... Ostrzegałam
Odnośnie tamtego cytatu, który wkleiłam to mam skojarzenia z fragmentem Księgi Samuela. Kiedy Bóg wzywa Samuela, a ten w końcu za rada Helego odpowiada. Może to luźne skojarzenia, ale tak jakos mi się dziś narzuciło w trakcie słuchania tego tekstu. I ten klasyczny motyw z uzdrawiającą mocą prawdziwego władcy.
Deanariell - Sob 14 Sty, 2012 21:44
| AineNiRigani napisał/a: | | kobielki, LOTR leci w piatki, soboty, czy niedziele? |
Z tego, co wiem, to chyba w piątek w TVN (za tydzień 20 stycznia - Dwie Wieże).
Anonymous - Sob 14 Sty, 2012 22:31
No to kanal...
Admete - Sob 14 Sty, 2012 22:41
Chciałaś obejrzeć? To faktycznie szkoda.
Anonymous - Nie 15 Sty, 2012 00:03
kcialam... niestety w piatek o tej porze pracuje. No nic, jakies DVD trza bedzie skombinowac...
Deanariell - Nie 15 Sty, 2012 08:36
W piątki o 20-stej nadal jesteś w pracy? No to buuuuuuuu...
Właśnie mi przyszło do głowy, że orkowie w WP to powinni byli założyć związek zawodowy i domagać się poprzez np. strajki godnych warunków pracy. Jako grupa najbardziej dyskryminowana (w końcu reszta tylko czeka, żeby im dokopać ), dodatkowo niemiłosiernie wykorzystywana przez Saurona i Sarumana. Przydałaby się im taka orkowa "Solidarność".
Admete - Nie 15 Sty, 2012 09:44
Coś w tym jest
Tak sobie jeszcze myślałam nad dodanym przez Jacksona wątkiem Arweny w filmie. Niektóre sceny mu wyszły, ale kilka pomysłów było chybionych. Przede wszystkim powinni byli zostawić Glorfindela w scenie ratowania Froda przed Upiorami Pierścienia. Nie powinni byli dodawać głupot o tym, że los Arweny jest związany z losem jedynego. Oczywiście zniszczenie Jedynego wpływało na całe Śródziemie, ale nie tak jak sugerowały to sceny filmowe. Do tym "dobrych" scen zaliczyłabym wizję dziecka Arweny i Aragorna oraz przedawienie losu córki Elronda po śmierci Elessara.
Aine nie masz swojego wydania WP? Może czas zakupić. Chyba, że zostało w domu. Ciekawa jestem, ile kosztują wydania rozszerzone na Amazonie, bo rozważam zakup płyt drugi raz ( jako zabezpiecznie ) Ostatecznie książkowych wersji mam cztery Pójdę sprawdzić.
EDIT: sprawdziłam - tylko 16 funtów. To ja się w lutym skusze. całość mnie wyniesie jakieś 100 zł. Za jedna częśc w Polsce trzeba zapłacić 120.
asiek - Nie 15 Sty, 2012 10:35
| Admete napisał/a: | | Za jedna częśc w Polsce trzeba zapłacić 120. |
Nie, jest zdecydowanie taniej. Właśnie czekam na realizację zamówienia, za całość zapłacę 103 zł z groszami. Oczywiście mówię o DVD, bo blu-ray jest znacznie droższy.
Admete, dzięki za fragment o uzdrawiających rękach króla...Dotąd nie rozumiałam filmowej sceny uleczenia Eowiny. Dla osoby, która nie zna powieści jest ona nieczytelna.
Admete - Nie 15 Sty, 2012 10:48
A gdzie kupowałaś? Na Allegro. Podaj mi namiary na pw, jesli możesz. Dość długo wśród ludzi istniało przekonanie o tym, że króla ma moc uzdrawiania. czytałam o ty w odniesieniu do Króla Słońce, a to już przecież nie średniowiecze. Tu masz scenę z Eowiną:
| Cytat: | Aragorn tymczasem stanął nad łożem Eowiny i orzekł:
- Ciężkie to rany, okrutny cios poraził księżniczkę. Złamane ramię opatrzono jak należy i powinno zrosnąć się z czasem, jeśli chora okaże się dość silna, by przeżyć. W ręce lewej, która trzymała tarczę, kość strzaskana, ale głównym źródłem choroby jest prawa, która władała mieczem; chociaż w niej kość nie została naruszona, zdaje się martwa. Eowina walczyła z przeciwnikiem potężnym nad miarę jej sił cielesnych i duchowych. Kto na takiego wroga chce podnieść miecz, musi być twardszy niźli stal; inaczej zabije go sam wstrząs starcia. Zły los postawił tego nieprzyjaciela na jej drodze. A przecież to młoda dziewczyna i piękna, najpiękniejsza wśród córek królewskich. Nie wiem zresztą, jak ją osądzić. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem tę księżniczkę i zrozumiałem jej smutek, zdawało mi się, że patrzę na biały kwiat smukły i dumny, uroczy jak lilia, a zarazem wyczuwałem w nim hart, jakby go elfy wyrzeźbiły ze stali. A może to mróz ściął lodem jego soki i dlatego kwiat wyprostowany jeszcze, słodki i gorzki jednocześnie, piękny z pozoru, był już we wnętrzu swym zraniony, skazany na wczesne zwiędnięcie i śmierć? Choroba zaczęła ją nurtować bardzo dawno, prawda, Eomerze?
- Dziwię się, że mnie właśnie pytasz o to, miłościwy panie – odparł Eomer. – Nie obwiniam cię w tej sprawie ani w żadnej innej, lecz wiem, że Eowiny, mojej siostry, nie zmroził nigdy złowrogi dreszcz, póki ciebie nie ujrzała. Żywiła pewne troski i obawy, którymi dzieliła się ze mną, za czasów, gdy Smoczy Język władał umysłem naszego króla i trzymał go pod swoim złym urokiem. Czuwał nad Theodenem z coraz większym niepokojem. Ale nie to przecież doprowadziło ją do tak ciężkiej choroby.
- Przyjacielu! – rzekł Gandalf. – Ty miałeś konie, zbrojne wyprawy, swobodę otwartych stepów, ale twoja siostra urodziła się z ciałem pięknej dziewczyny, chociaż duch w niej żył nie mniej mężny od twego. Przypadło jej w udziale pielęgnowanie starca, którego kochała jak ojca, i czuwanie, aby nie zhańbił swej sławy poddając się niedołęstwu starości. W tej roli czuła się czymś mniej ważnym niż laska, na której wspierał się sędziwy król. Czy myślisz, że Smoczy Język sączył truciznę tylko w uszy Theodena? „Stary niedojda! Dwór potomków Eorla to kryta strzechą stodoła, gdzie zbójcy ucztują w zadymionej izbie, a bękarty ich tarzają się razem z psami po podłodze”. Czyś nie słyszał kiedyś tych obelg? Tak mówił Saruman, mistrz Smoczego Języka. Nie wątpię oczywiście, że Smoczy Język wyrażał ten sąd bardziej oględnie i podstępnie pod dachem Theodena. Gdyby miłość do ciebie, Eomerze, i wierność obowiązkom nie zamykały jej ust, usłyszałbyś może od swojej siostry i takie słowa. Ale kto wie, co mówiła w ciemności, gdy była sama, w gorzkie bezsenne noce, myśląc o swoim życiu, z każdym dniem uboższym, w czterech ścianach pokoju, w którym czuła się uwięziona jak leśne zwierzątko w ciasnej klatce.
Eomer nic nie odpowiedział. Patrzał na swoją siostrę, jakby teraz w innym świetle zobaczył wszystkie dni dzieciństwa i młodości przeżyte z nią razem.
- Wiem o tym, coś ty odgadł, Eomerze – odezwał się Aragorn. – Wśród ciosów, które nam los gotuje na tym świecie, mało jest równie gorzkich i tak zawstydzających dla męskiego serca, jak miłość ofiarowana przez piękną i godną czci dziewczynę, gdy jej nie można odpowiedzieć wzajemnością. Ból i żal ani na chwilę nie opuściły mnie, odkąd w Dunharrow pożegnałem księżniczkę tak głęboko zrozpaczoną, aby przemierzyć Ścieżkę Umarłych, i żaden strach na tej Ścieżce nie stłumił we mnie lęku o dalsze losy Eowiny. A jednak, Eomerze, wiem, że ciebie ona kocha głębiej niż mnie. Ciebie bowiem zna dobrze, we mnie zaś pokochała tylko cień i marzenie, nadzieję sławy i wielkich czynów, urok nieznanych krajów, odległych od stepów Rohanu,
Może mam moc, by uzdrowić jej ciało i przywołać je do powrotu z mrocznych dolin. Ale nie wiem, do czego się zbudzi: do nadziei, do zapomnienia czy też do rozpaczy. Jeśliby się zbudziła w rozpaczy, umrze, chyba że uzdrowi ją inne lekarstwo, którym ja nie rozporządzam. Byłaby to wielka strata, tym bardziej że twoja piękna siostra zdobyła ostatnimi czynami miejsce wśród najsławniejszych księżniczek świata.
Aragorn pochylił się, zajrzał w jej twarz białą jak lilie, ściętą lodem, zastygłą niby kamienna rzeźba. Pocałował jej czoło szepcząc łagodnie:
- Zbudź się, Eowino, córko Eomunda! Twój nieprzyjaciel zginął z twojej ręki!
Nie poruszyła się, lecz zaczęła oddychać głębiej, tak że widać było jak pod białym prześcieradłem pierś podnosi się i opada miarowo. Znowu więc Aragorn skruszył dwa liście ziela athelas i rzucił je na kipiącą wodę: przemył naparem czoło chorej i prawe ramię, zimne i bezwładnie spoczywające na kołdrze.
Może Aragorn rzeczywiście posiadał jakąś zapomnianą czarodziejską moc dawnego plemienia Dunedainów, a może słowa jego wzruszyły słuchaczy, dość, że gdy słodki zapach ziela rozszedł się po izbie, wszystkim zebranym wydało się, że od okna powiał świeży wiatr, który nie niósł z sobą żadnych woni, lecz powietrze świeże, czyste, młode, nie skażone oddechem żadnego żywego stworzenia, płynące prosto z ośnieżonych szczytów, spod kopuły gwiazd albo z dalekich wybrzeży obmywanych srebrną pianą morza.
- Zbudź się, Eowino, księżniczko Rohanu! – powtórzył Aragorn ujmując jej prawą rękę w swoją dłoń. – Zbudź się! Cień przeminął, ciemności rozwiały się, świat jest znowu jasny. – Cofnął się, powierzając rękę chorej Eomerowi. – Zawołaj ją, Eomerze – powiedział i cicho wyszedł z pokoju.
- Eowino! Eowino! – krzyknął Eomer z płaczem.
Księżniczka otworzyła oczy.
- Eomer! Co za szczęście! Mówili mi, żeś poległ. Ach nie, to mi tylko podszeptywały złe głosy we śnie. Czy długo spałam?
- Niedługo, siostro – odparł Eomer. – Nie myśl już o tym.
- Jestem dziwnie zmęczona – powiedziała. – Muszę chwilę odpocząć. Ale powiedz mi, co się stało z królem Marchii? Niestety, wiem, że to nie był sen, nie próbuj mnie łudzić. Zginął, sprawdziły się moje przeczucia.
- Umarł – powiedział Eomer – lecz przed śmiercią przekazał słowa pożegnania dla Eowiny, droższej mu niż rodzona córka. Spoczywa w chwale w wielkiej Sali Wieżowej Gondoru.
- Bolesna nowina, a mimo to dobra ponad spodziewanie; o takiej śmierci dla niego nie śmiałam marzyć w ponurych latach, gdy zdawało się, że Dom Eorla mniej godny się stał chwały niż najnędzniejsza pasterska chata. A co się stało z giermkiem króla, niziołkiem? Wiesz, Eomerze, zasłużył sobie, żeby go mianować rycerzem Marchii. Mężnie stawał w polu.
- Leży tu obok, chory. Zaraz do niego pójdę – wtrącił się Gandalf. – Ty, Eomerze, zostań tu jeszcze chwilę. Nie rozmawiajcie jednak o wojnie i smutkach, póki Eowina nie odzyska sił. Cieszmy się wszyscy, że się zbudziła, znów zdrowa i pełna nadziei, najwaleczniejsza z księżniczek!
- Zdrowa? Może. Przynajmniej dopóty, dopóki będę mogła na pustym siodle zastąpić w szeregach Rohanu poległego jeźdźca. Ale pełna nadziei? Nie, nie wiem, czy odzyskam nadzieję – odparła Eowina. |
Mam nadzieję, że to cię kiedys zachęci do przeczytania książki. Możesz mieć sporo zaskoczeń, bo jednak film to film i nieuniknione były zmiany.
A jakie piekne są rozmowy między Faramirem a Eowiną. Nie ma ich prawie w filmie.
asiek - Nie 15 Sty, 2012 11:15
Dzięki za ten fragment. Może w końcu przeczytam, moja młodsza Siostra jest fanką Tolkiena i co jakiś czas mnie namawia do lektury.
Z tego co przeczytałam w tym wątku wnioskuję, że chyba w tym samym czasie zakochiwałyście się w Tolkienie.
Deanariell - Nie 15 Sty, 2012 11:48
| Admete napisał/a: | | myślałam nad dodanym przez Jacksona wątkiem Arweny w filmie. Niektóre sceny mu wyszły, ale kilka pomysłów było chybionych. Przede wszystkim powinni byli zostawić Glorfindela w scenie ratowania Froda przed Upiorami Pierścienia. Nie powinni byli dodawać głupot o tym, że los Arweny jest związany z losem jedynego. |
Zgadzam się. To było dość istotne odstępstwo... Widzowie otrzymali spłycony wątek w porównaniu z książką - wizja zagłady Śródziemia w przypadku odzyskania Pierścienia przez Saurona przerodziła się w obawę, przed "zagładą" Arwenci - czyli Frodo tak naprawdę uratował nie wszystkie wolne ludy swego świata, a małżeństwo Aragorna i Arweny. Ja bym się tak dla nich na miejscu Froda nie poświęcała. Cóż, takie rzeczy, to tylko w Ameryce i Nowej Zelandii.
| Admete napisał/a: | | Dość długo wśród ludzi istniało przekonanie o tym, że króla ma moc uzdrawiania. czytałam o ty w odniesieniu do Króla Słońce, a to już przecież nie średniowiecze. |
Też o tym wcześniej słyszałam - było to dość logiczne, bo skoro króla uważano za "pomazańca bożego", skoro władzę miał nadaną z góry przez Boga, to prawowity władca musiał mieć w oczach ludu nadprzyrodzoną moc. Dziś powiedzielibyśmy, że Aragorn miał zdolności bioenergoterapeutyczne.
| asiek napisał/a: | | dzięki za fragment o uzdrawiających rękach króla...Dotąd nie rozumiałam filmowej sceny uleczenia Eowiny. Dla osoby, która nie zna powieści jest ona nieczytelna. |
Święta prawda Aśku... Jak jeszcze wiele innych rzeczy/wątków, które na potrzeby filmu zostały uproszczone czy w ogóle wycięte. Jak to mówią, nie istnieją chyba adaptacje doskonałe. Dlatego jeśli ktoś najpierw widział film i go polubił, to naprawdę powinien przeczytać książkę dla porównania.
BeeMeR - Nie 15 Sty, 2012 12:07
| Admete napisał/a: | | Tak sobie jeszcze myślałam nad dodanym przez Jacksona wątkiem Arweny w filmie. Niektóre sceny mu wyszły, ale kilka pomysłów było chybionych. Przede wszystkim powinni byli zostawić Glorfindela w scenie ratowania Froda przed Upiorami Pierścienia. Nie powinni byli dodawać głupot o tym, że los Arweny jest związany z losem jedynego. Oczywiście zniszczenie Jedynego wpływało na całe Śródziemie, ale nie tak jak sugerowały to sceny filmowe. Do tym "dobrych" scen zaliczyłabym wizję dziecka Arweny i Aragorna oraz przedawienie losu córki Elronda po śmierci Elessara. | A ja właśnie nie mam nic przeciwko zmianie Glorfindela na Arwenę, bo to jakoś mi nie wadzi, jej przyszłość z i po śmierci Elessara jest pokazana bardzo piękną sceną, ale te niedorzeczności ze związaniem losu Arweny z losem pierścienia to mnie załamują I te niezliczone, acz piękne wizualnie sceny jak cierpi i omdlewa - jeszcze bym je ścierpiała gdyby nie to, że zostawiono je w trzeciej części kosztem innych ważnych scen, jak zamknięcie wątku Sarumana, Faramira i Eowiny. I m.in dlatego uznaję tylko rozszerzone wersje
Deanariell - Nie 15 Sty, 2012 12:16
| BeeMeR napisał/a: | | m.in dlatego uznaję tylko rozszerzone wersje |
Ależ Basiu - tylko i wyłącznie rozszerzone wersje. Inaczej oglądanie nie ma sensu. Póki nie były wydane, to się "łapało", co było - teraz jednak wybór jest oczywisty.
| BeeMeR napisał/a: | | zamknięcie wątku Sarumana |
Noooooo... To fakt... Sarumana nabitego na jakiś tam kołowrotek, to ja P.J.-owi nie potrafię zapomnieć. Do tego jeszcze należałoby dodać Denethor'a i jego skok z murów Gondoru w postaci żywej pochodni.
Aragonte - Nie 15 Sty, 2012 12:29
| BeeMeR napisał/a: | A ja właśnie nie mam nic przeciwko zmianie Glorfindela na Arwenę, bo to jakoś mi nie wadzi, jej przyszłość z i po śmierci Elessara jest pokazana bardzo piękną sceną, ale te niedorzeczności ze związaniem losu Arweny z losem pierścienia to mnie załamują I te niezliczone, acz piękne wizualnie sceny jak cierpi i omdlewa - jeszcze bym je ścierpiała gdyby nie to, że zostawiono je w trzeciej części kosztem innych ważnych scen, jak zamknięcie wątku Sarumana, Faramira i Eowiny. I m.in dlatego uznaję tylko rozszerzone wersje |
BeeMeR-ku, mam tak samo Tzn. drażnią mnei te elementy, które wypunktowałaś. Arwena-Glorfindel jest dla mnie OK (pewnie przez moje feministyczne zapędy ), ale to idiotyczne wiązanie losów Pierścienia z jej losem No i jeszcze wątek Denethora
Nie mogę darować twórcom filmowej trylogii, że nie umieścili w wersji kinowej tylu niezbędnych dla logiki wydarzeń scen. Wyłącznie wersje rozszerzone! Howgh
BeeMeR - Nie 15 Sty, 2012 12:53
| Deanariell napisał/a: | Do tego jeszcze należałoby dodać Denethor'a i jego skok z murów Gondoru w postaci żywej pochodni. | oj, tak
| Deanariell napisał/a: | Sarumana nabitego na jakiś tam kołowrotek, to ja P.J.-owi nie potrafię zapomnieć. | Tak, ale przynajmniej w wersji rozszerzonej ma jakikolwiek koniec, w kinowej jest olany totalnie
Admete - Nie 15 Sty, 2012 13:50
Asiek raz jeszcze pozdrów siostrę Bo juz raz kiedys ja pzodrawiałam, widzę, że pokrewna dusza Kobiety ja nie pamiętam już, jaka jest wersja kinowa. Co prawda byłam na każdej trzy razy, ale wersje rozszerzone zatarły mi jej obraz.
RaczejRozwazna - Nie 15 Sty, 2012 14:09
| Admete napisał/a: | | Do tym "dobrych" scen zaliczyłabym wizję dziecka Arweny i Aragorna oraz przedawienie losu córki Elronda po śmierci Elessara. |
Losy Arweny po śmierci Elessara były jednak zwięźle opisane w posłowiu do WP.
A motyw dziecka bardzo mi się podobał
Admete - Nie 15 Sty, 2012 14:17
I dlatego pewnie nie mam do tego większych zastrzeżeń
Deanariell - Nie 15 Sty, 2012 14:42
A w ogóle, to którą wersję emituje telewizja? Zwykłą czy rozszerzoną?
Mnie się też już obie zlały w jedną - tą dłuższą.
Anonymous - Nie 15 Sty, 2012 15:56
zwykla. Ja to zawsze poznaje po scenie biwakowej Frodo i Sama. Tylko w rozszerzonej widza elfy. W TTT poznaje po gulaszu Eowyn, a ROTKa po ilosci Boromira i Faramira...
asiek - Nie 15 Sty, 2012 17:11
| Admete napisał/a: | | Asiek raz jeszcze pozdrów siostrę Bo juz raz kiedys ja pzodrawiałam, widzę, że pokrewna dusza |
Dzięki, pozdrowię. Zachęcałam ją ostatnio, aby wzięła udział w dyskusji, ale niestety nie ma czasu, kończy studia i skupiona jest na pisaniu pracy. Oprócz tego mąż i dzieci na stanie.
BeeMeR - Nie 15 Sty, 2012 18:37
W rozszerzonej wersji jest jeszcze więcej scen wśród Entów, Merry i Pipin piją wodę Entów, łapią się w potrzask, Aragorn spogląda w palantir* i pokazuje się wrogowi, roztrzaskuje się mu klejnot od Arweny, no i więcej śpiewów: Eowiny na kopcach przodków, Arweny w domu uzdrowień,
* autokorekta proponowała mi zmianę na "palant"
Aragonte - Nie 15 Sty, 2012 18:49
| BeeMeR napisał/a: | | no i więcej śpiewów: Eowiny na kopcach przodków |
Ooo, tę scenę uwielbiam Jest niesamowita - zwłaszcza że w końcówce perspektywa jest de facto z wnętrza kurhanu
Anonymous - Nie 15 Sty, 2012 19:02
zgadza sie, ja napisalam jedynie, po czym na szybko rozpoznaje te wersje. Zapomnialam o scenie z zapinkami, czy Eomerem szukajacym Theodreda...
Aragonte - Pon 16 Sty, 2012 18:10
Sądzę, że wszyscy zainteresowani (tzn. bywalcy tego wątku) zauważyli, że część postów znikła - zwłaszcza że przed ich usunięciem konsultowałam się tu z obecnymi na bieżąco.
Powiem więcej - sygnały, które do mnie dotarły na PW, świadczą, że przynajmniej niektórzy przyjęli tę czystkę z dużą ulgą
|
|
|