Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"
Ania Aga - Czw 10 Lis, 2011 21:10
| lady_kasiek napisał/a: | | To świetnie bo i ja też chce kończyć ten temat, bo nie ten ptak, ptak co własne gniazdo kala. |
Czy nie sądzisz,że te dwie twoje wypowiedzi się wykluczają?
Anonymous - Czw 10 Lis, 2011 21:13
Nie, ponieważ jedna jest zarysem sytuacja a druga kategoryczną obietnicą zaprzestania tematu, który mimo to ciągniesz. Nie wiem po co, ale przyglądam się z ciekawością.
Anonymous - Pią 11 Lis, 2011 00:13
Kobitki, nie kloccie sie. Zamiast szarpac sie za wlosy i ubrania, zagrajcie w marynarza. Na ktora padnie, ta wygrywa
Osobiscie nie mialabym nic przeciwko wynajeciu kogos na 2-4 godziny raz w tygodniu, zeby zrobil za mnie te wszystkie pierdoly - odkurzenie, wymycie podlog, lazienki, starcie kurzu, zmiana poscieli. I w gruncie rzeczy zamierzam ten plan wcielic w zycie.
Tamara - Pią 11 Lis, 2011 09:16
A ja bym bardzo chciała nie pracować , bo wtedy miałabym szansę na robienie rzeczy , o których teraz mogę sobie tylko pomarzyć i to nie są żadne jakieś ekscesy i ekstrawagancje , tylko to , co jest mojemu mózgowi niezbędne do satysfakcjonującego funkcjonowania . A pracując mogę o tym zapomnieć , bo doba ma tylko 24 godziny , z których część trzeba przespać
I nie widzę nic złego w tym , że Musierowicz promuje (co za ohydne słowo ) model protradycyjnie rodzinny - kto nie chciałby mieć ciepłej , kochającej rodziny z mamą w domu ? Ze szkoły pamiętam , że najbardziej zazdrościło się tym dzieciom , których matki nie pracowały i były w domu A że to bajki to co ? Bajki są niezbędne do życia , a na litość chyba nikt w miarę rozgarnięty nie będzie Jeżycjady traktować jak poradnika
BeeMeR - Pią 11 Lis, 2011 09:56
Ja też mam znajomą, która twierdzi, że urodziła się o przynajmniej 100 lat za późno - jej marzeniem jest po prostu prowadzić dom (robiła to ostatnie 10 lat, bo dzieci były małe a mąż miał świetnie płatną pracę), a teraz musi tez pracować zawodowo ze względu na finanse.
nicol81 - Pią 11 Lis, 2011 13:16
| Tamara napisał/a: | | nie widzę nic złego w tym , że Musierowicz promuje (co za ohydne słowo ) model protradycyjnie rodzinny - kto nie chciałby mieć ciepłej , kochającej rodziny z mamą w domu ? Ze szkoły pamiętam , że najbardziej zazdrościło się tym dzieciom , których matki nie pracowały i były w domu |
Ale w "Jeżycjadzie" nie ma wielu niepracujących matek. Nawet Mila przecież pracowała przed Nutrią. A później cały czas chałturzyła, aż zaczęła te sztuki wydawać.
Czy zresztą sztuki Mili nie są argumentem przeciwko modelowi protradycyjnemu?
Anonymous - Pią 11 Lis, 2011 13:34
| Tamara napisał/a: | Ze szkoły pamiętam , że najbardziej zazdrościło się tym dzieciom , których matki nie pracowały i były w domu |
U mnie odwrotnie - zawsze lepiej bylo isc do kolezanek i kolegow z matkami pracujacymi, bo byla wieksza szansa na wolna chate. U niepracujacych trzeba sie bylo ewakuowac gdzies gleboko na zewnatrz, bo w domu zawsze istnialo prawdopodobienstwo, ze mama sie zainteresuje naszymi zabawami/rozmowami.
Anonymous - Pią 11 Lis, 2011 13:43
Tak zazdrościłam ludziom z Mamami w domu, ale z perspektywy czasu było mi lepiej, nie było płaczu z powodu pójścia do szkoły, dluższego wyjazdu. To wszystko szło jakoś naturalnie
Anonymous - Pią 11 Lis, 2011 14:07
ja sie zawsze czulam poszkodowana tym, ze mama ma 2 miesiace wakacji Miala dla nas wtedy za duzo czasu. Caly rok luz, a na wakacjach nagle wzmozone zainteresowanie. Nawet na koloniach nie mielismy spokoju (bo mama byla zwykle wychowawca).
Ania Aga - Pią 11 Lis, 2011 14:08
Dziewczyny, uważam, że nie jest ważne czy matka pracje, czy zajmuje się domem. Ważne jest jej nastawienie do życia i rodziny . Nie liczy sie ilość czasu poświęcana dzieciom, ale jakość tego kontaktu.
Moja mama pracowała. Zajmowała się domem, ponieważ musiała. Na pewno nie czyniła z gotowania, prania czy sprzątania nabożeństwa. Zdarzało się, że jak mama była zmęczona w domu był bałagan. Zdarzało się, że po drodze do domu kupowała w sklepie pulpety w sosie pomidorowym, albo na obiad były ziemniaki z jajkiem sadzonym. No i co z tego.
Pamiętam, że przy pewnych maminych podpowiedziach samodzielnie przeczytałam moją pierwszą książeczkę "Nie płacz, koziołku!" Mama bardzo wcześnie mnie i moja siostrę wdrażała w obowiązki domowe. Najpierw za siostrą nosiłam spinacze, siostra wieszała pranie, a ja je jej podawałam.
Mam duzo starszą siostrę, miałam 9 lat kiedy wyjechała na studia i nigdy już nie wróciła na stała. Owszem, przyjeżdżała do domu, ale na krótko. Jej obowiązki przejełam ja. Razem z mamą piekłam biszkopt. Polegało to na tym, że mam odważała składniki i zaczynała ubijać, a potem sadzała mnie na tapczanie, opartą plecami o ścianę i na kolana dawała mi ogromna misę i mikser. Ważne było, żebym miała stabilną pozycje i nie wywaliła masy. Przepis pamiętam do dziś: 9 jajek, ile zaważy 8 tyle cukru, a ile 7 - mąki. Mama w tym czasie robiła coś innego. Biszkopt był najczęstszym plackiem w naszym domu. Mógłby nosić nazwę "Bez Niczego", Do kakaa był dobry. Jak mama piekła sernik, ja pomagałam go mleć.
Powoli przejmowałam obowiązki takie jak mycie naczyń, podłogi. Wiele rzeczy robiłyśmy razem Nigdy nie miałyśmy z siostrą watpliwości, że jesteśmy dla niej najważniejsze.
Bardzo, bardzo mi jej brakuje.
Anonymous - Pią 11 Lis, 2011 14:11
My mieliśmy jeszcze Babcię, bo Taty dniami i nocami nie było bo pracował i w domu bywał gościem. Zazwyczaj na dłużej gościł pod koniec roku gdy odbierał i musiał wyrabiać urlop za cały rok. Moi rodzice fartem zalapli się na wcześniejszą emeryturę, ale wtedy była nas już trojka, Siostra chwilę wcześniej wyszła za mąż i wyemigrowała z domu.
Admete - Pią 11 Lis, 2011 14:41
Moja mama nie pracowała, gdy byliśmy mali. Cudowna rzecz. I znam sporo kobiet, które wolałyby być w domu przy dzieciach niż przeżywac stresy w pracy i padać z nóg po powrocie do domu, do rodziny.
Post zmieniony przez autorkę tekstu.
Ania Aga - Pią 11 Lis, 2011 17:35
ok
Admete - Pią 11 Lis, 2011 17:52
Niepotrzebnie o tym napisałam. Proszę zmoderuj swoją wypowiedź, bo ja swoja zmienię i wyjdzie bez sensu.
Anonymous - Sob 12 Lis, 2011 03:38
Zdecydowanie wole model pracujacych rodzicow - jest kilkanaascie/dziesiat minut w ciagu dnia, miedzy szkola a powrotem rodzicow, kiedy mozna sobie od nich po prostu odpoczac
Admete - Sob 12 Lis, 2011 08:26
Nie musiałam odpoczywac od mojej mamy Od ojca i owszem. Do tej pory muszę
praedzio - Sob 12 Lis, 2011 08:42
Każdy ma inne doświadczenia. Ja ze swoją zaczęłam się dogadywać, kiedy rozdzieliło nas 200 km.
Anonymous - Sob 12 Lis, 2011 15:40
A ja musialam odpoczac - po prostu czasem tak jest, ze potrzebuje chwili spokoju. Uwielbialam dni, gdy tata mial na popoludnie, mama miala jakas konferencje, a brat jak zwykle wracal pozno. Mialam dla siebie 3-4 godziny. Moglam robic rozne, oficjalnie zakazane rzeczy, pobyc sama ze soba, porzadzic sobie pilotem.
Teraz, od zamiany pokojow jest mi latwniej zaszyc sie gdzies i znalesc swoj kat, w dziecinstwie musialam wybywac i szlajac sie.
Pomimo trudnosci i zmian zachodzacych w naszym zyciu, uwielbiam moich rodzicow i nie zamienilabym ich na jakichkolwiek innych. Gdyby jednak moja mama siedziala w domu i nie miala pracowac, sadze ze przy mojej duzej potrzebie niezaleznosci i wolnosci, byloby to dla mnie koszmarne doswiadczenie...
milenaj - Sob 12 Lis, 2011 16:03
Ja mam tak samo. Dla zdrowia psychicznego potrzeba mi trochę samotności czasami. Na studiach uwielbiałam weekendy, kiedy współlokatorki wybywały do domów, a ja zostawałam sama. Teraz też lubię zostać całkiem sama raz na jakiś czas.
nicol81 - Sob 12 Lis, 2011 18:51
Ale wtedy tego koniecznego czasu samotności nie ma matka pracująca, która z towarzystwa współpracowników wkracza w towarzystwo dzieci
praedzio - Sob 12 Lis, 2011 18:58
A kto powiedział, że matka nie może sobie zorganizować wolnego czasu?
Anonymous - Sob 12 Lis, 2011 19:06
| nicol81 napisał/a: | Ale wtedy tego koniecznego czasu samotności nie ma matka pracująca, która z towarzystwa współpracowników wkracza w towarzystwo dzieci |
i to ma byc koronny argument dlaczego kobiety nie powinny pracowac zawodowo? Bo jak kobieta chodzi do pracy, nie moze sobie zorganizowac koniecznego czasu samotnosci... Super !!
W tym momencie rzeczywiscie rece opadaja i brakuje odpowiednich kontrargumentow poza tym, ze widzialy galy co braly
aneby - Sob 12 Lis, 2011 19:18
Często się zdarza, że kobieta "ucieka" do pracy, żeby odpocząć od dzieci
nicol81 - Sob 12 Lis, 2011 19:25
| AineNiRigani napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Ale wtedy tego koniecznego czasu samotności nie ma matka pracująca, która z towarzystwa współpracowników wkracza w towarzystwo dzieci |
i to ma byc koronny argument dlaczego kobiety nie powinny pracowac zawodowo? Bo jak kobieta chodzi do pracy, nie moze sobie zorganizowac koniecznego czasu samotnosci... Super !!
W tym momencie rzeczywiscie rece opadaja i brakuje odpowiednich kontrargumentow poza tym, ze widzialy galy co braly |
No nie, sama piszesz, że dzieci mają czas dla siebie w domu, jak są same, gdy rodzice pracują, natomiast tego prawa odmawiasz matkom?
Anonymous - Sob 12 Lis, 2011 19:29
| aneby napisał/a: | Często się zdarza, że kobieta "ucieka" do pracy, żeby odpocząć od dzieci |
Szczegolnie jak ma wiecej niz 1 dziecko. Ale to i tak niewazne. W koncu liczy sie fakt, ze jak pracuje nie ma czasu na swoje chwile samotnosci
|
|
|