To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Duma i uprzedzenie

asiek - Sob 20 Sie, 2011 18:20

I mnie skojarzyła się z Kwiatkowską. :wink:
Z tego co się zorientowałam /leciałam na podglądzie/, to w tej ekranizacji nie ma sceny pierwszych oświadczyn. Jest jedynie notka na ten temat... Chyba, że coś mi umknęło. :mysle:

Hortensja - Śro 24 Sie, 2011 15:02

Pokazalam mojemu Paolo tak dla smiechu, a chlop mi sie wkrecil! I cale obejrzal. Jakos po angielsku go nie necilo wczesniej :wink:

Musze przyznac, ze nie jest to tragiczne, zwazywszy na to kiedy i gdzie powstalo, takie ma troche znamiona teatru telewizji. Dlatego miedzy innymi pominieto cala wizyte Lizzy w Pemberley, Darcy przyjezdza...do Bennetow przedstawic swoja siostre, co jednak jest troche dziwne. No i potem jest ucieczka, ale tez jakos inaczej. Ale wyglada na to, ze mieli po prostu ograniczenia organizacyjne. Bo w sumie tam gdzie mogli to dosc wiernie odtworzyli.

Jedno jest pewne- wloska dusza nie gra na tej samej nucie co anglosaska :mrgreen:

asiek - Śro 24 Sie, 2011 19:58

Hortensja napisał/a:
Pokazalam mojemu Paolo tak dla smiechu, a chlop mi sie wkrecil! I cale obejrzal. Jakos po angielsku go nie necilo wczesniej

WOW ! :lol: :wink: Dzielny chłopak ! :cool:

Hortensja napisał/a:
ma troche znamiona teatru telewizji.

Prawda ? Trzeba przyznać, że ma to swój urok. :-)

Hortensja - Śro 24 Sie, 2011 22:02

Cytat:
Hortensja napisał/a:
ma troche znamiona teatru telewizji.

Prawda ? Trzeba przyznać, że ma to swój urok.


Ja sie na teatrze telewizji wychowalam, wiec mi niestraszna ta maniera :)

milenaj - Wto 27 Wrz, 2011 14:33

A w przygotowaniu "Duma i uprzedzenie" plus kryminał.
W sześć lat po wydarzeniach opisanych przez Jane Austen ktoś morduje Wickhama. :mrgreen:

http://www.perioddrama.com/index.htm

Ciekawa tego jestem.

Akaterine - Wto 27 Wrz, 2011 14:43

Matko, niech w końcu przestaną maltretować biedną Jane.
milenaj - Wto 27 Wrz, 2011 15:07

Wyobrażacie sobie jak Elizabeth i Darcy ganiają za mordercą? :mrgreen:
Tamara - Nie 02 Paź, 2011 19:04

milenaj napisał/a:
Wyobrażacie sobie jak Elizabeth i Darcy ganiają za mordercą? :mrgreen:

Eeeee tam :roll: raczej oddychają z ulgą , za to owdowiała Lidia wraca na łono pani Bennet i zaczyna siać zgorszenie w okolicy , uwodząc wszystkich po kolei , i zachodzi w nieślubną ciążę z najmłodszym Lucasem , który wtedy już będzie do wzięcia :mrgreen:

Anonymous - Nie 02 Paź, 2011 19:30

milenaj napisał/a:
Wyobrażacie sobie jak Elizabeth i Darcy ganiają za mordercą?


raczej szukają mordercy by wręczyć mu kwiaty i order :Zasłużony dla rodziny i dla spoleczenstwa" :mrgreen:

Akaterine - Śro 28 Gru, 2011 22:40

Pochwalę się prezentem, jaki znalazłam pod choinką :) .



Jest to edycja DiU z adnotacjami objaśniającymi różne kwestie związane z językiem, epoką, również interpretacja niektórych fragmentów, czyli wszystko, co może pomóc wyłapać wszystkie niuanse i smaczki powieści. Na dodatek książka niesamowicie cieszy oko, bo jest pięknie wydana, na ładnym papierze, ma wiele ilustracji, a na okładkę nie mogę się napatrzeć ;) .

Próbowałam odnaleźć w przypisach coś, co wywołało tu kiedyś wiele dyskusji, a mianowicie czy Georgiana była dziewicą, czy porwana sukienka Lydii świadczy o tym, że spała ona z Wickhamem oraz czy zdanie, że Darcy sam ostrzy sobie pióro, ma podtekst seksualny. Co do Georgiany to jeszcze nic nie znalazłam, w liście Lydii był jedynie przypis odnoszący się do tego, że w owej rozprutej "worked muslin gown" słowo "worked" oznacza "ozdobiona haftem" (nie stara, jak jest w polskim tłumaczeniu). Co do Darcy'ego było tylko wyjaśnienie, że pióra szybko się tępiły, więc niestety nie dowiem się, co mogła mieć na myśli panna Bingley, gdy mówiła, że znakomicie ostrzy pióra ;) .

milenaj - Śro 28 Gru, 2011 23:14

Piękny prezent. :excited:
Eeva - Czw 29 Gru, 2011 08:56

Akaterine napisał/a:
Pochwalę się prezentem, jaki znalazłam pod choinką

Och zazdrość straszna :-)

Admete - Czw 29 Gru, 2011 09:32

Cudne wydanie :)
asiek - Czw 29 Gru, 2011 12:22

Piękne, cieszy oczy. :serduszkate:
Akaterine - Czw 29 Gru, 2011 17:36

Może zacytuję przypis, który mnie mocno rozbawił ;) .

W 10. rozdziale Darcy spaceruje z panną Bingley, spotykają Elizabeth i panią Hurst, która do nich dołącza, a Elizabeth zostaje sama, bo nie ma dla niej miejsca na ścieżce, Darcy próbuje ratować niezręczną sytuację, ale Elizabeth mówi:
"Nie, zostańcie tutaj, proszę! Co za piękna grupa, doprawdy, prześlicznie państwo wyglądacie! Czwarta osoba zepsułaby zupełnie malowniczość tego obrazu."

Przypis do tego brzmi:
Cytat:
Malowniczość była popularną kategorią estetyczną, przede wszystkim dzięki Williamowi Gilpinowi i jego dziełu "Observations, on Several Parts of England (...) relative chiefly to Picturesque beauty" (1808). Gilpin dużo rozwodził się nad efektem estetycznym tworzonym przez krowy, które, jak twierdził, były znacznie bardziej malownicze niż konie. "Stada są tak duże, że jeżeli mają służyć jako ozdobnik w tle, kilka sztuk wystarczy. Dwie się nie komponują. Trzy tworzą dobrą grupę, niezależnie czy są zbite w gromadkę, czy jedna jest odsunięta od dwóch pozostałych. Jeżeli w grupie będzie więcej niż trzy, co najmniej jedna koniecznie musi być trochę oddalona". Porównanie mieszkańców Netherfield do stada, co robi Elizabeth, nie jest zbyt pochlebne, lecz sama również zalicza siebie do tego stada i jest całkiem zadowolona z roli tej, która jest "trochę oddalona".

Ania Aga - Czw 29 Gru, 2011 18:50

Akaterine zazdroszczę pięknej książki! Szkoda, że w Polsce nie ma ładnie wydanej "Dumy"
Akaterine - Pią 21 Wrz, 2012 14:15

Kiedyś tu w wątku była dyskusja o tym, czy Georgiana i Lydia straciły dziewictwo z Wickhamem i tym podobne rzeczy (tu się zaczyna). Jako że z jednej strony pojawiały się argumenty typu, że "badacze tak uważają", to zaczęłam szukać, co to za badacze i trafiłam na kilka tekstów, które zainspirowały mnie do napisania tego artykułu. Okazało się, że niejaka Jill Heydt-Steventon napisała całą książkę o żartach i aluzjach seksualnych u Jane Austen (Austen Unbecoming Conjuctions), samej książki nie mam, ale trafiłam na pojedynczy artykuł tej autorki, recenzję książki i wątek o niej na zagranicznym forum i wychodzi, że kwestia dziewictwa w DiU to nic w porównaniu z jej innymi rewelacjami ;) . Niektóre mnie przekonują, niektóre ani trochę.
Anonymous - Pią 21 Wrz, 2012 14:40

przeczytalam i, przepraszam Cie bardzo, ale mocno mnie rozsmieszyl. Nie zebym optowala za niewinnoscia bohaterow - to bylaby hipokryzja (szzczegolnie, ze jestem wsrod oponentow dziewictwa Jaska i Darsika), ale doszukiwania sie podtekstow erotycznych w normalnych niewinnych zdaniach jest po prostu smieszne - jak kwestia piora i masturbacji Darsika.
Ja rozumiem, ze w czasach JA jezyk byl zakodowany, ale nie mozna przenoscic wspolczesnej kultury na te z przeszlosci, bo staje sie to smieszne.

Akaterine - Pią 21 Wrz, 2012 15:03

A nie masz mnie co przepraszać, nie mówię, że ze wszystkim się zgadzam, ani tym bardziej, że to jest moje zdanie - ja tylko przedstawiłam to, co gdzie indziej przeczytałam, jako taką ciekawostkę. Kilka rzeczy mi się podoba, choćby "rears and vices" Mary Crawford, czy ten pęknięty muślin Lydii, ale większość to przesada.
Admete - Pią 21 Wrz, 2012 21:47

E tam - pekniety muślin. Jak się czyta listy Jane, to one tam często o przerabianiu sukien pisały z siostra. To raczej element rzeczywistości niż podtekst. Niektórzy ludzie cierpią na wieczne skojarzenia i myslą, że innym też się kojarzy ;) Tak jak z tym słowem na F :lol: Akaterine podziwiam za trud, którego sie podjęłaś, ale pomysły niektórych interpretatorów są bardzo zabawne.
Akaterine - Sob 22 Wrz, 2012 19:51

Admete napisał/a:
Tak jak z tym słowem na F :lol:

Ta Heydt-Steventon pisała też o jednej z panien Musgrove, która skakała w ramiona Wentwortha - że to niby aluzja, bo "jump" również oznaczało stosunek. Tylko tu w ogóle nie rozumiałam, co to miało oznaczać - czy że Henrietta czy Luiza chciała pokazać, że jest łatwa?

Admete napisał/a:
E tam - pekniety muślin. jak się czyta listy jane, to one tam często o przerabianiu sukien pisały z siostra. To raczej element rzeczywistości niż podtekst.

Ale to nie było przerabianie sukni, tylko dopisek w liście "ucieczkowym". Nawet gdyby nie patrzeć na to przenośnie, to jest w tym coś dziwnego - czemu tak zależało jej na zaszyciu sukni zanim została odesłana do Longbourn? Może Lydia zachowała resztki przyzwoitości i przynajmniej nie chciała, żeby rodzina wiedziała, że coś zaszło między nią a Wickhamem jeszcze przed ślubem (bo w momencie ucieczki sądziła, że w ciągu 1-2 dni będzie mężatką). A dodając do tego zgrabną przenośnię, to wszystko ładnie się układa.

Ania Aga - Sob 22 Wrz, 2012 20:26

Akaterine napisał/a:
Nawet gdyby nie patrzeć na to przenośnie, to jest w tym coś dziwnego - czemu tak zależało jej na zaszyciu sukni zanim została odesłana do Longbourn?

Ten fragment listu jeszcze bardziej podkreśla głupotę i próżność Lydii, w chwili, gdy decyduje sie na krok, który stawia pd znakiem zapytania całą jej przyszłość, myśli o fatałaszkach.
A muślin jako bardzo delikatna tkanina na pewno bardzo często ulegał rozdarciu, wystarczyło o coś zahaczyć.

Akaterine - Nie 23 Wrz, 2012 09:27

Dla mnie takie wyjaśnienie jest zbyt proste. Już bardziej mnie przekonuje inna teoria, mówiąca, że nieporządny wygląd w jakiś sposób utożsamiany był ze złym prowadzeniem się, że porwana sukienka, potargane włosy itp. mogły rzucać cień podejrzenia, że działo się coś nieprzyzwoitego. To w kontekście Lydii byłoby dość zabawne - pomimo późniejszych wydarzeń tak bardzo próbuje zachować pozory przyzwoitości.
Admete - Nie 23 Wrz, 2012 12:19

Dla mnie takie wyjasnienie jest logiczne. Ona to wszystko traktowała jako świetną zabawę i co tam - można w jednym liście pisac o podartej sukience i całej reszcie ;) I wcale nie mówię, że Lydia była niewinna, bo na pewno nie była, tylko nie doszukiwałabym sie podtekstów tam, gdzie ich nie potrzeba. Po co w wymyslny sposób sugerowac coś, co czytelnikowi samo się narzuca. Panna poszła w tango.
Akaterine - Nie 23 Wrz, 2012 14:03

Dla mnie takie wyjaśnienie nie jest logiczne, ale nieprzemyślane. Napisała sobie ot tak, bo napisała? Lydia nie miała czasu, szybko napisała liścik o ucieczce, chciała przeprosić oficera, z którym nie zatańczy, i nagle zaczyna pisać o nieistotnej kiecce? Gdyby to była nowa sukienka, jedwabna, najlepsza, najdroższa - to zrozumiałe. Ale jakaś stara muślinowa?
Może ja mam inne spojrzenie dzięki temu, że czytałam adnotowaną wersję DiU i byłam porażona, że aż tyle znaczeń można wyciągnąć z niektórych fragmentów. Choćby z ubiorem - siostry Bingley'a zwracające uwagę na ubłoconą halkę Lizzy mogą chcieć wskazać, że Lizzy jest bardzo niemodna, bo taki rodzaj halki wyszedł wówczas z mody, ale też - nawiązując do tego, co pisałam w poprzednim poście - chcą obrazić Lizzy, sugerując coś nieprzyzwoitego (coś na zasadzie, jakby współczesna dziewczyna powiedziała o innej, że jest ubrana jak dziwka). Oczywiście to tylko źle świadczy o pannie Bingley i jej siostrze.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group