To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)

Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:27

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
W sumie Helenie dobrze

Na co ona właściwie umarła ?


W książce na serce, tu mi to wygladało na jakąś czarną ospę, albo cóś takiego :obrzydzenie:

praedzio - Nie 30 Gru, 2007 21:29

Maryann napisał/a:
Na co ona właściwie umarła ?

Już Sofijufka gdzieś tu mówiła, że w książce ponoć z powodu spartaczonej aborcji (mam nadzieję, że nic nie pokręciłam!), a w filmie na kiłę czy inszy syfilis...

Maryann - Nie 30 Gru, 2007 21:29

nicol81 napisał/a:
W filmie się zaraziła od francuskiego oficera

Ale co to za choroba ? Bo ani żadna dżuma, ani ospa - bo on przecież przeżył, a zresztą nie było widać żeby chorował...
praedzio napisał/a:
Już Sofijufka gdzieś tu mówiła, że w książce ponoć z powodu spartaczonej aborcji (mam nadzieję, że nic nie pokręciłam!), a w filmie na kiłę czy inszy syfilis...

Tak szybko ?!

praedzio - Nie 30 Gru, 2007 21:30

Ups... widzę, że tu kilka wersji zdarzeń... :ops1:
Matylda - Nie 30 Gru, 2007 21:34

Ali to że walcowali do Chaczaturiana to jeszcze zniosę ( chociaż jestem pewnie nie konsekwentna ) ale , że Pierre zasiadł do fortepianu i zagrał utwór którego jeszcze nie było....
Chaczaturiana qrcze też nie było :?
Plotę już dzisiaj głupoty :mrgreen:
Dlatego tak kocham filmy angielskie np Poirota w którym jak wnętrze jest Arc Deco to jest w 100 procentach takie, jak secesja to secesja a nie inne.
W końcu film Wojna i Pokój jest to film historyczny ( chyba tak) to powinni zadbać wszyscy filmowi twórcy o te szczegóły . To chyba nie jest wszystko jedno :?

nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:35

Gunia napisał/a:
Alison napisał/a:
Jużeśmy przerabiały, że muzycznej prawdy historycznej w tym filmie nie było, bo Chaczaturian całkiem współczesny, a był i walcowali do niego :wink:

I to jak! :serce2:

Ten walc jest świetnym podkładem do scen bitewnych. Gdyby wzięli Nad pięknym, modrym to byłby straszny dysonans.

praedzio - Nie 30 Gru, 2007 21:35

No, dobra, a w książce nie ma nic o muzyce?
Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:36

praedzio napisał/a:
Maryann napisał/a:
Na co ona właściwie umarła ?

Już Sofijufka gdzieś tu mówiła, że w książce ponoć z powodu spartaczonej aborcji (mam nadzieję, że nic nie pokręciłam!), a w filmie na kiłę czy inszy syfilis...


Ale one nie dają takich owrzodzeń na plecach i pod pachami, tylko w czułych miejscach. :roll: Chyba, że juz w terminalnym stadium, ale to jakoś za myk myk by było...

Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 21:38

Matylda napisał/a:
Ali to że walcowali do Chaczaturiana to jeszcze zniosę ( chociaż jestem pewnie nie konsekwentna ) ale , że Pierre zasiadł do fortepianu i zagrał utwór którego jeszcze nie było....
Chaczaturiana qrcze też nie było :?
Plotę już dzisiaj głupoty :mrgreen:
Dlatego tak kocham filmy angielskie np Poirota w którym jak wnętrze jest Arc Deco to jest w 100 procentach takie, jak secesja to secesja a nie inne.
W końcu film Wojna i Pokój jest to film historyczny ( chyba tak) to powinni zadbać wszyscy filmowi twórcy o te szczegóły . To chyba nie jest wszystko jedno :?

Chaczaturiana się nie czepiam - w końcu polonez z "Pana Tadeusza" też w 1812 r. nie istniał. Ale jak postać coś gra lub śpiewa, to jednak musi być z epoki...

Matylda - Nie 30 Gru, 2007 21:38

nicol81 napisał/a:

Ten walc jest świetnym podkładem do scen bitewnych. Gdyby wzięli Nad pięknym, modrym to byłby straszny dysonans.

Ale można było skomponować całość muzyki w oparciu o ówczesna modę
Fetting tez kiedyś ładnie śpiewał W stepie szerokim ....a to była współczesna kompozycja specjalnie dla potrzeb filmu. Ja nawet nie wiem czy wtedy tańczono walca

praedzio - Nie 30 Gru, 2007 21:39

Alison napisał/a:
ale to jakoś za myk myk by było...

*złośliwie* No, co? Same mówiłyście o szybkim upływie czasu... :P
A tak już serio, to nie będę się sprzeczać, bo właściwie musiałabym zgadywać.

Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:39

Ja cały czas twierdzę, że muzyka ma tworzyć nastrój i w ogóle mi nie przeszkadza, jesli jest z innej epoki. Gdyby film był o średniowieczu, to chorały gregoriańskie do "niektórych" scen nie bardzo pasują :roll:
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:40

Alison napisał/a:
praedzio napisał/a:
Maryann napisał/a:
Na co ona właściwie umarła ?

Już Sofijufka gdzieś tu mówiła, że w książce ponoć z powodu spartaczonej aborcji (mam nadzieję, że nic nie pokręciłam!), a w filmie na kiłę czy inszy syfilis...


Ale one nie dają takich owrzodzeń na plecach i pod pachami, tylko w czułych miejscach. :roll: Chyba, że juz w terminalnym stadium, ale to jakoś za myk myk by było...

Nio właśnie :? Czy my wiemy, że oficer ten przeżył? Może to jakaś ospa jednak?

Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 21:41

Alison napisał/a:
praedzio napisał/a:
Maryann napisał/a:
Na co ona właściwie umarła ?

Już Sofijufka gdzieś tu mówiła, że w książce ponoć z powodu spartaczonej aborcji (mam nadzieję, że nic nie pokręciłam!), a w filmie na kiłę czy inszy syfilis...


Ale one nie dają takich owrzodzeń na plecach i pod pachami, tylko w czułych miejscach. :roll: Chyba, że juz w terminalnym stadium, ale to jakoś za myk myk by było...

Te owrzodzenia to były u faceta. A u Helene to raczej chyba wysypka z pierwszego stadium. Podejrzewam, że jak się zorietowała, co jej jest, to albo sobie coć podcięła, albo - wzorem Nataszy - truciznę na szczury zażyła, tylko większą dawkę....

Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:41

praedzio napisał/a:
Alison napisał/a:
ale to jakoś za myk myk by było...

*złośliwie* No, co? Same mówiłyście o szybkim upływie czasu... :P
A tak już serio, to nie będę się sprzeczać, bo właściwie musiałabym zgadywać.


Ale na kiłe to się latami umiera a nie jedną zimę :wink:

nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:42

Przyjmijmy, że Pierre sobie postukał na stojąco w klawisze, a wybite akordy przypadkowo ułożyły się w początek później napisanego utworu :-P
Maryann - Nie 30 Gru, 2007 21:42

Oficer przeżył, bo się potem szwendał koło Napoleona. A to jednak było zbyt szybko - Helena zawarła tę znajomość po wkroczeniu Francuzów do Moskwy - a więc późną jesienią, a na wiosnę już nie żyła... Na syfilis się raczej tak szybko nie umiera.
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:43

Sofijufka napisał/a:
Alison napisał/a:
praedzio napisał/a:
Maryann napisał/a:
Na co ona właściwie umarła ?

Już Sofijufka gdzieś tu mówiła, że w książce ponoć z powodu spartaczonej aborcji (mam nadzieję, że nic nie pokręciłam!), a w filmie na kiłę czy inszy syfilis...


Ale one nie dają takich owrzodzeń na plecach i pod pachami, tylko w czułych miejscach. :roll: Chyba, że juz w terminalnym stadium, ale to jakoś za myk myk by było...

Te owrzodzenia to były u faceta. A u Helene to raczej chyba wysypka z pierwszego stadium. Podejrzewam, że jak się zorietowała, co jej jest, to albo sobie coć podcięła, albo - wzorem Nataszy - truciznę na szczury zażyła, tylko większą dawkę....

Ale Maria Dymiteirwa mówiła o chorobie, nie o samobójstwie... :?

Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 21:47

No bo sprawę zatachlowali - mniejszy skandal....Pewnie książę Wasilij nie od razu zwariował i zdążył po swojemu zadziałać....
Matylda - Nie 30 Gru, 2007 21:49

Maryann napisał/a:
Oficer przeżył, bo się potem szwendał koło Napoleona. A to jednak było zbyt szybko - Helena zawarła tę znajomość po wkroczeniu Francuzów do Moskwy - a więc późną jesienią, a na wiosnę już nie żyła... Na syfilis się raczej tak szybko nie umiera.

Dla potrzeb filmu musiała szybko :wink:

Annette - Nie 30 Gru, 2007 21:51

Alison napisał/a:
Ja cały czas twierdzę, że muzyka ma tworzyć nastrój i w ogóle mi nie przeszkadza, jesli jest z innej epoki. Gdyby film był o średniowieczu, to chorały gregoriańskie do "niektórych" scen nie bardzo pasują :roll:


Dla mnie też, bo chociaż walc nieepokowy to bardzo pasuje, jakby zapowiadał, że to tak sielankowo i gładko nie pójdzie, że trochę ludzie, trochę historia pokomplikują sprawy.

Gosia - Nie 30 Gru, 2007 21:53

Dla mnie Poesy aktorsko sie w scenie kluczowej w namiocie nie popisala. Wszyscy zgodnie w domu stwierdzilismy, ze slabo to zagrala. Ani łzy nie uronila, tylko sie skrzywila jakby miala zawyc, a nic takiego nie nastapilo. Wiem ze mozna rozpaczac na wiele sposobow, takze bez lez i spasmow, ale to co zrobila, bylo dla mnie niewiarygodne. Wygladalo jakby miala nie mal krzyczec, a skonczylo sie na dziwnym wykrzywieniu twarzy i otwarciu buzi.

Zreszta w tej wlasnie scenie (juz po fakcie) uwazam, ze zle krecili tez Andrzeja.

Maryann - Nie 30 Gru, 2007 21:54

Matylda napisał/a:
Maryann napisał/a:
Oficer przeżył, bo się potem szwendał koło Napoleona. A to jednak było zbyt szybko - Helena zawarła tę znajomość po wkroczeniu Francuzów do Moskwy - a więc późną jesienią, a na wiosnę już nie żyła... Na syfilis się raczej tak szybko nie umiera.

Dla potrzeb filmu musiała szybko :wink:

Nie, film filmem, ale... Do mnie przemawia wyjaśnienie Sofijufki - że jak się zorientowała, co jej jest, to sama ze sobą skończyła. A tatuś sprawę załatał. Zresztą - kto wtedy był w Moskwie i mógł z pierwszej ręki wiedzieć, co się stało ?

miłosz - Nie 30 Gru, 2007 21:56

Kaziuta napisał/a:
Trudno pokazać wszystkie emocje w czterodocinkowym serialu. Wojna zmieniła Nataszę z podlotką w dojrzałą kobietę. Gdyby Andrzej przeżył, to przeżycia wojenne obojga byłyby podstawą naprawdę mocnego związku.
.


Kaziuta cudnie o tym napisałaś tyle że tego w filmie nie ma!!!!!! Natasza filmowa na pohybel :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:58

nicol81 napisał/a:
Przyjmijmy, że Pierre sobie postukał na stojąco w klawisze, a wybite akordy przypadkowo ułożyły się w początek później napisanego utworu :-P


BARDZO mi sie podoba takie podejscie do sprawy :lol: :oklaski:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group