Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
spin_girl - Sob 28 Lis, 2009 19:56
Agn, jestem wzruszona głębią Twojego poświęcenia
Caroline, nie zgadzam się z ani jednym słowem z Twojej recenzji. I to jest samo w sobie dla mnie niesamowite. Po raz pierwszy w życiu przeczytałam recenzję, z której żadną częścią nie mogę się zgodzić. Tym niemniej szanuję tę opinię jako Twoją. Nie będę się juz może rozpisywać, wystarczyłoby zamienić każde Twoje zdanie na jego całkowitą odwrotność i wyszłoby akurat moje zdanie, łącznie z tym, że muzyka mi się nie podobała a na ucieczkę Victorii nie zwróciłam w ogóle uwagi
W czwartek oglądałam film po raz drugi, tym razem w domu i z moją mamą, która jest zdecydowanie team Jacob (choć nie ma nic przeciwko Edwardowi). Najlepsza była jej reakcja na słynną scenę z koszulką. Z głębi bujnej piersi wyrwało jej się przeciągłe westchnienie "o Jezus Maria". Poza tym uważa, że Taylor Lautner ma świetny "wilczy" uśmiech (z czym się zgadzam) i jest absolutnie zachwycona castingiem do filmu. Nigdy nie sądziłam, że moja mama będzie twitarded, żałuję strasznie, że nie dysponuję polskimi wersjami książek, dałabym jej do poczytania. Tym niemniej, jak widać na przykładzie mojej mamy, która ma 60 lat (i bardzo się teraz cieszę, że nie czyta tego forum, bo nie cierpi kiedy jej o tym przypominam ) Zmierzch oddziałuje nie tylko na nastolatki.
Caroline - Sob 28 Lis, 2009 21:12
| spin_girl napisał/a: | Nie będę się juz może rozpisywać, wystarczyłoby zamienić każde Twoje zdanie na jego całkowitą odwrotność i wyszłoby akurat moje zdanie, łącznie z tym, że muzyka mi się nie podobała a na ucieczkę Victorii nie zwróciłam w ogóle uwagi |
Genialne!
A ponoć przeciwieństwa idealne nie istnieją.
spin_girl - Sob 28 Lis, 2009 21:48
Toteż właśnie uważam to za pewnego rodzaju fenomen
Aragonte - Sob 28 Lis, 2009 21:55
| Agn napisał/a: | Aragonte, zawsze mogę się podzielić co ciekawszymi fragmentami. |
Może uda Ci się wrzucić jakieś wyjątki na forum?
A co do okołozmierzchowych rozmów - wracam sobie pociągiem ze spotkania forumowego, jednym uchem wsłuchuję się w strzępki rozmowy czterech nastolatek siedzących obok i nagle zaczynam się szczerzyć (dyskretnie), bo temat rozmowy wydaje mi się jakby znajomy
- ...i wiesz, jak on do niej wchodził przez okno...
- Ale to nie było tak jak w książce...
- ...to wtedy, jak on ją pierwszy raz pocałował...
Nie padło żadne imię ani tytuł filmu, a przysięgłabym, że gadały o New Moon
spin_girl - Sob 28 Lis, 2009 22:33
| Aragonte napisał/a: | co do okołozmierzchowych rozmów - wracam sobie pociągiem ze spotkania forumowego, jednym uchem wsłuchuję się w strzępki rozmowy czterech nastolatek siedzących obok i nagle zaczynam się szczerzyć (dyskretnie), bo temat rozmowy wydaje mi się jakby znajomy
- ...i wiesz, jak on do niej wchodził przez okno...
- Ale to nie było tak jak w książce...
- ...to wtedy, jak on ją pierwszy raz pocałował...
Nie padło żadne imię ani tytuł filmu, a przysięgłabym, że gadały o New Moon |
gorzej niż świńska grypa
Aragonte - Sob 28 Lis, 2009 23:48
Czy e-book Zmierzchu mógł być tłumaczony przez kogoś innego niż oficjalna tłumaczka/tłumacz? Zerknęłam sobie na pierwsze strony e-booka, przeczytałam kawałek i zazgrzytałam zębami. Może i oryginał jest lepszy, w każdym razie tego tłumaczenia nie da się czytać Pal sześć wampiry, nie mam nic przeciwko wampirom i romansom, ale redakcja leży i kwiczy.
RaczejRozwazna - Nie 29 Lis, 2009 01:27
Masz rację Aragonte. Ja też nie trawię tych książek w pol. tłumaczeniu, choć filmy, zwłaszcza 2. oglądało mi się baaardzo przyjemnie A może by tak Triffle zrobiła tłumaczenie i zainteresowała nim jakieś wydawnictwo?? Przy okazji mogłaby poprawić sam orginał.
Właśnie wróciłam z kina. Dawno się tak nie odprężyłam, fenomenalny reset umysłu, do teraz się chichram Ten film jest w pewien sposób świetny. No dobrze -uprzedzam wzruszenia ramion - jest świetny dla mnie obecnie, zmęczonej pracą i poważnymi sprawami. Obiektywnie uważam natomiast, że producenci zrobili świetną robotę tworząc z takiego "dzieła" takie filmy (choć "klimat" jedynki mi nie odpowiadał). Dokładnie odwrotnie jak w przypadku Harrego Pottera, który też wielką literaturą nie jest, ale ma wielki potencjał dla adaptacji, zazwyczaj marnowany w kolejnych realizacjach.
Caroline - podobnie jak Spin, nie zobaczyłam w tym filmie tego co Ty, choć, gdy przeczytałam Twą recenzję tuż przed seansem, poczułam niemiły ścisk w dołku. Jakob nie epatował nagością, wręcz przeciwnie, w odróżnieniu od kolegów ze sfory częściej bywał w koszulce. Owszem dialogi Edwarda są denne, ale czego można byłoby się spodziewać po adaptacji książki, w której było ich duużo więcej...
Byłam z siostrą - załącza pozdrowienia dla szanownych dam - i genialnie się dopełniamy. Ja jestem za Jacobem, ona za Edwardem Raaaany jak mnie ten wymoczek wnerwiał. Nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie zostawi Bellę i na arenę wkroczy Jacob Na szczęście nie musiałam się długo męczyć. A wraz z Jacobem to nawet motyle w brzuchu się pojawiły, choć wcześniej po cichu myślałam, że 16-latek jako amant to jednak gruba przesada ze strony Meyer, a tu całkiem, całkiem fajnie przedstawili takie młodzieńcze zauroczenie.
Merytoryczna rozmowa z siostrą po seansie uzmysłowiła mi, dlaczego aż tak bardzo nie trawię Edwarda. Bo jest on dla mnie moim własnym, ale przeraźliwie zdeformowanym ideałem mężczyzny. Po prostu w kreacji tej postaci przekroczono według mnie pewną cienką granicę , za którą nie ma już tajemniczego, pociągającego bohatera romantycznego, ale śmieszny, wiecznie cierpiący i nie umiejący się cieszyć, mało męski i za grosz nie rozumiejący Belli (kobiet) człowieczek (ekhm wampirek). Na jego tle tryskający energią i ciepły Jacob to ideał , choć pewnie w realu traktowałabym go jednak, podobnie jak Bella, jak dobrego kumpla. Poza tym wizualnie w filmie Edward naprawdę wypada blado przy Jake'u...
Edward nie rozumie Belli. Wydaje mi się, że nawet po powrocie nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ona cierpiała. A jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy, to znaczy, że może znowu wywinąć taki numer. Tak mi się coś zdaje, że on kocha bardziej swoją miłośc w niej, niż ją samą... Bella ma problemy z samooceną, a skrupulatny, skomplikowany Edward nieświadomie to wszystko podsyca swoim irracjionalnym zachowaniem. Nie dość, że zostawił ją samą w lesie, a później podjął irracjonalną próbę samobójstwa,, to wypalił z oświadczynami zaraz po rozstaniu Belli z Jacobem, które dziewczyna, widocznie, bardzo przeżyła. HMPF - cytując Agn...
No ale ale. Znalazłam w sadze swój ideał - Carlisle, mmm, cudny jest, no, ewentualnie, w drugiej kolejności Sam. Cóż mój wiek daje znać o sobie
A teraz o samym filmie: muzyka b. fajna, zwłasza ta w scenach Bella/Jacob, aktorstwo też dla mnie ok - zwłaszcza młodzi się bardzo podciągnęli. Brak niepotrzebnych akcentów z thillera też na wielki +. Wilczki super, Aro, Victoria, Charlie też, siostra jest ponadto fanką Jaspera. Lubię Alice i poruszyła mnie Rosalie w końcowej scenie. Wcale się nie dziwię, że nie może zrozumieć postępowania Belli - faktycznie dziewczyna traktuje przemianę jak wyjazd na piknik Dawno się tak nie utożsamiałam z bohaterką jak w przypadku Belli... Zastanawiam się na ile jej pragnienie przemiany związane jest z Edwardem; czy ją po prostu nie ekscytuje sam fakt bycia wampirem i dąży do tego po trupach...
Cóż jeszcze - słynna scena wizji Alice była niezłym dodatkiem komicznym, strasznie mnie rozbawiła, a zwłaszcza komentarz sąsiada dot. Belli - o, jaka Zosia
Ogólnie po filmie - dostałam to, czego chciałam, a może jeszcze więcej. Polecam gorąco - acz z odpowiednim nastawieniem Nie jestem "twitarded" ale mogę zrozumieć to zjawisko...
Sorry za długaśną recenzję. Mam ostatnio problemy z ograniczaniem się, podobnie jak Meyer w miłosnych dialogach Edwarda (nie mogłam się powstrzymać...)
Agn - Nie 29 Lis, 2009 11:03
Spin, jeśli chcę z tobą podyskutować, to najzwyczajniej w świecie MUSZĘ zapoznać się z oryginałem.
Odnośnie filmu - nawet chętnie obejrzałabym go jeszcze raz. Ze względu na śliczne wilczki, sekwencję z ucieczką Victorii w lesie (i Radiohead w tle, mmm!) i naprawdę fajne dialogi z Jacobem. No ten pierwszy po "depresji" (phfff!).
- Przywiozłam ci coś.
- Wow. Kupa złomu. Naprawdę, nie musiałaś...
W ogóle postać Jacoba jest b. sympatyczna. Dlatego go lubię.
Acz o jednym twórcy filmu zapomnieli. Przemiana w wilka nie dotyczyła tylko Jacoba, WSZYSCY powinni mieć rozpracowane ciałka. A tymczasem Jake lata z klatą jak się patrzy, a np. Embry już jak chudziaczek, ani pół mięśnia...
PS B. mi się podoba (z urody) facet, który grał Paula. Jak z tym uśmieszkiem powiedział do Belli "Przepraszam", to padłam.
RaczejRozważna, Carlisle jest jedną z najlepszych postaci w sadze. Znaczy się jego przeszłość czyni go naprawdę interesującym.
Caroline - Nie 29 Lis, 2009 11:58
| Aragonte napisał/a: | | Czy e-book Zmierzchu mógł być tłumaczony przez kogoś innego niż oficjalna tłumaczka/tłumacz? | Nie znam e-booka polskiego. Znam polskie tłumaczenie oficjalne pierwszej części i IMHO jest niezłe. Wydawnictwo Dolnośląskie, Joanna Urban.
Agn - Nie 29 Lis, 2009 12:02
Też się tłumaczki nie czepiam. Natomiast mam zażalenie względem redakcji, która pozostawiała literówki, zapomniała o przecinkach, nie poprawiła szyku zdań... od czego oni tam są??? Tłumacz miał przełożyć, ale ja wiem, jaka to męka bywa. Sama trochę się tym bawiłam (tłumaczyłam kilka opowiadań z netu) i nad jednym rozdziałem potrafiłam siedzieć całymi godzinami i kombinować. W pewnym momencie mózg paruje i się nie widzi pewnych rzeczy. A pani Urban do przetłumaczenia miała od zarąbania i trochę tekstu. Redakcja powinna coś na to poradzić, poprawić... Ale nie, spali.
Caroline - Nie 29 Lis, 2009 12:10
| Agn napisał/a: | | Natomiast mam zażalenie względem redakcji, która pozostawiała literówki, zapomniała o przecinkach, nie poprawiła szyku zdań... od czego oni tam są??? | Moją książkę kupiłam w październiku tego roku, więc zapewne trafiłam na dodruk. Być może w międzyczasie poprawili co trzeba, bo nic specjalnie mnie nie raziło.
Caroline - Nie 29 Lis, 2009 12:18
Z innej beczki: wspomniany wczoraj na spotkaniu artykuł WHY BREAKING DAWN MUST BE MADE INTO A MOVIE
Po angielsku i, uwaga, sporo f-words.
Wstępik:
"With New Moon likely to make yet another metric fuckload of money this weekend we need to find the bright side to the entire Twilight mania. There must be something good that comes from this awful Mormon fantasy that seems to have invaded our culture on every front. That something is the eventual movie version of Breaking Dawn."
Agn - Nie 29 Lis, 2009 12:39
*zalicza zgon*
| Cytat: | | Hell, once I've seen a werewolf fall in love with a baby I may quit movie watching - I will have seen the ultimate culmination of a century of cinema. |
Harry_the_Cat - Nie 29 Lis, 2009 12:53
dzienks, Caroline. Chyba jednak rozważę przeczytanie tej ostatniej części w jakis normalny sposób
RaczejRozwazna - Nie 29 Lis, 2009 16:04
Agn, co za sympatyczne wdzianko
Agn - Nie 29 Lis, 2009 16:16
A dziękować. Właśnie sobie uszyłam.
spin_girl - Nie 29 Lis, 2009 18:33
Ok, przeczytałam artykuł o Breaking Dwan i chociaż uśmiałam sie w kilku miejscach, to nie będę brać go na poważnie. Nie trawię ludzi, którzy nie potrafią wyrazić swojej opinii bez uciekania się do wulgaryzmów w co drugim słowie. Poza tym nazywanie kogoś "idiotą" i wyśmiewanie się z jego religii jest poniżej krytyki. Naprawdę nie jestem zaślepioną i bezkrytyczną fanką sagi, ale uważam, że to jest poniżej wszelkiego poziomu. Gdyby ktoś nazwał mnie "pieprzoną katoliczką" dałabym mu w zęby. Cóż z tego, że Meyer jest mormonką? Każdemu według woli i wchodzenie w tematy typu, która religia jest lepsza lub gorsza zakrawa na skrajny debilizm. Nie mogę uwierzyć, jak często ten argument jest przytaczany w przypadku tej sagi. Naprawdę nie wiem, po co jeszcze się czepiać wyznania autorki, przecież naprawdę jest się czego uczepić jeśli chodzi o samą treść (jak widać na przykładzie naszej dyskusji).
Poza tym auto(ka?) krytykuje a widać, że nie przeczytał(a?) dokładnie. Bella nie traci przytomności po seksie z Edwardem, tylko zasypia. Następna scena to klasyczne przejście do "morning after". Edward nie nurkuje z użyciem rurki (snorkling) - to Bella, on po prostu pływa sobie obok. Hmm...pływający wampir, faktycznie, coś nie do pomyślenia. I wreszcie punkt kulminacyjny: Jacob, który to niby zakochuje się w dziecku. Radzę autorowi(autorce) artykułu przeczytać wyjaśnienie Jacoba o imprinting (nie wiem, jak to przetłumaczono). Nie chce mi się cytować całości ale leci to jakoś tak "it's less like love and more like a gravity force.... you become whatever she needs: a friend, a babysitter, a lover, a shoulder to cry on...." i tak dalej i w te mańkę. Z zaznaczeniem, że to nie jest do końca miłość, bardziej po prostu przeznaczenie, a już na pewno to nie jest zwykły popęd seksualny, tym bardziej do dziecka! Zdanie "So one day he's going to stick his wolf d**k in this girl that he see as a bloody newborn" (btw, z błędem gramatycznym!) to już szczyt wszystkiego. Chociaż, jak wspominałam, kilka mometów było zabawnych. Wolę jednak konstruktywną i kulturalną krytykę na forum.
Agn - Nie 29 Lis, 2009 18:50
"Imprinting" przełożono jako "wpojenie".
Hej, Spin, witaj, Team Edwardzie.
Heh, pamiętam, jak sama nosiłam Pattinsona na avku z napisem "Jedyny słuszny Edward Cullen".
Nawiasem pisząc twój avek jest bardzo przystojny.
Jasne, że artykułu poważnie brać nie można, nie przeczę jednak, że uśmiałam się do łez.
W następny weekend zacznę dzielić się fragmentami Zmierzchu i filozofii. Dziś już nie zdążę - siostra ma dzwonić, nie będę wtedy klepała w klawiaturę. A w tygodniu nie będę pewnie miała siły. Wytrzymacie?
spin_girl - Nie 29 Lis, 2009 19:36
| Agn napisał/a: | | Wytrzymacie? |
No nie wiem. Ledwo. Nprawdę jestem ciekawa.
| Agn napisał/a: | | Hej, Spin, witaj, Team Edwardzie. |
Wreszcie się przyznałam. To chyba pierwszy krok? Ile ich tam było? 12?
| Agn napisał/a: | | Nawiasem pisząc twój avek jest bardzo przystojny |
Bo to jednak przystojny facet jest, przynajmniej w tej stylizacji BTW, Twój avek z Jacobem też mi się strasznie podoba
Agn - Nie 29 Lis, 2009 19:51
Wytrzymaj, wytrzymaj.
Mogłabym klepnąć chociaż wprowadzenie, ale jak zadzwoni siostra (nie zdeklarowała godziny ), to i tak nie zdążę.
Choć tak tylko powiem, że niektórzy z autorów artykułów w książce pomerdali to i owo. Np. Leah McClimans i J. Jeremy Wisniewski swój artykuł "Nieśmiertelność patriarchatu i szansa na miłość" zaczynają w te słowa:
"Jest wiele powodów, by nie obdarzać Edwarda Cullena zbyt wielkim zaufaniem. Picie krwi to tylko jeden z nich. Edward wydaje się (stereo) typowym mężczyzną pod każdym względem: nie zawsze panuje nad swoimi popędami, jest chamski i zawsze wszystko wie najlepiej. Nawet uczucie, jakie żywi do Belli Swan, jest zabarwione pragnieniem władzy."
Okej, Edward jest nudny, nadopiekuńczy, do wścieku myśli za Bellę i uważa, że wie lepiej, co jest dla niej dobre, przy czym jej zdanie się nie liczy.
Ale chamski?
PS Nawiasem pisząc teraz czytam na zmianę Hamiltonową z Briggsową. Niezły misz-masz, ale te autorki jakoś fajnie mi się komponują. ^^
Aragonte - Nie 29 Lis, 2009 23:09
Włączyłam sobie Zmierzch. Czemu, do licha, wszyscy w szkole tak się fascynują Bellą? Czemu nie ma reakcji pośrednich? Nie rozumiem
Caitriona - Nie 29 Lis, 2009 23:11
Chyba chodziło o to że po prostu jest nowa. A to małe miasteczko było więc jej przyjazd był wydarzeniem.
Harry_the_Cat - Nie 29 Lis, 2009 23:14
Zgadzam sie z Cait.
Aragonte - Nie 29 Lis, 2009 23:16
Mnie tu nadal coś nie pasi. Tzn. jakoś nie umiem tu zawiesić niewiary
Edit: dostaję momentami śmiechawki. Toż to zrobione jak bolly, ten wiatr we włosach Dobra, dzisiaj się poddaję, spróbuję innym razem.
RaczejRozwazna - Pon 30 Lis, 2009 00:05
Nie poddawaj się!! Grunt to odpowiednie nastawienie.
|
|
|