Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
Pemberley - Pon 15 Paź, 2007 15:31
Pozyczylam ostatnio " Dom nad rozlewiskiem" pani Malgorzaty Kalcinskiej ( po zdjeciu na okladce sadzac, to jedna z uczestniczek tego forum, przyznac sie, ktora!!) i jako ze jeszcze nikt o tym na forum nie pisal, i chociaz ja juz jej nie przeczytam do konca, to sadze, ze by sie kilku osobom na forum spodobalo.
Na okladce reklama " Polski Rok w prowansji", czyta sie to jak rozszerzona o anegdoty Grochole czy Bridget w polskich realiach, a poniewaz ksiazka sprzedala sie blyskawicznie, to jest juz dostepny tom drugi " Powroty nad rozlewisko".. Pisana jezykiem codziennym, pelna "prawd z zycia wzietych" mamy tam dramaty, zdrady i ciepelko mleka na wsi..
Osobiscie uwazam, ze gdyby Alison chcialo sie pochodzic troche po forum i pozbierac swoje posty w calosc, to jej opowiesci o niedzwiedziu moglyby przebic opowiesci o dziku z tej ksiazeczki, ( moze to bylby jakis pomysl dorobic do pensji), ale jesli ktoras z was sterana akurat zyciem chce posluchac, ze innych tez meczy nowy swiat z jego nowymi prawami- to ta ksiazeczka jest w sam raz.. Lacznie z pomyslem na opuszczenie wielkiego miasta i zbudowaniem pensonatu..
izek - Śro 17 Paź, 2007 21:43
| Harry_the_Cat napisał/a: | | izek napisał/a: | | 'Kawka nad morzem' |
To jedyna pozycja Murakamiego, do której mnie mąż zniechęca... Dla tych, co czytali - chodzi o koty...
Ale właśnie ukazało się "Po zmierzchu" |
Hmm, rzeczywiście jest dość brutalna, nie tylko zresztą w odniesieniu do kotów..
izek - Śro 17 Paź, 2007 21:45
O rany, taniutko rzeczywiście. I w dodatku się nie sprzedała A mi to zupełnie nie przyszło do głowy.
Aragonte - Czw 18 Paź, 2007 23:42
| izek napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | | izek napisał/a: | | 'Kawka nad morzem' |
To jedyna pozycja Murakamiego, do której mnie mąż zniechęca... Dla tych, co czytali - chodzi o koty...
Ale właśnie ukazało się "Po zmierzchu" |
Hmm, rzeczywiście jest dość brutalna, nie tylko zresztą w odniesieniu do kotów.. |
Hmm, a ja skończyłam właśnie (naturalnie czytając ją w autobusach ) inną książkę Murakamiego, czyli "Na południe od granicy..." I wiecie co... w sumie to uczucia mam mieszane. Bo ładnie to było napisane, jest odrobineczka tajemnicy, którą lubię w książkach, ale nie mogłam się przy końcówce opędzić od jakichś skojarzeń czysto realnych, rodzinnych i od myśli, że mam do czynienia z cudnie opisanym kryzysem wieku średniego, który miałam kiedyś okazję obserwować
Teraz zabrałam się za coś z zupełnie innej beczki, czyli "Wywiad z wampirem" - i albo tłumacz coś skiepsił, albo styl pani Rice mi nie całkiem pasi...
Chyba się starzeję
Ale wczoraj z dużą uciechą się dowiedziałam, że ktoś oszacował mój wiek na 25 latek Prawie dziesięć lat różnicy, hehe
Caroline - Sob 20 Paź, 2007 23:25
Strasznie długo bujałam się z "Tenant of Wildfell Hall" (o czym w innym wątku), a to dlatego że jednocześnie czytałam kilka innych rzeczy, między innymi "Baltazara" Sławomira Mrożka. Dziewczyny, wiedziałyście, że Mrożek po udarze cierpiał na afazję? Stracił zdolność posługiwania się językiem. Przed wypadkiem mówił w kilku językach, po nim - nie rozumiał, co się do niego po polsku mówi. Przechodził wielomiesięczną terapię, któej jednym z elemntów było spisanie wspomnień z dzieciństwa i innych. I to jest właśnie ta książka, efekt terapii.
Ostatnio, w "Przekroju" chyba, przeczytałam, że Mrożek pożegnał się oficjalnie z pisarstwem. Wstrząsające.
A książka bardzo ciekawa, choć momentami boleśnie wręcz szczera.
Jeannette - Nie 21 Paź, 2007 12:45
Dorgie damy warto przeczytać Malowany welon? Wiem, że jest tu recenzja, ale bałam się spoilerów. Czy rzeczywiści to taka dobra książka?
Gunia - Nie 21 Paź, 2007 13:12
Jak dla mnie ta książka nie jest raczej warta fatygi. Jak Ci się nudzi, to może i sięgnij, ale jak masz na oku inne pozycje to nie warto.
Caitriona - Nie 21 Paź, 2007 20:22
Zdecydowanie podzielam zdanie Guni. Przeczytać można w jedne, dwa wieczory, dla zabicia nudy. Ale ogólnie nie polecam. Aż dziw bierze, że taki dobry film z niej zrobili...
Alison - Nie 21 Paź, 2007 20:50
| Pemberley napisał/a: | Osobiscie uwazam, ze gdyby Alison chcialo sie pochodzic troche po forum i pozbierac swoje posty w calosc, to jej opowiesci o niedzwiedziu moglyby przebic opowiesci o dziku z tej ksiazeczki, ( moze to bylby jakis pomysl dorobic do pensji) |
Dopiero teraz na to trafiłam. Hmm w kontekście całego postu to nie wiem czy traktować to jako komplement , ale jako, że lubię wszystko brać za dobrą monetę, to i to tak biorę . Pokłonik
Marija - Nie 21 Paź, 2007 20:53
Matuś, Ty masz niebywałe wejścia, że tak powiem, prozatorskie. Na pewno był to kompliment .
Alison - Nie 21 Paź, 2007 21:00
| Marija napisał/a: | :lol: Matuś, Ty masz niebywałe wejścia, że tak powiem, prozatorskie. Na pewno był to kompliment . |
Prozatorskie? A ja myślałam, że mi tu poezja najlepiej wychodzi
Marija - Nie 21 Paź, 2007 21:03
O, tu w kontekście napisałam o prozie, poezja to jest jeszcze lepsze miodzio
Caitriona - Nie 21 Paź, 2007 22:34
Pokuta - warto. Świetnie napisana ksiązka, niesamowita historia. Czekam teraz na film.
praedzio - Wto 23 Paź, 2007 20:40
Tak, jak obiecałam, opiszę książkę, którą niedawno przeczytałam (między drugim a trzecim tomem Mrocznych materii ). Mowa o Samotności bogów Doroty Terakowskiej. Pewnie niektóre z was ją przeczytały, w końcu nie jest to najnowsza pozycja na księgarnianych półkach (r. wyd. 1998).
Opis z okładki:
"Nowy Bóg, niosący Cywilizację Miłości, zajmuje miejsce okrutnego Boga plemiennego. Stary samotny Bóg umiera, ale żeby mógł odejść na zawsze, potrzebuje pomocy człowieka. Wybiera Jona, który staje się narzędziem w jego ręku. W wizjach wywołanych przez starego Boga Jon podróżuje przez wyimaginowane krainy i zapomniane epoki, by pokonać Zło (...)".
Jon ma 12 lat, kiedy po raz pierwszy słyszy głos starego Boga. Plemienny szaman tłumaczy mu, że Jon jest wybrańcem, który musi wyruszyć w Drogę. Co dokładnie oznacza owa Droga, nie wie nikt, nawet szaman. W czasach, które nastały (a wiedzieć należy, że są to początki wiary w Dobrego Boga) niechętnie się mówi o starych wierzeniach. Kapłani Dobrego Boga pilnują dokładnie, żeby stara wiara upadła, a zakwitła nowa. Nie pamięta się nawet imion starych bogów, a co dopiero o spełnianiu obowiązków wobec nich.
Tak więc Jon wie jedynie tyle, że musi opuścić wioskę. Dlaczego? Co ma tym osiagnąć? Nikt nie wie.
Oprócz Jona ważnymi postaciami są tutaj szaman - nie jako strażnik starej wiary, tylko jako ktoś, kto ma dopilnować, żeby o tej wierze doszczętnie zapomniano - jest to wynik niepisanego porozumienia między nim a kapłanami nowej wiary; na pewno ważnymi postaciami są obaj kapłani: Isak i Ezra. Stary Isak bardzo przypomina równie wiekowego i mądrego szamana. Mimo że obaj stoją po przeciwnych stronach barykady, jeśli chodzi o wyznawaną wiarę, to jednak są bliżsi sobie, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Ich wiedza raczej wzajemnie się uzupełnia niż wyklucza, co bardzo pomaga Jonowi w spełnieniu jego misji. Natomiast młodszy kapłan, Ezra, jest uosobieniem tego, co Jon nazywa Cywilizacją - uczy chłopów czytać i pisać, pokazuje, jak stawiać nowe, mocniejsze i ładniejsze budynki mieszkalne, uwielbia przepych i bogactwo świątyń Bożych; jest również gorliwy, a raczej nadgorliwy, jeśli chodzi o nawracanie ludzi na jedynie słuszną wiarę. Gwałtowny, porywczy, niecierpliwy, a ponadto dumny, niemal pyszny - swoim fanatyzmem przywodzi na myśl kościelnych inkwizytorów. W książce zresztą padają wzmianki o płonących stosach.
Pozostaje jeszcze stary Bóg - okrutny Światowid - ten, którego głos wzywa Jona. Nasz bohater po uzyskaniu pełnoletności wyrusza na drugi brzeg rzeki, gdzie znajduje się posąg starego Boga, po to, by - nie jak chce Światowid - dołączyć do jego wyznawców, ale po to by go zniszczyć, po to, by wiosce przestało ciążyć narzucone na nią Tabu, wreszcie po to, by zapanowała nowa wiara w Dobrego Boga, mimo lęku wzbudzanego przez Ezrę w mieszkańcach wioski. Światowid jednak - zanim odejdzie w niepamięć - wystawia Jona na ciężką próbę, wysyłając go w podróż w czasie i przestrzeni.
Książkę naprawdę świetnie mi się czytało. Znalazłam w niej dużo odniesień do teraźniejszości, ale w końcu to było do przewidzenia. Takim głównym tematem, jaki się tu przewija, jest przełom - przełom między starym, a nowym. Między pogaństwem a chrześcijaństwem. Między wspólnotą plemienną, a Cywilizacją. Zmiany nie dokonują się nagle, są bolesne, coś, co było całym czyimś życiem, odchodzi w niepamięć w imię czegoś tak naprawdę nie znanego. Żeby coś mogło zaistnieć, coś (lub ktoś) musi umrzeć.
Naprawdę wzruszyłam się pod koniec książki, kiedy (SPOILER!!!) Jon, szaman i Isak (nie mówiąc już o Starym Bogu) musieli odejść, jako ostatni świadkowie starych czasów.
Polecam z czystym sumieniem i młodszym i starszym.
Admete - Wto 23 Paź, 2007 21:07
Dobra książka, ale mnie się z jej utworów najbardziej podobało Tam, gdzie spadaja anioły.
Praedzio jak tam Herosi? Idę do odpowiedniego wątku.
praedzio - Wto 23 Paź, 2007 22:39
Ja Terakowską zaczynam dopiero odkrywać. Przeczytałam jedynie Córkę Czarownic i właśnie Samotność Bogów. I pożądam więcej...
Jeannette - Śro 24 Paź, 2007 15:05
Polecam "W krainie kota".
Gunia - Śro 24 Paź, 2007 17:44
A ja się nie odzywam, bo absolutnie nie doceniam twórczości Terakowskiej. Te fragmenty, z którymi się zetknęłam, pozwoliły mi na wyrobienie jednoznacznej, pochopnej i pewnie krzywdzącej opinii o nich. Z tych biegów za korzeniem śmialiśmy się w szkole przez tydzień.
Pemberley - Śro 24 Paź, 2007 18:26
To jak juz sie nie odzywamy, to ja tez nie napisze, ze pani Terakowska mnie bardzo rozczarowala..
Admete - Śro 24 Paź, 2007 18:40
Pewnie to zależy od tego, co się lubi czytac Mnie się podobały jej książki Ono mi się nie spodobało.
Dorfi - Czw 25 Paź, 2007 16:24
Co prawda nie pasuje to za bardzo do tego wątku, bo ksiązki jeszcze nie przeczytałam, ale muszę się pochwalić. Kupiłam sobie "North and South" E.Gaskell.
A teraz mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać.
migotka - Pon 29 Paź, 2007 08:13
a ja na spokojnie
Burnett czytam- był Mały lord, a jest Mała księżniczka
uspokaja po pracy;)
fanturia - Sob 03 Lis, 2007 23:39
"Małego lorda" raczej nie lubię, a "Małą księżniczkę" po raz n-ty w tzw, międzyczasie... Później będzie pewnie "Tajemniczy ogród"
Admete - Sob 03 Lis, 2007 23:43
Niedawno przypomniałam sobie Pollyannę Udało mi się kupić całkiem porządne wydanie w twardej oprawie za jedyne 5 zł. Po latach stwierdzam, że autorka wiele zawdzięcza Ani z Zielonego Wzgórza, a dobroc głównej bohaterki jest wręcz porażająca Ale i tak się odrobinkę wzruszyłam Teraz udało mi się pożyczyć jeden z kryminałów z cyklu Morderstwa w Midsomer.
migotka - Nie 04 Lis, 2007 12:09
| Admete napisał/a: | Niedawno przypomniałam sobie Pollyannę Udało mi się kupić całkiem porządne wydanie w twardej oprawie za jedyne 5 zł. Po latach stwierdzam, że autorka wiele zawdzięcza Ani z Zielonego Wzgórza, a dobroc głównej bohaterki jest wręcz porażająca Ale i tak się odrobinkę wzruszyłam Teraz udało mi się pożyczyć jeden z kryminałów z cyklu Morderstwa w Midsomer. |
a ja właśnie czytam POLLYANNĘ;)))
|
|
|