Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II
julianna - Pią 02 Mar, 2007 12:37
Alisonko kochana, na pewno przesadzasz. Zresztą zdjęcie będą oglądać nieliczni, których i tak nie znasz . Przypomniałaś mi, że muszę wyrobić paszport córeczce. Jutro maszerujemy do fotografa! Już widzę jej "zadowoloną" minę i jego minę też... .
Bo zrób tu człowieku zdjęcie czteroletniemu, pełnemu energii dziecku! ??:
Dzięki, dziewczyneczki, za te cudne tłumaczenia! :grin:
Jestem bardzo szczęśliwa że Was mam , choć nie odzywam się tak często jak bym chciała ??:
Kaziuta - Pią 02 Mar, 2007 13:03
Nie wiem co tam Darcy zastał za drzwiami, ale wierzę Mateczce i jak mówi, że jest upierdliwy to jest. Poza tym jakiś taki mało spostrzegawczy. Nie zauważył jak mu siostra dorosła ?
PS. Mi kiedyś jedna panienka nie chciała przyjąc zdjęcia do paszportu, bo na zdjęciu miałam trwałą, a w rzeczywistości już nie. Nie chciało mi się tłumaczyć, że trwałą to ja moge mieć w każdej chwili tylko zmieniłam pokój. W drugim przyjęli bez zastrzeżeń.
Matulki, a gdzie ty się wybierasz (jeśli to nie tajemnica)?
Alison - Pią 02 Mar, 2007 13:15
Narazie jest to malutka tajemnica, bo jest szansa, że pojadę w świat dokładnie tam gdzie bym chciała, a nie tylko tam gdzie jest możliwość, więc nie chcę zapeszać. A tak w ogóle to w połowie kwietnia znowu mnie niesie do Brna na makarony przepyszne a paszport mam ważny jeszcze tylko 2 tygodnie :sad:
QaHa - Pią 02 Mar, 2007 13:53
Darcy wychodzi tu na upierdliwego sztywniaka, juz tego sztywniaka moznaby mu wybaczyc bo to nawet pasuje ale ta upierdliwość to litość i trwoga, nie wiadomo czy współczuć czy nienawidzieć
spoko ja i urlop mijamy się z celem, pozostaje mi sie cieszyc z góra 2 dni wolnych w tygodniu, jak mi daruja sobotę w pracy. A wowczas to albo domowe pielesze zwiedzam (co by mi mam z tat nie piszczeli, ze sie córka na rodzicieli wypieła) albo poznaje okoliczne wertepy, jedyne wolne jakie pamietam to prawie 4 dni w Pradze i to nie dlatego, ze mi dali normalny urlop poprostu trafil sie długi weekend
Maryann - Pią 02 Mar, 2007 19:03
| Alison napisał/a: | P.S. Odebrałam zdjęcia od fotografa Hmmm, wiem że nie jestem Marilyn Monroe, ale to co oni wymyślili teraz do tych paszportów, te biometryczne fotografie... Taż mnie za sam wygląd za żadną granicę nie puszczą!!! Gęba na cały kadr, włosy do tyłu, uszy na wierzch, uśmiechnąć się nie wolno (mnie tylko wystarczy powiedzieć - proszę się nie uśmiechać i jestem ugotowana :neutral: ), w dodatku gość mi włosy obciął (bo rzekomo mam ich za dużo ). |
Na miłość Boską, kto Ci obciął włosy ?! Fotograf ?
Gosia - Pią 02 Mar, 2007 19:04
Faktycznie, to tak zabrzmialo
Maryann - Pią 02 Mar, 2007 19:05
| Alison napisał/a: | | Co do Darcy'ego, to matko on jest sakramencko upierdliwy. Wczoraj tłumaczylam kolejny kawałek... ciągle coś go truje, zastanawia, martwi się na zapas. Nie cierpię takich ludzi. Jeszcze trochę i przestanę go chcieć na męża dla Lizzy. Rezydencja rezydencją, lawendowe cienie lawendowymi cieniami, ale do diaska, ile można wytrzymać z takim mości Czepialskim? |
On po prostu cierpi na przerost poczucia odpowiedzialności i nadobowiązkowość.
| Kaziuta napisał/a: | Nie wiem co tam Darcy zastał za drzwiami, ale wierzę Mateczce i jak mówi, że jest upierdliwy to jest. Poza tym jakiś taki mało spostrzegawczy. Nie zauważył jak mu siostra dorosła ? |
Chyba zauważył, tylko raczej nie bardzo przyjął do wiadomości...
Anonymous - Pią 02 Mar, 2007 19:12
mnie się wydaje, że Darcy, skoro tak wcześnie przejął obowiązki głowy rodziny i wychowanie młodszej siostry, robi to już tak długo i wczuł się w to zadanie tak bardzo, że wszystkich i wszystko chce wychowywać.
Marija - Pią 02 Mar, 2007 19:14
To nie Darcy jest upierdliwym sztywniakiem, tylko Pameli charakter wyłazi niechcąco .
A z tymi nieszczęsnymi zdjęciami do paszportu, to mało kto w pozycji na wprost, z uszami na wierzchu i bez uśmiechu nie wyjdzie na ściganego ??: . Już się cieszę na MOJĄ podobiznę w tem stylu .
asiek - Pią 02 Mar, 2007 19:16
| QaHa napisał/a: | | spoko ja i urlop mijamy się z celem, |
Współczuję. Ja pracownik budżetówki, to latem bez większych problemów dostaję urlop/ 3 tygodnie/. Co prawda mam 60 dni zaległego, ale tego pewnie nie zdołam wykorzystać.
Ale żeby tak całkiem bez urlopu ....horrible
Maryann - Pią 02 Mar, 2007 19:18
| AineNiRigani napisał/a: | | mnie się wydaje, że Darcy, skoro tak wcześnie przejął obowiązki głowy rodziny i wychowanie młodszej siostry, robi to już tak długo i wczuł się w to zadanie tak bardzo, że wszystkich i wszystko chce wychowywać. |
I nawet nie zauważa, że to robi. Przyzwyczajenie jest drugą naturą...
asiek - Pią 02 Mar, 2007 19:26
"Zanim zdołali się zatrzymać, dziedziniec wypełnili krzątający się ludzie. Stajenni chwytali uprząż witając wracające konie z surową czułością. Mała armia lokajów pojawiła się, by zabrać kufry z powozu, podczas gdy Reynolds we własnej osobie otwierał drzwi powozu.
- Witamy w domu, panie Darcy! Witamy w domu, proszę pana! – głos kamerdynera zadrżał nieznacznie, podczas gdy Darcy wydostawał się z powozu."
Wożą jegomościa, ubierają i rozbierają, karmią, sprzątają, niosą za nim kufry....Qrcze, straszny z niego leń
Caroline
Ps. Ufff....sprawdziłam datę wystawienia paszportu...Jeszcze przez parę lat mogę unikać fotografa
Anonymous - Pią 02 Mar, 2007 19:48
P.S. asiek, ale wiesz, ze musisz wymienic na pol roku przed upływem terminu, prawda?
asiek - Pią 02 Mar, 2007 20:00
| AineNiRigani napisał/a: | | P.S. asiek, ale wiesz, ze musisz wymienic na pol roku przed upływem terminu, prawda? |
... a już czułam się tak bezpiecznie
Anonymous - Pią 02 Mar, 2007 20:43
w niektórych państwach nie wpuszczają po prostu ...
Alison - Pią 02 Mar, 2007 21:54
| Gosia napisał/a: | Faktycznie, to tak zabrzmialo |
Nie obciął nożyczkami, tylko wykadrował mi włosy z boku głowy. W ogóle wszystko razem ZAŁAMKA. Ja nie przywiązuję wagi do takich rzeczy, ale to, to już jakiś koszmar, będę się stresować na granicach bardziej niż jakbym przemycała heroinę
na szczęście nie wybieram sie poza Europę, a na zachodzie nie gapią się już do paszportów. Tylko nasi jak nas wypuszczają, a to jakoś przeżyję
Maryann - Pią 02 Mar, 2007 21:59
| Alison napisał/a: | | Nie obciął nożyczkami, tylko wykadrował mi włosy z boku głowy. |
W kontekście tych wszystkich tłumaczeń o potrzebie doskonałej wierności fotografii i możliwościach bezbłędnej identyfikacji, to taka praktyka "wykadrowywania" wydaje się całkiem interesująca...
A ja myślałam, że to ja miałam problem - z kolczykiem... ??:
Alison - Pią 02 Mar, 2007 22:06
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Nie obciął nożyczkami, tylko wykadrował mi włosy z boku głowy. |
W kontekście tych wszystkich tłumaczeń o potrzebie doskonałej wierności fotografii i możliwościach bezbłędnej identyfikacji, to taka praktyka "wykadrowywania" wydaje się całkiem interesująca...
A ja myślałam, że to ja miałam problem - z kolczykiem... ??: |
No właśnie. Dobrze że nie każą włosów ulizywać na płask do głowy, żeby samą czaszkę mieć z uszamy a'la urban. Już niech robią te skany tęczówek czy odciski palców, bo wiecej takiego konterfektu już nie zdzierżę!
Anonymous - Pią 02 Mar, 2007 22:19
he he - na moim zdjeciu paszportowym jestem ostrzyżoną na zapałkę brunetką bez okularów
Teraz blondynka o dłuższych włosach w okularach
Ja ostatnio miałam pecha, zrobiłam sobie 2-krotnie zdjecia - do licencji i do podania poliocyjnego (bo zgubiłam wczesniejsze). Na pierwszym wyszłam jak belfrzyca, a na drugim - dziecko wojny - rozczochrane, z głupim wyrazem pyska. No po prostu porażka. Z taka twarza, to pewnie i tak by mnie do tej policji nie przyjeli
Marija - Pią 02 Mar, 2007 22:22
| AineNiRigani napisał/a: | he he - na moim zdjeciu paszportowym jestem ostrzyżoną na zapałkę brunetką bez okularów
Teraz blondynka o dłuższych włosach w okularach | Podejrzanaś; jeszcze jak schudniesz, to Cię nawet Czesi nie wpuszczą. A mi to na zdjęciu do dowodu nos skrócili, w ogóle nie jestem podobna.
Maryann - Pią 02 Mar, 2007 22:27
Pewnie też Ci pan fotograf wykadrował...
Anonymous - Pią 02 Mar, 2007 22:32
a nie !!!, bo ja tam jestem sprzed utytłania, młoda, piekna, uduchowiona (bo krzyz irlandzki widac z 2 km )
Marija - Pią 02 Mar, 2007 22:47
| Maryann napisał/a: | Pewnie też Ci pan fotograf wykadrował... | Pani fotograf - ogromnie miła i bardzo nieładna :razz: .
Maryann - Sob 03 Mar, 2007 07:47
Szanowne Panie i Panny,
mam zaszczyt przedstawić:
Panna Georgiana Darcy !
Rozdział V część 7
Siedziała na jednej z dwóch sof stojących naprzeciw siebie po dwóch stronach niskiego stołu, plecami do okna, wyprostowana, ale wiotka. Miała na sobie twarzową, ale całkiem prostą wełnianą suknię w delikatnym niebieskim kolorze, obrzeżoną szydełkową koronką, która chociaż skromna, to nie pozostawiała wątpliwości, że jej właścicielka pożegnała już dzieciństwo. Jej oczy były spuszczone, utkwione w delikatnie ukształtowanych dłoniach złożonych na kolanach. Widział tylko jej ciemne, lśniące loki otaczające czoło.
Żadnej zmiany. Ramiona Darcy’ego opadły, zawód dławił nadzieję, którą pielęgnował przez ostatnie kilka tygodni. Pokusa poddania się rozpaczy niemal w nim zwyciężyła, ale odepchnął ją od siebie. Georgiana go potrzebowała, potrzebowała jego siły. A w tym, przysiągł, nie mógłby jej zawieść.
- Georgiano ? – zaczął łagodnie.
Na dźwięk swojego imienia Georgiana uniosła głowę. Ku zdumieniu Darcy’ego jej oczy błyszczały radością, która równa była jego własnej. Z wdziękiem wstała z sofy z nieśmiałym uśmiechem na twarzy i bez słowa wyciągnęła do niego ramiona. Nie wiedząc jak, przeszedł przez pokój i stanął przy niej.
- Georgiano ! – wykrztusił i w następnej chwili trzymał najdroższą z sióstr w ramionach, przy swoim sercu.
- Drogi braciszku – wyszeptała cicho Georgiana w jego kamizelkę. Darcy zamrugał gwałtownie kilka razy zanim pozwolił jej się odsunąć wystarczająco, aby mogła spojrzeć mu w twarz – Nie potrafię ci powiedzieć, jak bardzo jestem szczęśliwa, że jesteś w domu !
Niewinność jej twarzy, tak całkowicie odmienna od przygnębiającej melancholii z minionego lata, odebrała mu mowę. Mógł tylko patrzeć z wdzięcznym zachwytem w spokojną głębię wzniesionych ku niemu oczu. Georgiana zarumieniła się pod tym badawczym spojrzeniem i raz jeszcze oparła płonący policzek na jego piersi, zanim mógł ją zapewnić o swojej radości z powrotu do domu.
- Miałam zamiar przyjąć cię jak należy – wymruczała w uścisku, w którym wciąż ją trzymał – Miałam zamiar być oficjalna, wiesz, powiedzieć „Więc wróciłeś do domu, bracie” i „Jak twoja podróż ?”. Wysunęła się z jego uścisku – Ale wszystko wyleciało mi z głowy kiedy wszedłeś i stanąłeś przy mnie. Och, kochany, kochany braciszku !
Uśmiech, którym go obdarzyła, znów wprawił serce Darcy’ego w szybsze bicie. Znowu nie mógł mówić.
- Czy napijesz się teraz herbaty, zanim pójdziesz się przebrać do obiadu ?
- T-t-tak – zmusił się do odpowiedzi – To znakomity pomysł.
Puścił ją niechętnie i pozwolił się posadzić na sofie obok niej. Dołeczek, jaki oboje odziedziczyli po ojcu, pojawił się na jej łagodnie zaokrąglonym policzku, kiedy nalewała herbatę. Pogłębił się jeszcze, kiedy odwróciła się do niego z filiżanką.
- Proszę. Nie wyjechałeś na aż tak długo, żebym zapomniała, jaką lubisz, ale powiedz mi, jeśli o czymś zapomniałam.
Wziął filiżankę i napił się ostrożnie, zdecydowany stwierdzić, że jest „znakomita” niezależnie od smaku. Ale nie było potrzeby stosowania wykrętów. Herbata była dokładnie taka, jaką lubił, a z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu ten fakt uwolnił falę słodkiej ulgi od ciężkiego, nie dającego spokoju poczucia winy, jakie dręczyło go od wiosny. Westchnienie, które mu się wyrwało, było nie do powstrzymania. Georgiana zaśmiała się łagodnie, ale widząc dziwny blask, jaki pojawił się w jego oczach, trochę zawstydzona opuściła wzrok na filiżankę.
- Pamiętałaś dokładnie, kochanie. – Darcy pośpieszył z zapewnieniem, mając nadzieję, że znowu zobaczy dołeczek w jej policzku, ale Georgiana nadal wpatrywała się w filiżankę.
Chociaż na usta cisnęły mu się setki pytań dotyczących jej przemiany, wahał się przed poruszeniem tego tematu, obawiając się, że zakłóci ten cudowny spokój okrywający ich w tej chwili. Zdecydował, że lepiej nie przekraczać granic uprzejmej towarzyskiej rozmowy, zanim się upewni się bardziej, co do jej stanu.
- Chciałabyś posłuchać o mojej podróży do domu ? – zapytał łagodnie – Czy raczej o Londynie ?
Na to pytanie jej delikatny podbródek uniósł się lekko, ale nadal na niego nie patrzyła, przyglądając się zamiast tego misterności koronki przy swojej serwetce.
- Szczerze, bracie, to najbardziej chciałabym usłyszeć o Hertfordshire.
QaHa - Sob 03 Mar, 2007 08:11
Ha czyżbym była pierwsza
|
|
|