To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze

fanturia - Pon 19 Lis, 2007 14:24

Jan też za brudem nie tęsknie... Ale John Thornton przystojny nie jest. I w sumie niefotogeniczny... ale ch.. :ops1: niesamowicie pociągający ;)
Marija - Pon 19 Lis, 2007 14:42

fanturia napisał/a:
Ale John Thornton przystojny nie jest. I w sumie niefotogeniczny...
Pomijając próbę rehabilitacji w ciągu dalszym, to ja tylko tyle w tym temacie: :paddotylu: . JAK TO NIE JEST PRZYSTOJNY? :omg:
Loana - Pon 19 Lis, 2007 15:25

Hmmm, w sumie ja po pierwszym odcinku tez stwierdzilam, ze nie ma za bardzo czym sie zachwycac. Pasztety obydwoje i tyle...zachwycil mnie od razu tylko glos Thorntona - takie gleboki, seksowny... uwielbiam takie!!! Po drugim odcinku Thornton mial juz piekny profil, a Margaret wygladala coraz bardziej seksi (lubie pelne cialka :P ). Natomiast po calosci jestem zdeklarowana fanka obydwojga - sa PRZESLICZNI!!! CUDNI!!! WSPANIALI!! :)
fanturia - Pon 19 Lis, 2007 15:32

Normalnie, nie jest przystojny. Oczywiście moim zdaniem. Margaret tez za piękną nie uważam, aczkolwiek im bardziej nieuczesana tym lepiej wygląda ;)
Ale Thornton jest pociągający... a ten głos :slina: Powala na kolana ;) :thud:

Harry_the_Cat - Pon 19 Lis, 2007 20:00

Kilka moich ulubionych fotek:



Przy okazji właśnie się przekonałam na własnej skórze, dlaczego nie powinno się przechowywać zdjęć w formacie JPEG... Co za wyblakłe kolory.... :roll:
Wszystko do wywalenia.... :cry2:

Gosia - Pon 19 Lis, 2007 21:51

Loana napisał/a:
Hmmm, w sumie ja po pierwszym odcinku tez stwierdzilam, ze nie ma za bardzo czym sie zachwycac. Pasztety obydwoje i tyle...zachwycil mnie od razu tylko glos Thorntona - takie gleboki, seksowny... uwielbiam takie!!! Po drugim odcinku Thornton mial juz piekny profil, a Margaret wygladala coraz bardziej seksi (lubie pelne cialka :P ). Natomiast po calosci jestem zdeklarowana fanka obydwojga - sa PRZESLICZNI!!! CUDNI!!! WSPANIALI!! :)


:rotfl: Tak to wlasnie zwykle jest! Mialam dosc podobne odczucia. Po trzecim odcinku ten niby przecietny Rys - Thornton nabiera niesamowitego uroku :serduszkate:

Nesia - Sob 01 Gru, 2007 20:33
Temat postu: Widziałam serial! Bardzo mi się podobał!
Drogie Panie, dzięki Praedzio (Praedzio, jeszcze raz dziękuję!!!) obejrzałam serial N&S i jestem pod wielkim wrażeniem, choć nie potrafię tego tak pięknie opisać, jak to uczyniły wcześniej niektóre Damy. Oglądanie filmu z napisami Alison to wielka przyjemność. Serial pięęękny, już nie potrafię policzyć, ile razy go obejrzałam, a mam go od nie tak dawna. Doskonale dobrani aktorzy we wszystkich rolach. Tyle pięknych scen! Oprócz scen z Johnem i Margaret (oczywiście) oraz jego matką lubię te, w których występują John i Higgins - jak przełamują wzajemną nieufność, a Higgins staje się faktycznie dobrym duchem związku Margaret i Johna - gdy młodzi nie mają okazji się spotkać, on zawsze coś tam powie - z szelmowskim uśmiechem -Margaret o Johnie (np. scena kolacji u Margaret), albo gdy przekazał Johnowi wiadomość o śmierci pana Hale, to stwierdził, że będzie im - Higginsowi i Mary -bardzo brakować Margaret, gdy ta wyjedzie, a dobrze wiedział, że Johnowi jeszcze bardziej. Podoba mi się scena z Johnem w pustej fabryce (on wspomina, kiedy pierwszy raz zobaczył Margaret), potem rozmowa Johna i Higginsa o Margaret i jej bracie, ten wyraz ulgi na twarzy Johna - "To był jej brat". Ta scena i scena peronowa - po prostu miodzio. Lubię filmową Margaret w wykonaniu Danieli (książkowa Margaret - książkę poznałam dzięki tłumaczeniom zamieszczonym na tym i niebieskim forum - jakoś mniej mi się podobała). Richard jako John - poezja (!!!). Świetna aktorka w roli Fanny - nie pamiętam jej nazwiska - najpierw irytująca w urzekający sposób, a potem po prostu wredna (gdy rozmawiają o sukcesie Watsona, męża Fanny, w spekulacjach, w których John nie chciał uczestniczyć). Sinead Cusak w roli matki Johna i Fanny zasługuje na serialowego Oskara. Łojejku, ale sie rozpisałam, mogłabym tak długo, ale na pierwszy raz wystarczy. Dodam jeszcze - serial jest rewelacyjny!
Gosia - Sob 01 Gru, 2007 20:45

Dziekujemy za wrazenia. Choc serial niektore z dam ogladaly juz jakis czas temu, wciaz uwielbiamy czytac pierwsze wrazenia innych dam. Ten serial sie nie starzeje :D A epidemia thorntonowa stale sie rozszerza. ;)
praedzio - Sob 01 Gru, 2007 20:50

Nie ma za co, Nesiu! :-D Cieszę się, że serial ci się spodobał - podobnie, jak twojej siostrze - jeśli dobrze pamiętam ;)
To prawda, serial się nie starzeje. Obejrzałam już kilka produkcji w tych klimatach, a jednak do North & South wracam najchętniej. :-D

nicol81 - Sob 01 Gru, 2007 21:49

W temacie brudu- nie strzelajcie, ale czy niechęć Margaret do Milton nie jest troszkę przesadzona? Ma sens w porównaniu miasta z idylliczną wiejską plebanią- ale przecież Małgosia mieszkała u rodziny w Londynie, więc powinna być przywyczajona do miejskiej scenerii.
Maryann - Sob 01 Gru, 2007 22:26

Oczywiście, że jest. Małgosia nie chciała jechać na północ, więc jest uprzedzona do wszystkiego, co tam zastała. :wink:
nicol81 - Nie 02 Gru, 2007 20:08

A do Londynu nie była uprzedzona? A to przecież większe miasto. Zresztą wygląda, jakby życie miejskie było dla niej nowością i kompletnym odkryciem. Nie tylko miejscem, gdzie nie chce być...
Anonymous - Nie 02 Gru, 2007 21:00

Ale Londyn nie był przemysłowym barbarzyńskim miejscem. Tam ludzie jeździli dla rozrywki, posiadanie chaupy w London city było czymś mile widzianym.
A takie Milton ot prowincja koniec świata, źródło zła wszelkiego

fanturia - Nie 02 Gru, 2007 22:04

W Londynie mieszkała w lepszej dzielnicy. Milton było zadymione, bez parków, muzeów itp. Milton miało tylko złe i gorsze dzielnice ;) . Oczywiście uprzedzenia też są istotne.
Harry_the_Cat - Wto 04 Gru, 2007 21:14

W książce jest nawet takie zdanie, że Londyn mimo iż w sumie nie dużo lepszy, to jednak nie był obcy - była tam rodzina.
No i w Londynie Margaret mieszkała u dosyc wysoko postawionej rodziny - w Milton nie stac ich było nawet na utrzymanie służby, z wyjątkiem Dixon.

fanturia - Wto 04 Gru, 2007 21:56

Książkę mam od dziś :banan:
Harry_the_Cat - Wto 04 Gru, 2007 22:01

Książka jest bardzo dobra. Moje, niestety, pożyczona :cry2:
fanturia - Śro 05 Gru, 2007 20:12

Zamówiłam sobie w księgarni wysyłkowej (link z forum). Za nią i "Cranford" z przesyłką Mikołaj ;) zapłacił jakieś 25 zł. I juz czytam. Znów trzy książki na tapecie :mysle:
weronika27 - Pią 14 Gru, 2007 23:34

N&S obejrzałam dopiero 3.XII... może zacznę od tego jak trafiłam na ten serial

... cierpiałam na bezsenność i do późnej nocy oglądałam telewizje traf chciał, że był emitowany właśnie wtedy Sparkhause (cz. 1) :-) następnego dnia szperałam w internecie, żeby coś znaleźć na jego temat i trafiłam na forum JA- gdzie rozmawiałyście na temat Richarda- tam zobaczyłam jego zdjęcie z N&S :serce: i wiedziałam, że muszę obejrzeć ten serial ... :lol:

wrażenia: po 1 razie (pon.) nie mogłam spać
po 2 (wt.) musiałam się powstrzymywać by nie obejrzeć 3 tego samego dnia
po 3 (śr.) zapragnęłam książki i szukając jej trafiłam na to forum

ulubione sceny: wszystkie z JT :mrgreen:


mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam :ops1:

Gosia - Pią 14 Gru, 2007 23:37

My zaczelysmy wlasnie od N&S, ale kazda droga jest dobra, zeby trafic do N&S i Rysia :mrgreen:
Caitriona - Pią 14 Gru, 2007 23:38

weronika27 napisał/a:
wrażenia: po 1 razie (pon.) nie mogłam spać


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: kolejna zarazona ;) :-D

Gosia - Śro 26 Gru, 2007 00:09

Korzystajac z wolnych chwil świątecznych obejrzalam sobie po raz kolejny "North and South" i wiecie?! Kocham ten film :serduszkate:
Oczywiscie są momenty bardzo smutne, obraz biedy robotnikow, strajki, pogrzeby..... ale rekompensuje wszystko John Thornton i jego relacje z Margaret. Uwielbiam obecnosc na ekranie pani Thornton, (fantastycznie dobrana Sinead Cusack), i jej rozmowy z Johnem i Margaret.
I jednak caly czas robia na mnie wrazenie i zawsze wzruszaja dwie sceny: ta w ktorej Margaret wraca do Helstone i ma wizję rodzicow, ktorzy siedza przed domem, no i oczywiscie cudowne zakonczenie :serduszkate: :serce: :serduszkate:
Osmiele sie powiedziec, ze gdyby nie zakonczenie, nie kochalybysmy tak bardzo tego filmu.
Tak sobie pomyslalam o Rysiu, ze troszeczke fizycznie sie zmienil od tego czasu, zmienil fryzure, ale ten fantastyczny glos, spojrzenie - to caly czas dziala tak samo i to sie wcale nie zmienilo. Tylko dajcie mu jakąs role w prawdziwym kostiumowcu, a nie w Robin Hoodzie! Choc oczywiscie lubie bardzo jak sie w Robin Hoodzie pojawia ;)

Jesli chodzi o pierwsza scene oswiadczyn, ona po prostu nie mogla go przyjac. Sposob w jaki on zaczal tą rozmowe - to oswiadczenie, ze robotnicy dostali to na co zasluzyli - kazdego by to porazilo. Co z tego, ze pozniej mowil o uczuciach, bylo juz za pozno, pozostalo pierwsze wrazenie. Ona byla juz do niego uprzedzona i miala w pamieci rozne inne sceny, wlacznie z tą ze Stephensem. Za to pozniej z kazda kolejna chwila, bylo widac, jak zmienia sie jej stosunek do niego, choc sama nie do konca chciala sie do tego przyznac, nawet przed soba samą.

Loana - Czw 27 Gru, 2007 08:32

No wlasnie, ja tez mysle, ze wszystko rozbija sie o to, ze ona sama przed soba nie przyznawala sie do swoich uczuc, bala sie ich i nie chciala ich przyjac. Dlatego tak zareagowala. Wg mnie od poczatku czula pewnego rodzaju przyciaganie do niego, ktorego nie chciala i nie rozumiala. Dlatego zachowala sie troche grubiansko przy zareczynach.
A ja sobie obejrzalam w koncu serial drugi raz! :) Siedzialam do piatej nad ranem po Wigilii i chlonelam :P . Wspanialy serial! :serce2:

fanturia - Czw 27 Gru, 2007 09:41

Też sobiue wczoraj obejrzałam połowę. Ale nie przyznam się który raz :P
Zauważyłam, że oświadczyny Henry'ego przyjęła podobnie do oświadczyn Johna "proszę nie kontynuować..." A reszta to efekt innych charakterów, doświadczeń itp. Czyli normalnie i po ludzku ;)

Jedno mnie zastanawia - dlachego JT nie pyta Margaret o samopoczucie. Byłoby to bardzo naturalne przecież. I chyba miło widziane.

Caroline - Sob 29 Gru, 2007 18:16

Gosia napisał/a:
Osmiele sie powiedziec, ze gdyby nie zakonczenie, nie kochalybysmy tak bardzo tego filmu.
Gdyby nie zakończenie ten film byłby ogromnie przygnębiający, musiał być ten element południowego ciepełka i żółta róża, żeby zrównoważyć te wszystkie smutki wcześniejsze. W czterech odcinkach cztery śmierci ważnych bohaterów, jedno bankructwo i granitowa pani Thornton, która sama wystarcza za 10 nastawionych na full zamrażarek!
Coś nabrałam ochotki, żeby sobie obejrzeć... :mysle: :-D
A tu sprzątanie czeka! :frustracja:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group